72

Wystarczy 1000 złotych, żeby polubić Androida. Recenzja Lenovo K6 Note

Duży ekran, spora bateria, atrakcyjna cena. W takim zbiorze cech można zamknąć recenzję telefonu Lenovo K6 Note, z którego korzystam już od ponad miesiąca. Początkowo, po tym telefonie nie spodziewałem się zbyt wiele - sugerowałem się głównie jego niską, sugerującą prawdopodobnie sporo kompromisów ceną. Niemniej, udało mi się ustalić, że kompromisów jest jak na lekarstwo i łapię się na tym, że coraz częściej korzystam z niego jak z pierwszego urządzenia mobilnego. Okazało się, że po prostu jest warto.

I to wszystko za 1000 złotych. Przeglądam aktualne oferty tego telefonu poza kanałem operatorskim. Za tysiąc złotych można kupić sporo ciekawych rzeczy i w gronie tych wartych uwagi znajduje się właśnie Lenovo K6 Note. Sprzęt, który nie udaje, że flagowcem nie jest, ale u większości typowych użytkowników technologii zda egzamin. W tym sprzęcie znajdziecie wszystko, czego potrzebujecie i odrobinę więcej. Sporo cech, które nosi Lenovo K6 Note chciałbym przenieść do iPhone’a, który dzielnie znosi trudy codziennej pracy – choć nie bez potknięć.









Co otrzymujesz za dwa banknoty z wizerunkiem Jana III Sobieskiego?

To, co wyróżnia od razu Lenovo K6 Note to spory, bo 5,5 – calowy ekran wyświetlający treści w rozdzielczości Full HD. 401 PPI to wartość absolutnie wystarczająca, żeby na co dzień komfortowo przeglądać treści, pooglądać filmy, spokojnie poczytać coś ciekawego w sieci. 5,5 cala powierzchni roboczej to naprawdę sporo – wielbiciele dużych ekranów będą bardzo zadowoleni. Pod wyświetlaczem znajdują się połyskujące przyciski nawigacyjne Androida, które niestety nie są podświetlane i tutaj mamy do czynienia z pierwszą wadą tego telefonu. Niektórym może zwyczajnie przeszkadzać fakt, że w nocy nieco trudniej jest zlokalizować obszary odpowiadające za powrót, menu kontekstowe oraz powrót do głównego ekranu Androida. W prawym górnym rogu, nad ekranem znajduje się również dioda, która informuje nas o oczekujących powiadomieniach.

Odpowiednią wydajność zapewnia Snapdragon 430 (8 x 1,4 GHz + Adreno 550). Przy okazji obecnej dojrzałości Androida jest to układ zupełnie wystarczający w ogromnej większości zastosowań. Nie zdarzyło mi się, by jakakolwiek aplikacja miała problemy z tym procesorem. Sam system działa naprawdę żwawo i aż miło jest nawigować po interfejsie Androida. Procesor Qualcomma wspierany przez rozsądne 3 GB pamięci RAM radzi sobie naprawdę nieźle.

Użytkownik ma dostęp do 32 GB (realnie, około 27) pamięci wewnątrz telefonu. Nie jest to oszałamiająco dużo, ale i nie można powiedzieć, że mamy do czynienia z biedą. Dla tych, którzy wolą mieć więcej miejsca w telefonie oddano możliwość doposażenia się w kartę microSD do 128 GB.

Akumulator? 4000 mAh, które mnie spokojnie starcza na 2 dni, przy okazji intensywnej pracy z urządzeniem. Pośrednio jest to zasługa sporych rozmiarów słuchawki, która na szczęście nie jest na tyle ogromna, by mieć problem z usadowieniem jej w kieszeni spodni. Lenovo K6 Note obsługuje wszystkie standardowe interfejsy łączności: Bluetooth 4.2, WiFi b/g/n, 3G, 4G i tak dalej, i tak dalej. O żadnych brakach nie może być mowy.

Mobilni fotografowie skorzystają z dwóch aparatów. Pierwszy, osadzony z tyłu robi zdjęcia w rozdzielczości 16 MP przy okazji obecności podwójnej diody LED. Z przodu natomiast znajdziemy 8 MP przeznaczone do selfie oraz wideorozmów. Jakość tych dwóch komponentów? Całkowicie poprawna – bez wodotrysków, szału, ale poprawna.

I ostatecznie, dla mnie bardzo ważna cecha urządzenia. Czytnik linii papilarnych osadzony z tyłu, pod szkiełkiem aparatu. Fortunne miejsce zaimplementowania sensora biometrycznego idzie w parze za jego niezawodnością – Lenovo K6 Note bezbłędnie rozpozna odcisk palca nawet wtedy, kiedy jest on lekko zawilgocony lub zabrudzony. Wielki plus dla tego telefonu.

lenovo k6 note

Lenovo K6 Note – wizualnie premium. Ale tutaj nikt niczego nie udaje

Klasyczna bryła urządzenia w połączeniu z metalową obudową mogą sprawiać wrażenie obcowania ze sprzętem klasy premium. Sprzęt jest elegancki, przyjemny w odbiorze, ale nie nachalny w przyjętym designie. Dopiero zapoznanie się ze specyfikacją i krótkie zapoznanie się ze sprzętem zdradzają, że mamy do czynienia z typowym średniakiem. Wszystkie elementy smartfona zostały świetnie spasowane, nieco zdezorientować może jedynie różny skok dla klawiszy głośności oraz przycisku blokady ekranu. Jednak po kilku godzinach z tym telefonem, użytkownik zupełnie zapomina o tej różnicy. Jedyne zastrzeżenia to wystające szkiełko aparatu, które pewnikiem kiedyś się zarysuje. Sama obudowa urządzenia mogłaby zostać pokryta drobnymi wypustkami, które co prawda zepsułyby design, ale spowodowałyby, że telefon będzie trudno upuścić. Tak, śliska, metalowa obudowa powoduje, że chwyt jest nieco mniej pewny, niż w przypadku innych telefonów. Na niekorzyść Lenovo K6 Note pod tym względem przemawia również spore waga i wymiary.

