lektor czy dubbing
111

Lektor może i nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale zawsze lepsze to, niż dubbing

Filmy z lektorem, czyli szeptanka to domena polskiej telewizji. Rozwiązanie jest stosowane także w innych krajach, ale trudno uznać je za bardzo popularne: dominuje w Europie Środkowo-Wschodniej i kilku krajach azjatyckich. Nie brakuje głosów, że to kiepski wybór, że lepsze byłyby napisy, bo dzięki temu można się uczyć języków, głównie angielskiego. Zgadzam się. Ale jednocześnie stwierdzam, że lektor to i tak mniejsze zło - gorszy byłby dubbing, który w Europie ma naprawdę silną pozycję.

Dubbing w Polsce funkcjonuje, świetnym przykładem gry komputerowe i animacje, zwłaszcza te przeznaczone dla dzieci. Całkowicie kina, a już tym bardziej telewizji, zdobyć jednak nie zdołał. Pamiętam, że lata temu wybrałem się do kina na Alicję w Krainie Czarów, seans miał być z napisami, ale obsługa się pomyliła i zaczęła odtwarzać wersję z dubbingiem. Projekcję przerwano, poinformowano, że ta kopia będzie dalej odtwarzana, lecz jeśli ktoś nie jest zainteresowany, może zwrócić bilet. Spora część sali wyszła. Sam zostałem chociaż długo biłem się z myślami. Ostatecznie nie było najgorzej, dubbing pozytywnie mnie wówczas zaskoczył. Podobnie jak to, że została tylko połowa widzów.

Nie zmienia to faktu, że trudno sobie wyobrazić tę formę przekazywania treści na co dzień. Utwierdziłem się w tej opinii kilka dni temu, gdy dłuższą chwilę oglądałem czeskie kanały telewizyjne. Popularne hollywoodzkie filmy, znani aktorzy i głosy, które nijak mają się do tych kojarzonych z daną twarzą. Zdaję sobie jednak sprawę, że to może być kłopot dla nowicjusza – Czesi (lub inne nacje stosujące dubbing) pewnie po jakimś czasie się do tego przyzwyczajają, bo do każdego aktora przypisany został jeden aktor głosowy. Nie jest zatem tak, że Robert De Niro czy Bruce Willis za każdym razem brzmi inaczej – we wszystkich produkcjach emitowanych w danym kraju powinien on mieć ten sam głos. Człowiek uczy się całe życie…

Może po jakimś czasie bym się przyzwyczaił do tego rozwiązania. Na razie stwierdzam, że szeptanka (lektor) to mniejsze zło. Intryguje mnie przy tym fakt, że w telewizji ma ona tak silną pozycję, chociaż w kinie dominują napisy oraz dubbing (ten ostatni głównie w animacjach). Na szeptankę trafia się naprawdę rzadko, to musi być np. film dokumentalny. Pojawią się pewnie głosy, że ta rozbieżność wynika z faktu, iż do kina chodzą ludzie młodsi, którzy znają angielski, w domu odtwarzają filmy z napisami. A lektor jest dla starszych, którzy są do niego przyzwyczajani i nie chodzą do kina, nie ściągają filmów, nie korzystają z serwisów streamingowych. Sęk w tym, że znam młodszych ludzi, którzy, gdy mają możliwość, wybierają lektora. Kiedy zaczniemy szukać filmów w serwisie YouTube, szybko okaże się, że popularną frazą jest „film z lektorem”. Stare nawyki zawsze wezmą górę.

Najlepszym rozwiązaniem jest oczywiście… możliwość wyboru, ale ta nie będzie zawsze dostępna. Z czasem może się to zmienić, podejrzewam, że rozwój IT pozwoli rozwiązać problem, ten sam program czy film dostaniemy w kilku wersjach i sami zdecydujemy, jak chcemy to konsumować, przestaniemy być uzależnieni np. od stacji telewizyjnej. Jeśli komuś nie będą odpowiadali państwo Knapik, Czubówna i Kozioł lub ich następcy, wybiorą Ala Pacino w oryginale albo z głosem Karolaka czy Więckiewicza – na tym polu mogą nas czekać ciekawe eksperymenty. A jeśli do nich nie dojdzie, nadal będę się cieszył z faktu, że szeptanka wygrała z dubbingiem. W przeciwnym razie polska Sieć mogłaby pęcznieć od fragmentów filmów uznanych za komiczne z powodu podłożonego głosu…

PS Król Lew jest wyjątkiem od reguły.

  • Bulitl

    Kwestia poczucia humoru w danym kraju nie została poruszona przez autora a to bardzo ważna rzecz. Myślicie, że Shrek byłby tak popularny bez polskiego dubbingu i polskiego żartu ? Nie sądze.
    Nawet jak się ogląda filmy to lektor dostosowuje teksty do polskiego odbiorcy. Nigdy nie tłumaczy się w prost bo wyszło by komicznie i w sytuacjach śmiesznych mało śmiesznie.

    • Andrzej

      Ale lektor też może przeczytać „znacjonalizowaną” wersję żartu, gdzie problem?

