sala kinowa
6

Komponowanie muzyki filmowej od kuchni, czyli ile w tym wszystkim zasad, a ile artystycznego geniuszu

Moment, w którym okazuje się, że piszę muzykę do nowego filmu jest momentem bardzo radosnym, ekscytującym. Jest zaproszeniem do współopowiedzenia ciekawej historii, z pomocą tego co jest mi w życiu bardzo bliskie - muzyki. Ten moment zawsze jest bardzo kontrastujący z końcówką projektu, kiedy tworzenie jest właściwie zakończone, należy jednak wszystko dopiąć na ostatni guzik. To „dopinanie” ma w sobie już mniej artyzmu, ale jest równie ważne.

Autorem materiału jest Mikołaj Stroiński

Muzyka jest bardzo ważną częścią filmu. Opowieścią muzyka historii, którą widzisz na ekranie. Dzięki jego wrażliwości i kunsztowi kompozytorskiemu jesteś w stanie zobaczyć i poczuć więcej. To muzyka sprawia, że na obraz patrzysz też sercem, emocjami. Kompozytor dzieli się z tobą swoją wyobraźnią, wrażliwością i wyczuciem czasu. To on często sprawia, że płaczesz podczas melodramatu, boisz się oglądając horror i śmiejesz nawet zanim nastąpi najzabawniejsza scena w ulubionej komedii.

Kompozytorska kuchnia

O tym jak wygląda od kuchni praca kompozytora filmowego wie niewielu. Raczej pasjonaci muzyki filmowej i to pewnie nie wszyscy. Dlatego warto uchylić rąbka tajemnicy i otworzyć, choć może nie na oścież, drzwi kompozytorskiej „kuchni”.  Trzeba przede wszystkim pamiętać, że w tym świecie, moim świecie, funkcjonują artyści, czyli ludzie wrażliwi, dla których niezmiernie ważna jest atmosfera.

Pozytywne podejście, brak stresu i szacunek do wszystkich naokoło – szczególnie do muzyków, ma kolosalne znaczenie, ponieważ wpływa bezpośrednio na efekt końcowy i brzmienie muzyki. W żadnym innym chyba zawodzie nie spotkasz, drogi Czytelniku, tak wrażliwych ludzi. Oni całe swoje życie poświęcili muzyce i grze na instrumentach, czyli zajmują się poruszaniem ludzkich dusz i tworzeniem emocji. Muszą być bardzo wrażliwi, żeby robić to naprawdę dobrze.

Każdy twórca muzyki filmowej ma swój sposób pracy. Mój pewnie też jest specyficzny. Zaczynam trochę jak artysta malarz – szkicuję. Tyle, że nie na płótnie a na samplach, starając się by brzmiało to jak najbardziej prawdziwie i by, mimo że to sample, były tam prawdziwe emocje. Gdy mam już pewność, że muzyka nie ulegnie zmianie, nagrywam instrumentalistów. Mimo że używanie sampli to dziś osobna sztuka, nigdy nie przebija prawdziwych nagrań.

Pisząc muzykę do animacji i filmów akcji trzymam się bardzo blisko emocji i wydarzeń pokazanych w filmie.  Czasami znowu, piszę z dala od obrazu, szerszymi machnięciami pędzla. Wtedy nie podkreślam wszystkiego, co dzieje się na ekranie. W ten sposób dodaję obrazowi głębi.

Warto wiedzieć, że nie zawsze muzyka, która napisze się pod konkretna scenę, rzeczywiście się tam znajdzie. Utwór może być finalnie użyty zupełnie w innym momencie filmu. Taka zmiana czasami powoduje bardzo zaskakujące, niespodziewane efekty. Najczęściej wprowadza ją edytor dźwięku, który bywa bardzo pomocną osobą przy tworzeniu muzyki do filmu.

Ten sam specjalista pracuje ze mną jeśli  utwory składają się z podmixów – np. część orkiestry może być nagrana osobno i wtedy może sie zdarzyć, że ten podmix zostanie użyty w zupełnie innym miejscu i będzie pełnił funkcje odrębnego utworu.

