Paweł Wimmer znalazł bardzo ciekawy film pokazujący jedno z centrum danych Google. Data centre które jest na filmie mieści się w siedzibie firmy w Mountain View i potrafi obsłużyć 45 tysięcy serwerów! Trzeba przyznać, że jego wielkość i pokazana infrastruktura robią wrażenie, dlatego polecam obejrzeć ten film nawet tym którzy tak jak ja nie znają się na serwerowniach i urządzeniach wspomagających.
Jeśli kogoś interesują techniczne szczegóły takiego data center – polecam przejrzeć pozostałe materiały video jakie opublikowało Google
Ps. ubawiło mnie “Google provided, personal transportation device” czyli narzędzie, którym po data center poruszają się technicy :)

Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

mają rozmach skurczysyny….
@ruli
Widać też jak śmieszne jest w kontekście tego filmu – nazywanie kogoś Google Killerem dlatego bo opracował algorytm poprawiający jakość wyników o 0,03% :)
Korytarze, rury, metal, szum, pustka: jak beznadziejnie może wyglądać coś, z czego tak twórczo korzystasz na codzień!
tak na poważnie to jestem zaszokowany (nie to że od teraz i po obejrzeniu tego filmu, ale w ogóle) tym że taki gigant utrzymuje się i zarabia krocie nie pobierając żadnych opłat od end userów.
Może tędy droga…..
a ogrom “serwerowni” tylko zwielokrotnia moje zdumienie. To wpływa na wyobraźnię…
tak troche wyglada jakby hmm po taniosci ale to i dobrze jesli jest ich wiele sumarczynie … zreszta co tu duzo gadac, dzieki nieznajomosci htlm-a i ciekawym logo firma zjadla reszte konkurencji na wielu rynkach, ciekawe co by sie stalo jakby zaprojektowal to ktos kto projektowal takie wp czy yahoo zawalone literkami …
“gigant utrzymuje się i zarabia krocie nie pobierając żadnych opłat od end userów.”
nie wydaje ci sie ze:
a. gigant o ktorym mowisz zeruje na danych nie swoich i jesli cos stworzysz to bez pytania zaindekssuje ?
b. placa malo innym za reklamy sam zarabia krocie
@;):
ad a) my goodnes przecież to o to chodzi… wszystko co zrobiłem do tej pory i powiesiłem w necie zrobiłem po to żeby ktoś to zobaczył, tak więc google jak to mówisz “indeksując bez pytania” odwala dla mnie kupę dobrej roboty.
ad b) przepraszam Cie bardzo ale czyż nie o to chodzi w całym tym wolnym rynku.
I żeby nie było, że jestem fanatykiem G (bo nie jestem) boję się totalnej hegemonii G ale mam nadzieję, że nie wybiorą drogi np. MS
dopóki nie płacę za Gmaila i za korzystanie z wyszukiwarki jest dobrze!
@;):
Możesz łatwo zabronić indeksowania; ale żeby to miało sens to musisz mieć alternetywne źródło pozyskiwania ruchu bo inaczej strzelasz sobie sam w stopę
I pomysleć, że wystarczy jedna rakieta typu taepodong-2 spadająca na takei data center i nie ma INternetu,. Znika. Pach. nie ma.
Albo jakiś urzędas wchodzi do Google ponieważ skarbówka robi dochodzenie i decyduje o wyciągnięciu kabelka unieruchamiającego serwerownię do czasu zakończenia śledztwa… i cały świat leży
@gszczepa
oczywiscie ze moge latwo zabronic nie w tym rzecz, moze ktos nie lubi ruchu moze robi dla siebie ;) moze nie chcialbym zeby ten komentarz zostal zaindeksowany a jednoczescie chcialbym go napisac … dupa nie mam wyboru, moze chcialbym zeby firma x mogla zaindexowac a firma y nie.
@ruli
a jest w google moze guzik kasowania natychmiastowego danych ktore np chcesz sobie zmienic a sa o tobie, albo chcesz zeby natychmiast byly poprawione, albo twoja corka puscila glupi film na yt a ty chcesz jednak zeby jej ze szkoly nie wywalili, albo jestes nieodpowiedzialnym polskim bankiem ktory nie umiem zabezpieczyc cv ale chcesz po zdarzeniu szybko naprawic szkody i skasowac archiwa googla …
@ruli
z tymi end userami to chyba nie do końca, może nie bezpośrednio ale pośrednio pobiera – oto łańcuch pokarmowy: Google -reklama- Reklamodawca – produkt – Klient – wyszukanie – Zakup,
Klient za wszystko płaci :)
Wszystko przemnożyć przez jakies googol i stać nas na wszystko :)
1. Firma Google zajmuje się sprzedaża reklamy. Nie wierzycie? Poczytajcie sobie ich prospekt emisyjny i raporty giełdowe. Więc logiczne jest kolego ruli że swoją działalnością przyczyniasz się do powiekszenia słupa ogłoszeniowego Google w sieci :)
2. Jeżeli ktoś wymyśli lepszy sposób sprzedaży reklam w Internecie to ta firma będzie Google Killerem – bez większego problemu :)
3. Samo DC? Nic nadzwyczajnego – tania hala magazynowa i 45000 bardzo tanich serwerów (łacznie z infrastrukturą nie jest to więcej warte niż 30-40 mil $). Moc też średnia bo sieć Googla to wiele autonomicznych klastrów. W każdym bądź razie nie zależy im na szybkości działania.
