34

Komputer bez internetu nie ma dla mnie sensu!

Komputer kiedyś był centrum rozrywki, na którym nie sposób było się nudzić. Można było coś obejrzeć, zagrać, postawić pasjansa czy chociażby narysować cokolwiek w Paincie jeśli już naprawdę wszystko inne zawiodło. Teraz komputery dają dużo większe możliwości, ale zauważyłem jedną rzecz. Bez internetu często stają się tylko bezużytecznym pudłem i jedyne co wtedy robię na swoim to przeglądam stare zdjęcia. Zanim […]

Komputer kiedyś był centrum rozrywki, na którym nie sposób było się nudzić. Można było coś obejrzeć, zagrać, postawić pasjansa czy chociażby narysować cokolwiek w Paincie jeśli już naprawdę wszystko inne zawiodło. Teraz komputery dają dużo większe możliwości, ale zauważyłem jedną rzecz. Bez internetu często stają się tylko bezużytecznym pudłem i jedyne co wtedy robię na swoim to przeglądam stare zdjęcia.

Zanim zarzucicie mnie w komentarzach, że ja tu tylko przyszedłem wspominać stare czasy (ostatnio przecież pisałem o tym jakim kiedyś byłem graczem, a jakim jestem teraz) rzućcie okiem na swój komputer. Teraz zastanówcie się co byście na nim robili gdyby niespodziewanie padł Wam internet?

FOT 1

Nuda? Nie wiem co to znaczy!

Gdy byłem trochę młodszy i komputer pojawił się w moim domu to nigdy nie był on w nim najważniejszy. Czasem pisałem coś do szkoły, obejrzałem sobie jakiś film, który przyniósł kumpel na płycie oraz oczywiście grałem w najnowsze hity kupione od Pana Cześka z bloku obok. Przez krótki okres mojego życia trochę za dużo spędzałem przy nim czasu, ale przeważnie był on tylko dodatkiem. Oczywiście jak przychodził ktoś do rodziców i zabierał ze sobą swoje pociechy to trzeba było pochwalić się nowym Mortalem i urwać kilka głów. Jednak to była jedynie jedna z kilku opcji jakie miałem i często przegrywała ona z dużo ciekawszymi możliwościami.

Wśród nich było chociażby kopanie piłki o blok, bieganie po lesie z patykami udającymi śmiercionośne karabiny (lepsze niż GTA V!) czy planszówki lub karcianki. Nie przypominam sobie, żeby wtedy w moim słowniku egzystowało takie słowo jak nuda. Pewnie skutecznie przysłoniły je hasła jak: „nadmiar możliwości dobrej zabawy”, „no, chodźmy już na dwór” czy „nie chcę mamo teraz wracać na kolację, jeszcze 5 minut!”. Nie było dostępnego komputera, nie było problemu.

Komputer znajdował się bardzo nisko w drabinie rzeczy, które można robić w domu, a nie wspominam nawet o internecie. Połączenie z siecią najpierw odbywało się przez modem, kosztowało fortunę i posiedzenie w internecie dłużej niż kilka minut nie wchodziło w grę. Potem było z tym lepiej, ale jedynie czasem wchodziłem na czaty (każdy kiedyś siedział na czatach lub ircu) lub wypowiadałem się na forach. Jak była chwila wolnego to można było rzucić okiem co tam nowego w sieci.

FOT 2

Gdzie się podziałeś mój internecie?

Teraz jak wiecie jestem blogerem już od kilku lat i co za tym idzie internet jest mi niezbędny do egzystencji jak powietrze. Zacznę od punktu najłatwiejszego do opisania, czyli pracy. Nie ma internetu = nie mam jak pisać moich tekstów. W encyklopedii czy gazecie nie znajdę informacji o nowych smartfonach, a nawet jeśli jakimś cudem by mi się udało, to skąd wezmę odpowiednie zdjęcia i jak wrzucę wpis na bloga? Gdy gdzieś wyjeżdżam na dłużej to jedną z pierwszych rzeczy jest zapewnienie sobie odpowiedniej ilości energii (2 naładowane powerbanki nigdy nie zaszkodzą + oczywiście wszystkie urządzenia na 100%) oraz dostępu do sieci. Bez tego zawodowo jestem jak bez obydwu rąk i głowy.