Bardzo standardowo zagospodarowano krawędzie smartfona. Lewy bok to miejsce dla szuflady SIM + microSD, góra zawiera w sobie mikrofon oraz wejście słuchawkowe. Prawy bok mieści w sobie klawisze głośności oraz blokady, a dół – dwa głośniki, mikrofon oraz gniazdo microUSB.

1000 złotych i Lenovo K6 Note – to naprawdę dobrze wydane pieniądze

Trudno mi znaleźć dobry powód na to, aby uznać Lenovo K6 Note za smartfon nieodpowiedni dla siebie. Android w wydaniu Lenovo działa dobrze i nie mam nawet żalu do tej firmy o to, że niestety, ale trzeba liczyć się z całkiem dużą ilością preinstalowanych, niekoniecznie potrzebnych aplikacji. Należy wiedzieć, że dzięki temu między innymi możemy otrzymać ten sprzęt w takiej cenie, a nie innej. Wydajność, choć nie oszałamiająca, jest absolutnie wystarczająca w przypadku większości aplikacji. Skomplikowane gry mogą ujawnić przepaść między zasobami dostępnymi w tym telefonie, a mocniejszymi alternatywami, ale to akurat jeden z takich kompromisów, które nie przeszkadzają. Producencka nakładka natomiast nie powoduje odruchu wymiotnego u użytkownika – Android dalej jest Androidem, a nie swobodną wariacją twórcy sprzętu na jego temat.

To z pewnością nie jest telefon dla osób zwracających szczególną uwagę na aparat

Wideorozmowy oraz selfie? Jest jak najbardziej w porządku. Główny aparat w dobrych warunkach oświetleniowych zrobi poprawne zdjęcia, ale zapomnijcie o satysfakcjonujących ujęciach wieczorem, czy w nocy. Wtedy na grafikach ujawni się sporo szumów, które nie umilą nam odbioru wykonanych przez aparat zdjęć. Niemniej, podstawowe zastosowania zostaną zrealizowane przez tandem zainstalowanych aparatów. Zdjęcia poglądowe poniżej.






Dla mnie najważniejszym atutem Lenovo K6 Note jest jego bateria

Akumulator o takiej pojemności powinien być według mnie absolutnym standardem nie tylko w większych sprzętach mobilnych, ale również w standardowych propozycjach smartfonowych. Jak wspomniałem wyżej – 2 dni intensywnej pracy z Lenovo K6 Note są jak najbardziej do osiągnięcia. Oczywiście, można energię zgromadzoną w akumulatorze skutecznie wydrenować za pomocą gier, czy ciągłej, pracy w mocno obciążanych aplikacjach. Niemniej, standardowe zastosowania (które są kluczem w tej recenzji) pozwolą na uzyskanie tak dobrego wyniku, jak w moim przypadku. Ładowarka dołączona do urządzenia pozwala na naładowanie Lenovo K6 Note od 0 do 100 procent w około trzy godziny, czyli jest to całkiem szybko, jak na pojemność akumulatora.

Smartfon to przede wszystkim telefon. Jak radzi sobie pod tym względem Lenovo K6 Note?

W wielu recenzjach zapomina się o podstawowej funkcji smartfonów, czyli realizowaniu rozmów głosowych. W przypadku Lenovo K6 Note nie miałem żadnych problemów z usłyszeniem rozmówcy zarówno w trakcie tradycyjnej konwersacji z telefonem przy uchu, jak i z wykorzystaniem głośnika. Również druga strona nie zgłaszała żadnych niedogodności w trakcie połączenia. Subiektywne testy były jednak prowadzone w „idealnych” warunkach – kiedy obydwie strony były w odpowiednim zasięgu wyższych technologii łączności komórkowej.

Polecam. Zdecydowanie polecam

Jeżeli doczytaliście tę recenzję do tego momentu, wiedzcie, że urządzenia nie otrzymałem od Lenovo, czy firmy PR zajmującej się wizerunkiem producenta w Polsce. Pozyskałem go zupełnie inną drogą i już teraz wiem, że sprzęt zostanie ze mną na dłużej, pozwalając mi na realizowanie swoich zadań w przyjemny sposób. Nie jest to flagowiec, z czym trzeba się liczyć. Zapomnijcie o bezkompromisowej wydajności, czy świetnym aparacie fotograficznym. Nie przekonuje wystające szkło aparatu, czy metalowa obudowa, która prawdopodobnie wkrótce będzie nosić poważne rysy. Również przyciski nawigacyjne mogłyby być podświetlane, ale to tylko kosmetyka. Ważne jest jednak to, że wspominany często w tej recenzji tysiąc złotych (jednocześnie dużo i mało) wystarczy, aby mieć dobry smartfon z Androidem. Lenovo K6 Note jest tego dowodem.