87

Dali mi iPada Pro oraz Surface Pro 4 i kazali wybrać lepszego

W moje ręce wpadły dwa urządzenia zaprojektowane z myślą o twórcach i profesjonalistach: iPad Pro oraz Surface Pro 4. Który z nich okaże się lepszym wyborem?

Jak pewnie pamiętacie (albo i nie) jakiś czas temu na targi technologiczne zabierałem ze sobą tablet z Androidem (Galaxy Taba S). Dokupiłem do niego fantastyczną klawiaturę Type S Logitecha i właściwie niczego więcej do szczęścia nie potrzebowałem. Dziś sytuacja na rynku wydaje się być bezpośrednią odpowiedzią na moje ówczesne potrzeby, czego dowodem są m.in. takie twory jak Surface Pro 4 czy iPad Pro. Oba trafiły w moje ręce. Mogłem wybrać tylko jednego. Nie testowałem wydajności, nie przeprowadzałem testów syntetycznych ani praktycznych – jeżeli spodziewacie się testu porównawczego, artykuł Was rozczaruje. Skupiłem się tutaj na moich własnych odczuciach, pracując po kilka dni na każdym z nich. Jaki był efekt?

Konstrukcja

Oba urządzenia są ogromne. W Surface Pro zastosowano 12,3-calowy ekran o rozdzielczości 2736 x 1824 px, co daje 267 PPI. W iPadzie Pro mamy 12,9-calową matrycę Retina (2732 x 2048 px), a więc 264 PPI. Różnice są zatem minimalne i to samo mogę napisać o swoich odczuciach. Oba ekrany mają fantastyczny kontrast, bardzo szerokie kąty widzenia oraz wiernie odwzorowują kolory.

Surface Pro oferuje więcej złącz. Mamy tutaj pełnowymiarowe USB, MiniDisplay Port, a także slot na karty pamięci. W iPadzie Pro zastosowano tylko jeden port Lightning, co jest dużym ograniczeniem i wymaga od nas stosowania przejściówek – oczywiście, jeśli je sobie kupimy. To samo ma się z rysikiem. Apple Pencil jest większy i wygodniejszy, ale kosztuje nas dodatkowo kilkaset złotych. Rysik w Surface Pro jest dołączany do zestawu i nie ustępuje mu tak bardzo, jakby się to mogło wydawać. Osobiście jednak o wiele bardziej komfortowo korzystało mi się z konkurenta.

Konstrukcje są wykonane z metalu, a więc ich jakość nie budzi większych zastrzeżeń. Apple zastosował u siebie aluminium, a Microsoft – stop magnezu. iPad Pro jest zdecydowanie cieńszy, ale też zauważalnie szerszy i dłuższy. Surface nie należy do maluchów – gruba konstrukcja kryje na krawędziach otwory wentylacyjne, a wszystko to dopełnia masywna stopka. Takie rozwiązanie przemawia do mnie o wiele bardziej. Nie muszę podłączać klawiatury, kiedy chcę po prostu postawić mój tablet i obejrzeć na nim wideo. Niestety, to wszystko dość mocno odbija się na wadze. iPad Pro zdecydowanie mniej ciążył mi w torbie.

Klawiatury i obsługa dotykiem

W obu urządzeniach klawiatury są sprzedawane osobno. Za tę do iPada Pro zapłacimy 799 złotych, a do Surface Pro 4 – 649 złotych. Nie oznacza to jednak, że produkt Apple’a jest lepszy. Po podłączeniu dochodzi tutaj do dość zabawnej sytuacji, bo tablet przeciąża leciutką klawiaturę i w rezultacie ta unosi się nad blatem. Wygląda to niechlujnie i tandetnie. Aż trudno mi było uwierzyć, że Apple dopuścił do czegoś takiego. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda z Surface Pro 4, gdzie tablet stabilizuje metalowa nóżka z tyłu, a klawiatura służy jedynie do pisania. Warto też zwrócić uwagę na przód tabletów – Apple przystosował swoje urządzenie do pracy w pionie, a więc po podłączeniu klawiatury wygląda ono nienaturalnie. W Surface Pro wszystko do siebie pasuje, bo praca w trybie z klawiaturą jest głównym zastosowaniem tego urządzenia

Komfort wprowadzania tekstu był dla mnie szczególnie ważny, bo to podstawowa moja czynność w trakcie każdego dnia pracy. Tutaj iPad Pro przegrywa z kretesem. Klawisze w Surface Pro 4 są większe, mają znacznie przyjemniejszy skok i bardziej praktyczny układ. A jakby tego było mało, producent zadbał o podświetlenie, które jest nieocenione podczas pracy po zmroku. Mamy tutaj również gładzik, ale prawdę mówiąc jest zbędny – najchętniej bym się go pozbył. Na klawiaturze do iPada Pro pisze się strasznie. Naprawdę trudno mi było się przestawić na ten niski skok, ledwo co wypukłe przyciski i kompletny brak odgłosów stukania. Podejrzewam, że znajdzie ona swoich sympatyków. Ja jednym z nich na pewno nie jestem. Muszę też dodać, że oba urządzenia fatalnie leżą na kolanach, ale to chyba nikogo nie dziwi.