Ze smutkiem muszę przyznać, że podobnie jest gdy zamiast pracy, chcę się po prostu trochę poobijać w domu. Jako bloger nie mam przeważnie stałych godzin pracy, więc jeśli potrzebuję chwili przerwy załóżmy o 12, to po prostu ją robię. Wtedy chętnie włączam sobie YT i oglądam gameplay’e lub czytam blogi, które lubię. Jednak jeśli nie ma internetu to często nie wiem co mam ze sobą zrobić. Jestem już w takim wieku, że niestety rzadko kiedy uda mi się zadzwonić do kogoś w środku dnia i umówić się z nim na jakiś obiad. Większość moich znajomych jest wtedy w pracy. Oczywiście mogę robić masę innych rzeczy, ale książki lubię czytać przy muzyce, którą mam w większości w sieci, a oglądanie filmów czy seriali również odpada bez internetu. Poza tym do takich rzeczy coraz rzadziej używam komputera.

FOT 3

Zagrać w coś? Przeczytać? Obejrzeć? Smartfon lub tablet!

Pisałem Wam już, że prawie nie gram, a jedyne produkcje jakie zdarza mi się uruchamiać to są te na moim tablecie lub smartfonie. Internet również przeglądam hybrydzie, a nie komputerze stacjonarnym. Nie wspominam już o Facebooku czy Instagramie, do których 21-calowy monitor nie jest mi niezbędny. Nawet filmy nie wydają się już takie straszne na małym ekranie mojego smartfona, który nie ma nawet 5 cali. Większość czynności w sieci spokojnie mogę przerzucić na tablet lub smartfona i nie sprawia mi to problemu. Często tak jest nawet wygodniej, ponieważ mogę wygodnie usiąść na łóżku czy fotelu zamiast siedzieć przy biurku. Komputer służy mi aktualnie do pisania i to jest jego główne przeznaczenie. Gdy pada w nim internet, rozrywki czy sposobu na zabicie nudy szukam przeważnie na mniejszych urządzeniach.

Uzależnienie?

Pamiętam jak kiedyś „problemem” dla wielu ludzi było to, że coraz więcej młodych osób uzależnia się od komputera. Godzinami potrafili grać i przez to zawalali szkołę czy zajęcia. Nie jest to tylko problem młodych osób, ponieważ wielu dorosłych ucieka w wirtualny świat przed swoimi problemami i spędzają przed monitorem długie godziny. Jednak teraz coraz częściej zauważam, że problemem nie jest uzależnienie od komputera, ale internetu.

Na pewno spotkaliście się z pojęciem FOMO (Fear of missing out), czyli strachu przed tym, że coś nas ominie. Świetnie to opisuje jaki stosunek do internetu ma wielu z nas. Sami się zastanówcie czy nie zdarzyło Wam się przeglądać swojej tablicy na Facebooku po raz trzeci, chociaż nic nowego się nie pojawiło, ponieważ nie chcieliście, żeby Was coś ominęło? Sam się przyłapałem na tym, że gdy aktualnie nie mam co robić, czyli chociażby jadę autobusem to potrafię przeglądać po kilka razy Facebooka z nadzieją, że zobaczę coś, czego nie widziałem poprzednio.

FOT 4

Ciężko jest mi odpowiedzieć na pytanie czy takie coś może być przejawem uzależnienia od internetu. Jesteśmy po prostu rozpieszczeni przez to osiągnięcie współczesnego świata i w wielu kwestiach polegamy na nim bezgranicznie zamiast szukać innych rozwiązań. Jestem harcerzem i umiem korzystać z mapy, ale zamiast zrobić z tej umiejętności pożytek to najpierw sprawdzam w sieci gdzie muszę się udać, a potem i tak wykorzystuję do tego nawigację. Często na ulicy mijałem jakąś parę lub grupkę znajomych, która zamiast rozmawiać, patrzyła w ekrany swoich telefonów. Rozumiem, że czasem może się do nas przysiąść w pociągu, ktoś z kim nie mamy ochoty rozmawiać i smartfon jest wybawieniem, ale często po prostu wirtualny świat jest ciekawszy.

