• Google Reader stara się tłumaczyć na polski.

    Zespół tworzący Google Reader uraczył nas ostatnio nową funkcją dzięki której będziemy mogli czytać zagraniczne blogi w naszym ojczystym języku. Aby skorzystać z funkcji tłumaczenia musimy przełączyć się na język polski, wtedy w naszych RSS-ach dla blogów z poza polski pojawi się opcja “translate into my language” i wszystkie treści z danego źródła zostaną automatycznie przetłumaczone i wyświetlone w języku Polskim.

    Jaka jest jakość tłumaczenia? Oto przykład (na podstawie newsa z blogu google readera):

    Next time you find an interesting feed in another language, just subscribe to it as normal in Reader. When you view the feed in Reader, check off “Translate into my language” in the feed settings, and (voila!) the feed will be immediately translated for you. Also, this setting will be saved so you can always view this feed in your own language.


    Po przetłumaczeniu na Polski

    Następnym razem znajdziesz interesującą paszy w innym języku, wystarczy zapisać się je jako normalne w Reader. Po wyświetleniu na paszach Reader, sprawdzić się “Przetłumacz na moim języku” w paszy ustawienia, i (voila!) Pasza będzie natychmiast przetłumaczone na ciebie. Również tego ustawienia zostaną zapisane, abyś mógł zawsze wyświetlenia tego kanału w swoim własnym języku.

    Widzimy więc, że z jakością tłumaczenia jest nie najlepiej – właściwie trudno zrozumieć treść tego co otrzymaliśmy po tłumaczeniu. Czy więc funkcja ta będzie przydatna? W przypadku naszego ojczystego języka trzeba będzie chyba jeszcze trochę poczekać na poprawienie jakości tłumaczeń. Natomiast z tego co można przeczytać w komentarzach na zagranicznych blogach, ludzie są zadowoleni na przykład z tłumaczeń na język angielski. Wygląda więc na to, że nie wszystkie języki są tak samo obsługiwane przez Google Translate (sam nigdy nie testowałem tłumaczeń na przykład z japońskiego na angielski)

    Czytając opinie na temat nowej możliwości w Google Reader trafiłem też na te bardzo entuzjastyczne które mówią o tym, że tak funkcjonalność spowoduje wzrost popularności blogów pisanych w innych niż angielski językach (i generalnie inne podejście do źródeł informacji).

    Jestem osobiście trochę sceptyczny co do takiego optymizmu – co innego jest przetłumaczyć dany teks i wysilić się aby go zrozumieć (to z pewnością już mamy) a czym innym jest dojść do takiej jakości tłumaczeń aby pozwalała ona zapomnieć o tym, że czytany tekst powstał w innym języku (tylko wtedy widzę sens subskrypcji źródeł i tłumaczenia ich przez Google Readera).

    Google zapewnia, że cały czas pracuje nad narzędziem i jakością tłumaczeń więc możliwe że z czasem narzędzie to będzie naprawdę pomocne.:

    Many thanks wyruszysz na awesome inżynierów w Google Translate Team, którzy, pod warunkiem, że technologia Aby było to możliwe. Ponieważ w dalszym ciągu, aby ich systemy tłumaczenia lepiej, otrzymasz czerpanie korzyści automatycznie.

  • KOMENTARZE

    1. Michał Lenkiewicz

      W Cafe News jakieś pół roku temu zastanawialiśmy się nad identyczną funkcjonalnością z wykorzystaniem google translate ale po analizie jakości tłumaczenia doszliśmy do wniosku, że nie warto tego robić. Tłumaczenie na polski to ja na razie tragedia.

    2. krzesimir

      Ale to ogólny problem z automatycznymi translatorami. Wyjątkiem są pewne ścisłe dziedziny specjalistyczne, gdzie rzadko zdarza się, aby jedna fraza miała wielorakie znaczenie.

    3. aspire one

      Tłumaczenia maszynowe to jeszcze (moim zdaniem) daleka przyszłość – praktycznie każdy test Turinga uwala tego typu oprogramowanie. Najbardziej znanymi przykładami jest łacińskie “Duch jest silny, ale ciało jest słabe” (w angielskim to “the spirit is strong but the flesh is weak”), które interpretowane jest na zasadzie “Wódka jest mocna, ale mięso jest zepsute”. Pamiętam też kiedyś jak czytałem o tłumaczeniu z angielskiego na francuski “hydraulic ram” – wyszedł z tego “kozioł wodny”.

    4. PowerBlog

      Automat tłumaczący to moim zdaniem ważna sprawa, bo wiele informacji można znaleźć w innym języku niż własny (chodzi o informacje specjalistyczne). I warto mieć dostęp choćby do tak mechanicznie przetłumaczonej informacji niż do informacji w języku tureckim czy mandaryńskim.

      Do tłumaczenia wiadomości ze świata – nie ma potrzeby, bo od tego są agencje prasowe. Ale ściśle niszowe dziedziny mogą na tym skorzystać.

