35

Jak odkryłem zapomniany skład prochu, czyli technologia LIDAR wkracza pod strzechy

Chcecie zostać odkrywcami jak Indiana Jones, ale nie lubicie ogromnych kamiennych kul, które pragną Was zmiażdżyć, i jadowitych pająków wędrujących po plecach? Nie ma problemu. Rządowy Geoportal oddał w nasze ręce nowy rodzaj zdjęć, które kilka lat temu rozpoczęły w świecie archeologiczną rewolucję. Tam gdzie oko nie sięga, jest bowiem LIDAR! LIDAR (skrót od Light Detection and Ranging) to laserowy skaning lotniczy służący pozyskiwaniu danych potrzebnych […]

Chcecie zostać odkrywcami jak Indiana Jones, ale nie lubicie ogromnych kamiennych kul, które pragną Was zmiażdżyć, i jadowitych pająków wędrujących po plecach? Nie ma problemu. Rządowy Geoportal oddał w nasze ręce nowy rodzaj zdjęć, które kilka lat temu rozpoczęły w świecie archeologiczną rewolucję. Tam gdzie oko nie sięga, jest bowiem LIDAR!

LIDAR (skrót od Light Detection and Ranging) to laserowy skaning lotniczy służący pozyskiwaniu danych potrzebnych do precyzyjnego odwzorowania powierzchni. Co może on nam dać, czego już wcześniej nie zaoferowały zdjęcia satelitarne, którymi co dzień bawimy się na Google Earth? Bardzo wiele.

– Projekty badawcze z wykorzystaniem lotniczego skaningu laserowego prowadzone są w różnych rejonach świata, coraz częściej wykorzystuje się je w Europie, także Środkowej. LiDAR stał się istotnym narzędziem archeologii krajobrazu, umożliwiającym szersze spojrzenie na otoczenie stanowisk archeologicznych – pisze Maria Legut-Pintal z Instytutu Historii Architektury, Sztuki i Techniki Politechniki Wrocławskiej.

LIDAR potrafi bowiem przepięknie zeskanować powierzchnię gruntu nawet wtedy, gdy jest ona szczelnie zasłonięta nieprzebranym lasem. Czujecie już ten potencjał? Nie? Zatem przenieśmy się na moment do Kambodży.

Mahendraparvata

Dwa lata temu podzieliłem się z Czytelnikami taką oto konstatacją:

Minęła epoka wielkich odkryć. Znamy wszystkie lądy, odkopaliśmy bodaj wszystkie piramidy, a wioski w niedostępnej dżungli amazońskiej możemy z powodzeniem oglądać z satelity poprzez google maps. Świat utracił wszystkie swe tajemnice i stoi przed nami nagi. Serce więc krwawi, gdy oglądasz Indianę Jonesa, który eksploruje starożytne grobowce i świątynie.

Jakże się cieszę z własnej pomyłki! Dosłownie miesiąc po mojej wypowiedzi okazało się bowiem, że jeszcze wiele tajemnic przed nami.

Mahendraparvata to nazwa miasta założonego około 802 roku naszej ery. Nie wiedzieliśmy o nim nic aż do… 2013 roku, kiedy to ekipa badaczy dowodzona przez Damiana Evansa (University of Sydney) i Jeana-Baptiste Chevance’a (London’s Archaeology and Development Foundation) dzięki przeprowadzonemu z helikoptera skaningowi LIDAR dokonała niezwykłego odkrycia.

Nie mniejszym sukcesem okazała się analiza szczelnie zakrytych tropikalnym lasem okolic słynnej świątyni Angkor Wat, ujawniając strukturę miasta otaczającego to niezwykłe miejsce kultu.

Podobnych odkryć dokonano znacznie więcej. Ćwierć wieku zajęła archeologom próba stworzenia mapy miasta Majów w Belize. Niestety, gęsta dżungla skutecznie uniemożliwiała finalizację przedsięwzięcia. Zdesperowani naukowcy w końcu sięgnęli po LIDAR. Skanowanie zajęło im cztery dni, a obróbka danych trzy tygodnie. Oddajmy głos Wojciechowi Pastuszce z portalu archeowiesci.pl:

Na wykonanej dzięki lidarowi trójwymiarowej mapie terenu o powierzchni 200 km kwadratowych widać nie tylko piramidy, które były już archeologom znane, ale także rozległe tereny, których zabudowa była mniej imponująca, a także przebieg grobli, którymi wiodły drogi do innych miast. Badacze ujrzeli też pozostałości tarasów uprawnych, które pokrywały w zasadzie każde wzgórze w okolicy. Jak na dłoni widać, że cały region został podporządkowany potrzebom mieszkańców. Dla porównania 25 lat walki z dżunglą za pomocą maczet pozwoliło nanieść na mapę jedynie 23 km kw. miasta. (źródło)

Do Kambodży za daleko, ale…

I owszem. Wcale nie zamierzam Was wysyłać na drugi koniec świata, byście skanowali z helikoptera egzotyczne bezdroża. Oto bowiem technologia LIDAR wkroczyła pod strzechy, co natychmiast określono wręcz mianem rewolucji. Dzięki darmowym, powszechnie dostępnym zasobom polskiego Geoportalu, wszyscy możemy zostać odkrywcami, analizując skany wykonane w naszym kraju!