Komputer bez internetu nie ma dla mnie sensu!

Gdy internet przestaje działać komputer staje się pudłem, w które patrzę i odruchowo odświeżam stronę w przeglądarce lub obserwuję jak szaleniec ikonkę od internetu. Czasem też biegam do routera próbując naciskać przycisk reset z nadzieją, że za chwilę wszystko wróci do normy, a jeśli to nie pomaga to dzwonię do mojego operatora z pełnym smutku pytaniem: Co się stało z internetem?

Powyższym akapitem trochę się z tego nabijam z tego, że to tak naprawdę wygląda, a trochę uświadamiam, że ostatnio robiłem dokładnie tak samo. W wielu kwestiach jestem zależny od internetu, ponieważ dzięki niemu mam kontakt ze światem i pracę, ale ciężko stwierdzić na ile jest to uzależnienie od samego dostępu do sieci.

Jednak mimo tego wszystkiego co napisałem, czasem sam chętnie robię sobie przerwy od wirtualnego świata. Co prawda one zawsze zbiegają się w czasie z moimi wyjazdami, które znacząco utrudniałyby mi korzystanie z sieci, ale to tylko przypadek. Prawda?

Zdjęcia: 1, 2, 3, 4

  • Feyd

    Fani Windows przekonają Cię, że komputer bez neta ma znaczenie, a Chromebooki to zabawki dla dzieci.

    • Fani Androida przekonają cię że WP bez internetu jest na poziomie starych komórek.

    • wedzonyszprotek

      Bo? Bo nie da się zainstalować spiraconych plików .apk? Andek bez neta jest tak samo kulawy jak każdy mobilny system, ponieważ ileż można grać w Flappy Bird?….

    • Właśnie- bez neta nie zainstalujesz nic. Nie ważne czy legalne czy pirackie.
      Jak Microsoft wyłączy sklep dla WP7 to dopiero będzie ciekawie.

    • Konrad Uroda-Darłak

      Owszem zainstalujesz, ale z pewnymi ograniczeniami …

    • …Mów dalej…

    • Konrad Uroda-Darłak

      Co Ci mam PISAĆ dalej? Przecież ty jesteś informatykię, a nie ja …

    • Dobrze że nie elektronikiem…

    • Konrad Uroda-Darłak

      No dobrze, tak przynajmniej nikogo nie zabijesz.

    • Lothest

      No nie wiem źle zrobiona elektronika też potrafi zabić.

    • Konrad Uroda-Darłak

      No też prawda :<

    • artulappi

      Takie „japkofony” na przykład XD

  • Super artykuł! Taki, do którego miło będzie za jakiś czas wrócić.

    Zgadzam się z Tobą w 100%. Właśnie dlatego jestem za chromebookami ;)

    • Dzięki ;) Ja właśnie obawiałem się Chomebooków z tego powodu, ale potem sobie uświadomiłem, że bez sieci to jak bez ręki ;)

  • ,,Teraz zastanówcie się co byście na nim robili gdyby niespodziewanie padł Wam internet”- jak to co? Podłączam komórkowy.
    Dziwne miałeś dzieciństwo- ja tylko rozbierałem starą elektronikę i montowałem coraz dziwniejsze przedmioty.
    Uzależnienie od komputera nie istnieje- są to oddzielne przypadki uzależnień np. od LOLa czy Facebooka.

    • Dobra, ja też najczęściej podłączam komórkowy, ale czasem zdarzy się tak, że zasięg padnie, a pakiet się skończy :P

    • A wtedy to biorę komórkę siostry;)

    • artulappi

      Tu się przydaje net mobilny co po limicie co po limicie ma 5mb/s :)

    • Człowieku- na tym zadupiu nikt nie wyciągnął z komórkowego neta więcej niż 4Mb/s

      Tutaj nawet aero2 nie ściąga.

