41

Mam dość nijakich erpegów od BioWare

Darzę to studio ogromnym szacunkiem, bo ukształtowało moją świadomość gracza. Przy Baldur’s Gate i Icewind Dale spędziłem setki godzin. I choć odbiłem się od Neverwinter Nights, to wiernie i konsekwentnie sięgałem po kolejne produkcje. Mass Effect był czarujący. Ostatnie lata to jednak równia pochyła, czego doskonałym dowodem jest ukończona właśnie przeze mnie Andromeda.

Internet już wydał wyrok: Mass Effect Andromeda to gra do bólu przeciętna, przewidywalna i pozbawiona charakteru. W miniony weekend udało mi się ukończyć grę oraz większość aktywności w niej dostępnych. Nie powiem, żeby to była produkcja zmieniająca w jakikolwiek sposób moje życie. Prawdę mówiąc, nie liczyłem na to – po Dragon Age: Inquisition nabrałem pewnego dystansu do BioWare. Nie, żeby grało mi się źle. Wręcz przeciwnie, przy Inkwizycji i DLC do niej spędziłem setkę godzin. Sęk w tym, że nawet przez chwilę nie czułem tego, co przy Wiedźminie, Skyrimie czy wiele lat wcześniej przy Baldurze. Kompletnie.

Andromeda to produkcja z gatunku space opera. Teoretycznie można by ją zakwalifikować jako science-fiction, ale w praktyce zdecydowanie więcej tutaj fikcji niż nauki. Widać to właściwie na każdym kroku – począwszy od nieco infantylnego i naiwnego początku, a na patetycznym finale skończywszy. Sęk w tym, że pomiędzy nie znajdziemy wcale takiej wartości, na jaką liczyliśmy.

Patrząc na warstwę fabularną, wszystko jest tutaj dość wtórne, a wszelkie niuanse nijakie. Wcielamy się w kolonistów i trafiamy do zupełnie nowego systemu. Oczywiście nie wszystko idzie zgodnie z planem, więc sprawy się komplikują. Naszym alter-ego są Scott lub Sara Ryder – sami o tym decydujemny, a co istotne, drugi z bohaterów w dalszym ciągu pozostaje na pierwszym planie i odgrywa istotną rolę. I to jest naprawdę fajne. A właściwie byłoby, gdyby nie ponury fakt, że obie postaci są niezwykle nijakie i pozbawione wyrazu. Tak zresztą jest ze zdecydowaną większością bohaterów pobocznych. A to wystarczy, żeby położyć każdą grę RPG.

No dobrze, to może skoro nie bohaterowie, to może chociaż misje i zadania poboczne ratują tę produkcję? Cóż… jeżeli podobał się wam system z ostatniego Dragon Age (Inkwizycja), będziecie zapewne usatysfakcjonowani – idź, przynieś, pokonaj itd. Nie jest to złe, biorąc pod uwagę ogromną popularność gier MMORPG (wciąż!). Nie ma niestety nic wspólnego ze wspaniałymi questami z Wiedźmina 3 czy chociażby wydanego niedawno Tormenta (choć tam przegięto w drugą stronę).

Co najzabawniejsze, w Mass Effect Andromeda zagrało coś, co z RPG nie ma wiele wspólnego. Mowa tutaj o gameplayu – strzelaniu, eksploracji itd. Pokonywanie kolejnych grup przeciwników jest przyjemne. Z broni strzela się naprawdę fajne i satysfakcjonująco. Nieźle wygląda też system ekwipunku (co akurat w RPG ważne). Do plusów trzeba też zaliczyć plecak odrzutowy, który urozmaica nieco przeszukiwanie kątów.

Nieźle prezentuje się też warstwa wizualna, ale tutaj również można mieć mnóstwo zastrzeżeń. Pomijam już fakt, że w dniu premiery wykonanie i animacje twarzy wołały o pomstę do nieba. Niedociągnięć jest więcej i wynikają one właściwie wyłącznie z niechlujstwa twórców. Szkoda, bo pada to cieniem na dobre wrażenie i klimat płynący z przemierzania poszczególnych lokacji. A ten faktycznie daje się wyczuć – mimo nieodłącznego deja vu, które będzie towarzyszyło każdemu grającemu w poprzednie odsłony Mass Effect.

Podsumowując, otrzymujemy grę RPG, następcę fantastycznej serii RPG, w którym położono wszystko, co erpegowe. Ostatni raz identyczne wrażenie miałem przy Falloucie 4, gdzie idiotyczne dialogi i ułomny system rozwoju postaci wywołały u mnie mdłości. Nowy Mass Effect nie został aż tak zmasakrowany przez swoich ojców. Nie jest to jednak gra, od której należy zaczynać swojej przygody z tą fenomenalną serią. Nie psujcie sobie tego. Sięgnijcie po pierwszy Mass Effect, potem dwójkę i trójkę. Jeżeli będziecie czuli niedosyt, wtedy dobijcie się Andromedą. Nie będziecie w pełni ukontentowani, ale też nie poczujecie żadnych dreszczy na plecach. BioWare po prostu nie robi już takich erpegów, jak kiedyś.

Kup Mass Effect: Andromeda na PC, PS4, Xbox One w redcoon.pl. Ceny już od 54 PLN. Sprawdź!