41

Mam dość nijakich erpegów od BioWare

Darzę to studio ogromnym szacunkiem, bo ukształtowało moją świadomość gracza. Przy Baldur’s Gate i Icewind Dale spędziłem setki godzin. I choć odbiłem się od Neverwinter Nights, to wiernie i konsekwentnie sięgałem po kolejne produkcje. Mass Effect był czarujący. Ostatnie lata to jednak równia pochyła, czego doskonałym dowodem jest ukończona właśnie przeze mnie Andromeda.

Internet już wydał wyrok: Mass Effect Andromeda to gra do bólu przeciętna, przewidywalna i pozbawiona charakteru. W miniony weekend udało mi się ukończyć grę oraz większość aktywności w niej dostępnych. Nie powiem, żeby to była produkcja zmieniająca w jakikolwiek sposób moje życie. Prawdę mówiąc, nie liczyłem na to – po Dragon Age: Inquisition nabrałem pewnego dystansu do BioWare. Nie, żeby grało mi się źle. Wręcz przeciwnie, przy Inkwizycji i DLC do niej spędziłem setkę godzin. Sęk w tym, że nawet przez chwilę nie czułem tego, co przy Wiedźminie, Skyrimie czy wiele lat wcześniej przy Baldurze. Kompletnie.

Andromeda to produkcja z gatunku space opera. Teoretycznie można by ją zakwalifikować jako science-fiction, ale w praktyce zdecydowanie więcej tutaj fikcji niż nauki. Widać to właściwie na każdym kroku – począwszy od nieco infantylnego i naiwnego początku, a na patetycznym finale skończywszy. Sęk w tym, że pomiędzy nie znajdziemy wcale takiej wartości, na jaką liczyliśmy.

Patrząc na warstwę fabularną, wszystko jest tutaj dość wtórne, a wszelkie niuanse nijakie. Wcielamy się w kolonistów i trafiamy do zupełnie nowego systemu. Oczywiście nie wszystko idzie zgodnie z planem, więc sprawy się komplikują. Naszym alter-ego są Scott lub Sara Ryder – sami o tym decydujemny, a co istotne, drugi z bohaterów w dalszym ciągu pozostaje na pierwszym planie i odgrywa istotną rolę. I to jest naprawdę fajne. A właściwie byłoby, gdyby nie ponury fakt, że obie postaci są niezwykle nijakie i pozbawione wyrazu. Tak zresztą jest ze zdecydowaną większością bohaterów pobocznych. A to wystarczy, żeby położyć każdą grę RPG.

No dobrze, to może skoro nie bohaterowie, to może chociaż misje i zadania poboczne ratują tę produkcję? Cóż… jeżeli podobał się wam system z ostatniego Dragon Age (Inkwizycja), będziecie zapewne usatysfakcjonowani – idź, przynieś, pokonaj itd. Nie jest to złe, biorąc pod uwagę ogromną popularność gier MMORPG (wciąż!). Nie ma niestety nic wspólnego ze wspaniałymi questami z Wiedźmina 3 czy chociażby wydanego niedawno Tormenta (choć tam przegięto w drugą stronę).

Co najzabawniejsze, w Mass Effect Andromeda zagrało coś, co z RPG nie ma wiele wspólnego. Mowa tutaj o gameplayu – strzelaniu, eksploracji itd. Pokonywanie kolejnych grup przeciwników jest przyjemne. Z broni strzela się naprawdę fajne i satysfakcjonująco. Nieźle wygląda też system ekwipunku (co akurat w RPG ważne). Do plusów trzeba też zaliczyć plecak odrzutowy, który urozmaica nieco przeszukiwanie kątów.

Nieźle prezentuje się też warstwa wizualna, ale tutaj również można mieć mnóstwo zastrzeżeń. Pomijam już fakt, że w dniu premiery wykonanie i animacje twarzy wołały o pomstę do nieba. Niedociągnięć jest więcej i wynikają one właściwie wyłącznie z niechlujstwa twórców. Szkoda, bo pada to cieniem na dobre wrażenie i klimat płynący z przemierzania poszczególnych lokacji. A ten faktycznie daje się wyczuć – mimo nieodłącznego deja vu, które będzie towarzyszyło każdemu grającemu w poprzednie odsłony Mass Effect.

