google chrome logo
15

Google Chrome to teraz także program antywirusowy na Windowsa

Sprawy przybrały bardzo ciekawy obrót sprawy - przeglądarka internetowa Google staje się programem antywirusowym dla Windowsa. Googlerzy najwyraźniej postanowili wykorzystać zgromadzoną wiedzę na temat zagrożeń dla użytkowników systemu Microsoftu.

O informacji dowiadujemy się z oficjalnego bloga Google, gdzie zamieszczony został wpis na temat zmian wprowadzonych w najnowszym stabilnym wydaniu Chrome. Wspomina się w nim o niechcianych działaniach i ich skutkach, któredotykają milionów internautów każdego dnia. Wśród nich wymieniono przekierowania do zainfekowanych stron, co doprowadza do nieodwracalnych strat po stronie użytkownika. Chrome wspiera funkcję Safe Browsing, czyli bezpieczne przeglądanie, która ma zadanie zapobiegać tego typu wydarzenio. Gdy jednak niebezpieczne oprogromowanie trafi na nasz komputer, to do tej pory Google miało ręce związane. Miało, bo dodane do przeglądarki funkcje mają pozwolić odzyskać kontrolę nad bezpieczeństwem maszyny.

Przywracanie ustawień

Pierwsza z nowości umożliwia przywrócenie ustawień do tych sprzed kilku tygodni – instalacja wtyczek i rozszerzeń może wpłynąć negatywnie na działanie przeglądarki, również dlatego, że modyfikowane są niektóre ustawienia. Nie potrafiłbym dziśwymienić ile dokładnie razy zdarzyło mi się natrafić u (nie)znajomych na podmienioną wyszukiwarkę, która tylko wyglądem przypominała Google – po instalacji rozszerzenia nawet niezauważono zmiany. Gdy Chrome wykryje wprowadzoną zmianę, która mogła odbyć się bez wiedzy użytkownika, to zaproponowane zostanie przywrócenie wcześniejszych ustawień całego programu – tak dla pewności.

Ochrona przed niebiezpiecznym oprogramowaniem

Druga z nowinek, to Chrome Cleanup. Wbudowane w przeglądarkę narzędzie do wyszukiwania i usuwania niebezpiecznych danych z komputera. Co więcej, przy tej funkcji współpracowano z firmą ESET, której technologia została użyta pod maską. Nie należy jednak traktować Google Chrome, jako pełnoprawnej aplikacji antywirusowej – jak zaznaczono we wpisie, usuwane są tylko te dane, które są niezgodne z regulaminem firmy.

Coraz częściej mówi się, że Windows nie potrzebuje antywirusa. Faktycznie, wbudowane w system mechanizmy obronne nie przypominają dziś tych z czasów Windows XP, kiedy podłączenie do sieci maszyny bez odpowiedniego programu było nie lada ryzykiem. Nie zamierzam jednak odmówić sobie dodatkowych warstwy ochrony, dlatego co roku wybieram jeden z najlepiej ocenianych programów – wśród liderów znajduje się chociażby wspominana aplikacja od ESET.

Google zwracało wielokrotnie uwagę na brak odpowiedniego, zdaniem tejże firmy, poziomu bezpieczeństwa na platformie Microsoftu. W efekcie, Googlerzy wzięli sprawy w swoje ręce i jak widać są gotowi zrobić naprawdę sporo, by zadbać o swoich użytkowników. Naturalnie firma z Mounatin View ma w tym w swój jakiś interes – pamiętacie kwestię zmienionej domyślnej wyszukiwarki bez wiedzy użytkownika – ale skoro każdy internauta przeglądający sieć za pośrednictwem Chrome’a zyska dodatkową ochronę, to chyba nic w tym złego?

 

  • Chrome good guy

  • Mateusz Sarnociński

    Zasyfiony system nie służy nikomu, ani użytkownikowi, ani googlersom. Skoro wszyscy mają korzyść w wywalaniu syfu, to czemu nie.

  • LinkRev user

    clickbait

  • Linkyop

    Chrome ❤

  • Sebastian Piotrowski

    „Wspomina się w nim o niechcianych działaniach i ich skutkach, któredotykają milionów”

    Autorze w tym zdaniu „które dotykają” powinny być rozdzielone – początek tekstu.

    • jaś

      Geniuszu, co powinno być rozdzielone?Dup..k.

    • Małgosia

      „które” od „dotykaj” a nie jak teraz jednym ciągiem: „któredotykają.

  • Czytelnik

    Szanowni Autorzy Antyweb,
    po raz kolejny bardzo proszę czytajcie swoje artykuły przed i po opublikowaniu, korzystajcie z autokorekty i swojego umysłu aby błędów w krótkich wpisach było jak najmniej. Krótki wpis, a tu kilka przykładów braku spostrzegawczości:
    – Sprawy przybrały bardzo ciekawy obrót sprawy
    – któredotykają
    – która ma zadanie zapobiegać tego typu wydarzenio.
    – Nie potrafiłbym dziśwymienić
    – nawet niezauważono zmiany
    Zatrudnijcie może jakiegoś korektora, który to będzie robił za przeciążonych redaktorów….

    • pacraf

      W 2017 roku takie błędy świadczą o niechlujstwie autora. Po prostu nie chce mu się używać sprawdzonych narzędzi które takie lapsusy same by wyłapały. Nie trzeba gościa od korekty moim zdaniem. Wystarczy autokorekta i raz przeczytać przed publikacją. Ale nie ma czasu, wszystko szybko, na już, byle z głowy.

      Wstyd dla czołowego tech bloga w kraju.

    • Krzysiek

      Takie pacany nie czytają artykułu dla treści,tylko żeby się przyjebać do autora.

    • Małgosia

      Taki autor nie pisze artykułu dla treści, tylko żeby mieć podkładkę do wywieszenia reklam.

    • Assses Besses

      Do 1 literówki nikt się nie przyczepi, ale ja sam zauważyłem 3 błędy nie szukając ich, to razi w oczy, to widać.

  • Tytuł: „Google Chrome to teraz także program antywirusowy”, we wpisie: „Nie należy jednak traktować Google Chrome, jako pełnoprawnej aplikacji antywirusowej”.

    Śmiechu warte.

  • MarcelloX

    Będzie jeszcze bardziej obciążał komputer ;)

  • PS5 owner ✓ ᶜᵉʳᵗᶦᶠᶦᵉᵈ

    Trojan jak się patrzy raczej… No ale przecież wszyscy kochają Chrome-a :D