    • artulappi

      Przepraszam ale nie wszędzie jest takie zadupie

    • John Kofee

      zwykłe uzależnienie :) ja nie tak dawno zauważyłem, że sieć nie działa bo musiałem jakiś dokument wydrukować z maila i sie „nie ciągło”, dzwonie do operatora i pytam co się stało, że sieć nie działa, a serwisant mi na to, że przeprasza, że już 2 dzień usuwaja usterkę i późnym wieczorem powinno działać… a komp cały czas w użyciu i nikt łącznie ze mna nie zauważył braku internetu przez 2 dni :)

      znaczy da się bez niego żyć ale trzeba mieć co robić :) internet to narzędzie jak młotek – ty najwyraźniej musisz trzymac ten młotek cały dzień – tylko po co ? :) poczytaj sobie jakieś książki jak się nudzisz – wypożyczalnie dalej istnieją :)

  • MeeGo

    Dokładnie. Nie tylko czas wolny i rozrywka, ale nawet praca większości „zabiurkowców” bez internetu nie ma sensu. Bez sieci paraliż. Kolejna sprawa, że nie chodzi już nawet o dostęp dla aplikacji, bo większość zwyczajnie przeniosła się do przeglądarek. Sam nie wiem, kiedy ostatnio korzystałem z np. outlooka. Webmail wystarcza. Dlatego trzymam kciuki za rozwój chromebooków. Podoba mi się nowe podejście do korzystania z komputera. Wciąż są braki, ale mam nadzieję, że kolejne aktualizacje uzupełnią braki funkcjonalności. Resztę załatwią apki z androida :)

  • Dla blogera życie bez internetu nie ma sensu, ale np. dla pisarza może to być powód, dla którego marnuje czas i nie pisze. Internet jest wielkim źródłem informacji o różnorakiej przydatności, ale może też być powodem tego, że stajemy się tylko odbiorcami treści.

  • mirosław borubar

    Takie są efekty jak nie masz nic własnego tylko wszystko na abonamenty. Muzyki nie posłuchasz, filmu nie obejrzysz, a zdjęcia tak o ile nie wyślesz wszystkich do sieci.

  • Kewin Karlos

    Właśnie o to chodzi. Docelowym marzeniem (oczywiście nie użytkowników) jest terminal obłożony abonamentem. Przecież chodzi tylko o pieniądze. Nie płacisz – nie istniejesz.

  • Klamanka..

    Zacząłem czytać i od razu pomyślałem – Marczak! Przewinąłem stronę, żeby potwierdzić lub zaprzeczyć, i co widzę? Pomyliłem się! Podwójna przykrość, bo w redakcji AW jest kolejny człek, który bawi się w redaktora, a nie potrafi pisać po polsku (pomijam już sam sens tych wynurzeń).

    „Komputer kiedyś był centrum rozgrywki, […]” – z kontekstu zdania wynika, że zdecydowanie „rozrywki”, a nie „rozgrywki”.
    „[…] kupione od Pana Cześka […]” – nawet jeśli bardzo szanujesz pana Cześka, to per „Pan” (czyli wielką literą) piszesz tylko wtedy, kiedy bezpośrednio się do niego zwracasz, a nie kiedy komuś innemu o nim wspominasz.
    „Zaczną od punktu […]” – kto zaczną, skoro akapit zaczynasz od określenia siebie?
    „[…] dostępu go sieci.”
    „[…] bez obydwóch rąk […]” – zdecydowanie bez „obydwu”. „Ręka” to rodzaj żeński. „Obydwóch” jest pochodną formą od „obydwaj” a nie „obydwie”.
    „Internet również przeglądam hybrydzie […]” – o czymś zapomniałeś…
    „[…] do internetu […]” – zdecyduj się w końcu, bo raz piszesz wielką raz małą.
    „[…] nie zdarzyło Wam się przeglądać swoją tablicę […]” – „swojej tablicy”!
    „[…] żeby Was coś ominęło.” – to końcówka zdania z powyższego błędu. Nawet jeśli pytanie było retoryczne, to nadal jest pytaniem i winno zostać zakończone pytajnikiem, a nie kropką.
    „[…] że gdy aktualnie nie mam co robić […]” – jaki sens ma w tym zdaniu słowo „aktualnie”? Przecież samo „nie mam co robić” jest wyznacznikiem czasu, nad którym deliberujesz!
    „[…] odświeżam stronę w przeglądarce lub obserwuje […]” – najpierw o sobie – „odświeżam”, a później kto „obserwuje”?
    „a jeśli to nie pomagam […]” – kolejna literówka.
    „z pełnym smutku pytaniem: Co się stało z internetem?” – to pytanie powinno być w cudzysłowie, bo w końcu cytujesz (nie ważne, że siebie), lub chociaż kursywą.