    • aaa

      problem w tym, ze to nie zabrzmi jak trzeba. opowiedz jaki kolwiek dowcip czy sytuacyjny czy jakas anegdote nei wchodzac choc troche w role….

    • Demostenes

      Ale porównanie trochę nietrafione. Widz słuchając lektora wie, że ten tłumaczy to, co mówi aktor, którego widzi. I widzi zachowanie tego aktora.

    • Marcin Czajka

      Filmy animowane z lektorem? Bez jaj. Jak będę chciał posłuchać Banderasa, to włączę oryginalny dubbing, bo animacja w oryginale, to przecież też dubbing.

    • Piotr Potulski

      Przeczytać a zagrać głosem to 2 różne rzeczy.

    • Rantarus

      Dlatego ja uważam że dubbing jest idealny dla filmów animowanych ale jeśli chodzi o filmy że tak powiem aktorskie to znacznie lepiej sprawdza się lektor i napisy

    • DanTheLittle

      Czekam na jakaś rewolucję z napisami. Bardzo męczące jest oglądanie filmu i patrzenie nonstop w dół. I tak na zmianę. Ostatnio zaczalem niektóre filmy oglądać z lektorem i więcej zapamiętuje z filmu. Rownież więcej dostrzegam. Uważam, że napisy to zło.

    • Rantarus

      to też prawda. Napisy odciągają uwagę widza od filmu niestety…
      Dlatego np ja wolę obejrzeć film w oryginalne. Moja znajomośc angielskiego nie jest moze jakas super ale wystarczy by komfortowo obejrzeć film :)

    • Może to specyfika filmów animowanych? Może tam dubbing „wychodzi”?

    • Bulitl

      Ano wychodzi dlatego, że animowany kot może mówić i jest to normalne dla nas oglądając bajkę. Kot w realnym życiu nie rozmawia ludzkim głosem wiec jest nam to obojętne jakim głosem operuje w bajce.
      Jak autor wspomniał widząc twarz na ekranie jakiegoś aktora czy aktorki od razu kojarzymy głos z nim/nią, może dlatego dubbing w filmach wydaje nam się (a przynajmniej mi osobiście) dziwny.

    • Brzmi logicznie ;)

    • Bulitl

      Dziękuje.

    • ja

      a może dotyczy to tylko maniaków filmowych? ja zupełnie nie kojarzę głosów z aktorami:D stąd dubbing mi nie przeszkadza, choć wolę napisy. ale lektor utrudnia odbiór tego, co powiedział aktor i zagłusza inne dźwieki więc całkowita porażka…

    • pdlst

      Ale gdy widzisz na ekranie aktora typu Leonardo DiCaprio, Nikolas Cage itp itd to nie masz jakby w głowie zakodowane, że z tego co wiesz to on POWINIEN mówić po angielsku? :P i same dopasowania polskich słów do ruchów warg jest tragiczne.

    • Wiesław Juskowiak

      To, że on mówi po angielsku to już pal licho, ale on mówi swoim głosem. Głosem z jakim się urodziłem, naturalnym. Dubbing jest fałszywy.

    • ja

      aktorstwo z założenia jest fałszywe- przecież on nie jest takim człowiekiem, jak postać, którą gra:)

    • ja

      nie mam:) choć często zbieram szczękę z podłogi, gdy obejrzę potem w oryginale- głównie dlatego, że zmienia się sens wypowiedzi:D

    • regoat

      w filmach nie wychodzi bo sie nie przykladaja do roboty. technicznie jest wszystko dobrze ale jak słyszę głosy ktore od 20 lat pojawiają się w bajkach i w reklamach to sie chce rzygać

    • Wiesław Juskowiak

      A jednak film animowany to zupełnie inna historia. Tam nie mamy do czynienia z czymś takim jak naturalny głos wymyślonej postaci. Jej oryginalny głos jest głosem wymyślonym od samego początku. Nikogo nie razi dubbing, bo dubbing de facto jest od samego początku. To jest bardzo dobry punkt wyjścia. Nie gwarantuje sukcesu, ale w niczym nie wadzi na drodze do jego osiągnięcia. Jakość tłumaczeń i dobranie głosów, poczucie humoru, o którym wspominasz stanowią esencję. To od nich zależy sukces filmu i raz jest lepiej raz gorzej. Shrek jest doskonałym przykładem, że może być rewelacyjnie. Zresztą nasz rodzimy dubbing w animacji jest bardzo dobry, a Shrek to tylko udowadnia.

  • Jan

    Przecież już teraz jest możliwość wyboru ścieżki dźwiękowej. Zarówno na płytach, jak i w „netflixach”, a nawet w telewizji kablowej.

    • Jest. Ale to nie reguła – pamiętaj proszę, że z Netfliksa korzysta ułamek Polaków ;)

    • Ale to fajna sprawa. Jak oglądam film w domu to wybieram język oryginalny i napisy w znanym mi języku (angielski/hiszpański) i mam film + edukację. Jak oglądam film w metrze, czy na siłowni, to wybieram lektora i napisy, bo trudniej coś przegapić, a cofanie filmu jest trochę irytujące.

