26

Facebook to dzisiejsza czwarta władza, potężniejsza niż media

Wielu z Was czytając ten tekst, pomyśli zapewne, to żeś Grzesiu amerykę odkrył, ale szczerze powiedziawszy, do tej pory dość frywolnie traktowałem kwestie prywatności, czy tego, jakie dane gromadzi o mnie Facebook i co z nimi robi, wmawiałem sobie, że nie mam nic do ukrycia itp. Jednak otrzeźwienie przychodzi dopiero, gdy namacalnie dotyka nas to i widzimy czarno na białym, że to nie jest już zabawa, zwykłe podsuwanie reklam, ale też wpływanie na nasze życie i decyzje, jakie podejmujemy w tym życiu. Coś takiego mnie spotkało wczoraj.

Moje początki z aktywnym korzystaniem z sieci wiążą się nierozerwalnie z Google, ich wyszukiwarką i reklamami kontekstowymi. To była niewinna zabawa w porównaniu z tym, czym dysponuje już teraz Facebook. Wpisywało się szukaną frazę, wyświetlało wyniki, a po prawej kolumna z podobnymi stronami i opłaconymi reklamami. Targetowane mogły być na miejsce zamieszkania, może wiek czy według historii wyszukiwania czy dokładnej lokalizacji. Czas mijał, algorytmy się rozwijały, pojawiły się sieci neuronowe, uczenie maszynowe, a Google jedyne, co mogło z tym zrobić, to lepsze dopasowanie wyników czy lepsze rozumienie kontekstu wpisywanych fraz. Podobnie wykorzystali to w Google Tłumaczu, to wszystko.

Pod moim ostatnim wpisem, gdzie przekonywałem Was, że Google usilnie próbuje stworzyć swoją sieć społecznościową, porównywalną z Facebookiem, pojawił się komentarz, że może nie jest to głównym celem Google.

Otóż jest, wyobraźcie sobie, jaki to ma potencjał, prawie półtora miliarda ludzi korzysta z Facebooka każdego dnia, dzieląc się na nim swoim życiem, decyzjami, nastrojami i uczuciami. To nie jest materiał jedynie do sprzedaży reklam. Wczoraj na swoim prywatnym profilu zamieściłem post, w którym padły słowa: „Ależ ten czas leci:) 2 lata bez żadnych problemów (…)”. Odruchowo, tak już mam, że zanim wyjdę ze swojego profilu klikam jeszcze na stronę główną FB, a tam pojawiła się zajawka od FB, coś w stylu” Sprawdź, co robiłeś dwa lata temu, przejrzyj swoje zdjęcia”. W pierwszej chwili zignorowałem to, ale później zacząłem się zastanawiać, czemu dwa lata, a nie rok czy trzy. I powiązałem to z tym moim postem. Powiecie, nic nowego, pierdoła, ale pomyślcie, co z taką wiedzą może zrobić Facebook i komu ją sprzedać. Zwróćcie też uwagę, jak błyskawicznie i skutecznie zareagował Facebook, to było kilka sekund od publikacji posta. Codziennie publikowanych jest ich niezliczona ilość na FB, a oni są w stanie na każdy z nich tak szybko zareagować. Algorytmy FB rozumieją kontekst wypowiedzi, potrafią z niego wyczuć intencje, co mamy na myśli i co byśmy chcieli w danym momencie zrobić i podsuwa to. Za każdym razem, nawet jak tego nie zauważamy. W dłuższej perspektywie czasu daje to ogromne możliwości i skuteczność wpływania na swoich użytkowników.

