moskwa
30

Obiektywność w mediach społecznościowych to fikcja. Zobaczcie, z czym boryka się Twitter

W swoich pierwotnych założeniach, internet - oczywiście w tej współczesnej dla nas formie miał być platformą wspierającą dążenie do prawdy. Media miały otrzymać możliwość szybkiego i skutecznego informowania żądnych newsów czytelników, a platformy społecznościowe wpływać na dystrybucję owych danych. Co się okazało? Że rozwój globalnej sieci to w tej kwestii miecz obosieczny.

Mimo pięknych i słusznych idei dotarliśmy do miejsca, w którym zaczynają rządzić kompletne patologie. No, bo jak można nazwać fakt, iż nawet takie tytuły jak Russia Today dopuszczają się umyślnego polaryzowania społeczeństwa i dodatkowo – rozsiewania nieprawdziwych informacji? Jak się okazuje, nie tylko „bliżej nieznane” rosyjskie podmioty uczestniczyły w bezpardonowej walce w trakcie wyborów prezydenckich w USA. W trakcie śledztwa dotyczącego możliwego udziału naszych wschodnich sąsiadów znaleziono dowody świadczące o tym, że właśnie Russia Today było mocno zaangażowane w mgliste działania w serwisie Twitter.

Twitter zablokował kolejnych 200 rosyjskich kont w związku z rozprzestrzenianiem nieprawdziwych informacji

Konta te były odpowiedzialne za rozprzestrzenianie fałszywych informacji medialnych, które bezpośrednio wpływały na sytuację w USA w trakcie wyborów prezydenckich. Mało tego, udało się ustalić, że to właśnie Russia Today (którego właścicielem jest RIA Novosti) wydało na wycelowane w Stany Zjednoczone reklamy aż 274 100 dolarów – tylko w 2016 roku. Dzięki temu udało się osiągnąć naprawdę wysokie wskaźniki popularności postów zawierających w sobie fałszywe informacje. Wszystko to oczywiście było bezpośrednio związane z manipulowaniem postawami obywateli Stanów Zjednoczonych.

Udział Russia Today w tym procederze nie jest niczym dziwnym – już wcześniej owe medium były krytykowane za zdecydowanie proputinowskie podejście w przekazywanych przez siebie informacjach. Według ekspertów, mamy do czynienia z międzynarodową tubą medialną, która ma za zadanie kreować „odpowiedni” wizerunek Rosji. Dotychczas mieliśmy jednak do czynienia z głównie mało obiektywnymi przekazami, podejrzana aktywność w mediach społecznościowych to absolutne novum. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, iże wszystko to działo się w momencie, gdy Stany Zjednoczone znalazły się na krawędzi potężnych przemian.

znak truth

Fałszywe informacje to ogromny problem w mediach – ta sytuacja jest tego świetnym dowodem

Fake news to niesamowicie niebezpieczne zjawisko, głównie dlatego, że internauci zwyczajnie nie posiadają kompetencji warunkujących możliwość zweryfikowania prawdziwości przekazu medialnego. O ile czytelnicy Antyweba to internauci raczej świadomi sądząc po zainteresowaniach naszych użytkowników oraz wypowiedziach ważnej dla nas społeczności, tak cały internet nie może się jednak poszczycić takim samym stopniem „uświadomienia”. Nie jest to kwestia wygody użytkowników globalnej sieci, brakuje refleksyjności w kwestii dostępu do informacji. Mało tego, często zamykamy się w bańkach informacyjnych, gdzie istnieją głównie takie przekazy, które odpowiadają naszym doświadczeniom, czy poglądom.

A będzie jeszcze gorzej. Internet stał się niesamowicie atrakcyjnym miejscem, w którym można opinią publiczną swobodnie manipiulować. Nie byłbym skłonny do oceny, wedle której Donald Trump wygrał wybory dzięki Rosjanom, ale… z pewnością mu tego nie utrudniono. Nieprzewidywalny biznesmen o bardzo ostrych poglądach jest dla wschodu znacznie lepszym „partnerem” niż przywiązana do bardziej stonowanej polityki Hillary Clinton – tutaj nie ma się co oszukiwać. Podobnie może być w każdym innym przypadku ważnych dla świata plebiscytów. Internet to nie tylko narzędzie, które służy swobodnej wymianie informacji, ale również wszechpotężna broń, która nie ma problemu z tym, aby celować nawet w takie potęgi jak Stany Zjednoczone.

  • gghghghghgh

    A jeszcze kilka lat temu niektórzy się śmiali, jak była mowa że (dez)informacja to najpotężniejsza broń w XXI wieku.

    • Śmiali się głównie ci, którzy nie doceniali potencjału SM. Okazuje sie, że to główny kanał pozyskiwania przez konsumentów przekazów medialnych. A pole do manipulacji jest tutaj niestety spore.

