25

Bo liczy się mamona! Recenzja dodatku do Europa Universalis IV – Wealth of Nations

Szwedzki Paradox nie próżnuje. Europa Universalis IV po dodatku Conquest of Paradise rozbudowującym elementy związane z kolonializmem, Ameryką i jej rdzennymi mieszkańcami, otrzymuje kolejną dużą paczkę nowości. Tym razem położono nacisk na handel. Co nowego otrzymali fani i czy warto polować na Wealth of Nations? Gry z gatunku Grand Strategy Game to tytuły na ogół niszowe, które porywają jedynie największych pasjonatów gotowych spędzić przed ekranem […]

Szwedzki Paradox nie próżnuje. Europa Universalis IV po dodatku Conquest of Paradise rozbudowującym elementy związane z kolonializmem, Ameryką i jej rdzennymi mieszkańcami, otrzymuje kolejną dużą paczkę nowości. Tym razem położono nacisk na handel. Co nowego otrzymali fani i czy warto polować na Wealth of Nations?

Gry z gatunku Grand Strategy Game to tytuły na ogół niszowe, które porywają jedynie największych pasjonatów gotowych spędzić przed ekranem długie godziny, pielęgnując swoje państewko. Przy czym nie uświadczymy tutaj efektownych wybuchów, dynamicznej akcji czy chwytającej za serce oprawy graficznej. Mimo to produkcje te potrafią zacisnąć wirtualną pętlę wokół nadgarstka i przywiązać dłoń do myszki. Człowiek potem budzi się po pół roku, wychodzi z pokoju i uświadamia sobie, że żona odeszła z przystojnym Hiszpanem, dzieci nie chcą go znać, a szef już dawno znalazł na jego miejsce czterech stażystów (rzecz jasna za darmo).

Gdzie tkwi fenomen gier takich, jak Crusader Kings czy Europa Universalis? Aby odpowiedzieć na to pytanie musiałbym pewnie nie być od nich tak mocno uzależniony. Mimo wszystko nie patrzę na nie bezkrytycznie. Paradox Interactive ma dość kontrowersyjną politykę wydawniczą, bo co i rusz na rynku lądują DLC wyceniane na 2, 3 czy 5 euro, których jedyną nowością jest kilka dodatkowych portretów władców/doradców, nowe modele wojsk czy budynków wyświetlanych na mapach. Choć z drugiej strony nieustannie wypuszczane są (nierzadko bardzo duże) aktualizacje do kluczowych produkcji, dzięki którym wprowadzane są nie tylko poprawki, ale również nowe mechanizmy rozgrywki. Warto mieć to na uwadze, zanim zarzucimy Szwedom pazerność.

Ostatni duży dodatek do EUIV był mocno przeciętny. Conquest of Paradise wprowadziło możliwość poprowadzenia jednego z rdzennych plemion Ameryki Północnej lub Południowej, a także rozbudowało gameplay o generator Nowego Świata. W rezultacie w miejscu, gdzie miały być ziemie odkryte przez Kolumba i spółkę pojawiały się nowe, unikatowe kontynenty, których eksploracja miała przynosić o wiele większą satysfakcję niż dotychczas. Jeśli chodzi o mnie pomysł był mocno nietrafiony, dlatego dopiero kilka dni temu, korzystając z promocji spełniłem swój fanowski obowiązek i kupiłem rozszerzenie.

Nie ono jest jednak bohaterem tekstu, a Wealth of Nations – najnowszy „duży” dodatek skupiający się przede wszystkim na rozbudowaniu elementów związanych z handlem. Jak się jednak okaże za chwilę, nie tylko one doczekały się solidnej porcji nowości.

Pierwsze co rzuca się w oczy, po uruchomieniu gry to nowy współczynnik na górnym pasku, który odzwierciedla poczucie potęgi („power projection”) naszego kraju. Na jego wysokość ma wpływ mechanizm konkurowania z rywalami. Otrzymujemy je za wyznaczenie odpowiedniej liczby głównych nieprzyjaciół zagrażających naszemu państwu, a następnie za efektywne prowadzenie działań wojennych i dywersyjnych względem nich. Punkty te dają odpowiednie modyfikatory, a po zgromadzeniu ich więcej niż 50 przyśpieszają również zdobywanie punktów administracyjnych, dyplomatycznych i militarnych.

