14

Kingii – będziesz chciał kupić ten gadżet przed wakacjami

Robi się coraz cieplej, nadchodzi długi weekend majowy, w tle majaczą już wakacje, a te oznaczają oczywiście wypoczynek. Nierzadko nad wodą: morzem, jeziorem, rzeką, ale też miejskim basenem. Wizja relaksu kusząca, lecz trzeba pamiętać, że woda potrafi być bardzo niebezpieczna, każdego roku toną rzesze ludzi. Nieciekawe statystyki i nasze bezpieczeństwo próbują poprawić twórcy opaski Kingii - to może być jeden z wakacyjnych hitów.

Kingii nie jest rozwiązaniem idealnym i przeznaczonym dla każdego – warto zaznaczyć to już na wstępie. Twórcy podkreślają na swojej stronie, że to nie jest alternatywa dla kamizelki ratunkowej, że nie zastąpi tego rozwiązania i nie zapewni 100% bezpieczeństwa. Co więcej, opaska zalecana jest dla doświadczonych pływaków w wieku nastoletnim. Istotna uwaga dla klientów-rodziców, którzy stwierdzą, że ich kilkuletnie dziecko będzie w pełni chronione, gdy założy ten sprzęt. Otóż nie będzie. Nadal trzeba pociechę odpowiednio zabezpieczyć i przede wszystkim pilnować. Żaden gadżet nie zastąpi nadzoru rodziców.

Sprzęt wielokrotnego użytku

Tyle słowem wstępu, czas na konkrety. Wypada wspomnieć, że Kingii już się u nas pojawiło – pisałem o tym produkcie niecałe dwa lata temu. Wówczas zbierano pieniądze na jego stworzenie, teraz mamy już do czynienia z gotowym towarem. I to dostępnym w Polsce: jedna opaska kosztuje 329 złotych, im więcej się ich kupi, tym taniej wychodzi. Do wspomnianej sumy należy dodać koszt zakupu dodatkowych zbiorników z CO2: opaska nie jest sprzętem jednorazowego użytku, ale po każdym napełnieniu pływaka gazem, trzeba wymienić nabój z dwutlenkiem węgla.

Zasada działania urządzenia jest w miarę prosta: na nadgarstku umieszcza się opaskę, na którą składają się m.in. zwinięty balon i wspomniany nabój z CO2. Jest też zawleczka, która aktywuje zbiornik z gazem, ten ostatni napełnia balon. Dzięki temu sprzęt wynurza się. Wraz z nim wynurzyć powinien się człowiek. Potem należy objąć balon, co pozwoli utrzymać się na powierzchni wody. Pływak jest pomarańczowy, a zatem dobrze widoczny, na opasce jest kompas, wypada wspomnieć o gwizdku – może się przydać.

Kingii nie przeszkadza

Opaska ma tę zaletę, że nie krępuje ruchów – dopóki nie zostanie uruchomiony nabój, człowiek nie powinien zwracać uwagi na ten gadżet (jego waga wynosi 168 g). Rozwiązanie wydaje się uniwersalne, z Kingii skorzystać może nie tylko człowiek przemieszczający się łodzią, kajakiem, pontonem czy na desce, ale też pływak. Także ten doświadczony i zdrowy – każdemu może się przytrafić wypadek czy jakiś atak, skurcz. Jak już wspominałem, opaska pewnym ratunkiem nie jest, ale szanse na przeżycie podnosi.

To ważne, bo rocznie na świecie toną 372 tysiące osób. Porażająca liczba, mamy tu średniej wielkości polskie miasto. Statystki przytacza na stronie Kingii, ale sprawdziłem je – to oficjalne dane WHO. Zagadnienie, któremu zdecydowanie warto poświęcić uwagę. Jeżeli się uda, przeprowadzimy testy Kingii, pewnie jeszcze przed wakacjami. Sprzęt unosi ponoć osoby o wadze do 130 kg, więc nawet mnie wyciągnie spod wody. Tyle teoria – przekonamy się, czy w praktyce jest równie kolorowo.

  • Czy ten gadżet nie pojawia się co roku?

    • U nas był dwa lata temu. Wtedy w fazie projektu i zbiórki w crowdfundingu. Wracamy, bo teraz robi się z tego biznes, są testy i recenzje. Żeby nie było, że finansowanie społecznościowe to zawsze ściema ;)

  • Jurek G

    Rozumiem że ratownikom łatwiej będzie odnaleźć topielca… bo nie bardzo wiem, jak sprzęt na nadgarstku ma zapobiegać utonięciu

    • to czarny scenariusz, ale można mówić o jakimś plusie

    • Paweł

      Możesz złapać się drugą ręką za nadgarstek i podciągnąć tak aby nos wystawał ponad wodę. Do tego nie trzeba wielkiej wyporności, a takie małe coś swoje potrafi. Nie wierzysz, to nadmuchaj balon i wsadź do pod wodę. Nieźle się namęczysz.