  • Thomas Thad

    Fakty są jednak takie, że USA pod przywództwem Trumpa nałożyły właśnie na Rosję nowe sankcje, a przywódcy UE z tych sankcji nie są zadowoleni.
    Angażowanie się w konflikt w Libii oraz Syrii to według Pana stonowana polityka?
    Generalnie rzecz biorąc ten artykuł to nieudolna próba sugerowania czytelnikom, że za wygraną „nieprzewidywalnego biznesmena” stoi Rosja.

    • „Nie byłbym skłonny do oceny, wedle której Donald Trump wygrał wybory dzięki Rosjanom, ale… z pewnością mu tego nie utrudniono. ”

      Nie, to nie jest żadna próba. ;)

    • Thomas Thad

      „ale… z pewnością” !!! Pan swoje oceny przedstawia jako pewniki, z którymi nie powinno się polemizować. Pisze Pan o rosyjskich mediach rozsiewających fake newsy w trakcie wyborów w USA i w tym kontekście przytacza Pan Donalda Trumpa. Tak właśnie przylepia się czarne łatki – zwykła manipulacja. To tak, jakbym napisał artykuł o rosyjskim wpływie na dziennikarzy w Polsce, w którym umieściłbym takie o to zdanie” Nie byłbym skłonny do oceny, wedle której Jakub Szczęsny to rosyjski agent wpływu, ale … z pewnością wydźwięk jego artykułów wcale nie utrudniłby mi postawienia innej tezy.”

    • Pan swoją ocenę też traktuje jako pewnik i co ja Panu zrobię? No właśnie.

    • Thomas Thad

      Czyli przyznaje się Pan się do manipulacji, pięknie;)
      Życzę oficerowi ideologicznemu przy antywebie miłego weekendu:)

    • Maciej

      Czytałeś tekst? :)

    • Thomas Thad

      A Ty czytałeś tekst ze zrozumieniem?

  • doogopis

    Ludzie często myślą że stany i ruscy to jakby wrogowie! A to taka gra,jak dobry i zły policjant! W tym przypadku,dobry i zły żyd! Tak w rzeczywistości współpracują razem,rozkradając co mogą!

  • mleczaj wełnianka

    Astroturfing to sie nazywa, czyż nie?
    BTW to najczęściej jest działalność nawet nie konkretnych państw i ich służb ale zwyczajnych agencji.
    Konta które kreują trendy mogą działać zarówno w Polsce, Turcji czy stanach i często sie okazuje ze są zaangażowane zarówno w akcje polityczne jak i zwykłe „konsumenckie”.

    • Peter Maciejko

      Nie ważne. Rosja jest winna.

    • mleczaj wełnianka

      winny jest ten kto zatrudnia agencje. Ale tak – z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można przypuszczać ze to Rosja.

    • Peter Maciejko

      Niczego nie można stwierdzić z jakimkolwiek prawdopodobieństwem bez jakiegokolwiek dowodu. Prawdopodobieństwo jest wyliczane na danych, których nie ma, a co za tym idzie prawdopodobieństwo, że to Rosji wynosi 0%.

    • mleczaj wełnianka

      podałeś w grubą sprzeczność kolego. Niemożliwość wyliczenia prawdopodobieństwa nie oznacza ze wynosi ono 0%.
      A teraz przetrzyj z kurzu portret putnia nad biurkiem.

    • Peter Maciejko

      Właśnie to oznacza. Proponuję wziąć sobie kilka kursów z rachunku prawdopodobieństwa. Staczasz tą dyskusję do rynsztoku, dlatego zakończę ją teraz.

    • mleczaj wełnianka

      i dobrze ze kończysz bo to co piszesz oznacza co najwyżej ze albo jesteś głupi albo jesteś trolem.

    • easyrider

      Czy sobie zdajesz sprawę ze prawdopodobieństwo równe 0 oznacza iż zdarzenie jest absolutnie niemożliwe?
      Czyli uważasz iż z powodu „braku dowodów” umożliwiających liczenie prawdopodobieństwa należy uznać iż uznać iż zdarzenie jest absolutnie niemożliwe?
      Ryly?

    • Peter Maciejko

      Tak. Mówi o tym rachunek prawdopodobieństwa.

    • easyrider

      A co w sytuacji gdy dowody istnieją ale „liczący” do nich nie dotarł?
      W tym wypadku okaże się ze uznał zdarzenie za absolutnie niemożliwe pomimo tego że ono wystąpiło.

    • Peter Maciejko

      Oficjalnie żadne dowody nie istnieją i na tym zakończyłbym dyskusję.

    • easyrider

      1. Nie tyle nie istnieją co nie są znane. To po pierwsze.
      2. Po drugie nawet fakt nieistnienia dowodów nie wyklucza ze zjawisko istniało. Np nie istnieją żadne dowody na to ze w wczoraj w lesie machałem rękami – mimo ze nimi machałem.

