Smartfony rosną z generacji na generację i trend ten już nikogo nie dziwi, choć wiele osób zdecydowanie tego nie popiera. Producenci jednak zwracają tu uwagę przede wszystkim na głos zwolenników takiego rozwiązania. Owszem, ekrany o proporcjach 2:1 (18:9) oraz mniejsze ramki wokół nich pozwoliły stosować większe wyświetlacze bez konieczności poważniejszych zmian w wymiarach obudowy, jednak firmy stosują coraz to potężniejsze panele. Gdzie znajduje się kres wzrostu telefonów?

Od miniatur do gigantów

Historia zatacza koło. Początkowo telefony w niczym nie przypominały tego, z czego korzystamy obecnie. Za jego wynalazcę uznaje Alexandra Grahama Bella, który to w 1872 roku przeprowadził w swoim domu pierwszą rozmowę telefoniczną. Jednak wbrew powszechnej opinii, ktoś inny zdołał skonstruować podobne rozwiązanie już wcześniej. O Antonio Meuccim zapewne nigdy nie słyszeliście, tymczasem już w 1860 roku stworzył teletrofono. Potrzeba matką wynalazków – żona Włocha poważnie zachorowała i większość dnia musiała spędzać w łóżku. Aby móc porozumiewać się z małżonką niezależnie od tego, gdzie się znajdował, zaprojektował sieć i okablował pokoje oraz sąsiednie budynki.

W 1860 doszło też do oficjalnej prezentacji rewolucyjnego systemu. Premiera w Nowym Jorku pozwoliła zaprezentować jego działanie, jednak przeszkodą do rozwoju okazał się być brak pieniędzy. Do opatentowania wymagane było 250 dolarów, a Meucci nie dysponował wtedy wystarczającą ilością gotówki. Sytuacji nie ułatwiał fakt, że nie znał języka angielskiego, przez co szukanie inwestorów byłoby niezwykle trudne. Ostatecznie sprzedał swój pomysł firmie Western Union. Niestety nie umieli rozwinąć projektu, który ostatecznie trafił do kosza.

Powolna rewolucja

Początkowo telefony były wielkie, ciężkie, umieszczano je w drewnianych skrzynkach. Wtedy dążono do ich miniaturyzacji oraz chciano zadbać o popularyzację tych systemów łączności. Nawet w latach 50 Ericsson stworzył coś na kształt walizki o wadze 40 kilogramów. Nie da się jednak ukryć, że względem ówczesnych konstrukcji, była nawet całkiem mobilna. Przełomową nowością był jednak prototyp DynaTAC z 1973 roku, ważący już „skromny” kilogram. W 1993 pojawił się nawet IBM Simon, protoplasta smartfonów, jednak zaliczył poważną klęskę sprzedażową. Z biegiem lat, masa spadała, a telefony zyskiwały coraz to nowsze funkcje – odtwarzacz MP3, slot kart microSD, aparaty.

IBM Simon

 

Kolejnym istotnym momentem był rok 2007. Wtedy też Steve Jobs wyszedł na scenę i zaprezentował Apple iPhone – pierwszy smartfon zgodny z tym, co znamy obecnie. Z perspektywy polskiego użytkownika, warto również wspomnieć o 2009. Data premiery Era G1, czyli HTC Dream, jest ważna, ponieważ jako pierwszy oferował on Androida z kompletem usług Google. Wtedy też osiągnięto naprawdę kompaktowe obudowy, a wszystkie modele dało się obsługiwać bezproblemowo jedną dłonią.

Szybki wzrost

Jednak klienci zaczęli odczuwać potrzebę posiadania większych wyświetlaczy. Na ekranie o przekątnej około 3, 3,5 cala niezbyt wygodnie przeglądało się internet, oglądało filmy czy grało, więc producenci zaczęli stawiać na coraz to większe wyświetlacze. Niezwykle kluczowy okazał się być rok 2011. W Berlinie pokazano szerszej publiczności Samsunga Galaxy Note – pierwsza generacja urządzenia z panelem 5,3 cala, którego początkowo uznawano za olbrzyma. Niewiele osób przewidywało mu sukces. W praktyce okazał się być jednym z najważniejszych smartfonów w dziejach i stanowił katalizator do dalszych zmian w urządzeniach mobilnych.

Za jego sprawą obecny rynek telefonów wygląda tak, a nie inaczej. Nie da się też tu ukryć, że część klientów szuka po prostu ogromnych smartfonów, więc firmy nie mają oporów przed stosowaniem wyświetlaczy wielkości 6 czy nawet 7 cali. Lenovo z serią Phab doskonale to pokazuje. Co ciekawsze, również Xiaomi szykuje coś równie dużego, choć lepiej by było napisać, że po prostu powiększy Mi Maxa. Xiaomi Mi Max i Mi Max 2 legitymują się przekątną 6,44 cala. Natomiast Xiaomi Mi Max 3 ma już się pochwalić 7 calami przy proporcjach 2:1 (18:9), więc wejdzie na terytorium tabletów.

Na dobrą sprawę premiera kolejnych urządzeń tej wielkości spowoduje, że telefony będą mogły jeszcze bardziej urosnąć. Wątpię jednak, że klienci byliby zadowoleni z konstrukcji z ekranem o przekątnej powyżej 6,5 cala. Mimo że pozwala to przyjemniej konsumować treści, to jednak pod względem praktycznym wypada koszmarnie.

Jak duży ekran byłabyś/byłbyś w stanie zaakceptować w swoim smartfonie?

źródło: Gizmochina; IDIS; Microsoft