26

Xiaomi dalej walczy z Apple – odświeżony Mi Notebook Air wygląda kusząco

Wygrać z Apple nie jest łatwo, konkurować też nie. Szczególnie jeśli w grę wchodzi tak dobry sprzęt, jakim od lat jest MacBook Air. Jeśli jednak wolicie Windowsa, odświeżony Mi Notebook Air wydaje się być niezłym wyborem.

Gdyby nie moc mojego MacBooka Air raczej bym z niego nie zrezygnował. Sprowadziłem sobie ten sprzęt z Japonii, zachwycał lekkością, wykonaniem, żwawością i przede wszystkim czasem pracy na baterii. rMBP nie zrobił już na mnie takiego wrażenia, choć nie ukrywam że ekran w tym komputerze jest żyletą. Nie każdemu jednak pasuje cena MBA oraz system operacyjny, wobec którego Apple nie pozostawia wyboru. Chcąc pracować na Windowsie, trzeba szukać alternatywy. Jedną z nich jest bez wątpienia seria ZenBook, którą sam chwaliłem jakiś czas temu na łamach AntywebTV.

Co ciekawe inspiracja Apple nie dotyczy wyłącznie wyglądu czy nazwy urządzenia, bowiem firma przyjęła ten sam model – czyli zamiast nowej odsłony, odświeżenie samych podzespołów przy jednoczesnym braku większych zmian konstrukcyjnych.

Podzespoły Mi Notebook Air

Nowy model to nowy procesor – żegnamy się z Intel Skylake i witamy procesory w architekturze Kaby Lake. model z 13,3-calowym ekranem otrzyma procesor 3,1 GHz (Intel Core i5-7200U) – czyli niskonapięciowy układ przeznaczony dla smukłych laptopów i hybryd (wzrost wydajności na poziomie 10%).

Model 12,5 calowy otrzyma odświeżoną wersję Core m3, gdzie wzrost wydajności ma wynosić 12%.

Odświeżony Mi Notebook Air to ponadto odświeżony czytnik linii papilarnych dostosowany do Windows Hello. W większym modelu umieszczono kartę graficzną NVIDIA GeForce MX150. Do tego otrzymamy 8 GB pamięci RAM i 128 GB lub 256 GB dysk SSD. Ponadto złącza USB 3.0 i dwa USB-C oraz HDMI. komputer będzie działać pod kontrolą systemu operacyjnego Windows 10.

Ceny Mi Notebook Air

Ile przyjdzie nam zapłacić za Mi Netbook Air? 735 dolarów (czyli około 2700 zł) za 13,3-calowca z dyskiem o pojemności 128 GB. Za 256 GB natomiast 810 dolarów, czyli około 3000 zł. Komputer trafił już do sprzedaży w Chinach, niedługo powinien pojawić się również w Polsce.

Czy Mi Netbook Air zabierze klientów firmie Apple? Nie sądzę – oczywiście segment jest teoretycznie ten sam, mimo dużej różnicy w cenie. Niezależnie jednak od tego, jaki nie byłby Mi Netbook Air, raczej wątpię by fani MBA czy MBP mieli interesować się tą maszyną. A reszta? Jeśli szukacie lekkiego, smukłego notebooka w fajnej cenie, nowa propozycja Xiaomi wydaje się być warta rozważenia.

źródło

 

 

  • Arek P

    W internecie można znależć recenzję poprzedniej wersji i generalnie wychodzi na to że jest to solidny sprzęt. Szkoda tylko że aby zmienić język systemu trzeba zakupić nową licencję no ale takie życie.

    • tho

      z tego co pamiętam można było kupić wersję z preinstalowanym „pełnym” win10 (możliwość wyboru języka) ale za odpowiednio wyższą cenę.

    • Sebastian Bogacki

      xiaomi sprzedaje tylko win10 home chinese single language. mam mi air 12, kupilem dla zony, bo dosc maly, lekki i zgrabny. zona zadowolona, do office i neta w sam raz.

  • maly2006

    Czy wiadomo coś o matrycy, czy będzie matowa?

  • Kamil Zaraś

    Air jest tylko jeden – ten który pracuje na OS X.

  • Fajnie pięknie, ale ten sprzęt ma jedną poważną wadę. Mowa oczywiście o Windowsie, nie wyobrażam sobie powrotu do tego systemu…

    • Szczepan

      Też by mi było wstyd wyciągać w kawiarni jakiś sprzęt dla plebsu.

    • Grubas

      Nie rozumiem, ale chyba nie chcę.
      Natomiast pana Pawła rozumiem doskonale.

      Jeśli ten Xiaomi jest równie solidny co MB (chodzi o niuanse jak klawisze czy touchpad), to warto byłoby go wziąć dla jakiegoś Linucha, a W10 zostawić dla 2-3 uruchomień w roku w razie wyższej konieczności. Przy czym oczywiste jest, że żadne obecne DE nie dorównuje stabilności i spójności Aqua, nie mówiąc już o dostępności komercyjnego oprogramowania. Ale za to płaci się odpowiednio więcej.

