google-glass enterprise edition
12

Google Glass Enterprise Edition – wielki powrót okularów od znanej firmy!

Alphabet stawia na Google Glass Enterprise Edition i jak to ujawniono na oficjalnym blogu „X”, będzie to produkt skierowany do klienta biznesowego.

Google Glass Enterprise Edition

Nie da się ukryć, że zwykli ludzie nie byli szczególnie zainteresowani Google Glass, ale nie jest to równoznaczne z tym, iż produkt ten nie ma szans na jakąkolwiek przyszłość. Kto mógłby skorzystać z bardzo małego, lekkiego komputera w postaci okularów? Przezroczysty display, który mamy na nosie i który może pełnić również funkcję ochronną dla naszych oczu… Kto ma często zajęte ręce, ale potrzebuje regularnego dostępu do informacji, choćby wyświetlanych w stylu AR?

Mniej więcej takie pytania musieli sobie postawić ludzie odpowiedzialni za Google Glass, którzy teraz zapowiedzieli ich wielki powrót. W oficjalnym wpisie możemy wyczytać, że pracownicy fabryk, logistyki, czy np. służby zdrowia, możliwość korzystania z takich urządzeń jak wearable od giganta z Mountain View, uznają za przydatną – dlatego to dla nich ma być Google Glass Enterprise Edition.

google glass jak działają w praktyce

Google Glass Enterprise Edition i optymalizacja pracy

To nie tylko snucie domysłów. Pracownicy firmy AGCO (ludzie pracujący przy produkcji maszyn rolniczych) korzystają z okularów rozszerzonej rzeczywistości od Google, co doprowadziło do zadowolenia ze strony pracodawcy (kto wie, może nawet i samych pracowników). Zredukowano czas, który normalnie był wymagany do sprawdzania listy kontrolnej, szukania i sprawdzania instrukcji, wysyłania zdjęć za pomocą tabletów albo laptopów… Wszystkie rzeczy, które są normą przy składaniu takich maszyn, mogą być zoptymalizowane za pośrednictwem Google Glass – czas produkcji maszyn został skrócony o 25%, czas inspekcji o 30%. Peggy Gulick, Director of Business Process Improvement, wyjaśnia:

Nasi ludzie pracują teraz mądrzej, szybciej i bezpieczniej, dlatego że mają potrzebne im informacje na linii wzroku.

W przypadku innych firm korzystających z Google Glass Enterprise Edition było podobnie, tzn. dobrze. Plany są takie żeby pracować nad rozwojem okularów AR i przyczyniać się do zadowolenia większej ilości biznesowych klientów. Życzę powodzenia panom z „X”, to może się udać.

Źródło

  • Prawda jest taka, że Google na własną prośbę rozwalił nie tylko produkt, ale też całą ideę. Zaczął od marketingu, nie mając nawet gotowego produktu. Może i taka strategia by wyszła, ale na pewno nie z tak specyficznym produktem. Tutaj jednak tylko odstraszył ludzi. I to nawet niekoniecznie tych, którzy byliby klientami – odstraszył tych, którzy byliby po drugiej stronie tych okularów.

    A można było to zrobić całkiem inaczej. Nie wypuszczać Glass jako Google, tylko jako jakaś mała firma. Nieznana, bądź znana niszowo – w środowisku prywatnych detektywów i innych tego typu osób. Wypuścić je jako sprzęt specjalistyczny, detektywistyczny, odpowiednio dostosowując przekaz marketingowy. Nawet w jeszcze wyższej cenie, bo taki przełom i tak by się sprzedał. I pracować nad kolejnymi edycjami, mniejszymi, lepiej zamaskowanymi, bez wykrywalnych części metalowych (przecież są polimerowe przewodniki i tranzystory) itd.

    Google nie chwali się wynikami sprzedaży Glass – znalazłem różne szacunki, z czego największy to ok. 895 tysięcy sprzedanych sztuk. A bardziej realny mówi o ok. 300 tysiącach faktycznych użytkowników. Idę o zakład, że gdyby poszli w takim kierunku, jaki opisałem, sprzedali by ich na cały świat grube miliony. Nie jako produkt masowy i nie jako Google (bo pewnie Google nie chciałoby się oficjalnie przyznawać do czegoś, co jest masowo nadużywane do szpiegowania współmałżonków czy innych osób), ale w końcu kasa jest kasa…