      Po trzecie chodzi o to co piszesz na temat rachunku prawdopodobieństwa – czy takie sytuacje jak w punkcie 1 i 2 pozwalają na stwierdzenie ze z powodu braku dowodów prawdopodobieństwo ich zaistnienia wynosi 0?

      Dwa dni temu napisałeś ze tak. Nadal tak uważasz?

    • Peter Maciejko

      ad 1. Jeśli coś nie jest oficjalnie znane to nie istnieje. Żeby coś istniało najpierw trzeba udowodnić istnienie tego. Tak działa nauka, tak dział rachunek prawdopodobieństwa.
      ad 2. Brak dowodów na istnienie czegoś wyklucza tego czegoś istnienie.
      ad 3. Tak.

    • mleczaj wełnianka

      tak jak myślałem – nie masz ZIELONEGO pojęcia nie tylko o rachunku prawdopodobieństwa ale w ogóle o metodologii nauk empirycznych.
      Dodatkowo jesteś impregnowany na argumenty wiec dyskusja z tobą nie nie ma żadnego sensu. Nie kumasz absolutnych podstaw choć być może nawet kończysz albo już skończyłeś studia. Tragedia.
      W tej sytuacji wybacz ale lądujesz w ignorowanych. Zapobiegnie to w przyszłości pokusie tracenia czasu na rozmowę z niedouczonym Głupkiem. Pa.

    • Peter Maciejko

      Aha. Ok.

  • Konrad Murawski

    kilka problemów z tym artykułem:
    1. nikt z nas nie jest obiektywny, dlaczego więc media społecznościowe miałyby być takie???
    2. nikt nie udowodnił, że to byli Rosjanie, wskazują na to pewne rzeczy jak np. kodowanie czy adres IP, ale przecież gdyby Chińczycy chcieli wrobić Rosjan mogliby specjalnie zostawić takie błędy, z drugiej strony gdyby rosyjski wywiad naprawdę chciał coś zrobić to czy popełniłby tak proste do wykrycia błędy???
    3. rządy, w tym rząd USA wciąż wpływają na wybory w innych krajach, robią to publicznie i w ukryciu, np. Barak Obama przyleciał do UK i namawiał do głosowania przeciwko Bexitowi, a Geore Soros wspiera lewicowców nie tylko w USA, ale także np. na Węgrzech, czy więc nie jest to hipokryzja amerykańskich polityków, że oskarżają Rosję o próbowanie wpłynięcia na wybory w USA???
    4. Autor nie ma pojęcia o polityce USA. Zarówno Obama jak i Clinton prowadzili politykę appeasementu nie tylko wobec Rosji, ale także Iranu, Korei Północnej itd. To Obama został złapany przez niewyłączony mikrofon na tym jak prosił rosyjskiego dyplomatę o wsparcie Putina. Z drugiej strony Trump od samego początku stawiał się w opozycji to polityki appeasementu Obamy, który Clinton chciała kontynuować. Jeżeli już to Putin miałby interes w utrzymaniu polityki Obamy, którą obiecywały wybory Clinton.

    • 1. Mechanizm samoregulujący – pluralizm?
      2. No, Russia Today to nie Rosjanie. ;)
      3. Nie twierdzę że nie. :)
      4. Według mnie fakt mało związany z głównym problemem artykułu.

    • Konrad Murawski

      1-3 ok
      4. autor napisał: „Nieprzewidywalny biznesmen o bardzo ostrych poglądach jest dla wschodu znacznie lepszym „partnerem” niż przywiązana do bardziej stonowanej polityki Hillary Clinton”
      W czym niby nieprzewidywalny biznesmen jest lepszy od stonowanej Clinton dla Rosji i Putina?
      Czy to zdanie nie świadczy o braku wiedzy na temat polityki USA wobec Rosji?

    • Peter Maciejko

      ad 3. Skoro tak to dlaczego w przeciągu miesiąca widzimy drugi artykuł o „działaniach Rosji” w celu wpływania na scenę polityczną innych państw, a mimo że USA robią dokładnie to samo tylko że na większą skalę artykułów o tym nie widać? Rosjanie są „Żydami” XXI wieku. Jak nie wiadomo kto to „Żydowstwo” (Ruski).

      Oczywiście użyłem słowa „Żyd” nie w celu obrazy narodu Izraela, a po to aby przypomnieć jak się ich traktowało (w tym nazywało) pod koniec XIX i do połowy XX wieków.

  • airhead

    Jeszcze na studiach mnie uczyli, że Russia Today to państwowa agencja informacyjna. Czyli propagandowa. Trudno oczekiwać od nich rzetelnej wiedzy o świecie