    5. Olgierd

      ‘Pasza’ jest super. Myślę, że chodziło o Kemala Mustafę Paszę ;o)

    6. pthread

      Jakosc tlumaczenia jak narazie jest slaba, ale jezeli google podchodzi do sprawy powaznie i priorytetowo (a wg mnie tak) to korzysta z baz tlumaczen. Takie bazy sa tym lepsze im wiecej mozna w nich znalezc 100% trafien. Znajac mozliwosci google w gromadzeniu danych i wyszukiwaniu nie zdziwie sie jak za kilka lat powyzszy tekst zostanie w calosci poprawnie przetlumaczony. To tylko kwestia czasu.
      Moze nie bedzie to nigdy 100% poprawnych tlumaczen ale napewno bedzie sie dalo przeczytac tekst bez kwiatkow typu ‘pasza RSS’

    7. Merlin

      IMO translacja feedów jest niesamowicie przydatna przy wiadomościach branżowych i śledzeniu konkurencji. W przypadku google readera – natychmiast po dowiedzeniu się o takiej możliwości przełączyłem język feedów na angielski (przecież nie ma szans, żeby to po Polsku działało) i dodałem śledzenie naszej konkurencji z niemiec :)

      Tłumaczenie maszynowe nie zda testu turinga, ale tu nie o to chodzi! Nawet jeśli przeczytanie wiadomości zajmie mi 2 razy dłużej i zrozumiem jedynie 60% tekstu, to i tak zyskuję ważne informacje.

      Więcej na ten temat z mojej strony: http://blog.szuku.pl/tlumaczenia-w-czytniku-rss/ :)

    8. ocochodzi

      PowerBlog, nie zgadzam sie. Generalnie świat nauki i techniki publikuje w angielskim, a przypadki nieprzetłumacoznych perełek to promile. Ale co w takim wypadku? Przecież dostajemy tekst dość…wapliwy. Jaki specjalista będzie polegał na niepewnym tekście? Lekarz – wolne żarty, on ma mieć sprawdzoną wiedzę, a nie domysły po durnym translarorze. Informatyk – on musi mieć ścisłą wiedzę. Analityk wojskowy/geopolityczny – tacy pracują dla poważnych instytuacji, a te nie skąpią na tłumaczeniach. Wymieniać można długo. Raczej jakieś gadanie o dupie maryni, np. blogasek chińskiej nastolatki przeczytać z ciekawości.

    9. ocochodzi

      Ok. Mam. Jakieś (prywatne) Ministerstwo Miłości typu ADL przeczesuje Internet w celu wyszukiwania tekstów wywrotowych, np. “nieuzasadniona krytyka Izraela”. Operator nie musi znać obcych języków, ale po zgrubnym “tłumaczeniu” może nabrać podejrzeń i przekazuje do zespołu tłumaczy. Zawodowi tłumacze nie wyrobili sami z monitoringiem, ten spada na rece tanszych operatorów.

      @Merlin – Twoja globalna korporacja “śledzi” poczynania niemieckiej konkurencji, ale zadowala się translatorem..No, no. Czapki z głów :D. Czyżby to był rywalizujący klan z counter strika?

    10. Lil

      Nie tyle “nie wszystkie języki są tak samo obsługiwane przez Google Translate”, co nie wszystkie języki są w równym stopniu podatne na tłumaczenie maszynowe. Polski, z rozbudowaną fleksją i swobodnym szykiem wyrazów w zdaniu, jest zdecydowanie mniej podatny od na przykład angielskiego, wiec do dobrych tłumaczeń jeszcze daleka droga.

    11. SpeX

      oraz google tłumaczy wszystko na zasadzie język1 > angielski > język2

    12. Merlin

      @ocochodzi: a jak inaczej niż google translatorem? Daleko nam do globalnej korporacji, ale warto wiedzieć w jaki sposób inne startupy radzą sobie z problemami które my też mamy.

      Z publikacjami po angielsku: to jest tak, że jak coś jest opublikowane po angielsku, to wszyscy o tym wiedzą, więc nie daje Tobie przewagi konkurencyjnej. Za to jeśli wiesz o jakimś trendzie, który pojawia się we Francji i nigdzie indziej go nie ma jeszcze, to jesteś do przodu.
      A jak nie we Francji, to w japonii. To mój drugi feed międzynarodowy: japoński techcrunch :)

    13. Grzegorz Marczak

      Jedyna z wad jakie widzę z tłumaczniem Google Readera jest że nie można ustawić sobie iż na przykład blog japoński chcemy czytać po angielsku bez konieczności ustawiania języka GR jako angielski.

      Ps. Merlin – z ciekawości aż sprawdzę co tam w Japonii tłumaczonej na polski słychać :)

    14. Merlin

      Grzegorz: to prawda, musiałem przestawić sobie google readera na angielski :( Na techcrunchu japońskim jeszcze nic ciekawego nie wyszukałem, ale dopiero od wczoraj czytam :D

    Odpowiedz

    Connect with Facebook

  • W POPRZEDNIM TYGODNIU

    Apple ogłosiło, że iPada w Polsce na razie nie będzie
    Zgrzyty i bunty w Startup School 2010
    Czytacie ebooki? Amazon twierdzi, że sprzedają się lepiej niż tradycyjne książki
    Google ma ciągle problem z wersjami Androida
    e-książek problemów kilka - czyli o tym co można jeszcze poprawić
    Facebook to zrobił 500 milionów użytkowników!
    O co dokładnie chodzi w odpowie.pl?
    Chomikuj.pl będzie jeszcze bardziej legalne
    Microsoft nadal zarabia więcej niż Apple ale Ballmer ma inne kłopoty
    Flipboard jest świetny - dla tej aplikacji warto mieć iPada