Podsumowując, otrzymujemy grę RPG, następcę fantastycznej serii RPG, w którym położono wszystko, co erpegowe. Ostatni raz identyczne wrażenie miałem przy Falloucie 4, gdzie idiotyczne dialogi i ułomny system rozwoju postaci wywołały u mnie mdłości. Nowy Mass Effect nie został aż tak zmasakrowany przez swoich ojców. Nie jest to jednak gra, od której należy zaczynać swojej przygody z tą fenomenalną serią. Nie psujcie sobie tego. Sięgnijcie po pierwszy Mass Effect, potem dwójkę i trójkę. Jeżeli będziecie czuli niedosyt, wtedy dobijcie się Andromedą. Nie będziecie w pełni ukontentowani, ale też nie poczujecie żadnych dreszczy na plecach. BioWare po prostu nie robi już takich erpegów, jak kiedyś.

  • Zadam takie pytanie, co autor czuł przy Skyrim? Znudzenie? Frustrację? Bo przecież ta gra nie ma w sobie niczego ciekawego :/
    Jestem w stanie stwierdzić, że to crap na tym samym poziomie co inkwizycja. Powtarzalność, nuda, kiepski wątek główny (poboczne w większości również). Wiem, że artykuł jest o ME: Andromeda i firmie BioWare (z którym się zgadzam, oprócz fragmentu o neverwinter, bo jak dla mnie to ich najlepsza gra), ale zafascynował mnie ten fragment ze skyrim.
    Co najsmutniejsze, Ci najwięksi robią teraz kalki, proste kopiuj-wklej. Tak robi Ubi, Bioware oraz Bethesda. I nie zanosi się, by ten trend miał się zmienić. Bethesda zrobiła Morrowinda i New Vegas (w sensie co ostatniego dobrego zrobiła), Bioware poprzestał na KOTOR i Jade Empire… A Ubi to ubi xD

    • Ka25

      Dwie zalety Skyrima: dowolność i otwartość – tworzysz bohatera wedle własnego uznania, potem robisz nim to, co ci się żywnie podoba. W tej konfiguracji wątek główny może zejść na bok (nie jest zły, ale cudowny też nie), a na pierwszy plan wchodzi indywidualizm.

    • problem w tym, że w tym „pięknym” świecie po 50h dopada Cię nuda. Powtarzalność i brak efektu „wow”. Skyrim tak samo jak inkwizycja, to były by fajne mmo. ale nie gry na singla.
      Szczerze, wolę z góry narzuconego bohatera i liniowość za cenę świetnej historii, rozgrywki etc

    • Daniel

      Nuda po 50 h? Chłopie mam przegrane 150h w Skyrimie i wątek główny stoi gdzieś …. po obronie Whiterun – smok. Ja o wiele chętniej chwycę za grę gdzie mogę uciec od fabuły i wrócić do niej kiedy chcę niż być na siłę ciągnięty

    • Karol Hamann

      W Skyrimie przegnane mam jakieś 30h i musiałem to rzucić w cholerę bo myślałem, że się pochlastam z nudów.

    • Wiesz, ja też mam ze 300+ godzin w tej grze. Nie zmienia to faktu, że jest ona do bólu powtarzalna. Tylko jeden wątek poboczny jest ciekawy (gildia złodziei) i gdyby nie mody, to już dawno ta gra wylądowała by w śmietniku.
      Problem w tym, że to sama gra powinna się bronić, a nie mody do niej.

    • DonKuboss

      No i się broni. Trzeba mieć odpowiednie podejście do tej gry a poza tym nie ma takiej rzeczy która zadowoli każdego, Ciebie widocznie nie zadowoli skyrim ale to nie znaczy, że z tego powodu gra jest słaba. Skyrim to RPG który stawia na eksploring i swobodę tu nie ma mocnego wątku głównego, tu tworzysz postać której możesz określić wszystko rasę,płeć,wygląd i masz przed sobą żyjący i wiarygodny świat w którym twoja postać ma mnóstwo do odkrycia a jedynym co Cię ogranicza to wyobraźnia. Jeżeli nie zmieniłem choć trochę twojego podejścia to chociaż porównaj sobie oceny skyrima do andromedy czy inkwizycji. Jest różnica? chyba nie bez powodu ?

