5

Zrobił to: Elon Musk w kilka dni sprzedał wszystkie miotacze ognia. Dorzucił coś w prezencie

No i stało się: Boring Company sprzedało wszystkie miotacze ognia. Chociaż wiele osób stwierdzi, że niewielka w tym zasługa Boring Company, brawa należą się jednej osobie: to Elon Musk sprawia, że towar znika z magazynów. I nie ma znaczenia, czy są to czapki, samochody czy też duże zapalniczki. Bo chyba tak należy pozycjonować ostatni gadżet.

Elon Musk ponownie skorzystał z mediów społecznościowych, by pochwalić się sukcesem. Zaledwie kilka dni temu informował w nich, że rusza sprzedaż miotaczy ognia z logo Boring Company, potem co jakiś czas serwował wyniki sprzedaży i żarciki, a niedawno dowiedzieliśmy się, że miotacze ognia wyprzedały się. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że jeden egzemplarz kosztował 500 dolarów, to tylko za ten towar zainkasowano 10 mln dolarów. Firmy produkujące podobne gadżety pewnie patrzyły na to z niedowierzaniem.

Miliarder napisał też, że firma przygotowała bonus: do każdego miotacza dorzuci gaśnicę. Część klientów skacze pewnie z radości. Inni węszą już interes: skoro sprzęt się wyprzedał, to za jakiś czas (gdy dotrze do odbiorców) będzie można go… sprzedać z zyskiem. Czekam na doniesienia mówiące o tym, że w serwisach aukcyjnych te palniki sprzedawane są nie za 500, a za 1500 dolarów. Pewnie i za taką cenę znajdą się amatorzy spuścizny amerykańskiego miliardera. Za kilka dekad przekażą wnukom gadżet, który w limitowanej edycji wypuścił na rynek sam Elon Musk…

Powracają pytania o bezpieczeństwo używania tego sprzętu. Ponoć nie jest on groźny, potężniejsze miotacze można od ręki kupić w Amazonie. Porównano to nawet do kolejki górskiej: jest dreszczyk emocji, ale nikomu nie dzieje się krzywda.

Wciąż zadaję sobie pytanie, co jeszcze pojawi się w serii Boring Company…?