    • To nie miało znaczenia. Ludzie nie byli gotowi na okulary. Dalej nie są. Filmy takie jak „Krąg” czy książki takie jak „Zero” Marka Elsberga straszą ludzi inwigilacją. Zrobili prototypy i dali je ludziom okazało się, że społeczeństwo tego nie chce, a więc zrezygnowali. Wracają z propozycją dla klientów biznesowych. Nie popełnili żadnego błędu, po prostu badali rynek.
      http://ksiazki.audio/blog/zero

    • Nie zrozumiałeś. Ludzie jako społeczeństwo nie są gotowi, to jasne. Ale konkretni ludzie: detektywi, paranoicy, szpiedzy itd., są gotowi. I by wciągnęli taki sprzęt w skali świata w dużo większej ilości, niż te 300 czy 895 tysięcy sztuk.

      Zresztą zobacz jakie rzeczy do ukrytego podsłuchiwania i nagrywania dzisiaj się sprzedają – jak bardzo są prymitywne, a mimo tego idą jak świeże bułeczki. Z potencjałem Google można by zbudować naprawdę profesjonalne rozwiązania i sprzedawać je w o wiele wyższej cenie, niż to co można znaleźć dzisiaj. Szkoda, że Google nie wybrało tej właśnie drogi.

    • Każdy jest mądry po tym jak przeprowadzili badanie rynku. Pamiętam gdy pokazali je po raz pierwszy. Ludzie szaleli, kto wtedy mógł się spodziewać, że spotkają się z taką opozycją. Nie mów mi, że już wtedy wiedziałeś, że tak to się skończy.

    • Blazi

      Ale takie okulary „szpiegowskie” pojawiły się dla cywilów na długo zanim ktokolwiek o Glass usłyszał – pełno jest tego nawet na Allegro. Wersje z wyświetlaczami też znajdziesz jak dobrze poszukasz w zagranicznym Internecie.

    • Toteż o tym właśnie piszę. Są od mniej więcej 2007 i są kiepskie do dzisiaj. Kiepskie technologicznie, kiepsko zakamuflowane, mało wygodne itd. Google mogłoby ze swoim potencjałem zrobić naprawdę dobry sprzęt szpiegowski, całkiem porównywalny z tym czego dzisiaj się używa w realnych zastosowaniach szpiegowskich. I założyłbym się o każde pieniądze, że sprzedaliby tego miliony sztuk, nawet przy relatywnie wysokich cenach.

    • Henryk Karłowicz

      tylko pytanie czy google ma ochotę promować siebie JESZCZE BARDZIEJ w domenie szpiegowskiej, już chyba wystarczająco dużo im się zarzuca w tej kwestii. a że mogliby sprzedać garść okularów detektywom… czy na pewno google jest zainteresowane niszami? nie sądzę

    • Może tak, może nie. Ale jak wytłumaczyć to, co zrobili z Glass? Przecież zatrudniają nie tylko inżynierów, ale też ludzi, którzy są w stanie przewidzieć odbiór społeczny ich produktów. I podejrzewam, że ci ludzie to też górna półka zebrana z całego świata…

    • Bękart Mroku

      Sprzęt szpiegowski produkują wyspecjalizowane firmy i sądzę, że glass przy ich produktach to zabaweczka dla dzieci ;-)

    • Ten cywilny, który możesz kupić od ręki? No właśnie nie. Ten cywilny dalej jest prymitywny.

      Są też rozwiązania specjalistyczne, naprawdę profesjonalne, produkowane również na rynki cywilne, ale z cenami idącymi w setki tysięcy złotych. I jest olbrzymia nisza do zapełnienia, właśnie pomiędzy segmentem 3-5k a 300-350k.

    • Bękart Mroku

      Tylko pytanie czy ta nisza powinna być zapełniana.
      Żeby nie skończyło się tak ja w „Black Mirror” odcinek „Nosedive” ;-)
      O ile w zastosowaniach przemysłowych spoko, czy do nauki na przykład gry na instrumencie.
      Ale na przykład rozpoznawanie twarzy i szukanie ludzi w facebooku to już przegięcie.

  • Blazi

    Takie wykorzystanie ma sens – podobne rozwiazania istnieją już od kilku lat ale dalej są koszmarnie drogie.

    Historia rozszerzonej rzeczywistościi przypomina tą z drukiem 3D – po hajpie na domowe urządzenia i fiasku tego pomysłu (razem z hasłami o „demokratyzacji produkcji” i „4 rewolucji przemysłowej”) powoli upowrzechnia się tam gdzie powinien od początku – w firmach – i służy do tego czego powinien – oszczędzaniu czasu i pieniędzy.