99

Duńskie wiatraki pracują aż miło – wytworzyły więcej energii niż potrzebuje kraj

Jakiś czas temu pisałem, że Duńczycy mogą się pozbyć gotówki, wyprze ją elektroniczny pieniądz. Zdania na temat tej zmiany są podzielone, ale trzeba przyznać Skandynawom, że na tym polu wyprzedzają resztę świata. Nie tylko na tym – media informują, iż kilka dni temu Dania była w stanie zaspokoić swoje potrzeby energetyczne dzięki energii wytwarzanej przez farmy wiatrowe. Co więcej, wyprodukowano nadwyżkę, która trafiła do innych państw. Niektórzy autorzy […]

Jakiś czas temu pisałem, że Duńczycy mogą się pozbyć gotówki, wyprze ją elektroniczny pieniądz. Zdania na temat tej zmiany są podzielone, ale trzeba przyznać Skandynawom, że na tym polu wyprzedzają resztę świata. Nie tylko na tym – media informują, iż kilka dni temu Dania była w stanie zaspokoić swoje potrzeby energetyczne dzięki energii wytwarzanej przez farmy wiatrowe. Co więcej, wyprodukowano nadwyżkę, która trafiła do innych państw.

Niektórzy autorzy komentując to wydarzenie lub po protu o nim informując, chyba trochę przesadzają. Dania nie jest pierwszym krajem, który zaspokaja w 100% swoje potrzeby energetyczne korzystając z OZE. Do tego droga daleka, minie kilka dekad, nim kraj uniezależni się od paliw kopalnych, ale trzeba podkreślić, że dążą do tego i składają deklaracje, podają daty. Warto też podkreślić, że inne skandynawskie państwo, Norwegia, produkuje zdecydowaną większość energii w elektrowniach wodnych, a to też przecież OZE.

Duńskie elektrownie wiatrowe w ubiegłym tygodniu produkowały taką ilość energii, która zaspokajała potrzeby kraju. Powstawała nawet nadwyżka, która trafiła do Niemiec, Norwegii oraz Szwecji. To jest fakt. Warto jednak wspomnieć, że sprzyjała im pogoda, było wyjątkowo wietrznie, a nadwyżka powstawała w chwili, gdy zapotrzebowanie na energię w kraju nie było maksymalne. Duńczycy nie mogą zatem powiedzieć, że mogą polegać wyłącznie na wiatrakach. Jeszcze nie. Dodam jednocześnie, że farmy wiatrowe nie były w pełni wykorzystywane w chwili, gdy produkowano nadwyżkę energii. Kto wie, jak duża by ona była, gdyby zrobiono użytek z każdego wiatraka?

Nie chcę umniejszać duńskiego osiągnięcia, informuję po prostu, że zwolennicy OZE nie mogą mówić o pełnym sukcesie – na to za wcześnie. Duńczycy jednak inwestują w tę dziedzinę i to jest pozytywne zjawisko, inne kraje powinny z nich brać przykład. O ile oczywiście stawianie u nich wiatraków jest uzasadnione – może więcej sensu będzie miało skorzystanie z innych form energii odnawialnej. Będą tacy, którzy stwierdzą, że żadna forma OZE nie jest opłacalna, że nie należy przesadzać z pośpiechem odchodzenia od węgla czy ropy naftowej. Bo te ostatnie są tańsze, a co za tym idzie: lepsze. Ale…

Ale ludzie ci zapominają, że nie można porównywać wyłącznie dwóch liczb, czyli kosztu wytworzenia konkretnej ilości energii z węgla i z OZE. Musimy na to patrzeć w szerszym wymiarze: degradacji środowiska, ludzkiego zdrowia czy niszczenia architektury. Skażona gleba, choroby wywołane smogiem czy miasta zniszczone w wyniku szkód górniczych to koszty, które trzeba doliczyć do ceny energii z węgla. OZE też mają swoje minusy, wpływają na środowisko, więc i w tym przypadku trzeba robić szersze badania.

Pisze to osoba, która obecnie mieszka przy kopalni węgla, a wcześniej przez prawie dekadę oddychała krakowskim smogiem. Dążenia do uniezależnienia się od paliw kopalnych zdecydowanie nie nazwę głupotą i nierealnym marzeniem. To musi być nasz cel.