    • zenobiusz

      Jedyne miejsce, gdzie istnieje możliwość wyboru między dubbingiem a lektorem, to niektóre filmy na HBO GO. Wszędzie indziej – na DVD/Blu-rayu, czy na Netfliksie i innych VODach, możliwość wyboru ogranicza się do napisów i polskiego audio (JEDNEGO polskiego audio), którym w 99% przypadków jest lektor. Tak, że do duszy z takim wyborem.

  • Dexter

    TV naziemna (cyfrowa DVB-T) ma obsługę wielu ścieżek dźwiękowych i napisów, nie wiem czy stacje z tego korzystają w ogóle.

    • galtom

      Sporo korzysta

    • Maciej S

      W telewizji to chyba tylko stacje z grupu TVNu i HBO oraz inne kanały stricte filmowe.

    • Feniks06

      No właśnie to mnie rozwala. 21 wiek a to że nie można wybrać ścieżki dźwiękowej w TV to jest jakiś absurd. Tak samo jak już znajdzie się wersja z napisami to albo jest to tragicznie zrobione „litery na czarnym tle” albo z audio deskrypcja albo nawet się spotykałem z tym że napisy nie były zsynchronizowane z obrazem. Żenada totalna. Tak samo HBO on Demand w UPC. Albo lektor/dubbing albo wersja oryginalna audio. Ale o napisach już zapomnij. Bo nie. UPC twierdzi że taki materiał dostaje od HBO a HBO ma wywalone I kieruje do UPC.

  • Just RAG

    Albo napisy, albo dubbing. Lektor jest kompletnie bez sensu: skoro już i tak nie słyszę oryginału, bo lektor wszystko skutecznie zagłusza, to niech już będzie dubbing.

    • Feniks06

      Jakoś wolę lektora niż glupkowaty dubbing który nijak nie pasuje do aktora.

  • galtom

    Autorze – naprawde wolabys np. Shreka z lektorem niz dubbingiem????

    • The Truth

      Skoro Król Lew to wyjątek, to pewno i taka perełka jak Shrek dostaje specjalne traktowanie ;) Napisy lub dubbing.

    • Adrian Nyszko

      I wszystkie animacje

    • The Truth

      Tak w ciemno, że wszystkie to bym nie leciał. Ale ogólnie tak, większość animacji.

    • Film animowany – ten się wyłamuje ze schematu ;)

  • Demostenes

    W dubbingowanych filmach strasznie mnie irytuje jak głos nie współgra z ruchem ust.
    Poza tym jeszcze nigdy nie trafiłem na film dubbingowany (ok, w ogóle ich unikam, ale w tv się zdarza), w którym odgłosy typu „uu”, „yyy”, „ech”, „och” nie wywoływały we mnie poczucia zażenowania;)

    Napisy FTW!

    • Tak, napisy wygrywają. Szkoda, że u nas nie było to promowane…

    • novos7

      Ale dzięki lektorom przeciętny Polak jest bardziej zaznajomiony z europejskim czy azjatyckim kinem niż przeciętny Amerykanin. W USA czy Wielkiej Brytanii bardzo rzadko ogląda się kino w innym języku niż angielski. Właśnie z uwagi na konieczność czytania napisów. Dlatego, żeby taki Amerykanin mógł poznać np. francuskie kino specjalnie dla niego Hollywood kręci remake.

    • Zamieniasz wady w zalety ;)

    • pdlst

      A co powiesz na temat Harrego Pottera? ;) Według mnie, jeden z najlepszych polskich dubbingów w filmie, albo jeden z nielicznych akceptowalnych

    • Demostenes

      Tak zupełnie szczerze – nie wiem, nie zapamiętałem z pierwszych części, a od 3 albo 3 oglądałem tylko z napisami ;)

  • Demostenes

    Jeszcze Asteric Misja Kleopatra było ok z dubbingiem.

    • Bolek

      Serio? Dla mnie to był dramat.

    • Demostenes

      Kiedy oglądałem to 15 lat temu, to wydawało mi się to być spoko. Nie widziałem od tego czasu tego filmu ponownie i raczej nie zamierzam. Z tego względu możliwe, że nie mam racji ;)

  • mój nick

    Nie ubijajte mne Pane Terminatore:-) A czemu dubbing nie jest popularny w Ameryce Północnej? Oh wait a sec.

    A tak na serio w dubbingu najbardziej przeszkadzają źle dobra głosy do postaci (zwykle są zbyt dziecinne i nawet czarny charakter mówi jak p..da). Jak jest wybór to i tak wybieram napisy i film 2D.

    • Demostenes

      W USA idą o krok dalej niż dubbingowanie filmów – jeśli obcojęzyczny film jest dobry, to kręcą swoją wersję ;)

    • Piotr Potulski

      Tja i w uesańskiej wersji „Taxi” zamiast brzydkiego Francuza w rakietowej taksówce jest poprawnie politycznie – czarna gruba murzynka na rowerze górskim rozwożąca paczki. #facepalmnogą

    • Szymon Sopoćko

      „czarna gruba murzynka” – no wygrałeś :D

    • Piotr Potulski

      Miało być „kobieta”.

