microsoft edge - logo
41

Zależy Ci na dużej liczbie wtyczek w przeglądarce? Nie wybieraj Microsoft Edge

Po grubo ponad roku od wprowadzenia wtyczek w przeglądarce Microsoft Edge można by było się spodziewać sporej ilości dodatków, które pozwolą użytkownikom personalizować ten produkt. Okazuje się jednak, że błędy giganta na samym początku wdrażania programu odbijają się nie tylko na jego popularności wśród klientów, ale również zainteresowaniu deweloperów. Tak, wtyczek w Microsoft Edge jest jak na lekarstwo.

W tym momencie Microsoft Edge liczy sobie około 70 takich dodatków, co przy repozytorium dla przeglądarki Google wygląda niesamowicie biednie. Już w 2011 roku Google Chrome mógł się pochwalić ok. 17 000 możliwych do zainstalowania dodatków. Teraz ta liczba jest o wiele, wiele większa. Nic więc dziwnego, że Microsoft mimo wyprodukowania całkiem przyzwoitej przeglądarki w dalszym ciągu ma problem z tym, aby przyciągnąć do niej użytkowników.

Początki Microsoft Edge były trudne

Oficjalna premiera Microsoft Edge odbyła się wraz z wypuszczeniem na rynek systemu Windows 10. Edge zastąpił Internet Explorera w roli domyślnego programu służącego do surfowania w internecie i miał stanowić element nowego podejścia do przeglądarek internetowych. Gigant postanowił zabić poprzedni projekt z powodu jego bardzo osłabionego wizerunku – nie bezzasadnie, bowiem Internet Explorer w zamierzchłych dla nas czasach funkcjonował jako symbol wadliwej tandety i służył rzeszy internautów tylko do tego, by za jego pośrednictwem zainstalować alternatywny program. Jednak już od wersji dziewiątej owej przeglądarki sporo zaczęło się zmieniać – Internet Explorer był już wtedy naprawdę szybki i co ważne – stabilny. Bezpieczeństwo oprogramowania również było zadowalające.

Microsoft Edge - rozszerzenia w przeglądarce

Microsoft Edge obiecywał wszystko to, a nawet więcej. Miały być pełnoprawne rozszerzenia, jednak premiera nowego przeglądarki, ku zaskoczeniu ekspertów odbyła się bez zapowiadanej funkcji. To zaś spowodowało, że automatycznie posypały się gromy na Microsoft, głównie za kontynuację polityki „soon”. Dołóżmy do tego jeszcze fakt, iż pierwsze wersje Edge były po prostu słabe – otrzymujemy tym samym pełen obraz działań giganta, które doprowadziły do porażki produktu.

Mała ilość wtyczek dla Microsoft Edge to bardzo, bardzo zły prognostyk

Wydanie Microsoft Edge bez wtyczek było niesamowicie złym pomysłem, który przyczynił się (obok innych czynników) to obecnej, słabej kondycji produktu. Użytkownicy przeglądarek internetowych potrzebują sporego wyboru dodatków – oprócz stabilności, bezpieczeństwa oraz szybkości działania. Te trzy ostatnie cechy Microsoft Edge bezsprzecznie posiada, ale nie zawsze tak było. Premiera produktu mogła być świetnym okresem na przekonanie niezdecydowanych konsumentów. Z powodu licznych błędów i ostatecznie, niespełnionych obietnic, użytkownicy uznali, że Microsoft Edge wcale nie jest dobrą alternatywą m. in. dla Google Chrome. Niezwykle ważne są również przyzwyczajenia, wedle których internauci raczej niechętnie przenoszą się na inne produkty.

Microsoft Edge - netmarketshare. Wykres kołowy

W tym momencie, Microsoft Edge (za NetMarketShare) dzierży ok. 5% rynku komputerowych przeglądarek na świecie. Jest to wynik znacznie gorszy od kondycji… porzuconego już właściwie Internet Explorera, który przekracza pułap 10 procent. Połowę rynku kontroluje natomiast niekwestionowany lider, Google Chrome, którego detronizacja będzie niezwykle trudna, jeśli nie niemożliwa.