    • Widzisz, tym się różnią gry singlowe od multi (przynajmniej moim zdaniem), że w tych pierwszych jest jakiś cel do osiągnięcia. Te 2 mają za zadanie ukraść Ci jak najwięcej czasu. W tych pierwszych, to właśnie ten cel (stworzony przez Twórców a nie przez Ciebie) powinien być jak najlepiej zaprojektowany. W tych drugich, to właśnie side-questy są najważniejsze. Bo jest ich dużo i mają zabierać jak najwięcej Twojego czasu.
      Teraz jest Skyrim, który powinien być mmo, tak samo jak Inkwizycja (i miała nim zresztą być, ale się rozmyślili). Wątek główny jest do dupy (delikatnie mówiąc) i całość gry opiera się na zadaniach pobocznych (które też są do dupy). Czyli gra nie ma dawać Ci radości z osiągnięcia celu, tylko z czasu jaki w tej grze straciłeś i własnych celów które osiągnąłeś. A nie na tym powinno to polegać.
      I do tego właśnie piję. Że gry przestały dawać to co najważniejsze, fun! Stały się czaso zabieraczami, bez większego sensu i celu. I przeraża mnie to, że ludzie dają się jawnie robić w bambuko.
      Co do ocen, nie będę się do tego odnosić. Bo widziałem już wiele gier, które w mojej opinii albo były za wysoko oceniane, albo za nisko.
      Ale i tak najlepiej ocenianymi grami w historii, pozostają nadal gry Nintendo, które jako jedno z niewielu wie jak się gry robi. I dla kogo.

    • Donkuboss

      Dla mnie fabuła jest dobra wtedy, kiedy daje motywację do przechodzenia gry. W przypadku Skyrima fabuła stawia za cel zabicie Alduina ( jest cel do osiągnięcia) , oczywiście zgodzę się, że nie jest to wybitnie zawiła i porywająca historia ale w zasadzie które gry taką mają ? Neverwinter nights? Dragon age? Gothic? Dla tego Skyrim broni się zadaniami pobocznymi, które przeważnie wnoszą coś do świata, mają jakieś tło fabularne a czasem nawet trafiają się perełki których moim zdaniem warto szukać bo przy samym szukaniu ich miałem spory „fun” i nie nudziłem się w przeciwieństwie do Inkwizycji/Andromedy przy których musiałem przeważnie zmuszać się do robienia jakichkolwiek czynności, które nie miały wpływu na wątek główny. Zgodzę się natomiast z kwestią mechanik które są powielane bo póki kasa się zgadza to po co coś zmieniać? tak niestety teraz jest i jeżeli dalej tak będzie to nie wiem czy bioware wyda w końcu coś na poziomie swoich starszych tytułów. Ja osobiście przejechałem się na Andromedzie i nie zamierzam już zamawiać pre-orderów. :p

    • Mikołaj

      Święta prawda,też mam przegrane około 100 godz i nie wiem co to nuda w Skyrim,ale i tak najlepiej wspominam Baldursy(jedynkę przeszedłem 5 razy,dwójeczkę chyba ze trzy,następnie Icewind zdale 1 i 2 za to Neverwinter już mnie niestety nie wciągnął.

    • Ka25

      Mnie nie dopadła nuda. To, że wolisz z góry narzuconego bohatera, oznacza tyle, że to nie jest gra w twoim typie. I tyle.

      Gdyby pogląd, że Skyrim jest nudny był powszechnie podzielany, to o tej grze nie byłoby aż tak głośno i nikt nie twierdziłby, że była genialna.

    • Mateusz

      Sam przy skyrime spędziłem jakieś 350h na pc i gdzieś kolo 100h na playstation 3(ciągle nie wieże jakim cudem w to grałem na ps3!). Z perspektywy czasu Skyrim bardziej przypomina mi mmorpg niż chociażby Kingdoms of Amalur czy Wiesława. Gra ma Imho wiele wątków niewykorzystanych. Chociażby woja domowa, toż to powinien być główny wątek w grze, zamiast tego mamy pokraczne smoki, które są epickie przez pierwsze dwie godziny gry.
      BTW: New Vegas robił Obsidian i chwała im za to.

    • crontab

      New Vegas, to nie Bethesda – nie ich liga :)
      Tworca jest Obsidian, czyli dawne Black Isle, tworcy pierwszych dwoch Falloutow :)
      Bethesda to Fallout 3 i 4… i to widać…
      Pozdrawiam,

    • faktycznie, zwracam honor ;]

    • Kuba

      Co jest trochę smutne, przy tak dużej ilości wychodzących gier.
      Sam mocno ograniczyłem ilość kupowanych gier a sam widzę, że półka wstydu jest jaka jest.
      Dzięki Bogu oduczyłem się pre-orderów dawno temu i jak coś mi spasi to kupuję dopiero jak zobaczę recenzję i tytuł w akcji.