      A Windows? Kto chce albo musi – niech używa. Jego sprawa. Mnie jest trudno powrócić po 12 latach, a na dodatek nie muszę i nie mam motywacji. Pewnie pan Paweł również nie musi. Nie sądzę też, że każdy pija kawę z jabłkiem. Do łba by mi to nie przyszło.

    • No niestety, stereotyp, że w Starbucksie trzeba pokazać się z iPhonem i MacBookiem.
      Niestety również większość ludzi nie pojmuje, że sprzęt spod zanku jabłka jest po prostu dobry, a wyciągnięty z pudełka gotowy do pracy, bez preinstalowanych śmieci jak to ma miejsce z OEMowym Windowsem, który zapchany jest już na samym początku.

      Jako Software Developer niezmiernie cenię sobie środowisko Unixowe. Linux jest fajny, ale jednak stabinością nie pobije macos’a. Cenię sobie ekosystem Apple, ale zdaję sobie sprawę i z jego ułomności, albo niedociągnięć. System i tutaj potrafi się zwiesić, zamulić, może skończyć się miejsce na dysku – normalna rzecz. Natomiast jaki Windosowiec, albo Linuksowiec po 6 miesiącach bez restartowania komputera (tylko zamykanie pokrywy) może cieszyć się stabilną pracą? Odpowiem. Żaden!

      Nie narzucam nikomu. Sprzęt jest drogi i nie każdego stać, żeby wysupłać 10.000zł na laptopa, ale powiem jedno – przesiadka na Mac’a jest jednostronna i powroty zdarzają się niezwykle rzadko…

    • ofca

      Jako wieloletni fan i uzytkownik sprzetu od Apple spiesze przestrzec Cie, ze stapasz po cienkim lodzie :)

      Zaraz przyleci nawiedzony hejter Apple z monopolem na wiedze o tym, co jest dlaCiebie dobre a co nie (nie brakuje tu takich) i zmiesza Cie z blotem.

      Oczywiscie zgadzam sie w 100% z Twoim komentarzem, sam jestem developerem od 11 lat zawodowo, przeszedlem cala droge Win->Lin->Mac i wiem doskonale o czym piszesz :)

      Ale z niektorymi nie podyskutujesz, nawet nie ma sensu zaczynac :)

    • Co zrobić. Jak powiedziałem, to jest jedynie moje nic nieznaczące zdanie. Każdy ma prawo pracować na czym mu wygodnie. Jeżeli ktoś daje sobie radę na Amidze – to czemu nie?

      W moim przypadku przesiadka na cokolwiek innego nie wchodzi już w grę :) Tak wiem, że za tą cenę mam 50x mocniejszy sprzętowo laptop, nowocześniejszy, że drapie po plecach i robi… wszystko co chcecie. Ale nie, nie zmienię :P

      Pozdrawiam i tych z Windowsami, wszystkie dystrybucje Linuxa i oczywiście Linuksiarzy.

    • ofca

      > Jak powiedziałem, to jest jedynie moje nic nieznaczące zdanie

      Wlasnie u niektorych sprawiua to taki bol dupy, ze spedza caly dzien by najpierw ci udowodnic, jaki to macOS/iOS jest be, a potem zeby udowodnic Tobie, ze jestes idiota, nie znasz sie, i ze ikonki sa po zlej stronie (tak jakby gdzies bylo napisane ze to w Windzie sa po tej wlasciwej :) )

      Czasem dyskusja wyglada jakby Anglik probowal Cie przekonac ze jako Polak jezdzisz po zlej stronie ulicy :D

    • Szczepan

      Bez kozery powiem pińcet razy mocniejszy.

      Sprawdź może kiedyś co oferuje konkurencja za niższą cenę. Bo widzę, że już się zamknąłeś w światku apple. Podpowiem: więcej za mniej.

    • Szczepan

      Muszę przyznać, że zmiażdżyłeś Windows tym koronnym argumentem o restartach. I tym elokwentnym elaboratem, gdzie po cichutku wyśmiewasz plebs, którego nie stać na wydanie 10 000 zł na komputer. Ale to tak typowe dla fanbojstwa, że aż szkoda komentować ;)

      Jak mają żyć kupujący XPS-y czy Elitebooki. Tyle cierpienia za tyle wydanych pieniędzy…

    • Wszystko pisze na bazie własnych doświadczeń, nie wyśmiewając nikogo, za podobne pieniądze można mieć inny sprzęt nie tylko apple produkuje drogie laptopy. Kwestia kogo na co stać i ile jest w stanie wydać pieniędzy – ktoś się uprze to i MacBooka za wiele mniej kupi i nie wyśmiewam w tej chwili plebsu – kogokolwiek w tej dyskusji masz na mysli, bo typowego plebsu nie stać nawet na Acera za 500zl. Tak jestem fanboyem marki, ale czy jest w tym coś złego? Ty lubisz XPSy, ja MacBooki – raczej nie wchodzimy sobie w drogę, prawda?

      Ave.