  • Demostenes

    A z ilu wtyczek korzystasz?

    • 6 aktywnie.

    • Demostenes

      Bardzo ładnie. Stawiam, że to o 2-3 razy więcej niż przeciętny użytkownik ;)

    • railleur

      Sprawdziłem w moim Chromie i mam 16 aplikacji webowych i 15 dodatków.

    • Demostenes

      Z tego ile takich, które same Ci się zainstalowały albo przy okazji?

    • railleur

      Jak dodatki mogą się same zainstalować? Żartujesz? Po instalacji Chroma preinstalowane są chyba tylko gmail i pakiet biurowy?

    • Demostenes

      Czyli jednak jakieś zainstalowały Ci się same ;)
      A pakiet biurowy to już 4 dodatki.
      I nie, nie żartuję, że „same”. Przez „same” mam na myśli to, że instalujesz sobie odtwarzacz filmów, lecisz twardo „dalej, dalej” i kończysz z dodatkiem w przeglądarce.

    • railleur

      No nie bardzo, bo np Chrome czy FF mają swoje sklepy z dodatkami i nie ma to nic wspólnego z .exe.

    • Demostenes

      Ale co nie bardzo? I co z tego?

    • railleur

      Instaluje jakiś player…exe i przy okazji instaluje mi się dodatek w przeglądarce? Przecież to się kupy nie trzyma?

    • zakius

      a wiesz, że ich instalacja to umieszczenie odpowiednich plików w odpowiednich miejscach i dokonanie tego z poziomu systemu nie jest wyzwaniem?
      stąd te podpisy itp. ale nadal można się dorobić śmieci jak się nie myśli, niezależnie od systemu

  • Sebastian Florek

    Dlatego właśnie wybrałem Edge i z niej korzystam. Mniej rozszerzeń to większe bezpieczeństwo, więcej pamięci, mniej błędów. Większe bezpieczeństwo. Mniej mulenia.
    Przykład Chrome pokazuje że chęć dominacji przesłoniła coś co powinno być najważniejsze, bezpieczeństwo użytkownika. Chrome nie jest bezpieczny i co z tej ilości wtyczek jak po instalacji Chrome staje dęba i pracuje w spowolnionym tempie. Edge i Opera.

    • stefan

      Chrome to takie samo gowno co Android. Szpieg na szpiegu. Logowanie, śledzenie, ciasteczka, bazy danych, lokalizacje, dostęp do systemu itd. Każda wtyczka w Chrome jest jak trojan w Androidzie.

    • anonim

      Norbe, spadaj trollu na drzewo :(

    • stefan

      Masz manię prześladowczą. To chyba uleczalne.

    • anonim

      „Chrome nie jest bezpieczny i co z tej ilości wtyczek jak po instalacji Chrome staje dęba i pracuje w spowolnionym tempie”

      Dobre :))) Pozdrawienia od użytkownika chromebooka z 2 GB RAM i z procesorem Celeron.

    • Sebastian Florek

      Gdybyś na tym chromebooku miał dodatkowe oprogramowanie to ten celeron starczyłby Ci z tą pamięcią może do zalogowania się na konto Google, reszta byłaby męczarnią. Chromebook to urządzenie tylko z przeglądarką, nie porównuj tego do pełnoprawnego komputera z oprogramowaniem wielu firm

    • anonim

      No, mam około 1 mln aplikacji z Androida. bo nie wszystkie są kompatybilne. Wystarczy?

    • Sebastian Florek

      Jeżeli Tobie wystarczają mobilne aplikacje, to fajnie. W moim przypadku ilość nie robi żadnego wrażenia, potrzebuję oprogramowania a nie programików. Namalujesz zarówno na płótnie jak też na kartce. Mnie kartka niewystarcza, potrzebuję płótna.