    Interpunkcja leży i kwiczy. Brakuje milionów przecinków. :)

    • Klamanka..

      Autorze… Chwalebnym jest, że (w przeciwieństwie do „redaktora naczelnego”) przeczytałeś i zastosowałeś większość poprawek. Jednak nadal na korektę czekają dwa błędy:

      1. Nieszczęsny „Pan Czesiek”. Uwierz, że pisanie wielką literą słowa „Pan”, nie jest jedynie niewinną nadgorliwością. Jest po prostu błędem, bo słowo „pan” to zwykły rzeczownik – nie jest nazwą własną. Nie piszesz przecież „Kupiłem dzisiaj Dysk Twardy.”, ani „Idę na spacer z Psem.”, prawda? Możesz napisać „Ja się Pan miewa, Panie Czesławie?” – czyli w zwrocie bezpośrednim. Wielka litera w każdym innym wspomnieniu „pana” czy „pani”, jest jedynie absurdalną fanaberią.

      2. „Internet” – dość długo sprawa była nierozstrzygnięta, ale jednak decyzja językoznawców zapadła już czas jakiś temu. Założono (wg mnie słusznie), iż jest to nazwa własna konkretnej sieci komputerowej, więc pisze się wielką literą. Wystąpień słowa „internet” (czyli małą literą), trochę w tym tekście jest.

    • Dziękuje za uwagi, racja że wkradło mi się tutaj trochę tych błędów i literówek ;)

      1. Tutaj nie miało to mieć formy grzecznościowej, a raczej to pewnego rodzaju nazwa własna, o czym też jest w drugim podpunkcie. Pan Czesiek to taki typowy osiedlowy typek, którego raz można spotkać pod sklepem, a kiedyś siedział w domu i za 2 dyszki piracił gry ;)

      2. Co do internetu to ja jednak zostanę przy pisaniu tego z małej litery. Moim zdaniem to słowo jest na tyle popularne, że nie jest już tylko nazwą własną sieci komputerowej. Dlatego szczególnie jeśli będę mówił o internecie w sensie stron internetowych i wszystkiego co tam mogę znaleźć to mała litera jest w porządku. Jeśli będę pisać o sieciach komputerowych to wtedy napiszę z dużej, bo będzie to nazwa własna.

  • lump

    A mnie nie interesuje jak autor wykorzystuje swoje urządzenia. Dla wszystkich oczywiste jest, że połączenie internetu z uproszczeniami przyciągnął pospólstwo do ogólnie rozumianego komputera osobistego (sartfon, tablet komputer) i wielu z nich wykorzystuje ułamek ich możliwości, tak zresztą jak ułamek możliwości swojego mózgu (bez obrazy).

  • Konrad Uroda-Darłak

    „Teraz zastanówcie się co byście na nim robili gdyby niespodziewanie padł Wam internet?” – to samo co zawsze, albo pisałbym artykuły (używam Pocket i trybu offline), albo wpisy na bloga (je piszę z głowy, więc materiałów nie potrzebuję). Do tego pozostają jeszcze gry i masa innych rzeczy z nauką na czele ^^

  • Chromebooki to wciąż badziewie, które uzależnia nas od nie zawsze dobrych usług Google i nie pozwala na uruchomienie żadnego sensownego programu

  • Proto

    Czyli jeśli wyłączymy Ci internet, przestaniesz pisać?

    To nie może być takie proste…

    • Możesz mi zhakować płytę główną…

  • czarman

    komputer, tablet i smartfon z punktu widzenia powyższego artykułu to jedno i to samo, urządzenie służące do komunikacji z internetem, różniące się jedynie interfejsem i ergonomią. Ale jednak są osoby, np programiści, graficy, analitycy, czy księgowi, którzy nie potrzebują stałego połączenia z internetem, by efektywnie korzystać z narzędzia jakim jest komputer, pamiętajmy że komputer to przede wszystkim narzędzie ułatwiające prace i do takich celów IT się rozwija.