    • Adrian Nyszko

      „to nie je prauda, to nie je możne” – ten czeski rozwala za każdym razem, nawet horrory brzmią jak komedie

    • Marcin Czajka

      Jak usłyszałem Zborowskiego w roli Gandalfa, to od razu wyłączyłem.

    • Zborowski w roli Gandalfa? Pobudza wyobraźnię ;)

    • Marcin Czajka

      Z tego co pamiętam, to Zborowski podkładał głos do dubingowanego Gandalfa.

  • Michał Rawluk

    Filmy animowane są z definicji dubbingowane, bo aktor nagrywa głos po animowanego osła.
    Nie robi już naprawdę wielkiej różnicy czy podkłada Murphy, czy Sztur, byle tylko zachować komediowy charakter postaci
    W animacjach dubbing (zresztą w Polsce na bardzo wysokim poziomie), jak najbardziej.

    Co innego w zwykłych filmach. Tam tylko i wyłącznie napisy.
    Ale cóż społeczeństwo Polskie woli SWOJE. Angielski brzmi im obco, wolą słuchać polskich głosów.

    • Pablo Branicky

      W Polsce lektor tylko dlatego był popularny, bo o wiele mniej kosztował. A filmy animowane (zwłaszcza superprodukcje) nie są wypuszczane często i raz na jakiś czas można się wykosztować.

      Dla mnie dubbing w filmie jest niestrawny i też kilkadziesiąt lat temu oglądałem czeską TV i do dziś nie potrafię się przyzwyczaić. Natomiast lektorów mamy pierwszorzędnych i taki układ mi pasuje. Napisy chyba najmniej, lepsza już oryginalna ścieżka, choć jestem głuchy jak pień xD

    • Marcin Czajka

      Filmy animowane są dubbingowane, bo animacja w oryginale to też dubbing. Przecież animowany „aktor” nie ma własnego głosu.

    • Michał Rawluk

      Toż właśnie to napisałem w pierwszym zdaniu :)

    • novos7

      Ale dzięki lektorom przeciętny Polak jest bardziej zaznajomiony z europejskim czy azjatyckim kinem niż przeciętny Amerykanin. W USA czy Wielkiej Brytanii bardzo rzadko ogląda się kino w innym języku niż angielski. Właśnie z uwagi na konieczność czytania napisów. Dlatego, żeby taki Amerykanin mógł poznać francuskie kino specjalnie dla niego Holywood kręci remake.

  • jest jeszcze trzecia opcja (najlepsza) – oglądać w oryginale :D

    • Z angielskim jeszcze przejdzie. Ale i to czasem odpada, gdy angielski jest „specyficzny”

    • masz na myśli „black” English, np. ain’t, podwójne przeczenia itd.?

    • To też. Ale chodzi również o specjalistyczny angielski czy język z epoki (a wraz z nim akcent i wymowę)

    • angielski z epoki jest cudowny, np. z Pride and Prejudice ;-)
      https://www.youtube.com/watch?v=ssDk_NlxmRw

    • Tak. Tyle, że trzeba się w to wgryźć – po jakimś czasie już leci

    • ja mieszkam w Leicester, gdzie jest największa (procentowo) populacja hindusów, trzeba przywyknąć do ich akcentu, ale po jakimś czasie da się ich zrozumieć, a mówią jak Apu, to kwestia czasu :)
      https://www.youtube.com/watch?v=Wav-mP9EUMc

    • No to Ty jesteś „do przodu” – obcujesz z językiem każdego dnia.

    • To prawda, nic nie zastąpi żywego języka. Np. w szkołach cię uczą gramatyki, a potem jedziesz do UK i widzisz, że 90% ludzi mówi niegramatycznie, a najlepiej gramatykę znają emigranci, bo uczyli się jej w szkołach podczas gdy w Anglii nie uczy się dzieci gramatyki prawie wcale ;-)

    • ja

      zawsze jest opcja angielski z angielskimi napisami- to czasem fajne i pokazuje w niektórych przypadkach, że nie jesteś tak biegły, jak myślałeś:D

  • Adrian Nyszko

    W scence z Darth Vaderem węgierski dialog z 95 jest kompletnie inny niż z 99. Chyba jednak najlepszy lektor, chyba że ktoś cwaniakuje i mówi że wszystko zrozumie
    http://pobierak.jeja.pl/images/d/5/1/249443_gdy-ogladasz-film-z-napisami.jpg

    • novos7

      Ten obrazek bardziej mi pasuje do gier. Tak wyglądam, gdy próbuję ogarnąć dialogi i jednocześnie skupić się na strzelających ze wszystkich stron przeciwnikach :)

  • Sławek

    Najlepsze jest oglądanie w oryginale, potem napisy a zagłuszacz lektor to nieporozumienie jak film z lektorem to nawet go nie oglądam czekam na napisy.
    Dubbing to dla dzieci