    • Optymista1

      O, widzę bratnią duszę, ja też korzystam z tego tandemu :)

  • Optymista1
    • anonim

      Ty mu swoich porad lekarskich nie udzielaj, zostaw w tajemnicy dla siebie :)

  • Przemix

    Firefoxa bedzie trzeba też zacząć odradzać ze względu na wtyczki, bo ich twórcy zaczynają olewać temat od zmiany systemu wtyczek od nowej wersji

    • A mógł byś to przetłumaczyć na język polski? Głównie ten fragment „twórcy zaczynają olewać temat od zmiany systemu wtyczek od nowej wersji”. Sporadycznie udzielam się i pomagam w tworzeniu Firefoxa ( open source ) więc miło by było wiedzieć co miałeś na myśli.

    • Przemix

      Webextensions i cisza po stronie deweloperów czy pracują nad przerobieniem dodatków. A niektórzy juz zadeklarowali koniec rozwoju bo nowe api ma wyjątki i ograniczenia nie do przejścia. Licze ze powstaną sensowne odpowiedniki

    • DonEladio

      No i? A czego się spodziewałeś? Te wyjątki i ograniczania już są w chrome, bo to bazuje na tym samym pomyśle webextension api, i jak nie ma api to nie przepiszą dodatku i tyle, nic z tym nie zrobią.
      Wiec na rzecz czego będziesz odradzał? Równie ograniczonego chrome, de facto teraz, już niedługo, fx czeka zalew dodatków przeniesionych z chrome z uwagi na podobne api.

    • Kompletnie nie rozumiem o czym piszesz. WebExtensions jest rozbudowywane i ostatni update był parę dni temu ( chyba 3 ), API jest słabo opisane bo cały czas jest wszystko rozbudowywane i nie ma komu pisać dokumentacji.

      Ograniczenia, w stosunku do API, są i będą cały czas ze względu na bezpieczeństwo.

    • zakius

      ze względu na złą wolę, a nie bezpieczeństwo

    • WebExtensions, to API, które daje możliwość interakcji z przeglądarką. Wyobraź sobie teraz że przez jedną funkcję programista dostaje obiekt, który dalej może mieć referencję do kolejnego obiektu ( poleć sobie tak dalej object->object-> … ) i na końcu okazuje się że masz wrażliwe dane użytkownika. Ale tak, to wszystko przez tych niedobrych i leniwych programistów i ich złą wolę…

    • zakius

      jakoś te ograniczenia nie chronią użytkownika, za to uniemożliwiają poprawne działanie rozszerzeń

    • Ostatnio jak sprawdzałem, było 4844 dodatków Fx57+. Więc ta cisza oznacza chyba, że pracują ;).

    • zakius

      z czego 1 przydatny i działający poprawnie

    • 1 Tobie przydatny, uściślijmy.

    • Robert M

      Który to? Zapamiętam żeby nie zainstalować :D

  • stefan

    Przeciwnie. Zalezy mi na jak najmniejszej liczbie programików destabilizujących pracę moje przeglądarki i śledzących moje przeglądanie. Używam tylko AdGuard.

    • ubaw po pachy

      Taak, i w poradniku blogowym wyłączyłeś telemetrię na W10 :))))

  • Pepe

    „Zależy Ci na dużej liczby wtyczek…” – czy to na pewno jest po polsku??

    • MiGi

      Powinno byc „liczbie”

  • zakius

    ani chromium ani ff 57+
    napisz swoją, bo innego wyjścia nie ma

  • radeon hade

    W operze mam raptem 3 wtyczki
    adblock
    translator
    flash video downloader

  • Dominik Macierzyński i Spółka

    Egde nie jest taki zły. Najlepszy jest na laptopach surface. Ma nawet adblock