73

iOS „krzaczy się” nie tylko na telefonach, ale i… w reklamach

Owszem, wpadki się zdarzają. Nawet najlepszym. Do Apple absolutnie nic nie mam, ale jakoś trudno mi jest nie wspomnieć o tym, że coś niedobrego stało się z jakością oprogramowania tego producenta. Ubolewam, bo i sam przecież miałem iPhone'a i byłem z niego zadowolony. Jednak to, co stało się w najnowszej reklamie modelu X nieco mnie rozbawiło i zasmuciło zarazem.

iPhone X, najnowszy, najlepszy i flagowy przedstawiciel telefonów od Apple to kawał naprawdę dobrego sprzętu. Mówię to mimo tego, że jest mi dobrze z Androidem, nie chcę go zmieniać, a moje serce zasadniczo należy do Nokii (oraz HMD Global). Nie ma co, Apple to marka sama w sobie i nawet hejterom nie trzeba tego udowadniać.

Nie dziwne jest więc, że Apple aktywnie swój produkt promuje. Najnowszy film prezentujący możliwości tego telefonu wydaje się być jednym z wielu takich materiałów. Jest szczęśliwy człowiek korzystający z urządzenia, jest i sam sprzęt, który na tle konkurencji wydaje się być przełomowy, „naj” i w ogóle, to warto go kupić, „bo #Apple”.

Jedna z niedoróbek w iOS znalazła swoje miejsce w reklamie

iOS 11 jako najnowszy system operacyjny dla mobilnych sprzętów Apple naprawia sporo błędów poprzednika. Niemniej, do poprawy zostało jeszcze kilka rzeczy – wprawne oczy konsumentów zainteresowanych materiałem reklamowych dostrzegły pewną niedoróbkę designową. Otóż, po odblokowaniu telefonu, tekst zamiast zrównywać się z obszarem funkcjonującym jako tło dla niego, wyjeżdża poza pole, co nie wygląda estetycznie (50 sekunda). Nie jest to błąd, który dyskwalifikuje ten sprzęt. Nie jest to również problem, który może spowodować jakiekolwiek niebezpieczeństwa w zakresie dostępu do danych przez osoby niepowołane. Nie będzie Was też pewnie denerwował. Niemniej, pojawienie się go w reklamie zwyczajnie razi.

Możliwości są dwie – obie są natomiast mało „ciekawe”. Jeżeli Apple nie zauważyło tego problemu w trakcie zatwierdzania akcji reklamowej, to bardzo współczuję teraz pionowi odpowiedzialnemu za marketing. Natomiast, jeżeli było to celowe działanie (tylko po co, do cholery), to przykro mi, ale tak nie powinno się robić, szczególnie gdy jest się na świeczniku, a branża tylko szuka miejsca do wbicia szpilki.

Karmienie poglądu dotyczącego spadku jakości oprogramowania od Apple nie jest zbyt dobrym pomysłem, szczególnie teraz, gdy konkurencja między największymi graczami na rynku mobilnym zaczyna być coraz bardziej zacięta. Miejmy jednak nadzieję, że Apple w iOS 12 zdoła uporać się z najpoważniejszymi niedomaganiami „jedynastki”, która również ma swoje humory. Jeżeli do tego nie dojdzie, należy zacząć zastanawiać się, co poszło nie tak w firmie, która przez długi czas uchodziła za wzór jakości pod kątem systemów mobilnych.