  • Grzegorz

    Po tylu latach wpis ten powinien doczekać się jednak o wiele ciekawszej i bardziej rozbudowanej formy. 15 lat temu dokładnie to samo można było powiedzieć, a jednak przez 15 lat temat mocno ewoluował. Jak widać dubbing ma się bardzo dobrze i wiele produkcji doczekało się go, szczególnie, że rozmawiamy tu przede wszystkim o kinie, gdzie w zasadzie są tylko napisy albo dubbing. Przede wszystkim dubbing ewoluował, co oznacza, że w wielu przypadkach zdarza się że jest o wiele ciekawszy od samego lektora. To co razi przy dubbingu to fakt, że znamy głosy aktorów i wiemy jak powinny one brzmieć, a jak brzmią w dubbingu. Do tego głosy oryginalne są bądź co bądź o wiele bardziej dopieszczone, nawet jeśli nagrywane w studiu, niż głosy dubbingu, które bądź co bądź wydają się trochę oderwane od rzeczywistości.

    Kolejnym tematem jest wspomniana już przez przedmówców kwestia znacjonalizowania tekstów. Osobiście pamiętam epokę lodowcową nad którą wiele osób rozwodziło się godzinami. To był przełom w kinie, który był właśnie wywołany genialnym dubbingiem. Oglądałem oryginał wiele razy i prawda jest taka, że nie znając żartu ani gry słów jaką można używać w języku angielskim, ale znając angielski w stopniu wygodnym do obejrzenia filmu, można naprawdę wiele stracić. To samo tyczy się Shreka, ale tu prawda jest taka że są to jednak filmy kierowane do małego widza i trudno porównywać to z kinem dla dorosłych. Ale ten dubbing świetnie pokazuje jak należy zmienić treść tekstu, aby pasował i został zrozumiany.

    Ja nigdy nie przepadałem za dubbingiem ale w ostatnim czasie zdarzyło mi się obejrzeć sporo produkcji, m.in. za sprawą telewizji, gdzie tak naprawdę w ogóle ten dubbing mi nie przeszkadzał. A dlaczego może mi przeszkadzać? Bo dubbing w naszym języku zawsze kojarzył mi się z tanimi filmami rodzimej produkcji + fakt że znam aktorów którzy podkładają głos. Więc na tej podstawie oceniam, że problemem z dubbingiem nie jest fakt samego dubbingu, co blokady w naszej głowie, która mniej lub bardziej świadomie przywołuje pewne obrazy przed oczami. Jeszcze gorzej, gdy z jakiś powodów wiemy (czujemy) że aktor w oryginale ma zupełnie inny głos niż w dubbingu, znów podświadomość.

    Uważam także za brednie jako by oglądanie filmów z napisami uczyło angielskiego. Być może jest to metoda nauki, ale działa tak samo jak każda inna – trzeba usiąść i się zastanowić nad tym co się słyszy i co to znaczy. Oglądając setki filmów i nie przykładając uwagi do tego co mówią, co najwyżej jest się osłuchanym z językiem, nic poza tym. Chyba, że ktoś kto obejrzał SW i powtarza w kółko Luke, im your father, uważa że zna język dzięki napisom.

    Lektor jest tak naprawdę pójściem na łatwiznę i chociaż jest to bardzo wymagający zawód, i to tego nic nie mam, to dla samego filmu jest to łatwizna. Samiast czytania, słuchanie. I w perspektywie czasu zastanawiam się jednak, czy to właśnie nie lektor psuje filmy, tym że wymusza wyciszenie i wygłuszenie oryginalnej ścieżki, zastępując ją własną. W efekcie ani się niczego nie uczymy, ani też nie wczuwamy się w role, po prostu słuchamy.

    Dubbing jest więc o wiele bardziej angażujący, wymagający i chociaż całkiem eliminuje ścieżkę oryginału, to przynajmniej daje coś w zamian.

    napisy są tym czym są a więc opcją dla tych co języka nie znają ale oczekują obejrzeć film w oryginale bez modyfikacji.

    Więc i tu mam zastrzeżenia co do opinii autora tekstu (zresztą cały artykuł jest z czapy, zero analizy, tylko kilka własnych przemyśleń) czy aby na pewno lektor jest i tak lepszy niż dubbing. Wątpię. W perspektywie 32 lat wątpię.

    • Marcin Czajka

      Dubbing ewoluował ale jest masa filmów, których nie da się z nim obejrzeć.

    • Dziękuję za tak długi komentarz. Tekst nie jest długi, ale też nie miał być – to nie „raport o stanie dubbingu”, lecz moimi przemyśleniami, co sam zauważyłeś.

    • Grzegorz

      Wiem, ale czasami po prostu o takich pierdołach piszecie (akcja z butelką wina i DHL jest najlepszym tego przykładem) aby tylko coś tam klikać.

    • Ej, to była poważna sprawa – przecież takie zachowanie jest niebezpieczne. A że czasem pierdoły… Pewnie masz rację, chociaż ludzie szukają tu treści różnego typu. To, co dla jednego jest gniotem, innego przyciąga.