Surface Pro 4 przegrywa jednak, gdy klawiatury pójdą na bok. Tutaj ujawnia się potęga iOS, który został projektowany przede wszystkim pod kątem obsługi dotykiem. Zarówno klawiatura ekranowa jak i aplikacje działają po prostu bardziej intuicyjnie, a wszystko jest intuicyjne. Wprowadzanie tekstu na Surface Pro 4 bez klawiatury fizycznej jest mało przyjemne, a sam system został zoptymalizowany pod kątem dotyku głównie w interfejsie i aplikacjach Modern UI.

Specyfikacja i oprogramowanie

Surface Pro 4 jest dostępny w wielu wariantach różniących się specyfikacją oraz ceną. Ten, który do mnie trafił miał na pokładzie Core i5, 4 GB pamięci RAM oraz 128 GB pamięci wewnętrznej. W przypadku Apple’a, możemy jedynie wybierać między rozmiarami dostępnej pamięci, co mocno zawęża spektrum możliwości. Tablet Apple’a może jednak być wyposażony w łączność 3G, czego Surface Pro 4 zdecydowanie brakuje, jako urządzeniu mobilnemu (możemy za to podłączyć modem do portu USB). Procesor Apple A9X w zupełności wystarcza do płynnej i bezproblemowej pracy systemu, więc na brak wydajności w iPadzie Pro nie powinniśmy narzekać. W przypadku Surface Pro 4, pełnię możliwości otrzymujemy dopiero w wersjach z procesorami Core i5 lub Core i7. Niskonapięciowy Core M często bowiem niedomaga.

Windows 10 i iOS to dwa zupełnie różne systemy operacyjne. Chyba nikogo nie zaskoczę, pisząc, że ten pierwszy daje nam o wiele większe możliwości. Bynajmniej jednak nie mam tutaj na myśli liczby dostępnych aplikacji. W Windows Store ciągle panuje bieda, a utalentowanych deweloperów ze świetnymi aplikacjami można policzyć na palcach jednej dłoni. AppStore to natomiast prawdziwa skarbnica wartościowych i praktycznych programów. Jednak nawet sklep Apple’a wymięka, gdy weźmiemy pod uwagę ogromną liczbę programów Win32. To właśnie w ten sposób tworzone są programy dla profesjonalistów: Photoshop, AutoCad, Corel, Premiere, Office i wiele, wiele innych. Na iPadzie pro tego wszystkie nie znajdziemy – co najwyżej uproszczone odpowiedniki.

System Apple’a pod wieloma aspektami jest jednak bardziej intuicyjny i praktyczny – szczególnie w terenie, gdy liczy się szybkość realizowania popularnych scenariuszy. W Windowsie często musimy się naklikać (nastukać ekranu), zanim dotrzemy do pożądanej funkcji. To normalne, bo system ma ich po prostu o wiele więcej niż iOS. Jest bardziej rozbudowany i skomplikowany. No chyba, że zdecydujemy się nie wychodzić poza Universal Windows Apps, które nie dość, że fajnie wyglądają, to w dodatku są doskonale zoptymalizowane pod kątem obsługi dotykiem. O dzieleniu ekranu między aplikacje pisał nie będę, bo w obu systemach działa to po prostu dobrze i sprawnie. W iOS jest ono wręcz wskazane, bo aplikacje po prostu nie zostały przystosowane do tak ogromnych przekątnych ekranu, przez co ich interfejsy często wyglądają nienaturalnie (czy wręcz karykaturalnie).

Którego bym wybrał?

Po kilku dniach z każdym z tych tabletów, jestem przekonany, że o wiele lepiej pracowałoby mi się na Surface Pro 4. Nie musi to jednak wcale oznaczać, że jest on lepszy od iPada Pro. Z szerzej perspektywy patrząc, widzę wiele zalet tabletu Apple’a, które sprawiają, że jako mobilne urządzenie do pracy nie ma on sobie równych. Surface oferuje więcej, co jednak nie znaczy, że szybciej. I nie mówię tutaj jedynie o przeciętnie działającej wersji z Core M, a po prostu o specyfice Windowsa i jego rozbudowanym interfejsie.

Niemniej mam wrażenie, że dla iOS tego typu zastosowania wymagają jeszcze kilku aktualizacji systemu. Szczególnie to widać po aplikacjach, które na 13-calowym ekranie prezentują się po prostu źle. Rekompensuje nam to ich liczba, która czyni iPada Pro zaskakująco wszechstronnym.Tutaj znowu sporo do nadrobienia ma Microsoft, którego siłą póki co są głównie programy Win32. Te natomiast bardzo niewygodnie obsługuje się za pomocą dotyku. Mamy zatem do czynienia z dwoma zupełnie różnymi modelami pracy, więc jednoznaczne wyłonienie zwycięzcy jest praktycznie niemożliwe. Zapewne znajdą się osoby, które oczaruje „wielki” iOS, jak i te, które wolą Windowsa w kompaktowych wymiarach.