2014-06-02_00002Optymalizacji doczekał się również ekran budowania, który teraz składa się z zakładek i pozwala na podejmowanie szeregu innych akcji związanych z posiadanymi prowincjami. W praktyce ma to ułatwiać zarządzanie dużymi imperiami, gdzie liczba posiadanych ziem jest ogromna. To rzeczywiście duże ułatwienie. Szybko się przyzwyczaiłem do panelu w takiej postaci i trudno mi wyobrazić sobie bez niego teraz grę.

Kolejną nowością jest mechanizm polityki na ekranie decyzji. Możemy tutaj wydawać nasze punkty państwowe na wprowadzanie nowych ustaw, które przyniosą nam konkretne korzyści w danym aspekcie na kolejne 10 lat. W zależności od kraju, akty różnią się od siebie, a więc za każdym razem czeka tutaj na nas coś nowego. Nie jest to może jakaś kluczowa nowość, ale skutecznie urozmaica rozgrywkę i spowalnia rozwój technologiczny, który przecież odbywa się z wykorzystaniem punktów państwowych.

2014-06-02_00006Rozbudowano nieznacznie również religie protestanckie. Dotąd były one trochę zaniedbane i w rezultacie rezygnacja z rywalizacji o objęcie kontroli nad kurią rzymską czyniła rozgrywkę mniej atrakcyjną. Teraz zastąpiono ją punktami ferworu, za które można wybrać jeden z tymczasowych bonusów do administracyjnego, dyplomatycznego lub militarnego rozwoju kraju.

Takich pomniejszych nowości jest tutaj generalnie bardzo dużo. Przykładowo wprowadzono funkcję automatycznego inwestowania punktów wpływu w wybranych kandydatów na kardynałów, a więc nie musimy w końcu robić tego ręcznie. Pojawiło się również kilka dodatkowych poleceń na ekranie dyplomacji. Część z tych smaczków ma trafić również do graczy, którzy nie kupią rozszerzenia. Paradox przygotował bowiem bardzo dużą aktualizację oznaczoną numerem 1.6. Lista zmian jest ogromna.

2014-06-02_00003Co jednak ze wspomnianymi usprawnieniami w handlu? Przede wszystkim oddano nam do dyspozycji mechanizm tworzenia wschodnioindyjskich kompanii handlowych. Przyniosą nam one szereg dodatkowych bonusów w handlu, ale jednocześnie ograniczą wpływy z podatków i siłę ludzką. Rozdzielono przy tym stolicę od stolicy handlowej. Gracz może wyznaczyć miasto portowe na pełnienie tej drugiej roli, co będzie opłacalne w sytuacji, gdy prowincja ta charakteryzuje się wyższym współczynnikiem handlu niż dotychczasowa siedziba władz.

Pojawiła się także możliwość najmowania korsarzy, którzy utrudnią życie kupcom w konkurencyjnych centrach handlu. A skoro o samych centrach mowa, to rywalizacja z innymi graczami w nich wiąże się z ryzykiem wywołania wojny handlowej. Wystarczy posiadanie odpowiednich wpływów, aby otrzymać powód do wypowiedzenia konfliktu. Mało tego, skuteczny pokaz siły pozwoli nam również zażądać od przeciwnika pewnego procenta udziałów w danym centrum handlu.

2014-06-02_00004Ciekawym dodatkiem są też kanały. Gracz może wybudować je w wybranych prowincjach, co pozwoli podnieść współczynnik handlu, a także otworzy dodatkową drogę dla floty. Niestety ich lokalizacja jest bardzo ograniczona, bo tak naprawdę można konstruować tego typu budowle tylko w kilku miejscach na mapie (zgodnych z realiami historycznymi).

Jak to wszystko ze sobą współgra? Przez pierwsze kilka godzin zabawy trudno odczuć różnicę. Wealth of Nations zaczyna pokazywać pazurki dopiero po rozpoczęciu podbojów kolonialnych. Aby wcześniej odczuć na własnej skórze te wszystkie dodatki musimy prowadzić republikę kupiecką. Inna sprawa, że wprowadzone elementy są mocno rozdrobnione i podczas jednej rozgrywki trudno będzie znaleźć je wszystkie. Część jest bowiem widoczna tylko podczas posiadania wybranych prowincji, a część wymaga przejścia na odpowiedni ustrój lub religię. Można zatem, mylnie zresztą, odnieść wrażenie, że dodatek w gruncie rzeczy nie wprowadza żadnych znaczących nowości. A przynajmniej nie są to nowości warte tych 40 złotych, które należy za nie zapłacić. Nic z tych rzeczy!