Teraz pomyślcie komu może na takiej wiedzy zależeć i ile jest w stanie za nią zapłacić? Reklamodawcy? Tak, ale więcej zapłaci władza, a jeszcze więcej ci, którzy do tej władzy chcą się dorwać. To żaden problem dla FB zebrać dane o sympatykach jednej czy drugiej opcji politycznej i podsuwać im określone wpisy. I to nie muszą być wcale linki do jakiś artykułów, tych z modnej ostatnio kategorii fake newsów. Ktoś dajmy na to, wrzuca na swój profil posta, że jest zawiedziony tą czy inną partią, że już na nią nie zagłosuje w następnych wyborach. Po czym przejdzie na stronę główną, a tam zupełnie przypadkiem pojawia się post, zwykłego (ale fikcyjnego) użytkownika: „A mnie dziś przed pasami przepuściła limuzyna Kaczyńskiego i jeszcze pomachał mi przez szybę. To jednak równy gość z niego”. Większość zignoruje i przewinie dalej, ale na podświadomość zadziała. A już na pewno seria takich „przypadkowych” wrzutek.

Facebook ma dziś ogromną wiedzę, nie tylko o naszych zwyczajach zakupowych, ale i naszych nastrojach, upodobaniach i jest w stanie błyskawicznie reagować na ich zmianę. Ma tym samym większą władzę niż dzisiejsze media. Media mają swoich czytelników i zwolenników lewej czy prawej strony. Może na nich wpływać, ale jedynie w kontekście tej jednej wybranej przez nich opcji politycznej. Przeciwników ciężko im zwerbować (chyba, że jest jakaś większa afera, ja ta z sową w tle), bo większość z nich czyta inne media. Więc mogą jedynie mobilizować i konsolidować jedną opcję polityczną. Facebook ma ich wszystkich, wie o nich więcej i ma władzę i możliwości, by dowolnie nimi manipulować. Mówi się, że ostatnie wybory w USA czy referendum na temat Brexitu, podobno odbyły się i prawdopodobnie wygrane zostały w internecie. To raczej pewne, jak i to, że w większości własnie na Facebooku.

Photo: 2nix/Depositphotos.

  • scribe_pl

    skoro media rządzą owieczkami przepraszam masami to tym bardziej twarzoksiązka – beton nie rośnie ale w zastraszającym tempie się rozmnaża

    • Najgorsze, że ludzie nie mają tej świadomości, patrząc po tym co udostępniają

  • Drozd

    Wieczna beczka śmiechu z tych co jak mantre powtarzają że wszelakie szyfrowania bla bla są niepotrzebne bo nie mają nic do ukrycia, a wkońcu wytężając swoje umysły dochodzą do wniosku że ten brak jakiejkolwiek prywatności jest zły.( nie piszę tego o Tobie Grzegorzu).

    • Tak jak niżej pisałem winny jest też brak świadomości, może trzeba zacząć edukować, powtarzać jak mantrę, czym to skutkuje, choć nie wiem czy to nie jest już za późno.

    • webrunner

      Hipotetyczna sytuacja, wszyscy są nauczeni szyfrowania. Wyszukiwarka Google jakoś sobie poradzi bez danych użytkowników, zarabiając na AdWords, ale istnienie Facebook przestaje mieć sens, gdyby każdy post był zaszyfrowany. Ludzie są po trosze ekshibicjonistami i dzielą się swoim życiem. Pytanie tylko, czy wie o tym garstka, czy 600 znajomych, z których połowa nawet na Twoim weselu nie była/nie będzie? Jest poczta całkiem przyjemna na Protonmail. Jest całkiem przyjemy telegram, jest w końcu PGP, którego co prawda używa się do uwierzytelniania podpisów plików sum kontrolnych i samych plików, które się pobiera, ale do szyfrowania wiadomości nadaje się bardzo dobrze. W końcu mamy algorytmy szyfrujące jak AES, RSA. To już jest, jednak na co dzień nikt nie używa szyfrowania. Jedynie https wprowadzono domyślnie i zaczęto używać SSL na szeroką skalę. Jednak dane dalej są zbierane, o czym świadczy komunikat o ciastkach na prawie każdej stronie. Temat rzeka na temat algorytmów, które stosuje Facebook, Google i Microsoft oraz Apple do zbierania danych tzw. niewrażliwych. Aczkolwiek dane wrażliwe jak linie papilarne, czy próbki głosu są banalne do zdobycia z telefonów. Prywatność? Po urodzeniu , zanim dziecko wejdzie w sieć, zablokuj mu Internet do co najmniej 12 roku życia, dopiero potem uświadom, czym to grozi i że lepiej nie mieć konta w Google, Microsoft, Facebook, a zamiast tego stosować szyfrowaną pocztę i komunikator do rozmów. Ja bym wolał, żeby rozmowy prowadzone w czasie rzeczywistym oraz smsy wysyłane przez telefony były szyfrowane, ale na to nie zgodzą się służby wywiadowcze. Bo możliwość podsłuchu powinna być i basta. Zbieranie historii smsów? Proszę bardzo. Przekonał się już niejeden na sprawie rozwodowej, że taka możliwość istnieje. Chcesz prywatności? Zrezygnuj z telefonu, Internetu, chodź zawsze z parasolem bez względu na pogodę, nie podnoś twarzy do nieba, by nie mogły satelity rozpoznać twojej twarzy i na koniec wyprowadź się na bezludną wyspę, gdzie nie ma kamer.

