9

Kto będzie odpowiadał za robota?

W niedalekiej przyszłości czekają nas zasadnicze zmiany na drogach, ponieważ światowi potentaci intensywnie pracują nad autonomicznymi samochodami, które będą umożliwiały prowadzenie pojazdu bez faktycznej ingerencji człowieka. Wystarczy wspomnieć o takich gigantach z branży IT jak Google, Apple, którzy za parawanem tajemnicy pracują nad nowymi technologiami. W tym kontekście mówi się również o kontrowersyjnej firmie Uber, która już teraz na ulicach Pittsburgha testuje autonomiczną taksówkę poruszającą się […]

W niedalekiej przyszłości czekają nas zasadnicze zmiany na drogach, ponieważ światowi potentaci intensywnie pracują nad autonomicznymi samochodami, które będą umożliwiały prowadzenie pojazdu bez faktycznej ingerencji człowieka. Wystarczy wspomnieć o takich gigantach z branży IT jak Google, Apple, którzy za parawanem tajemnicy pracują nad nowymi technologiami. W tym kontekście mówi się również o kontrowersyjnej firmie Uber, która już teraz na ulicach Pittsburgha testuje autonomiczną taksówkę poruszającą się bez kierowcy. Już w tym roku na torze wyścigowym w Sonomie (USA) Audi RS 7 bez kierowcy uzyskało lepsze czasy okrążeń, niż prowadzone przez wytrawnego zawodnika.

Autorem wpisu jest adwokat Jakub Orłowski.

Postęp technologiczny, który w linii prostej ukierunkowany jest na przeniesienie kompetencji z człowieka na maszynę (robota) zmusza do refleksji nie tylko na płaszczyźnie etycznej, ale również prawnej. O tym problemie już w 1926 roku pisał Phiilip K. Dick w książce pt Czy androidy marzą o elektrycznych owcach? Na jej podstawie nakręcono film z Harrisonem Foredm w roli głównej Blade Runner – Łowca Androidów, którego fabuła opisuje losy detektywa – zawodowego łowcy organicznych androidów zbiegłych nielegalnie na Ziemię ze skolonizowanych przez człowieka planet.

Nie tak dawno, w prasie internetowej ukazała się informacja, że testowany na ulicach Kalifornii autonomiczny samochód Google brał udział w wypadku w wyniku, którego po raz pierwszy ucierpieli ludzie. W jaki sposób i kto będzie ponosił odpowiedzialność, kiedy auta te na stałe staną się częścią ruchu ulicznego? Jeszcze dziś są to problemy abstrakcyjne, ale być może już za kilka lat polski ustawodawca będzie musiał się z nimi zmierzyć.

Na chwilę obecną ani w prawie polskim, ani w prawie państw unii europejskiej nie znajdziemy bezpośrednich przepisów, które opisywały by zdarzenia z udziałem robotów (maszyn) będących w stanie podejmować samodzielne, autonomiczne decyzje. Fakt ten wynika z tego, że rozwój sztucznej inteligencji jest na takim etapie, w którym nie jest ona wykorzystywana i skierowana do szerokiego grona. Niemniej, ta faza testowa prędzej, czy później się skończy. I co dalej? Potrzebne będą przecież przepisy, które dadzą odpowiedź na przykład na pytanie: kto będzie odpowiadał w sytuacji, gdy zostaniemy potrąceni na przejściu dla pieszych przez samochód, który jest sterowany przez robota, a nie człowieka? Czy odpowiedzialność, będzie spoczywała, na producencie takiej maszyny, czy też na osobie, która kupiła taki pojazd, a może na ubezpieczycielu, który takie ryzyko przejmie? W jaki sposób wyznaczymy granicę w której człowiek przestanie ponosić odpowiedzialność, a ryzyko to zostanie przejęte przez robota? Co będzie odróżniać jego działania od działań maszyny?

Rozwój technologii powoduje, że coraz bardziej uzależniamy się od maszyn, komputerów i inteligentnych telefonów. Człowiek zaczyna odrywać się o rzeczywistości na rzecz rzeczywistości wirtualnej. Tak, więc prędzej czy później trzeba będzie rozwiązać kwestię odpowiedzialności za wypadki i czyny niedozwolone spowodowane przez maszyny autonomiczne?

