34

Ile kosztuje wysłanie wiadomości do Marka Zuckerberga? Już wiemy

O nowych planach Facebooka odnośnie wysyłania płatnych/sponsorowanych wiadomości już nie raz pisaliśmy na Antyweb. Po krótce – płacąc Facebookowi można się upewnić, że wysłana przez nas wiadomości nie trafi do skrzynki o nazwie „Inne”, czyli po prostu spamu, lecz odbiorca zostanie o niej powiadomiony. Właśnie w ten sposób wypróbowano wysłać wiadomość do Marka Zuckerberga, twórcy […]

ZuckO nowych planach Facebooka odnośnie wysyłania płatnych/sponsorowanych wiadomości już nie raz pisaliśmy na Antyweb. Po krótce – płacąc Facebookowi można się upewnić, że wysłana przez nas wiadomości nie trafi do skrzynki o nazwie „Inne”, czyli po prostu spamu, lecz odbiorca zostanie o niej powiadomiony. Właśnie w ten sposób wypróbowano wysłać wiadomość do Marka Zuckerberga, twórcy Facebooka, i okazało się że wystarczy zainwestować 100 dolarów, by być pewnym że wiadomość dotrze.

Wszystko oczywiście opiera się na fakcie, iż Mark Zuckerberg nie należy do grona znajomych osoby, która chciała wysłać wiadomość (też próbowałem, ale niestety Facebook nie oferuje mi jeszcze płatności). Najczęściej powtarzającą się kwotą, którą proponował użytkownikom Facebook podczas pierwszych testów usługi był 1 dolar, sporadycznie były to kwoty nieco wyższe.

Facebook zapowiadał przeprowadzanie „eksperymentów” z różnymi kwotami i najwyraźniej stwierdził, że skoro ktoś naprawdę będzie chciał się skontaktować się z Markiem Zuckerbergiem, lub inną znaną osobą, to kwota 100 dolarów będzie w sam raz. Jak myślicie, na ile Was wyceni Facebook?

Monetyzacja nabiera tempa. Sprawdza się więc zasada, że jeżeli za coś nie płacisz, to sam stajesz się produktem. A więc nie tylko nasz newsfeed będzie zapełniany sponsorowanymi postami – niedługo nasza skrzynka odbiorcza może zostać zapchana niechcianymi reklamami. Ciekaw jestem gdzie jeszcze Facebook zdoła wepchnąć treści sponsorowane. Czy to oznacza, że nadchodzi czas by zacząć rozglądać się za alternatywą? Wydaje mi się, że nie – Facebook kręci się wokół użytkowników i to oni swoją obecnością pozwalają mu istnieć. W przypadku ich odejścia Facebook straci wszystko. Każdy ruch musi być więc poważnie przeanalizowany i przemyślany. Jak na razie mu się to udaje.

Źródło: Mashable.