W przeciwieństwie do poprzedniego rozszerzenia Wealth of Nations solidnie rozbudowuje rozgrywkę i jest to naprawdę odczuwalne. Co prawda, dużo elementów Paradox wprowadził za darmo – aktualizacja z numerem 1.6 dodaje m.in. opisane wyżej punkty „poczucia potęgi” czy system aktów prawnych. Pojawiła się też możliwość kolonizowania Australii, która do tej pory była obszarem niedostępnym dla graczy. Za to wszystko twórcom należy się duży plus. Prawdę powiedziawszy, aktualizacja 1.6 oraz Wealth of Nations wprowadzają porównywalną liczbę dodatkowych elementów w rozgrywce. Śmiem twierdzić, że chociażby z tego powodu, warto wynagrodzić Paradox i zainwestować w Wealth of Nations – nawet jeżeli w naszych kampaniach nigdy handlem szczególnie się nie interesowaliśmy. Gwarantuję, że rozszerzenie to zmieni.

  • Piotr

    Może w koncu ktos zrobic jakąś fajną strategie na tablety ?

    • To tak jakbyś chciał mieć fajną strategię na konsole. Moim zdaniem się nie da. No, chyba że jakąś prostą gierkę jak Risk. W grach tego typu trzeba się naklikać i to nie w przycisk spustu…

    • michaś

      Nooo i gdzie tu problem z tabletami?
      Takie EU spokojnie mozna na tablety przenieść.
      HoMM3 działa na andku i poza bugami portu gra sie bardzo przyjemnie.

    • kosiara

      X-Com enemy territory jest doskonałym przykładem, że się da. Nie mówię, ze jest to tego typu strategia, ale pomyśl przez chwilę….. i da się.

      https://play.google.com/store/apps/details?id=com.tt2kgames.xcomeu

    • No właśnie się nie da. Ile opcji ma X-com, a ile EU? Nie ma w ogóle porównania.

    • kosiara

      No dobrze… ale np. Heroes of Might and Magic spokojnie widzę na tabletach.

    • Bigos Trismegistos

      A co za różnica ile opcji? Suwaki i przyciski równie dobrze działają na desktopach czy na tabletach! Najwyżej trzeba dać więcej zakładek żeby te wszystkie opcje poupychać. Pamiętasz HoI2/HoI3? Tam nie dość że jest kilka zakładek opcji — dyplo, tech, produkcja, polityka itd – to jeszcze te zakładki zajmują cały ekran, zasłaniając mapę. Przecież jeśli jak to działało na desktopie to można tak zrobić równie dobrze na tablecie!

    • Bigos Trismegistos

      Iii tam. Ostatnio wyszedł np. Baldur’s Gate na Androidy, a on ma całkiem skomplikowaną walkę taktyczną i to w real time! A jednak gra się świetnie.

      Takie samo rozwiązanie jest przecież w serii EU — aktywna pauza. No i jeśli da się to zrobić dobrze w grze która wymaga ciąglego klikania w malutkie postacie, to powinno dać radę w grze wymagającej klikania w prowincje i oddziały, nie?

    • Bigos Trismegistos

      Miały być: http://www.pockettactics.com/news/ios-news/aint-life-grand-hearts-of-iron-coming-to-ios-and-android-in-october/

      Ale zdaje się, że po researchu wyszło chłopakom z Pdx, że ówczesne tablety mają za małą moc obliczeniową, żeby sobie płynnie poradzić z obliczeniami potrzebnymi do płynnego działania HoI.
      Tablety mocno się rozwinęły od tamtej pory, również jako źródło dochodu, więc może powrócą do tego pomysłu.

    • elathir

      Z tabletami tez jest inny problem. Użeranie się z n+1 wersjami androida i rozdzielczościami oraz z Applem, bo nie ukrywajmy jak gra ma być na tablety to na iPada obowiązkowo. I tu pojawia się pytanie. Czy rynek byłby dostatecznie duży by było warto?