4. Mik – nawet 50 takich rakiet nie zaszkodzi i nie zniszczy Internetu. Internet to technologia wojskowa (odporna na fizyczne uszkodzenia) A Google to tylko firma co działa w tej sieci.
@ :) no w sumie masz trochę racji, rzeczywiście jeśli mogą zindeksować to powinna też być możliwość odindeksowania. Nie można mieć tu jednak żalu i takich wymagań, chociażby z takiego względu, że google nie pobiera żadnych opłat. Sprawa jest prosta – płacisz – wymagasz. Nie płacisz – wkurzasz się. Wydaje mi się jednak iż takie dywagacje nie mają dalszego sensu. Jest jak jest i wiadomo – jednemu się podoba – innemu nie.
p.s. Dzięki Bogu nie mam córki :)
@ Łukasz – na to też nic nie poradzisz – taki łańcuch istniałby sobie i bez googla (wykorzystywałby po prostu inne media albo inna firmę podbną googlom)
Tak ten świat już działa.
Konkludując: w moim skromnym zdaniu Google nie jest oczywiście ideałem, ale jeśli miałbym do wyboru żyć w świecie z G albo w świecie bez G – to wybrałbym bramkę nr 1 :)
pozdrawiam
Możliwość zdeindeksowania jak najbardziej istnieje – działa szybko i sprawnie.
…ale dotyczy tylko serwisów, których jesteś właścicielem.
heh, przeciez w tym jednym miejscu nie jest całe google, to jest jedno DC z wielu. Oni tego mają dziesiątki. Oni mają dedykowane osoby ktore nic innego u nich nie robią tylko szukają i skupują działki pod kolejne dc. Wiec to na co patrzycie w tym filmie pomozcie sobie x40.
Za techcrunch (z przed roku):
There are 36 data centers in all—19 in the U.S., 12 in Europe, 3 in Asia, and one each in Russia and South America. Future data center sites may include Taiwan, Malaysia, Lithuania, and Blythewood, South Carolina, where Google has reportedly bought 466 acres of land.
Dobrze byłoby, żeby wyszło firmie Wolfram Research z tym nowym algorytmem szukania danych. To chyba na razie jedyny potencjalny konkurent googla. Czekam z niecierpliwścią.
podobno jedno zapytanie do gugla generuje zużycie prądu wystarczające do podgrzania pół litra wody… ciekawe kiedy greenpeace zacznie przykuwać się kajdankami do datacenters :D
E tam, my z kumplem zbudowaliśmy sobie lepsze u niego w stodole. Kumpel nawet pociągnął kabel ze stodoły do obory i mamy za darmo prąd (bo za obore to jego sąsiad płaci hehe). A jak nasz system działa na pełnej mocy to muszę przyznać, że na drodze latarnia przygasa, hihi. Dobrze, że nas jesczcze nie wyczaili bo pewnie bysmy musieli zapłacić za ten prąd.
Hue, hue, hue… Blaszak, jakich tysiące na Zachodzie (w Polsce zresztą też – blaszana hala a la hipermarket).
I na Boga! Byłem przekonany, że tak cenne dane przechowywane są w wielokondygnacyjnym, murowanym budynku. Naprawdę tak to sobie wyobrażałem.
Niekoniecznie wieżowiec, ale solidny, otynkowany na biało budynek z cegły lub betonu. I serce przesięwzięcia (serwerownia) tkwi w naturalnym chłodziku stumetrowych piwnic. A dusza ludzka, zarządzająca tym wszystkim, księgowi, informatycy, matematycy + dyrekcja/zarząd siedzą na pięterkach nad ziemią.
Niesamowite, blaszak jakich wiele. A byłem pewien, że to murowany budynek.
Jak dla mnie rewelacja. Bardzo fajny materiał. Widać, ze chłopaki z googla przemyśleli wszystko jak trzeba. A z tym betonowym budynkiem – to chyba nasze takie ‘nastawienie’ na bunkry i inne takie. Myślę, ze większe jest ryzyko, ze coś się zepsuje fizycznie lub awaria nastąpi techniczna, niż ktoś będzie chciał tam rakietę wysłać. Wiec po co betonowe budynki?
@Sly – nawet jeśli ktoś dziś wymyśli 2 x lepszy algorytm niż google to i tak nic się nie stanie. Pochwala się, pochwala i “google killer” sam umrze – bo nikt za to nie zapłaci.