    • baccon

      Skyrim to świetna gra na kilka godzin bo kiedy nabije się parę poziomów i walka staje się bardzo łatwa (a później onehituje niemal wszystko) to czar pryska. Szkoda nawet sobie zawracać głowę ekwipunkiem bo stalowe graty są najlepsze: tanie i można je tanio ulepszać. Eksploracja na początku jest super ale po odwiedzeniu n-tej prawie takiej samej jaskini człowiek ma odruch wymiotny kiedy słyszy słowo „cavern”. Ta gra ma jeden plus, jest duża i człowiek lata po mapie w poszukiwaniu czegokolwiek ciekawego do roboty a prawda jest taka, że dobrych questów jest tam może z 10. Jako gra na zabicie czasu jest spoko, jednak to jest tytuł AAA który mogę porównać do kanapki z automatu: ładne opakowanie, dobrze wygląda ale po pierwszych kilku kęsach wiesz, że kupiłeś suchą bułkę którą zjadasz że łzami w oczach bo w alejce obok ktoś sprzedaje za półdarmo kanapki brzydsze, bez opakowania ale z dużą ilością mięska.

    • abradab

      jedno ale. Taki wiesiek super gra, był oparty na książkach i opowiadaniach Sapkowskiego. Oni nie tworzyli czegoś od nowa, jak deweloperzy w przypadku pozostałych RPG. Jest to spore ułatwienie dlatego taką pierwszą grą która pokaże umiejętności studia CD Projekt Red będzie Cyberpunk.

    • Radek

      Scenariusz Wiedźmina 3 z książkami wspólnych ma tylko bohaterów. Fakt – to duże ułatwienie, ale jednak twórcy gry też się narobili.
      Cyberpunk zdaje mi się jest mocno inspirowany papierowym RPGiem „Cyberpunk 2020”, więc też jakaś baza jest…

    • Darek B.

      każdy ma swoje zdanie i gust….wy kochacie wiedźmina – a ja go nie znoszę – jest to jak dla mnie zwykła przygodówka „pointnclick” – a nie RPG czy chociażby action rpg…bo co to za action skoro na najwyzszym poziomie w kółko macieja naciskasz dwa guziki na krzyż i od czasu do czasu rzucisz znak….i tak 60 godzin…
      gram obecnie w Mass Effect i to co mnie wkurza w nim to otwarty świat – czuje się jak w durnym wiedźminie gdzie ciągle musze biegać w tą i spowrotem…mam nadzieje że to tylko taki początek..

    • Wiedźmina ludzie kochają nie za gameplay. Ale za fabułę.

    • Darek B.

      tam nie ma żadnej osi fabularnej – jest grono krótkich opowieści w misjach pobocznych, które udają, że są głównymi.

    • Mam wrażenie, że graliśmy w różne gry….

    • Darek B.

      fabuła to pościg wiedzmina za ciri – powiedz mi teraz – która z misji w trakcie gry powiedziała nam coś więcej o tym dlaczego ucieka Ciri oprócz tego że „Ciri tu była i teraz nie wiadomo gdzie jest”?
      która z opowieści dała nam więcej informacji o głównym wątku fabularnym? historia barona? Ucieczka Jaskiera? Po ich ukończeniu nie dowiadujemy się zupełnie niczego oprócz tego, że Ciri musimy szukać gdzie indziej.

    • Cóż, jeśli dla Ciebie cała fabuła sprowadza się tylko do „pościgu” to w tym momencie rozumiem dlaczego takie pytania zadajesz. Problem w tym, że dla mnie ta gra to taki „wiesiek i przyjaciele”. Ale to pewnie wynika z faktu, iż przeczytałem całą sagę Sapkowskiego. Nie potrafię Ci odpowiedzieć na Twoje pytania, gdyż nie potrafię podejść w taki sposób do gry jak Ty. Sory :/

  • MutedVideo

    Ja bym jeszcze do BioWare dorzucił Bethesde. Przy Skyrime zapomnieli jak się robi RPG. Fallout 4 tylko utwierdził moje przekonanie. Plusem tych gier jest otwartość świata, nic więcej. Uproszczone są do bólu.