    • Bigos Trismegistos

      No tutaj przykład Beamdog, które stworzyło remake Baldur’s Gate na tablety będzie chyba dobry. Ich szefu ogłaszał na twitterze, że nie tylko jest finansowo zadowolony, ale także że niby stanowią dowód, że da się zarabiać na grach premium na mobile. Fakt, wystartowali z mocną marką i fakt – biedzili się z tym wszystkim o czym piszesz (wersja Android 1,5 roku obsuwy z powodu dziwaczności platformy i fragmentacji, wersja iOS — kilkukrotnie wycofana ze sklepu „bo tak”), ale koniec końców twierdzą, że są zadowoleni.

  • „Mimo to produkcje te potrafią zacisnąć wirtualną pętlę wokół nadgarstka
    i przywiązać dłoń do myszki. Człowiek potem budzi się po pół roku,
    wychodzi z pokoju i uświadamia sobie, że żona odeszła z przystojnym
    Hiszpanem, dzieci nie chcą go znać, a szef już dawno znalazł na jego
    miejsce czterech stażystów (rzecz jasna za darmo).”

    Przypomniałeś mi, dlaczego odstawiłem EU…;)

    • Maciek Zabandytowany Maskowca

      Dokładnie. Miałem zamiar zrecenzować „podstawkę”, ale za bardzo mnie uzależniła :D
      Podbój Konstantynopola przez Polaków – bezcenne!

    • Nie mów hop, to wraca. Zanim się obejrzysz będziesz z przygryzioną wargą prowadził Husarię na Kreml ;)

  • Wojtek

    W koncu jakaś konkurencja dla serii Total War. Chociaż z tego co widzę, to jeszcze im daaaleko :)

    • Jakie daleko? Rozumiem, że Total War daleko do EU? To wtedy się zgodzę. Moim zdaniem Total War jest skierowana raczej dla fanów gier bitewnych (taktycznych), EU do strategicznych (tutaj pieniądz rządzi światem).

    • Bigos Trismegistos

      Yy, jeśli chodzi o malowanie mapy na swój kolor to seria Paradoxu bez gadania zjada Total War i to w każdej odsłonie. W TotalWarach część strategiczna składa się praktycznie wyłącznie z podbij-oszczędzaj-wymaksuj w odniesieniu do prowincji + jakiś tam aspekt zarządzania generałami/dynastią (czyli „wybierz jaki chcesz bonus”). I KONIEC.Nie mówiąc już o raczej słabym wymodelowaniu istniejących krajów czy ustrojów — w każdym kraju gracz jest władcą absolutnym i może robić co zechce, co biorąc pod uwagę, że np. w Medieval są takie kraje jak HRE, jest dość … uproszczone.

      Wiadomo, ze pod względem miodności bitew TW miażdży serię EU — w EU bitwa to tylko zmieniające się cyferki. Ale znowu poza bitwami to w TW nie ma zupełnie co robić…

    • Obik

      Dla mnie EU nie jest grą w malowanie mapy, a w zarządzenie państwem z elementami dyplomacji, ale sądząc po dyskusjach jakie toczą się na forum paradoxu to jestem w mniejszości

    • Bigos Trismegistos

      No pewnie, tak też się fajnie gra. Ale jak już ogarniesz początkowy rozgardiasz, dociułasz do +3 stabilności, odzyskasz brakujące core’y i zdecydujesz się na poszczególne idee to co dalej? To wszystko zajmie Ci pierwsze 50-150 lat w zależności od czego zaczynasz. A potem? Nuda i czekanie do końca rozgrywki, albo malowanie mapy, albo „kształtowanie” reszty kontynentu wg własnego uznania ;).

    • Piotr Maciejko

      Za mało dynamiki, wojen domowych, niespodzianki. Jak ogarniesz już co i jak to nikt Ci nie podskoczy, a ogarnąć bardzo łatwo, szczególnie dla wielbicieli seri..

    • Obik

      Jak osiągnę +3 stabilności to pojawi się kometa i tak wkoło :), poza tym unikam grania potęgami europejskimi, więc rzadko udaje mi się osiągnąć poziom potęgi światowej

    • Hermilion

      To zależy czy włączysz wyobraźnię. EU to nie cywilizacja ..

  • suore

    aaa co do mamona? :>

    Nie rozumiem cebulackiego :>

  • balduro

    Grałem. Polecam. Jak by ktoś chciał hacka do tej gry – http://www.thelrein.com/download/1/5465000/EuropaUniversalisHack

  • Pingback: Tak się podtrzymuje przy życiu roczną grę! Recenzja Europa Universalis IV: Art of War - AntyWeb()