9

Facebook wyłączył funkcję, której pewnie nie znałeś, a mi już jej brakuje

Po blisko siedmiu latach z Facebooka znika jedna z moich ulubionych funkcji. Ticker był nieskażony reklamami i prezentował aktualne treści.

Facebook Ticker

Ticker funkcjonował na Facebooku od 2011 roku. Gdy wystartował, założenie włodarzy serwisu było nieco inne od obecnego – nowa funkcja miała pozwolić na wyświetlenie jeszcze większej ilości treści, które generowali użytkownicy, a Facebookowi zależało na tym, by takowych przybywało. Stąd integracja z aplikacjami i innymi serwisami, które mogły publikować informację o każdej naszej aktywności w ramach danej usługi. Zrobił tak Onet, zrobił tak Netflix, zrobiło tak Spotify. Aktywności „X przeczytał artykuł Y” czy „X obejrzał film Y na Netflix” trafiały właśnie do dodatkowego paska, który można było określić mianem mini-newsfeeda.

działanie facebook ticker

Znajdujący się nad listą kontaktów czatu Ticker niektórych irytował, dla innych był całkiem przydatny. Dziś sporo osób nazywa go narzędziem do stalkowania, w czym jest odrobina prawdy – trafiały tam wieści, które w Newsfeedzie nie były wyświetlane. Nowi znajomi, zameldowanie, polubienie czyjegoś posta – o tego typu pomniejszych aktywnościach można było przeczytać właśnie tam. Czy to już stalkowanie? Przecież zakładając konto na Facebooku sami godzimy się na to, że inni będa mogli przeglądać naszą aktywność, a w dodatku sami decydujemy się na publikowanie przeróżnych treści.

Przez ostatnie 2-3 lata Ticker znikał i pojawiał się na moim koncie. Gdy zauważyłem jego absencję, nie było problemów, by go przywrócić. Po najechaniu kursorem na szczyt listy kontaktów można było za nią „złapać” i przesunąć w dół – wtedy ujawniał się schowany Ticker. Od kilku tygodni nie było to możliwe, a około 8 dni temu oficjalnie potwierdzono usunięcie Tickera z Facebooka.

Opis działania Facebook Ticker

Wielka szkoda, ponieważ w odróżnieniu od napędzanego algorytmami Newsfeeda, Ticker działał w czasie rzeczywistym, na bieżąco aktualizując swoją zawartość. Dzięki temu wyświetlane były najświeższe aktywności innych użytkowników. No właśnie, użytkowników – w Tickerze nie było reklam, nie pokazywano treści sponsorowanych, ani postów od stron. Być może Tickera nie używało zbyt wiele osób, ale powodów jego pozbycia się z Facebooka upatrywałbym przede wszystkim w braku możliwości wepchnięcia tam (skutecznych i przykuwających uwagę) reklam. Ticker wyświetlał tylko tekst i dopiero po kliknięciu na jedną z aktywności można było zobaczyć więcej szczegółów.

Świat się nie wali, życie idzie do przodu, nikt nie będzie płakał. Ale Tickera po prostu lubiłem. Niektórzy chcą jego powrotu, ale raczej nie ma co liczyć.

Grafiki: Engadget, Nakedsecurity.

  • Łukasz

    Mi brakuje obpcjo Zdjęcia gdzie po kliknięciu były same zdjęcia, nowo dodane i te starsze…

  • Kaźmierz

    Dzięki Wam dowiedziałem się, że coś takiego w ogóle było na fejsie, poważnie.

  • YY

    HURRAAAAAAAA! NARESZCIE!
    Drogi autorze, dla mnie to najlepsza wiadomość, odkąd używam Facebooka!

    Nienawidziłem Tickera i zawsze brakowało możliwości ustawienia, żeby moje treści nie pojawiały się w Tickerach znajomych. Dlatego z resztą korzystam z dwóch kont na Facebooku i np: wszystkie komentarze pod artykułami daję z fikcyjnego (żeby moi realni znajomi nie widzieli, co robię w necie).

    • mateo912

      to po co CI tacy znajomi którzy nie wiedzą kim jesteś (bo ukrywasz to przed nimi)

    • Webmajster

      Dlaczego nie podpisałeś się teraz imieniem i nazwiskiem? No właśnie, z tego samego powodu. O ile moi przyjaciele mogą wiedzieć że np. jestem sadomasochistą, to raczej nie chciałbym żeby dowiedział o tym mój szef.

    • hmm

      z tego powodu ze Fikcyjny Yy jest jego przyjacielem ?

  • armv7taskforce

    No cóż. Brakuje tego i tyle.

  • Ticker wszedł teraz po prostu w Newsfeeda – coraz częściej wyświetlają się w nim posty akcji znajomych – co polubili, co skomentowali.

    Działa oczywiście dużo gorzej, jak zawsze w przypadku zmian na Facebooku, ale co można zrobić… :(?

  • buli

    ticker zniknal raczej z powodow wydajnosciowych niz ‚reklamowych’