    • Laghnarr

      No. Kolejna część TES też nie zapowiada się jakoś kolorowo patrząc z perspektywy tego co te studio wypuściło ostatnimi czasy. A przecież wiele nie trzeba – chociażby poziom fabularny Morrowinda. Silnik mógłby być nawet ten sam, ale niech go chociaż zoptymalizują… I żeby w końcu zrobili „żyjący świat”, a nie to.. co im na razie wychodzi (chociaż i tak jest lepiej niż np. w Wiedźminie 3).

    • tiger

      Fakt. Uproszczenia w rozwoju postaci spłyciły tylko grę. System perków spoko, ale rozdawanie punktów rozwojowych jako perki? Nie.

  • Daniel

    Dla mnie ten spadek jakości BioWare datuje na okres współpracy z EA. Naprawdę dla mnie to coś dziwnego lecz widząc jak EA postępuje to powinno mnie to nie dziwić. Pierwsze przygody w ME czy DA to coś wspaniałego a później zaczęto iść w stronę więcej DLC. Nie wiem czy tylko ja tak miałem, że aż do końca ME2 czekałem na wiadomość od Liary w sprawie pomocy z Handlarzem Cieni? Do końca gry mi czegoś brakowało no ale później okazało się, że to był to wycięty fragment gry na potrzeby sztucznego DLC. A teraz dość ciekawe pytanie. Jak długo jeszcze będzie działało BioWare jako Division of EA. Ostatnio EA dość często zamyka studia im podległe i tworzy własne

    • Zamknięcie BioWare’u byłoby strzałem w stopę i kolano jednocześnie. To jest marka, która na fanach rolplejów chyba zawsze wywoływać będzie dreszcz podniecenia. Spadek jakości zaczął się już przy Dragon Age II czyli gdzieś z siedem lat temu i mówiło się o tym głośno przy SW: The Old Republic, ME3 (choć tu głównie krytykowano słabe zakończenie niż samą grę), przy kolejnym Dragon Age’u i mówi się dalej przy Andromedzie, ale informacja o nowym projekcie BW dalej elektryzuje branżę i graczy. Nie sądzę, żeby EA zdecydowało się na taki krok. BioWare to jest dalej renoma.

    • Daniel

      No od 2009 roku jak się nie mylę BW jest w EA. Można to zobaczyć na pierwszych trailerach ME2 – jeszcze bez loga EA. DAII wyszło po ME2. Czy to będzie strzał w kolano? Hmm. Może a może nie. Ostatnio dużo pozamykano firm do których można mieć sentyment. Np. Maxis – część zwolniona a reszta przerzucona do innego oddziału EA. A wiesz jak to jest. Szefostwo powie nie ma się czym przejmować bo nadal będzie stara ekipa itd. ale tylko zniknie nazwa.

    • Maxis, o ile się nie mylę, było znane głównie z Simsów, produktu raczej casualowego, którego nabywcy w większości przypadków nie są zorientowani kto jest kto w branży gier. Kupując The Sims 4 pewnie nawet nic nie zauważyli. Fani rolplejów są bardziej „obcykani” w branży, wiedzą kto jest kto, i myślę że jest spora grupa graczy, w tym – przyznam się bez bicia – ja nie kupią kolejnego Mass Effect czy Dragon Age bez znaczka BioWare na pudełku.

  • kofeina

    Czy jesteś pewny tego Icewind Dale wymienionego we wstępie?

    • Meretycz

      Równie dobrze mogło tam by być Diablo

    • kofeina

      I tak będzie, że tylko narzekamy ;)

  • Grzegorz K

    W zdecydowanej większości zgadzam się z autorem. Andromeda jest niestety wtórna. Historia i postacie nie są tragiczne ale z drugiej strony nie porywają tak jak pierwsza trylogia. Tam gdzie twórcy mogli się wykazać kreatywnością tworząc rasy innej galaktyki (!) mamy humanoidów, praktycznie zero problemów z porozumieniem się, podobne schematy społeczne, podobne filozofie…
    System walki ubogacony jetpackami co jest chyba jedynym plusem w multiplayerze. W ME 3 rozwój postaci był bardziej przyjazny, w Andromedzie trzeba się bardziej namęczyć aby odblokować lepszy sprzęt.

  • pawbuk6

    Ja męczę Andromedę praktycznie od premiery… słowo „męczę” jest chyba tutaj nad wymiar trafne :D Niestety, wielka szkoda zmarnowanego potencjału – nowa galaktyka, nowe możliwości kreacji świata gry. Wyszło naprawdę bardzo przeciętnie.

