216

Michał Szafrański : Większość osób sprzedających nielegalnie moją książkę nie ma świadomości łamania prawa

Od samego początku obserwuję walkę jaką toczy Michał Szafrański ze sprzedawcami pirackich kopii jego książki. Nie jest to walka zawzięta i agresywna. Jest prowadzona systematycznie i jak się wydaje skutecznie. Jeśli nie znacie Michała i jego książki to przypomnę tylko, że jest to fenomen self-publishingu w Polsce. Michał wydał sam swoją książkę pt. “Finansowy Ninja” i jak do tej pory osiągnął ponad 2,35 miliona złotych przychodu ze sprzedaży 27 tysięcy książek.

Można by powiedzieć, że zarobił już dość, prawda? To kuriozalne ale takie argumenty czasem stawiają obrońcy piractwa. W końcu autor XXX sprzedał już tyle książek, że kilka mniej lub więcej nie ma dla niego znaczenia. Zawsze w takich sytuacjach zastanawiam się czy ci ludzie też chcieliby pracować za darmo – w końcu pracodawca też może stwierdzić, że zarobili już w życiu na tyle dużo, że teraz mogą popracować trochę bez wypłaty.

Abstrahując jednak od takich kuriozalnych argumentów rozmawiałem ostatnio z Michałem na temat jego walki z piractwem. O tym po co to robi, dlaczego i jakimi metodami. Wnioski z naszej rozmowy są bardziej niż smutne.

Na początku Michał jasno zastrzega “Nie uważam, że jestem okradany, ponieważ ludzie którzy piracą moją książkę i tak by jej raczej nie kupili”. Poza tym książkę można też wypożyczyć w bibliotece (Michał zadbał o dostępność), czy po przeczytaniu sprzedać (nawet ebooka – trzeba tylko w momencie sprzedaży skasować go ze swojego urządzenia).

To po co to wszystko robi i bawi się w szukanie pirackich kopii? Chce aby ludzie byli świadomi, że sprzedawanie pirackich produktów jest po prostu złe.

Trudno mi jest zrozumieć, że są ludzie, którzy kupują produkt za 1/5 ceny i wierzą w jego legalność. Wszystkie osoby, które złapałem na piraceniu, tłumaczyły się, że nie wiedziały że robią coś złego.

Książka Michała pojawiła się nie tylko u “nieświadomych sprzedawców” na Allegro ale również na forach pirackich. To jest według Michała większy problem.

W pierwszym przypadku skala strat jest niewielka, gorzej jest jednak kiedy książka jest w drugim obiegu. Ja wierzę jednak, że jakaś uczciwość w narodzie jest i część osób, które ściągnęły książkę, docenią ostatecznie jej jakość i zdecydują się kupić legalny egzemplarz. Widzę czasem też dobre strony piractwa – np. popularyzację tytułu – ale oczywiście go nie pochwalam. Niestety piractwo jest dziś nieodłączną częścią pracy twórczej – szczególnie przy dystrybucji cyfrowej.

Jak Michał walczy z piratami i kogo już złapał?

Z pomocą przychodzą mu narzędzia Brand24 oraz Google Alerts, którymi monitoruje wzmianki dotyczące jego książki – także na aukcjach internetowych. Do tego wszystkiego pomagają jeszcze czytelnicy lub klienci, którzy kupili książkę ale nie są pewni czy to była na pewno legalna transakcja.

Przypominam nasz wcześniejszy materiał o wydawaniu książki:

Kto piraci książki Michała Szafrańskiego?

W małej skali mówimy głównie o ludziach nieświadomych, chcących dorobić. Wiem, że mówienie o sprzedaży pirackiej kopii książki i nieświadomości może się wydać dziwne, ale jak pokazują przykłady jakie przytoczył Michał niestety tak się dzieje.

Przykład 1. Młody człowiek dopiero co po studniówce sprzedaje książki Michała po 10 zł a potem po 20 zł na Allegro. Nie dość, że sprzedaje piracką wersję książki, to jeszcze używa opisów skopiowanych ze strony “Finansowy Ninja” łącznie ze wszystkimi znakami towarowymi. Młodzieniec tłumaczył się tym, że chciał sobie dorobić i nie miał świadomości, że będzie z tym problem. Oczywiście Michał sumiennie wyjaśnił mu, że jednak problem istnieje.

Przykład 2. Pracownica banku – sprzedawała w serwisie aukcyjnym masowo ebooka. Tłumaczyła, że nie sądziła że robi coś złego – twierdziła też, że została wprowadzona w błąd, bo w taki sam sposób otrzymała książkę. Kiedy Michał uświadomił jej czym grożą takie czyny (z wyrokiem mogłoby być trudno o pracę w bankowości) nastąpiła pełna skrucha, aczkolwiek nadal bez zrozumienia czym tak naprawdę zawiniła.

Jeden z przyłapanych sprzedawców pirackiej wersji Finansowy Ninja twierdził nawet i udowadniał, że ma prawo sprzedawać ebooka Michała. Zapomniał jedynie, że chodzi o książki które legalnie by kupił a nie o pirackie wersje.

Mamy więc komediodramat, w którym piractwo wynika z teoretycznej nieświadomości lub faktycznego braku wiedzy o potencjalnych konsekwencjach swoich działań.

Michał, jak twierdził w rozmowie ze mną, nie kontaktuje się z tymi osobami z intencją zaciągania ich przed wymiar sprawiedliwości. Chce jedynie powstrzymać sam proceder a w ramach zadośćuczynienia domaga się wpłat na Pajacyka (równowartość sprzedanych książek).

Co w takim razie z pirackimi serwisami? Tutaj jest największy problem. Tylko jedna z 4 stron, z którymi się kontaktował, podjęła jakieś działania. Co do reszty zapewne skończy się stosownymi zgłoszeniami popełnienia przestępstwa na Policję.

Jak było z Chomikuj i Finansowy Ninja?

Jeszcze przed wydaniem książki podpisałem z nimi umowę o współpracy. Jeśli ktoś wpisuje w wyszukiwarce hasło “finansowy ninja”, to Chomikuj wyświetla mu jedynie oficjalną ofertę zakupu książki. W ten sposób serwis stał się dla mnie kolejnym kanałem sprzedaży. Dzielimy się przychodami ze sprzedaży w modelu afiliacyjnym. Inna opcją jest udostępniona przez Chomikuj Platforma Wydawców pomagająca chronić prawa autorskie w serwisie.

Okazuje się więc, że główny “wróg” wielu wydawców może stać się ich sprzymierzeńcem, jeśli tylko podejmiemy rozmowy.

Konkluzja z naszej rozmowy jest dość smutna. Piractwo jest częścią cyfrowego życia produktu czy tego chcemy czy nie. Problemem jest jednak brak świadomości u ludzi i podejście do własności. Zgadzam się jednak z Michałem, że lepiej edukować niż karać. Oczywiście mówimy tutaj o przypadkach sprzedawców amatorów a nie zawodowych złodziejach.

Zapraszamy do innych naszych materiałów na temat Finansowy Ninja – a szczególnie do wywiadu na temat zarabiania na blogu i książki