Odpowiedź na te dylematy jest trudna i skomplikowana, głównie dlatego, cały dotychczasowy dorobek prawa w tym zakresie zawsze oparty był na człowieku, jako podmiocie praw i obowiązków. Pojawienie się inteligentnych maszyn, które będą w stanie za pomocą sztucznej inteligencji podejmować własne decyzje całkowicie zmieni optykę patrzenia na problemy natury prawnej, ponieważ podmiotem praw i obowiązków stanie się robot, a nie człowiek. To jego działania lub zaniechania będą stanowiły punkt wyjścia dla oceny zdarzeń pod kątem prawa cywilnego lub karnego. Wypracowanie systemu takich ocen będzie wymagało dużo szerszej wiedzy niż dotychczas, ponieważ każdy robot będzie podejmował działania na podstawie skomplikowanego algorytmu, tak przecież różnego od wiedzy jaką mamy o człowieku i jego zachowaniach.

Nie trzeba być wielkim wizjonerem, żeby stwierdzić, że każdy nowatorski algorytm firmy będą chciały za wszelką cenę chronić przed konkurencją, jako tajemnicę przedsiębiorstwa. Jako swój unikalny know-how. W konsekwencji prowadzić to będzie do naturalnego konfliktu pomiędzy producentami takich maszyn, a ich użytkownikami lub osobami poszkodowanymi przez te urządzenia. Możliwym rozwiązaniem może być ocena działań robota o pewnego rodzaju klucz publiczny, open source wspólny dla wszystkich maszyn danego rodzaju.

Najbliższe lata dadzą odpowiedź jak szybko przystosujemy prawo do nowej rzeczywistości. Na pewno jakieś rozwiązania prawne zostaną zaproponowane i uchwalone, pytanie będzie tylko takie: kto zostanie ich głównym beneficjentem: człowiek, czy maszyna?

Autorem wpisu jest adwokat Jakub Orłowski.

Z wykształcenia prawnik, prowadzący praktykę adwokacką we Wrocławiu. W polu zainteresowań zawodowych znajdują się zagadnienia związane z szeroko rozumianym prawem internetu. Prywatnie miłośnik rajdów samochodowych, wspinaczki i teatru Grotowskiego.

Dong liu / Shutterstock.com

  • adam m

    sprawcą był kierowca nie-gogla bo się zagapił, poszkodowani to kierowcy () googlecar.. Ale temat na czasie ogólnie

  • mall

    Beneficjentem nie będzie maszyna- beneficjentem będzie korporacja dostarczająca albo softu, albo pojazdu.
    Osobiście stawiam na scenariusz taki, że posiadacz auta będzie odpowiedzialny, a zysk będzie producentów aut i softu. W końcu na tym polega sukces korporacji- odsuwanie ryzyka od siebie i przerzucanie go na inne podmioty.

  • Marcin Laskowski

    Odpowiedzialny będzie ten którego element nie zadziałała prawidłowo:
    Pieszy przy wtargnięciu pod pojazd
    Producent: jeżeli to wada konstrukcyjna/softwarowa
    Użytkownik: jezeli zaniedbał samochód i doprowadził do awarii

    • Justyna.M

      Podejrzewam, że najtrudniej będzie udowodnić producentowi wadę konstrukcyjną. Najprawdopodobniej wykorzysta on argument nieprawidłowego użytkowania pojazdu.

    • Marcin Laskowski

      Wcale nie musi takie być, ilość czujników na m2 pewnie będzie astronomiczna i samo zdarzenie będzie zarejestrowane na x kamerach.
      Przeglądy będą musowe i obowiązkowe z tym że raczej nie będzie przepuszczania złomów jak teraz.
      Kara za coś takiego to przerzucenie winy na warsztat i niech on płaci to się oduczą szybko podpisywania na lewo złomów które nie powinny z lawety zjechać.

  • Wiktor

    Idealny moment bym mógł zainteresowanym polecić jedno z moich ulubionych opowiadań Stanisława Lema: „Tragedia pralnicza” :D Jest dostępne w sieci. Ale i tak pewnie wszyscy czytali :P

  • Ja nie jestem w stanie przeanalizować sytuacji w którym wybucha opona, czujniki dają trzy opcje: wjechać w grupe młodych pieszych, zniszczyć samochód z przeciwka ze starszymi ludźmi czy zabić pasażerów i zniszczyć siebie…

    • Justyna.M

      Wg mnie, na chwilę obecną nie ma sensu rozważać sytuacji, w której robot będzie rozpoznawał, czy ma do czynienia ze starymi ludźmi czy z licealistami. Myślę, że póki co nie grozi nam wartościowanie życia ludzkiego ze strony maszyn.
      Natomiast analiza skutków różnych reakcji na zaistniałą sytuację będzie chyba nieodzownym elementem sterowania takich pojazdów.

  • Pingback: Mamy opinię prawnika odnośnie „Ustawy inwigilacyjnej”. Strach jest uzasadniony - AntyWeb()