Pasjonatom historii, regionalistom i poszukiwaczom skarbów technologia pozwoliła na lokalizowanie dawnych fortów, okopów, fundamentów budynków czy nawet starych traktów. Dostępne zdjęcia satelitarne nie zawsze potrafiły pomóc w weryfikacji obiektów wypatrzonych na archiwalnych mapach. Szczególnie tych, które skrywały się pod gęstym drzewostanem. (źródło)

I ja postanowiłem przetestować usługę. Przypomniałem sobie natychmiast o pewnej kępie drzew na środku pola pod dolnośląską Świdnicą. Zawsze, gdy spoglądałem na to miejsce poprzez Google Maps, intrygowało mnie, dlaczego teren ten nie został zaorany. Sięgnąłem więc po skan LIDAR (czerwona ramka na zdjęciu poniżej) i odkryłem ciekawą strukturę – coś w rodzaju wału, który wygląda nieco jako grodzisko średniowieczne, jednak ma zbyt regularny kształt.

Natychmiast rzuciłem się do źródeł historycznych. Nic, zero, null… Żadnych danych. Sięgnąłem więc poprzez serwis Mapster po archiwalne mapy. Przejrzałem ich mnóstwo. W końcu, na dwóch, pochodzących z 1893 i 1936 roku, udało mi się odnaleźć miejsce ze zdjęcia.

Obie mapy nie miały jednak legendy, więc otwartą kwestią pozostało, co oznacza ów enigmatyczny skrót P. M. Zagadka okazała się banalna. Lektura innych map wskazała, iż P. M. to Pulvermagazin, czyli skład prochu. Starsza mapa pokazuje jeden wał, nowsza – dwa oraz znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie kolejne obiekty. Co mówią o nich źródła historyczne? Te, do których udało mi się dotrzeć wczoraj, milczą. Czeka mnie jeszcze wizyta w bibliotece. Być może uda mi się znaleźć choćby wzmiankę, choć o pomyłkę nie trudno, bowiem w tych okolicach, w czasach gdy Świdnica była twierdzą, był też inny skład prochu (w tzw. Forcie Witoszowskim), który zresztą eksplodował podczas oblężenia w 1761 roku.

 W latach 1756-1763 w Europie toczyła się wojna siedmioletnia. Jednym z głównych teatrów działań wojennych był Śląsk. Wybudowana krótko przez rozpoczęciem wojny twierdza świdnicka była podczas tej wojny czterokrotnie oblega i za każdym razem zdobywana. Zdobycie Świdnicy w 1761 r.W historii zaznaczyły się szczególnie dwa oblężenia – przez wojska austriackie w 1761 r. oraz armię pruską w 1762 r. (źródło). Na ilustracji eksplozja składu prochu w 1761 roku.

Zabawna rzecz, odkrycie wywołało wczoraj, na łamach jednej z grup facebookowych, karczemną wręcz awanturę, bowiem zakwestionował je jeden z okolicznych mieszkańców, twierdząc, iż w tym miejscu niczego nie ma i nigdy niczego nie było. Tezę tę poparł ważkim argumentem, który brzmiał mniej więcej tak: „gdyby tam coś było, wiedziałbym o tym”. Pozostawię to bez komentarza, a wspominam o sytuacji tylko dlatego, by przygotować Was na podobne reakcje, jeśli tylko uda się Wam cokolwiek odnaleźć.

Jak szukać

Ad rem, bo przecież na to czekacie. Oto instrukcja krok po kroku, która ułatwi Wam poszukiwania. Pamiętajcie jednak, iż LIDAR dopiero co trafił pod strzechy, więc nie oczekujcie za wiele. Jeszcze parę lat temu moje rodzinne miasto wyglądało na Google Earth jak rozmazana plama. Dziś można oglądać bieliznę suszącą się na balkonach. Podobnie będzie ze skanami LIDAR. Nie ma ich zbyt wiele, a i rozdzielczość niespecjalnie imponuje. To jednak, powtarzam, dopiero początek.

  1. Wchodzimy na http://geoportal.gov.pl/.
  2. Zatwierdzamy formułkę o cookies (to dopiero jest zmora!).
  3. Klikamy w okienko „Ortofotomapa”.
  4. Wybieramy interesujący nas fragment mapy.
  5. Wybieramy tzw. tryb pełny (po prawej stronie na górze ikona dużego oka).
  6. Na nowym pasku zadań klikamy w ikonę WMS (Dodaj mapę).
  7. W otwartym oknie, w zakładce „Serwisy predefiniowane”, zaznaczamy opcję WMTS.
  8. Rozwijamy „Usługi Krajowe WMTS”.
  9. Wybieramy „ISOK Cieniowanie”.
  10. Klikamy „Połącz”.
  11. Klikamy „Dodaj”.
  12. Na liście warstw po prawej odznaczamy wszystko poza „ISOK_Cien” („Usługa przeglądania hipsometrii…”).

Wiem, że metoda wydaje się nieco skomplikowana, ale po dwóch, trzech razach bez problemu ją zapamiętacie.

Uwaga, widok LIDAR może pojawiać się i znikać zależnie od zastosowanej skali (czasem tak się dzieje, czasem nie). Nie wiem, czy to błąd, przeciążenie serwera, czy też po prostu kwestia tego, że nie wprowadzono jeszcze opcji skalowania map LIDAR. Praca nad nimi będzie więc wymagać od Was cierpliwości, ale naprawdę warto. Moje pierwsze odkrycie zajęło mi kilka minut. Liczę, że Wy znajdziecie więcej ciekawych miejsc i podzielicie się ze mną swoimi skarbami!

Więcej o LIDAR:

Fot. w nagłówku: lidar-america.com