    • jurek

      W Polsce ciezko zyc bedac fanem Apple, bo z cebuli wychodzi zawisc i czysta nienawisc. Oni po prostu nie moga zniesc kiedy przyznasz sie ze uzywasz Apple. Na pewno w USA tak nie ma. Typowa polskosc.

    • Grubas

      Chyba idziemy tą samą drogą. Mnie osobiście nudzą już zmiany i nowości, i trochę chcę świętego spokoju. Też znam braki macOS i jeśli zdecyduję się na ten krok, to po długim researchu i uzupełnieniu części braków (Slate, tmux, etc).

      Może jedynie polemizowałbym z uptime Linuxa. Nie mam żadnych problemów z wybudzaniem i pracą bez reboota, nawet po kilkunastu dniach. Jednak aktualizacje wpadają na tyle często, że czasem rebooty są po prostu koniecznością – dlatego w praktyce nie osiągam takich (półrocznych) uptime. Ale żeby coś ciekło? Kiedyś cieknął jeden widget do XFCE, a ostatnio obserwuję to dla gnome shell (testuję z ciekawości). Natomiast z kompatybilnością wstecz jest może nie tragicznie, ale nie najlepiej – nie raz na przestrzeni lat musiałem usuwać ~/.config (z lenistwa cały). Tu macOS jest górą – po prostu OS działa i wygląda OK z wersji na wersję.

      W pewnych specjalistycznych zastosowaniach Linux zostanie, absolutnie nie zrezygnuję. Z resztą nie da się. Tylko jeśli chodzi o desktop, to widocznie 2017 to jeszcze nie ten „rok linuksa” ;) Po prawdzie to mam już wrażenie, że prędzej umrę niż zobaczę spójny linuxowy desktop, nie wspominając o integracji z urządzeniami takimi jak smartphone. Może Gnome3 jest takim projektem, ale daleko mu do doskonałości, a co gorsza developerzy Gnome są nieugięci i pewnych oczywistych features nie chcą robić. „Bo tak”. Gdyby rządził rynek i gdyby ich syte brzuchy zależały od użytkowników, to pewnie byłoby inaczej. To spora wada FOSS. Developerzy mają w d* potrzeby użytkowników, ale za to realizują swoje wizje. Ja tego nie zmienię i jeśli chcę spójności i „opieki komercyjnej”, to wybiorę produkt komercyjny. Bez urazy do nikogo.

    • Chris Gackowski

      Dlamnie wada jest wlasnie OS X, musze niestety używać dwóch i za każdym razem ulga wracam do Windowsa

    • Kwestia nawyków, przyzwyczajenia i klepania ludziom w szkołach średnich i na uczelniach, że Windows to jedyny słuszny system. Nieco inne skróty klawiaturowe, w innym miejscu ikony do minimalizacji i maksymalizacji okien. Pierdoły, ale utrudniają życie przy równoległej pracy na dwóch systemach. Gdybyś przesiadł się na 100% na macos to nie byłoby tego problemu i to już po 2 tygodniach :)

    • ofca

      Ja mam dokladnie odwrotnie. W pracy ze wzgledow „korporacyjnych” jestem zmuszony pracowac na Win 10 i musze przyznac, ze po 3 miesiacach zaczynam zastanawiac sie nad zmiana pracodawcy, bo frustracja powodowana konecznoscia codziennej szarpaninyz tym systemem calkowice odebrala mi przyjemnosc z wykoywanej pracy.

      Mialem nawet na ten temat ostatnio rozmowe z moim managerem, niestety odebral mi w tej rozmowie nadzieje na szanse jakiejkolwiek zmiany, nawet na instalacje wirtualki z Ubuntu czy czegokolwiek (bo klienci, bo „Policy”, bo to, bo sro, bo owo)

      I jedno wiem na 100%. Moim podstawowym kryterium przy wyborze nowej firmy bedzie brak Windowsa na stacji roboczej.

    • Theverge

      lol

  • Bart

    Kiedy w PL, gdzie będzie można kupić? Coś wiadomo?

  • pgawronski

    Z i7 i 16gb ramu bym wymienił mojego HPka bez wahania chociaż cenowo w tym wypadku ThinkPad wychodził by mniej więcej tak samo.

  • derpr

    Po doliczeniu VATu tańszy model wychodzi za jakieś 3400, co dodając cenę windowsa po polsku (no chyba że komuś nie przeszkadza chiński) daje cenę macbooka air za sprzęt, który nie dość, że jest na windowsie, to o którego trwałości i głośności pracy nikt nie jest w stanie powiedzieć nic konkretnego. Największym plusem w stosunku do macbooka jest matryca full hd, której apfel uparcie do aira nie chce wsadzić.

    • Mateusz Felczak

      Jak dla mnie największym plusem jest brak osx. Korzystam z MBP służbowo i mnie ten system w ogóle nie podnieca. Zresztą i tak muszę mieć Windowsa na Parallelsie bo w część softu w firmie nie działa na OSX. Jedyne czego mi brakuje w Windowsie to czegoś na wzór TimeMachine

  • Mi to urządzenie bardziej przypomina Surface Booka.