    • Jurek G

      ciekawe jak długo będziesz się tak podciągał…

    • Paweł

      Długo możesz bo w wodzie waży się relatywnie niewiele. Na pewno nie zauważyłeś, ale wychodząc z basenu, w początkowej fazie idzie bardzo łatwo, nawet grubasom bo woda ich wypiera. W wodzie można też bez problemu „podnieść” coś/kogoś bardzo ciężkiego, ale co ja będę z Tobą dyskutował. Przecież wiesz lepiej, Tylko ciekawe, że koła ratunkowe, tak niewielkie, ratują ludziom życie… EOT

    • Jurek G

      Ale wiesz że ludzie wypadają z kół ratunkowych gdy opadną z sił?
      Wszystko się zgadza, nawet stosunkowo niewielka kamizelka ratunkowa pomaga sie utrzymać na powierzchni , moim zdaniem umiejscowienie na nadgarstku jest po prostu mało skuteczne, bo nie mówimy o dopłynięciu 20m do brzegu tylko o tym że takie środki ochrony mają ratować nam życie gdy wpadniemy od wody lub łapie nas skurcz itd EOT

    • Maks Cavallera

      Przedłuż pasek i na szyję sobie załóż.
      Pusta dyskusja.
      Czego nie rozumiesz w tych zdaniach „Twórcy podkreślają na swojej stronie, że TO NIE JEST ALTERNATYWA dla kamizelki ratunkowej, że NIE ZASTĄPI tego rozwiązania i NIE ZAPEWNI 100% bezpieczeństwa. Co więcej, opaska ZALECANA JEST dla DOŚWIADCZONYC pływaków w wieku nastoletnim. Istotna uwaga dla klientów-rodziców, którzy stwierdzą, że ich kilkuletnie dziecko będzie w pełni chronione, gdy założy ten sprzęt. OTÓŻ NIE BĘDZIE.”?
      To tak jak z poduszkami i kurtyna w samochodzie. Jak nie myślisz, to one Cię nie ochronią. Przykładem może być wypadek pewnej pływaczki.

    • Jurek G

      No własnie, jest to gadżet którego przydatność jest po prostu iluzoryczna, a różni ludzie mogą myśleć że po kupnie tego czegoś będą bezpieczni – nie będą.

    • Jerzy Koza

      Ma sens, bo pozwala utrzymać się na lekko, a nawet trochę mocniej wzburzonej powierzchni wody, oczywiście na gładkiej tafli wody można i bez tego obrócić się na plecy i wyczekać, aż skurcz minie, ale jak jest wspomniane w artykule – to nie kamizelka ratunkowa, ale wspomagacz w awaryjnych sytuacjach i tylko dla osób z pewnym doświadczeniem, bo dla kompletnego amatora jest to nic nie warte. W sumie daje efekt podobny, jak dać pistolet komuś, kto nie wie, że aby strzelić trzeba najpierw odbezpieczyć – może obdarowany poczuje się bezpieczniej, ale może to go zgubić.

  • Piotr

    Taka zabawka przewija się przez YT od dwóch-trzech lat. Mocno kretyński pomysł – daje złudne poczucie bezpieczeństwa a przez dłoń jakoś nie można jeszcze oddychać. Nie tylko moja opinia – takie przeważają pod filmikami promocyjnymi.
    Do ZNACZĄCEGO podniesienia bezpieczeństwa idealna (prawie) jest „pamelka” i jej klony. Przetestowane na małolacie pierwszy raz pływającym w głębokim morzu.

    • Paweł

      Złudne poczucie bezpieczeństwa dają dwa piwa. Jeżeli to będzie miało sensowną wyporność (w co trochę wątpię) to da możliwość unoszenia się na wodzie z głową, a przynajmniej nosem, na powierzchni. Wystarczy złapać się za nadgarstek drugą ręką i „podciągnąć”. Sprzęt może być przydatny osobom regularnie pływającym, bo w razie skurczu się nie utopi. Wszystko pod warunkiem odpowiedniej wyporności. Plażowiczom raczej się nie opłaci.

  • 170g na nadgarstku? I do tego kształt mało opływowy. Do pływania się toto nie nadaje (chyba ze na lewa rękę żeby zrównoważyć lepszą muskulaturę w prawej;),Na kajak tez nie. Deska i ewentualnie łódki jakieś…