16

Czytam o wielkich stratach Facebooka oraz Zuckerberga i… jestem rozbawiony

Facebook zamierza wrócić do korzeni, firma chce ciąć zasięgi firm i zachęcać ludzi do komunikowania się z bliskimi. Wszystko po to, by członkowie społeczności poczuli się lepiej. Piękna inicjatywa! Ale dziwnym trafem niedoceniona przez inwestorów - można przeczytać, że portfel szefa niebieskiego serwisu odchudziła o kilka miliardów dolarów. Klops: Mark Zuckerberg walczy o szczęście użytkowników, o ich dobre samopoczucie i jest za to karany... Jeśli ktoś podchodzi do sprawy w ten sposób, pozostaje mi pokręcić głową z niedowierzaniem. Bo młody miliarder szybko odzyska te miliardy, a jego działania nie wynikają z troski o ludzi.

Mark Zuckerberg niedawno ogłosił światu, że Facebook się zmieni. Z szumnych zapowiedzi wynika, że będzie bardziej dbał o kontakty między znajomymi i członkami rodziny, a nie o to, by trafiały do nas setki postów od firm, stron reprezentujących media, marki czy influencerów. Zwłaszcza tych szemranych, w których wykorzystuje się tanie chwyty, by zdobyć uwagę internautów. Kilka dni temu te plany komentował Paweł:

Założenia są jasne. Algorytm będzie faworyzował wpisy znajomych kosztem mediów i zawartości typowo biznesowej. Wracamy więc do początkowych założeń Facebooka – tych, dzięki którym serwis stał się tak popularny. Bo pewnie niewiele osób pamięta, że kiedyś nie było reklam, fanpagy i liczyła się tylko interakcja ze znajomymi. Ja do takiego Facebooka dołączyłem, dziś to już jednak zupełnie inne miejsce. Gorsze.[źródło]

Brawa dla CEO Facebooka? Jeśli ktoś chce oglądać zdjęcia z wakacji kuzynów, śniadania koleżanek z pracy i zabawy z dzieckiem przyjaciela z liceum, to przyklaśnie. Ci, którzy używają serwisu jako źródła informacji, a przede wszystkim przedsiębiorcy i wszyscy ludzie korzystający mediów społecznościowych w biznesie, pewnie się skrzywią. Obie grupy mogą natomiast wskazać na efekty ogłoszenia tych zmian: kurs akcji Facebooka zauważalnie spadł. Efekt? Kapitalizacja korporacji skurczyła się o ponad 20 mld dolarów, a to z kolei oznacza, że Mark Zuckerberg zbiedniał o kilka miliardów dolarów. Jedni powiedzą: chciał dobrze, lecz stracił. Inni stwierdzą: dobrze mu tak, bo miesza w naszym biznesie, niech pozna smak tych przetasowań.

Sęk w tym, że obie grupy są w błędzie. Po pierwsze dlatego, że… Facebook i Mark Zuckerberg nie tracą pieniędzy. Podkreślam to, gdy piszę czasem o rosnących kapitalizacjach czy majątkach bogaczy – one nie są stabilne, a wzrosty/spadki kursu nie oznaczają, że ktoś z automatu dostaje/traci pieniądze. CD Projekt może się cieszyć z faktu, że akcje podrożały o pół miliarda złotych, ale to nie oznacza, że na kontach polskiego gracza pojawiło się te 500 mln złotych. A Jeff Bezos nie ma w skarbcu ponad 100 mld dolarów w złocie i gotówce. Papiery wartościowe Facebooka potaniały, lecz niebawem pewnie wrócą na dawne pozycje, firma i Mark Zuckerberg „odzyskają” swoje środki. Podejrzewam, że z nawiązką.

To jest najciekawsze w całej sprawie. Naiwni są ci, którzy myślą, że firma i jej szef wprowadzają zmiany, by poprawić nam humor, sprawić, by dzień stał się piękniejszy, gdy zobaczymy na filmiku na fb, jak śmiesznie zachowuje się pies sąsiada, kiedy słyszy dzwonek komórki. Nie – tu chodzi przede wszystkim o kasę. I na razie nierealna wydaje się wizja Pawła, w której płacimy za posty kierowane do kręgu znajomych, ale już całkiem prawdopodobnie brzmi to, że ścinanie zasięgów użytkowników biznesowych skłoni ich do wydawania większych sum w medium społecznościowym. Tu nie chodzi o dobro internautów, społeczności – Facebook to wielka korporacja, która chce więcej zarabiać i daje jasno do zrozumienia płatnikom, że muszą przygotować czeki, jeśli chcą dalej docierać do swoich odbiorców.

Jakoś nie żal mi Facebooka i jego szefa z powodu wspomnianych „strat”, bo wiem, że po wdrożeniu nowych reguł gry, może się okazać, że przychody i zyski pójdą w górę. Ktoś spyta: dlaczego zatem na giełdzie były spadki? Bo to zawsze niepewna kwestia, nie wiadomo, jak zareaguje biznes, zwłaszcza krótkoterminowo, jak wpłynie to na bliższe raporty kwartalne. Ale długofalowo chyba trudno uwierzyć w to, że Facebook będzie stratny. To hegemon, na którego warunki trzeba będzie przystać.