    • Grzegorz

      No ale to nie DHL odpowiada za to że sklep z którego zamówiliście wino źle je zapakował. Zresztą dyskutowaliśmy o tym długo wtedy, że artykuł był pokroju popularnych wpisów na FB: nie polecam fryzjerki grażyny bo jak myła mi głowę to nie umyła roką, po 20 latach straciłam do niej zaufanie, nara :)
      No dobra gniot gniotem, ale realnie, kreujecie internet. Tworzycie content. Ja nie wiem powiem szczerze, kiedy naprawdę wyrażacie statystyczną opinię, a kiedy snujecie własne opowieści i dzielicie się wrażeniami. To nie jest gniot w kontekście z du*y wyjętego artykułu, tylko gniot w kontekście tego że merytorycznie jest ubogi. Nie wnosi nic nowego do tematu, gorzej, mówi o tym samym co 15 lat temu, podczas gdy wszystko się zmieniło. Popieram wyrażanie swojego zdania, autorzy powinni wyrażać swoje zdanie, krótko, abym np. ja mógł poznać też autora. Ale jednak cenię sobie treści które wnoszą jakieś informacje, a ten tekst nic nie mówi. Od tak luźno na kolanie w kiblu napisany tekst o tym że wolę napisy i lektora niż dubbing. Aha. OK. Fajnie. Fakt, że rozpoczęliście nową dyskusję, no ale dyskusja toczy się na osobnym torze. Nie wiem, nie przekonują mnie takie wpisy i uważam że w pewnym momencie, kiedy osiąga się poziom serwisu o którym się mówi, który kreuje postrzeganie świata, publikowanie takich wpisów jest… argumentem, że być może nie wiecie co robicie :)

  • Pan Kleks

    Najgorsza pod tym względem jest tv niemiecka. Tam chyba każdy film w innym języku jest dubbingowany.

    • Adrian Nyszko

      W tej scence z Darth Vaderem to brzmi jak jakiś oficer SS

    • Bardzo wiarygodnie ;)

    • Tak, podobno Niemcy i Austriacy przodują na tym polu.

  • łukasz Jedryszczyk

    Jeszcze inna kwestia że najczęściej filmy z dubbingiem mają ścieżkę dźwiękową z głosami ciszą niż reszta co bardzo denerwuje. I jeszcze dlaczego płacimy tyle samo za filmy skoro lektor jest tańszy 😐

  • Ed

    Lektor jest wynalazkiem nie do zaakceptowania. Stworzona w Związku Radzieckim forma tłumaczenia odziera film ze ścieżki dźwiękowej, z muzyki, dźwięków otoczenia i głosów aktorów. Ten monotonny głos faceta tłumaczącego film zabija dynamikę filmu i odbiera klimat.
    Dubbing jest znacznie lepszy, nawet jeśli nie jest wykonany najlepiej. Jest wiele dobrych dubbingów aktorskich, wystarczy tylko, że popatrzysz dalej, niż w Disney Channel.

    • To gdzie mam spojrzeć?

    • Ed

      Filmy kinowe, DVD, dubbingi dobrych filmów zlecone na potrzeby telewizji? Jest trochę miejsc.

  • Mailosz

    Moim zdaniem to zależy od jakości dubbingu. No i od materiału źródłowego.

    Bo czasem nawet w filmach dubbing jest naprawdę wyśmienity i napisy, tudzież lektor zabiłyby film (głównie w komediach), np.: wszystkie Asterixy czy RRRrrrr!

    No i jak mam oglądać western w którym gadają po niemiecku (Winnetou) czy niemców (czy rzymian, egipcjan itd.) gadających czystą angielszczyzną, to już mógłby być dubbing.

  • stefan

    Lektory, dubbingi sa dla leniwych ludzi, ktorzy nie powinni sie rozmnazac.

    • Bulitl

      Czyli preferujesz napisy ?

    • Mocna opinia. Nasz naród już by zniknął ;)

  • steveminion

    Problemem polskiego dubbingu jest głównie jego jakość. Źle dobrane głosy i przede wszystkim niewielka różnorodność. Dla porównania, niemal wszystkie głosy jakie znamy z kreskówek WB podkładał jeden człowiek ale żaden się nie powtarza. U nas w każdym filmie są te same głosy, nie dość, że kiepsko dobrane, przez częste występowanie kojarzą się z konkretną postacią to jeszcze zmieniają płeć.

  • Dla mnie jako osoby niedowidzącej najbardziej praktycznym – choć niekoniecznie najlepszym – rozwiązaniem jest lektor. Za napisami nie nadążam, dubbingu nie trawię – chyba że w kreskówkach. Zresztą niektóre filmy tak mi się we wspomnieniach zrosły z konkretnymi głosami lektorów – oczywiście rządzi Knapik ;) – że teraz, gdy zdarza mi się je oglądać w oryginale, czegoś mi brakuje.

    • No właśnie – siłą filmów z lektorami jest to, że nierzadko w zawodzie trafiają się osoby, które naprawdę dobrze to robią i dodają „smaczku”

    • Ed

      No, niema to jak postać krzyczy z emocji, a monotonny facet powie spokojnym bezbarwnym głosem jakby aktor czytał z kartki.