Na brak pomysłu najlepszy jest spacer

Jak już wspomniałem, komponowanie muzyki do filmu wymaga dobrej atmosfery, skupienia, spokoju. Czasem mimo tego człowiek dochodzi do momentu, w którym nie wie co dalej, kończą mu się pomysły. Każdy artysta ma swoje sposoby na takie sytuacje. Ja wiem, że musze zrobić przerwę i odseparować się na jakiś czas od komputera i studia nagraniowego. Wtedy wena twórcza powraca ze zdwojona siłą.

Gdy  mam wolny umysł, wtedy najłatwiej rozwiązuje problemy. Dystans daje perspektywę a perspektywa ułatwia rozwiązywanie problemu i dostrzeżenie alternatywnych rozwiązań.

Stworzenie takie dystansu ułatwia mi spacer albo bieg na bieżni. Czasami rozwiązanie twórczego problemu przychodzi w środku nocy. Budzę się w nocy i wtedy mogę z dystansem spojrzeć na całość filmu i tego w jaki sposób opowiedzieć go muzyką. Nie skupiam się już tylko na jednym utworze.

Choć noc przynosi rozwiązania to nie jest dla mnie dobrym czasem na pracę. Nad muzyką pracuję najpóźniej do 21.30. Nie lubię pracować w nocy, wolę wstać wcześnie rano, zacząć pracę ze świeżym umysłem.

Smyczki w romansie

Ten świeży umysł jest potrzebny nie tylko do tworzenia nowych utworów, ale też po to by te utwory były tworzone zgodnie z zasadami sztuki. Komponowanie muzyki filmowej to nie tylko wyrażanie artystycznej wyobraźni, ale też praca, która wymaga trzymania się pewnych reguł i zasad.

Świat kompozycji filmowej opiera się bardzo na świecie skojarzeń muzycznych a nawet na tzw. “cliché”. Ciężko jest iść do przodu nie biorąc pod uwagę tego co działo sie wcześniej. W sztuce zawsze należy budować most – solidny lub bardziej prowizoryczny – i nawiązać nim do historii.

Dlatego muzyczny opis historii miłosnej to naturalnie smyczki i melodie grane przez obój czy flet. Natomiast nowoczesny film akcji zawsze będzie mieszał elementy orkiestry z elementami nowoczesnego sound-designu  itd.

Pewne instrumenty mają naturalnie brzmienie, które może kojarzyć się z uczuciem lub kulturą. Wspomniany obój ma piękne brzmienie i jest bardzo ekspresyjny (Jezioro Łabędzie). Klarnet nie tylko jest instrumentem dętym drewnianym orkiestry ale jest także instrumentem klezmerskim, wiec naturalnie będzie wykorzystany w filmach traktujących o kulturze żydowskiej, podobnie jak solowe skrzypce (vide Lista Schindlera). Film o Nowym Yorku może „zapraszać” do stworzenia muzyki jazzowej, jak to bywało w filmach Woody Allena. Film o Paryżu- tak zgadliście – to akordeon (ale może być też jazz). Nie mówiąc już o dodawaniu elementów muzyki etnicznej, jeżeli akcja filmu dzieje sie w „obcym” kraju, silnie nacechowanym kulturowo (Japonia, Chiny, Brazylia itp.).

Muzyka dla filmu, nie film dla muzyki

Ze wspomnianych skojarzeń na pewno należy sobie zdawać sprawę. Potem trzeba podjąć decyzję twórczą jak bardzo chcemy nawiązać do tradycji, a jak bardzo wystąpić przeciwko niej. Jednak nawet jeżeli dokonujemy drugiego wyboru, to jest to również dowód na to, że taka tradycja istnieje.

Skoro są zasady tworzenia, skoro kompozytor musi mieć opanowany pewien warsztat, to pojawia się pytanie ile w kompozytorze twórcy, artysty a ile” rzemieślnika”.