  • doogopis

    Psychometria, czasami zwana psychografią, jest naukową próbą zmierzenia osobowości danej osoby. W nowoczesnej psychologii standardem używanym do tego celu jest tak zwana metoda OCEAN. Dwóm psychologom udało się w 1980 dowieść, że charakter danej osoby da się zmierzyć przy pomocy pięciu wymiarów osobowości, tzw. wielkiej piątki: otwartości (jak bardzo otwarty jesteś na nowe pomysły?), sumienności (jak bardzo perfekcyjny jesteś?), ekstrawersji (jak bardzo towarzyski jesteś?), zgodności (jak bardzo taktowny i nastawiony na współpracę jesteś?) i neurotyczności (czy łatwo cię zranić?).
    — w USA prawie wszystkie dane osobowe są na sprzedaż. Jeśli chcesz wiedzieć, gdzie na przykład mieszkają żydowskie kobiety, można łatwo kupić te informacje. Włączając w to numery telefonów.
    Teraz Camridge Analytica porównuje te pakiety liczb z listami wyborców partii republikańskiej i danymi online takimi jak polubienia na Facebooku, następnie obliczany jest profil osobowości OCEAN. Nagle z cyfrowych śladów wyłaniają się rzeczywiści ludzie z ich obawami, potrzebami, zainteresowaniami – i z adresem zamieszkania.
    Procedura jest identyczna z tą, którą opracował Michał Kosiński. Również Cambridge Analytica używa quizów do mierzenia inteligencji i innych małych aplikacji do mierzenia osobowości metodą OCEAN, aby uzyskać dostęp do mających znaczenie polubień użytkowników na Facebooku. Cambridge Analytica robi dokładnie to, przed czym Kosiński ostrzegał.
    — Mamy psychogramy wszystkich dorosłych obywateli USA – 220 milionów ludzi — Nix otwiera zrzut ekranu.
    — Tak wyglądają nasze centra kontroli. Państwo pozwolą mi pokazać, co z tym robimy.
    Z końcem 2014 roku Cambridge Analytica dołączyła do kampanii wyborczej w USA, najpierw jako firma doradzająca republikaninowi Tedowi Cruz i finansowana przez przemilczanego miliardera Robera Mercera.
    — Jak dotąd — mówi Nix — kampanie wyborcze były prowadzone zgodnie z koncepcją demograficzną. Jaki śmieszny pomysł, jeżeli się Państwo nad tym zastanowią: wszystkie kobiety otrzymują taką samą wiadomość, tylko dlatego, że są tej samej płci albo wszyscy afroamerykanie, z powodu ich rasy?.
    https://futrzak.wordpress.com/2016/12/20/w-jaki-sposob-trump-wygral-wybory/

    • .
    • a

      głupiś sÓwerenie

    • doogopis

      Pewnie i tak część kuloupośledzonych myśli że to film o pz! Hue hue hue!
      Najśmieszniejsze jest to że nikt nawet nie próbuje tych bzdur powtarzać,tylko link wkleją. Bo wiedzą jaki to kit!
      Słabe!