    • A jeśli aktor dubbingujący zrobi z tego karykaturę?

    • Baker
  • YY

    Odkąd zacząłem oglądać filmy w oryginalne… to zacząłem je oglądać samotnie, bo znajomi wolą lektora… gdyż nie ogarniają czytania napisów, a angielskiego nie znają tak dobrze… czuję się wyobcowany:)

  • Marny Lider

    Aż się zapiekłem i zagotowałem od środka… Nienawidzę wybielania polskiej „szeptanki”, bytu tragicznego wręcz w całej swojej bylejakości i przyzwyczajania do najniższych standardów. Wiadomo, że napisy rządzą, ale gdy mam wybierać między lektorem a dubbingiem, to ze spluwą przy głowie wybiorę dubbing. Ten – choć pozbawia nas głosów oryginalnych aktorów – przy dobrej reżyserii ma przynajmniej szansę przedstawić jakąś wizję artystyczną. A dobrych reżyserów dubbingu jest u nas coraz więcej.

    Wiem, że niektórzy lektorzy otoczeni są kultem – i dobrze! To są świetni fachowcy, których głos wrył się w zborową świadomość Polaków. Ale proszę, dajmy im odpocząć, a studiom dubbingującym dajmy zarobić.

    • novos7

      Największa zbrodnia, to lektor w filmie animowanym!

    • Ale czemu od razu piszesz o najniższych standardach? Przecież dubbing czasem woła o pomstę do nieba. Zgodzę się z tym, że napisy rządzą, a jeśli świetni fachowcy maja robić dubbing, to ja chętnie poznam efekty pracy

    • Marny Lider

      Wiesz, głównie skupiam się na tym, że dzięki umiejętnej reżyserii dubbing może stać się prawdziwym dziełem sztuki, a nie tylko odklepaniem roboty. Pamietam radość z niespodziewanego dubbingu na DVD z filmem „The Ring” (początek XXI wieku!). Już wtedy dało się to oglądać. Wydaje mi się, że wystarczy odrobina dobrej woli, by zaakceptować dubbing. A jeśli nie, to spoko, ja także zawsze wybieram napisy :) Po prostu wole wybór dubbing vs napisy już lektor vs napisy.

      PS Uwaga, shitstorm incoming: lubię sobie obejrzeć Marvele, sprawia mi przyjemność oglądanie akcji na stopro, nawet jeśli na napisy zerkał ułamkosekundowymi luknięciami.

  • novos7

    Najgorsi są ludzie, którzy tak bardzo chcą być „amerykańscy”, że krytykują wszystko to, co specyficzne dla naszego kraju. Lektor jest tradycją w naszym kinie. Po tylu latach oglądania nie wyobrażam sobie, żeby miał zniknąć. Jeśli mam wybór między napisami a lektorem, to oczywiście wybieram lektora. To bzdura, że lektor nie pozwala nam słyszeć głosu aktorów. Nie wiem ja wy, ale ja słyszę wszystkie dialogi. Chwilę po seansie nawet zapominam głos lektora a w pamięci zapisują mi się dialogi w j. polskim wypowiedziane głosami aktorów. Tylko raz lektor trochę przeszkadzał mi w seansie. Jedna stacja wymyśliła sobie, żeby do thrillera zatrudnić lektora, który czyta zazwyczaj filmy komediowe. Przez cały film miałem wrażenie, że to komedia :) No i nie lubię głosu Knapika, bo kojarzy mi się z kinem klasy b. A czy wiecie, że w krajach anglojęzycznych ludzie bardzo rzadko sięgają po kino obcojęzyczne? Właśnie z uwagi na konieczność czytania napisów. Myślę, że dzięki lektorom statystyczny Polak zna lepiej kino europejskie i azjatyckie od Anglika czy Amerykanina.

    Myślę, że mógłbym przywyknąć do dubbingu w filmach aktorskich. W dzieciństwie oglądałem filmy i seriale z dubbingiem i podłożony głos wielu młodych aktorów zapisał mi się w pamięci. Do tego stopnia, że dziś nie mogę słuchać ich prawdziwych głosów.

    Moim zdaniem w kinach nie ma lektorów z powodu dźwięku przestrzennego. Lektor pewnie zaburzałby efekt.

    • Marcin Kwaśny

      „Najgorsi są ludzie, którzy tak bardzo chcą być „amerykańscy”, że krytykują wszystko to, co specyficzne dla naszego kraju. Lektor jest tradycją w naszym kinie.”