Zawsze powtarzam, że w muzyce filmowej w przeciwieństwie do symfonicznej , sztuka nie jest celem samym w sobie, lecz jest pośrednim narzędziem, służącym do opowiedzenia historii zawartej w filmie. Dlatego owszem, artyzm jest tu bardzo ważny ale pod koniec kompozytorskiego dnia należy cały czas czuwać, czy muzyka którą tworzymy, służy obrazowi. Można wymyśleć najpiękniejszą melodię świata i być z niej dumnym, ale gdy okaże się, że nie służy filmowi… Cóż, można ją wyrzucić do kosza albo wierzyć, że przyda się przy innym projekcie.

Bardzo znaczącą częścią zawodu kompozytora jest również rozwiązywanie problemów, z którymi boryka sie obraz. Przykładowo, jeżeli scena sama w sobie jest nie wystarczająco ekscytująca bo np. gra aktorska jest słaba albo efekty specjalne wyglądają tanio, to muzyka będzie starała się to maskować, jako że jest ostatnia w kolejności tworzenia filmu.

Każdy lubi co innego

W mojej pracy są oczywiście projekty, które lubię bardziej i takie, które mniej mnie pociągają. Najbardziej lubię pisać muzykę do filmów, które podobają mi się jako widzowi. Bardzo lubię animacje. Jeśli chodzi o styl – coś w rodzaju Downton Abbey jest dla mnie idealne.

Są też filmy, do których raczej nie chciałbym pisać muzyki. Nie chodzi tu o konkretny gatunek, czy styl. Nie  chciałbym komponować muzyki do filmów, które są nasycone politycznie i przyczyniają się do podziału społeczeństwa.

Mikołaj Stroiński urodził się w Nairobi, miał okazję mieszkać w Warszawie (gdzie dorastał), Katowicach (gdzie ukończył Akademię Muzyczną), Bostonie (gdzie zdobył dyplom Berklee College of Music), ostatecznie znajdując swój dom w Los Angeles, gdzie pisze i produkuje muzykę w swoim studio.

 Pracę w Kalifornii rozpoczął od tworzenia muzyki dla stacji telewizyjnych takich jak CBS, NBC, FOX, Discovery Channel, History Channel, HBO i wielu innych. Na liście jego projektów znalazły się m.in. seriale: „Bez Tajemnic” (reż. A. Holland, W. Smarzowski, M. Lechki, K. Adamik, A. Kazejak, J. Borcuch, A. Glińska’; prod. HBO), „Paradoks” (reż. B. Lankosz i G. Zgliński) oraz „Zbrodnia” (reż. G. Zgliński, S. Fabicki).

Komponuje także muzykę do gier video – obok trzeciej odsłony „Wiedźmina” (Dziki Gon oraz Krew i Wino) tworzył oprawę muzyczną m.in. do gier „MouseCraft”, „WordTrap Dungeon”, „Detached”, „Sniper: Ghost Warrior 3” oraz „The Vanishing of Ethan Carter” („Zaginięcie Ethana Cartera”). Zwłaszcza ta ostatnia produkcja przyniosła mu wiele nominacji oraz nagród. Na koncie ma także bardziej nietypowe projekty, takie jak oprawa muzyczna ceremonii otwarcia targów Hannover Messe 2017.

  • YY

    Plusik za ciekawy artykuł:)
    Choć nie jest kontrowersyjny… więc nie za bardzo mam co komentować:)

  • Ed

    Muzyka do filmów – gatunek pełen powtarzalności, używanie temp tracków (czyli dosłowne plagiatowanie utworów z innych filmów) i powielanie schematów.
    Ja wolę muzykę z gier, o wiele więcej oryginalności.

  • Grubas

    Brawo! Dzięki za ciekawy tekst. Tak trzymać!

  • Darth Artorius

    Ciekawy tekst.

    Muzyka filmowa to także czasem pomieszanie piosenek i muzyki instrumentalnej. Jak w Drive… Albo sama muzyka elektroniczna – Blade Runner (Vangelis) czy Thief, Sorcerer, Firestarter (Tangerine Dream).