    Wg mnie najsłabiej wypadają dialogi oraz zadania poboczne. Te pierwsze są fatalnie napisane, słabo wyreżyserowane, a animacje postaci i ukazanie ich emocji wołają o pomstę do nieba – gra chyba wyszła o jakiś miesiąc za wcześnie.

    Zadania poboczne natomiast są nudne jak flaki z olejem. Zero emocji – jedź, znajdź, przywieź…ech :D

    Równocześnie gram w Horizon Zero Dawn i dopiero tutaj widać różnicę jakościową pomiędzy dziełem BioWare, a Guerrilla (pomimo innych gatunków gry, natomiast i tak zadania dodatkowe w Horizon są lepsze niż w Andromedzie) – Kanadyjczycy powinni iść na jakieś dodatkowe szkolenia, najlepiej w sumie w CDPR, bo są daleko w tyle za najlepszymi w branży.

  • abradab

    Chłopie to już staje się nudne. Kiedyś grałeś w ich grę 20 alt temu i do dziś przy każdym tekście każdy zaczyna swoje wypociny! Dość to ja mam ciągłego waszego narzekania, jak oni kiedyś robili gry, teraz to słabo. Tamto klasyka- to mam dlka ciebie i innych propozycje- nie grajcie w gry od Bioware, zostańcie przy klasykach sprzed 20 lat i dajcie żyć.

    Tak też ogrywałem dawne tytuły Bioware, jestem a raczej byłem fanem studia Bioware, trylogię mass effect uważam za jedną najlepszą. Alke niestety Bioware było topowym deweloperem, a teraz wypadła z top5 najlepszych. Taka rzeczywistość i pora się z tym pogodzić.
    Sama Andromeda- mam ją i poza multi jeszcze nie grałem w singla, bo czekam na obiecane łatki.
    Swojhe przemyślenia na temat Andromedy mam i niestety jest to fajna część gry, ale zdecydowaie najsłabsza z 4 dotychczasowych w świecie Mass Effect.

  • Michał Złotek

    Ostatnio ukazał się artykuł na Polygon. Polecam. Fajnie ujęte jak hype na open-world psuje w erpegach to co najważniejsze.

    https://www.polygon.com/2017/4/18/15324366/mass-effect-andromeda-open-world-bioware

    • Darek B.

      dokładnie to – otwarty świat to zmora dzisiejszych gier – ….i nie mam w sumie nic przeciwko dopóki nie trzeba jak debil biegać do jakiegoś punktu 10 minut by zacząć właściwego questa….

  • GLOCK

    a ja mam propozycje dla autora. zamiast pisać kilak telstów tygodniowo o niczym albo o apple(choć w sumie to jedno i to samo), zamiast rozpisywać sie jak to sie przesiadło z androida na ios (albo odwrotnie) i jakim to wspaniałym system on jest,zamiast narzekac na gry od studia XYZ jakie to one płytkie i z miałkim zakończeniem proponuje stworzyć własną grę! albo choć zarys.opisać uniwersum,antagonistę,protagonistę,o co toczy się gra, co można stracić co zyskać,postaci niezależne,towarzyszy itd. przedstawic pomysł na kickstarterze,pogadać z mistrzami z CDP (przecież gra będzie tak genialna ze rzuca w pizdu cyberpunka),do tego jak sie sypnie kasa z kikstartera(bo przeciez gracze też łykna pomysl) sukces gwarantowany, a kto wie może za kilkanaście m-cy przeczytamy na AW recenzję zrobioną przez Pawła Winiarskiego który powie:
    „gra genialna w każdym aspekcie. ciekawa fabuła trzymająca w napięciu niczym „Lśnienie” Kubricka, z ciekawymi postaciami, romanse porównywalne z „Przeminęło z wiatrem”,historia na wiele godzin niczym „Moda na sukces”, 0 nudy,genialny system walk i rozwoju bohaterów, muzyka przy której Mozart uchodzi za grajka z miejscowego rynku i do tego zakończenie !WOW! wyciskające więcej łez niż po śmierci DiCaprio w „Titanicu”.

    • Radek

      No wiadomo, kto nigdy nie zbudował samochodu, nie ma prawa wypowiadać się o motoryzacji. Kto nic nie skomponował nie może mówić, czy mu się piosenka podoba, a kto nie napisał książki – niech milczy na temat literatury.