      Patrząc na to w ten sposób, to okazuje się że w Polsce dłuższą tradycję ma … dubbing. Lektora wprowadzono w naszej telewizji gdzieś w latach 60-tych, a pierwsze próby dubbingowania filmów aktorskich podjęto już w latach 30-tych. Najgłośniejszym zdubbingowanych filmem aktorskim w tamtym okresie była angielska „Siostra Marta jest szpiegiem”. A po wojnie? W szczytowym okresie dubbingowano nawet 50 do 60 filmów rocznie. Dla porównania: w roku 2016 w kinach filmów aktorskich z polską wersją językową ukazało się około 21.A dubbingowano wówczas takie filmy jak: „12 gniewnych ludzi” czy „Wyrok w Norymberdze”. Podobnie w telewizji, wiele wybitnych lub głośnych wówczas seriali dostawało dubbing. np „Ja Klaudiusz”, „Elżbieta-królowa Anglii” lub „Ostatnie dni Pompei”. Lektor zyskał na popularności na przełomie lat 80-tych i 90-tych dzięki boomowi wideo i telewizjom prywatnym, bo był tani i szybki w realizacji (i w zasadzie to jedyne jego dwie zalety). Poniżej przykłady starych dubbingów o których wspomniałem.

      https://vimeo.com/201724625
      https://vimeo.com/218070094
      https://www.youtube.com/watch?v=omLFQe6sAaY
      https://www.youtube.com/watch?v=v7wlK0tej30

    • novos7

      Ciekawe. Nie miałem o tym pojęcia. Jednak dubbing jest znany na całym świecie, w przeciwieństwie do lektora, który jest takim naszym „lokalnym smaczkiem”. Jest również pewnym rodzajem kompromisu pomiędzy dubbingiem a napisami.

  • ja

    absolutnie się nie zgadzam. lektor to najgorsza możliwa wersja. oczywiście napisy to podstawa, ale jeśli chodzi o dubbing, to czasem jest nieźle, zwłaszcza w animacjach. shrek?

  • Tomasz Gapiński

    Lektor pozwala oglądać film nieco mniej uważnei niż napisy. W kinie skupaimy się na filmie więc nie ma problemu z czytaniem napisów. W domu niekoniecznie. Oderwiesz wzrok – stracisz wątek. Dlatego napisyw TV się nie przyjęły. Do tego wiele osób nie nadaża z czytaniem, szczególnie jesli dialogi są szybkie.

    • regoat

      zgadza sie jest to uciazliwe.

  • regoat

    Lektor NIE jest lepszy. Dziwny facet, czytajacy kwestie aktorów i udjący dzwięki to jest profanacja oraz najdziwniejsza rzecz która można zrobić z filmem.

  • Piotr Potulski

    Mnie lektor odrzuca. 100 razy bardziej wolę dobrze zrobiony dubbing, niż całą ścieżkę dźwiękową filmu użytą jako tło dla czytacza. Tam gdzie się da ustawiam napisy.

  • Roman Rarog

    Nawet w filmach dokumentalnych gdzie jest zastąpiony lektor oryginalny polskim czasami jakość jest tak beznadziejna, że wolę przełączyć na lektora angielskiego. Te polskie (w dokumentach i fabułach) mają jakiś taki płaski i niedynamiczny dźwięk. Można go podglasjiac a dalej jest cicho.
    W tym miejscu pozdrowienia dla Polsatu – mogliby sobienkupic jakieś porządne mikrofony, a nie na wagę u majfriendów.

  • pdlst

    Według mnie polski dubbing jest jedną z najgorszych rzeczy, która może się przydarzyć sequelowi filmu, jeżeli wcześniej był bez dubbingu. Dajmy przykład Harry Potter, przyszedł do nas od razu z dubbingiem i do tego całkiem dobrym, pokolenie się na tym wychowało i angielska wersja brzmi po prostu dziwnie. Ale np. Iron Man III… tego się nie dało oglądać z polskim dubbingiem, ponieważ dwie poprzednie części z lektorem/napisami przyzwyczaiły nas do głosu Roberta Downey Jr. i w momencie jak się włącza 3 część z dubbingiem (często taka jest dostępna szybciej niż np z lektorem) to po paru minutach się to wyłącza, bo nie można znieść efektu sztuczności.
    Gdy tylko mogę oglądam film z napisami albo w ogóle po angielsku, bo tak jak ktoś już to ujął, żarty sytuacyjne i ogólny odbiór filmu są lepsze, jednak niektórzy nie potrafią/nie lubią skupiać się na napisach i fabule jednocześnie, więc chcąc nie chcąc wybierają film z lektorem.
    Nie mogę się nadziwić, że istnieje coś takiego jak dubbing w polskich filmach. Ile razy da się usłyszeć w kilku filmach głos Adamczyka, Karolaka czy innego Stuhra

  • InformersPl

    Pierwszy dubbing, który mnie ujął, to chyba Herkules z 97 roku i zgadzam się, w animowanych lepiej to wypada. Raz wpadł mi w ręce Matrix i pomimo tego, że był z lektorem to… za żadne skarby nie dało się tego obejrzeć bo jakiś genjusz przetłumaczył nazwy własne. Uważam, że ścieżki z lektorem są lepsze bo: zazwyczaj idą na 2/3 głośności, gdzie w tle słychać jednak oryginalną ścieżkę i wychodzi gra aktorska. Przy dubbingu zastępowana jest całkowicie ścieżka dzwiękowa i .. tu jest pies pogrzebany.