    • Darkherring

      Co niby jest bzdurą?

  • Bogdan Szlachcic

    Jak usunąć wszystko w facebooka? Nie pytam o dezaktywacje konta, ale o usunięcie komentarzy, like-ów, zdjęć, …

    • Marx

      chyba prosciej zrobic operacje plastyczna i zmienic nazwisko… ;)

    • Alot

      Dziennika aktywności i jechana z koksem.

      Z tym, że nie zniknie wszystko, bo zdarza się często, że w dzienniku nie ma różnych rzeczy.

    • Oprócz deaktywacji konta jest też możliwość usunięcia – https://www.facebook.com/help/224562897555674 Wtedy znika wszystko po 90 dniach, choć pewności nikt Ci nie da

  • kkk

    ale ludzie tego wlaśnie chcą! czy w takim razie można im tego zabraniać? ja nie mam konta na FB i znam ludzi którzy tez go nie mają. I jest git. Ale za to BARDZO mnie wkurzaja takie rzeczy jak reklmowanie FB w radiu publicznym (konkursy na FB), a także podejście nauczycieli w szkołach którzy za pomocą FB przekazują informacje swoim uczniom, w gimnazjum wychowawczyni powiedziała swoim uczniom na poczaku roku że mają mieć wszystcy konto na FB ponieważ ona się będzie w ten sposob z klasą komunikowała. Albo ja mam nierówno pod sufitem albo nie wiem, ale nie zgadzam sie na to żeby z moich podatków była reklamowana prywatna firma jaką jest FB i żeby moje dziecko było zmuszane do zakładania tam konta… psia krew… do kroćset!

    • To rzeczywiście jakaś przesada… Pozostaje wyrazić swój sprzeciw i powiedzieć, że nie życzysz sobie czegoś takiego, na jakimś zebraniu czy spotkaniu w szkole

    • Cyr4x

      Pewnie jeszcze każdy z uczniów miał ją dodać do znajomych.

    • Alot

      Może trzeba poprosić kuratorium, żeby ułatwiło tej nauczycielce zmianę pracy?

    • człowiek

      Dlaczego nie prostsze niż email :) według mnie spoko pomysł i tyle :)

  • alot

    nie.

  • Cyr4x

    Taa, na pewno skrajnie lewacki Facebook podsuwał ludziom Kaczyńskiego, Trumpa albo Brexit…

  • Athlon007

    Wczoraj wysłałem zgłoszenie do usunięcia mojego konta na FB.

  • haVoc vulTure

    A ten facebook to jest coś jak nasza klasa, tak?

  • Richard B Riddick

    To ten Facebook musi mieć najgłupszą sieć neuronową na świecie, której nie trzeba się wcale obawiać, bo od ponad tygodnia codziennie klikam ukryj posty o Magdalenie Żuk, ale Fb z uporem maniaka nadal mi je podsuwa na początek wiadomości…

  • Marcin

    I dlatego nie korzystam i nie korzystałem z FB, Twitter i tym podobnych wynalazków. Nie mam potrzeby ekshibicjonizmu społecznego , nie interesuje mnie kto z moich znajomych zjadł pizzę. Jak mam potrzebę kontaktu to rozmawiam przez telefon lub bezpośrednio co i wszystkim polecam

  • miguelm75

    napisałem to pod innym postem, ale tutaj w sumie też pasuje:

    polecam zapoznanie się z książką Wojciecha Orlińskiego „Internet. Czas się bać” (skądinąd świetnie napisaną), a konkretnie z trzecim rozdziałem tejże książki („Jak straciliśmy dostęp do informacji”), który traktuje trochę też o tym, co powyżej.