3

Kuriozum. Facebook zapłaci gazetom za ich „niszczenie”

Jak dla mnie to trochę kuriozalna sytuacja - Facebook stworzył program akceleracyjny, w ramach którego przekaże 3 miliony dolarów lokalnym gazetom na rzecz wspierania ich działalności w mediach społecznościowych. Wszystko to z powodu lobby, które oskarża Facebooka (i Google) o niszczenie gazet.

Jak wynika z najnowszych doniesień, takie tytuły jak na przykład Washington Post oraz San Francisco Tribune borykają się z problemami finansowymi, rzekomo spowodowanymi właśnie przez Facebooka oraz Google, które kanibalizują rynek wydawniczy powodując ogromne spadki przychodów wśród lokalnych dostawców informacji.

Fundusze z programu akceleracyjnego mają zostać przeznaczone na budowanie nowych strategii w mediach, które mogły zostać objęte negatywnymi skutkami działalności Facebooka. Serwis Zuckerberga jest nie bez powodu dzisiaj nazywany „największym wydawcą świata” i to właśnie on warunkuje to, co czytają konsumenci informacji. Subskrypcje, personalizowany newsfeed oraz inne mechanizmy powodują, że bardzo często pomijane są w tych praktykach tytuły, które paradoksalnie lepiej radziły sobie bez obecności mediów społecznościowych.

Skoro można już teraz wdrożyć nowe strategie dotyczące działalności w mediach społecznościowych, to równie dobrze możliwe było wdrożenie tego wcześniej

Jednak nie tylko sami wydawcy tego typu mediów są winni. Facebook ogłosił rozpoczęcie akceleracji lokalnych mediów tuż po tym, jak ogłosił iż lokalne informacje będą lepiej wspierane w newsfeedzie. To oznacza, że już wkrótce w strumieniach użytkowników powinno pojawić się więcej informacji ze stron, które działają typowo lokalnie – wcześniej większy nacisk kładziono na treści „globalne”, które najmocniej angażowały użytkowników.

facebook

Niemniej, muszę wspomnieć o tym, że media obecnie lobbujące fakt istnienia nieuczciwych praktyk Facebooka oraz Google poniekąd są same sobie winne – od dawna wiadomo było, że Facebook pretenduje do bycia największym na świecie wydawcą, który wspomaga obieg informacji między użytkownikami. Owszem, problemem w tym wszystkim jest to, że przy okazji tworzy bańki informacyjne oraz nieco wypacza złudzenie powszechności – niemniej, na tego typu stan rzeczy można było zareagować wcześniej mocno budując swoje kanały społecznościowe i przeznaczając na to pieniądze.

To trochę jak narzekanie, że w nocy jest ciemno, a w trakcie deszczu pada deszcz

Nie jestem fanem Facebooka w roli wydawcy, bo doskonale zdaję sobie sprawę z jego wad i niekoniecznie pozytywnych zjawisk powodujących, że nierzadko również tradycyjne media mają z nim spore problemy. Nikt jednak nie broni im partycypować w zachodzących zmianach – media typowo internetowe często narzekają na zmiany w algorytmie, ale radzą sobie całkiem nieźle odpowiadając na kolejne modyfikacje. Do tych zmian należy się przyzwyczaić, bo one korespondują z żądaniami użytkowników – niestety często bezrefleksyjnych w trakcie konsumowania treści. Mniemam, że mimo tego finansowania wszystkie problemy lokalnych mediów nie zostaną rozwiązane, problem leży znacznie głębiej.