11

Recenzja klawiatury Logitech Craft – byłem zachwycony, póki nie padła mi bateria

Mam wrażenie, że Logitech to firma o dwóch obliczach. Z jednej strony kojarzy mi się z koszami tandetnych budżetowych akcesoriów, które wypełniają kosze w marketach. Z drugiej to również kategoria produktów wręcz absurdalnie drogich. Do tego właśnie grona zalicza się bezprzewodowa klawiatura Craft.

Na wstępie od razu zaznaczę, że na co dzień używam dwóch klawiatur. Piszę i pracuję na Logitechu K810, którego wręcz uwielbiam. Fakt, ma małe klawisze, ale duże przestrzenie pomiędzy nimi sprawiają, że nie utrudnia mi to pisania. Jest jednak mały, zgrabny, podświetlany i trzyma ok. miesiąc na jednym ładowaniu. Druga klawiatura służy mi wyłącznie do grania – to bezprzewodowy Corsair K63 (ten bez bloku numerycznego), o którym jeszcze na Antywebie przeczytacie, bo planuję recenzję (oraz lapboarda, z którym współpracuje ten model).

Nie ukrywam, że taki układ jest dla mnie wygodny. Na Logitech K810 nie da się grać, ale jest bajecznie wręcz przyjemny podczas pisania. Mechaniczny Corsair jest natomiast głośny, a wysoki skok klawiszy i przełączniki Cherry MX Red ani trochę nie pomagają w tworzeniu dłuższych tekstów. Gra się natomiast na nim wybornie.

Logitech Craft

Logitech Craft kwalifikował się na alternatywę/zastępstwo dla K810. Klawiaturę wykreowano na narzędzie dla specjalistów i profesjonalistów. Pominę tu kwestię sztucznego nadmuchiwania ego tychże (kup klawiaturę, będziesz profesjonalistą). Taki wizerunek to bowiem pewna obietnica otrzymania sprzętu o wysokiej jakości wykonania i funkcjach, któe rzeczywiście wspierają twórców. To jednocześnie pewne niepisane przyzwolenie na podbicie ceny.

W momencie premiery Logitech Craft kosztował ok. 900 złotych. Dziś kupimy go już za 600-700 zł. To ciągle absurdalnie wysokie kwoty – mówimy przecież o klawiaturze. Czym usprawiedliwia je Logitech?

Korona (królów?)

Logitech Craft to pełnowymiarowa klawiatura z blokiem numerycznym. Urządzenie mierzy 430 mm x 149 mm. Jego grubość wynosi 32 mm, a waga to aż 960 g.

Konstrukcję wykonano z wysokiej jakości materiałów. Nie żałowano metalu, z którego jest wykonana cała górna listwa oraz wspomniana korona.

Zatrzymajmy się przy niej na chwilę.

Logitech Craft korona

Korona to po prostu pokrętło. Jego rola zmienia się w zależności od tego, z jakiej aplikacji korzystamy. Tutaj kluczową rolę odgrywa oprogramowanie, któe pozwala nam na szczegółową konfigurację zachowania korony.

U mnie domyślnie służyła ona do regulacji głośności. Po przełączeniu się na przeglądarkę Chrome, używałem jej do przełączania kart, a w VLC do przewijania wideo. W Spotify mogła przewijać utwory, a w Adobe Readerze przełączać strony. Nic imponująco, prawda? Wejdźmy na nieco wyższy poziom.




W Photoshopie pozwalała na powiększanie, cofanie oraz dostosowywanie kompozycji – co istotne jej rola zmieniała się zależności od tego, jakie narzędzie aktualnie mieliśmy aktywne. Podczas używania pokrętła u dołu ekranu pojawia się panel, który informuje nas, jaką rolę pełni aktualnie korona. I tak np., jeżeli zaznaczymy jakiś obiekt, możemy przełączać się między skalowaniem go, kryciem, kolorem wypełnienia lub obrysu. Takich scenariuszy są dziesiątki. Ogólnie chodzi o to, żeby grafik nie musiał sięgać do poszczególnych paneli i „ręcznie” dokonywać zmian.

Warto tutaj podkreślić, że płynność ruchu pokrętła zmienia się w zależności od jej roli. Czasem korona będzie się poruszać całkowicie płynnie, a innym razem skokowo w dużych odstępach (np. przy przełączaniu kart w przeglądarce). W trakcie pracy słychać wręcz jak zmienia się jej płynność – to przyjemny odgłos metalu ocierającego się o metal.




Craft wspiera coraz więcej aplikacji. Na czele znajduje się tutaj oczywiście cały pakiet Adobe. Podobnie jak w Photoshopie korona działa też w InDesignie, Illustratorze, Lightroomie i Readerze. Logitech zadbał też o kompatybilność z aplikacjami Office’a, a więc Wordem czy Excelem, gdzie pokrętłem możemy np. regulować rozmiar fontów lub tabel.

Z początkiem marca ogłoszono udostępnienie SDK, z któego mogą korzystać deweloperzy, aby dostosowywać swoje aplikacje i programy do Logitech Craft. Zresztą możliwości sprzętu może poszerzać też sam użytkownik i dowolnie konfigurować zachowanie korony dla każdej aplikacji z osobna. Zajmuje to trochę czasu, ale satysfakcja jest potem nieziemska.

Z nieba do piekła

Powiem szczerze, że moja początkowa fascynacja szybko przeobraziła się w zachwyt – jakie to sprytne, intuicyjne i genialne w swojej prostocie. Ok, trochę naciągam – przyzwyczajenie się do korony zajmuje nieco czasu. Twórcy będą potrzebowali tygodni (lub miesięcy), żeby wypracować sobie „workflow” z wykorzystaniem tego gadżetu. Na pewno ten czas im się zwróci, bo zaoszczędzą dużo klikania. Ma to więc jakiś sens.

Logitech Craft USB-C

Sensu natomiast nie ma czas pracy tego sprzętu. U mnie klawiatura zaczęła wołać o podłączenie źródła zasilania do portu USB-C już po dwóch dniach od pełnego naładowania. Karkołomne, biorąc pod uwagę, że mówimy o sprzęcie, którego atutem ma być brak kabli (w końcu ten Bluetooth znalazł się tam nieprzypadkowo, prawda?). Mój entuzjazm szybko ostygł.

Logitech Craft metal

Problemem okazały się też same klawisze. Co prawda są większe od tych w K810, ale wyraźne wgłębienia, spceyficzny profil i małe odstępy między nimi sprawiły, że pisało mi się nie do końca wygodnie. Podejrzewam, że to kwestia przyzwyczajenia (mam dość duże dłonie), choć nie miałem podobnego problemu, gdy zaczynałem pracować na obecnie używanym modelu.

Klawiatura z koroną za królewskie pieniądze

Logitech Craft klawiatura test

700 złotych za bezprzewodową klawiaturę, która co dwa dni wymaga podłączania kabelka? Cóż, gdyby nie bateria i zdecydowanie za wysoka cena, Craft mógłby być rynkowym hitem. Z drugiej strony kwota, jaką życzy sobie za ten model producent, nadaje mu elitarności i czyni bardziej pożądanym (przynajmniej teoretycznie. Czar pryska jednak po pierwszym rozładowaniu. Ja swój zachwyt odkładam na miejsce i wracam do starej dobrej K810, która póki co nie zawiodła mnie ani razu.

Plusy

  • Świetnie wykonana
  • Praktyczna i dość innowacyjna korona

Minusy

  • Bateria
  • Cena
  • Wymaga przyzwyczajenia
  • Ciągle niewiele wspieranych aplikacji

Ocena: 5/10