20

Dubaj znowu zaskakuje: za kilka miesięcy pojawią się tam autonomiczne taksówki. Latające

Latające, autonomiczne taksówki to projekt, który wydaje się oderwany od rzeczywistości - na razie mamy przecież problem z autonomicznymi taksówkami poruszającymi się po szosach. Najwyraźniej jednak te ograniczenia nie dotyczą świata, w którym swoje zachcianki realizują szejkowie. Media donoszą, że latem Dubaj ma się doczekać dronów zdolnych do przewozu ludzi. Kto bogatemu zabroni...

Dubaj niejednokrotnie już nas zaskakiwał, w tym miejscu realizowane i planowane są rzeczy, o których inne miasta/państwa mogą pomarzyć. Jedne mają praktyczne zastosowanie, inne są tylko na pokaz. Ale nawet ów pokaz jest uzasadniony: miasto staje się atrakcyjne turystycznie. Chcesz zobaczyć świat przyszłości? Jedź do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. To tam drukuje się budynki, tworzy miasto w mieście, planuje rozwój Hyperloop, a nawet tworzy drużyny strażackie, które mogą latać. Skoro już o lataniu mowa.

Według doniesień, na jakie można trafić w Sieci, latem w Dubaju pojawią się autonomiczne latające taksówki. To dzieło lokalnych inżynierów? Nie, produkt jest znany od kilku kwartałów, ten dron pojawił się m.in. na targach CES. Mowa o EHang 184, maszynie, która nie wymaga od pasażera umiejętności pilotażu – wystarczy usadowić się w środku i wybrać cel podróży. Reszta dzieje się sama. Prędkość wynosi około 100 km/h, lot trwa maksymalnie 30 minut, co pozwala przelecieć kilkadziesiąt kilometrów. Maszyna zabiera jedną osobę o wadze do 100 kg i niewielki bagaż. W połowie ubiegłego roku pisaliśmy, że testy maszyny mają ruszyć w Nevadzie.

Najwyraźniej sprzęt ma szansę sprawdzić się nie tylko na amerykańskiej pustyni – szejkowie nie chcą być gorsi. Dodam przy tym, że na razie nie ma zbyt wielu informacji na temat planowanego programu: nie wiadomo czy latem Dubaj zdecyduje się na przewóz osób czy tylko towarów, ile maszyn pojawi się w mieście i jaki model biznesowy zostanie zastosowany: maszyny będą sprzedawane chętnym czy pojawi się operator organizujący loty? Może jakiś miks tych rozwiązań? Należy przy tym zakładać, że lokalne władze będą pewnie chciały zachować kontrolę nad lotami, chaos na niebie jest niepożądany i niebezpieczny, a ewentualny wypadek byłby kiepską reklamą turystyczną…

Czy ten pomysł wypada rozpatrywać w kategoriach realnej alternatywy w transporcie? Trudne pytanie. Napisałbym, że to raczej zabawka dla majętnych, ale podobnych projektów przybywa. Kilka kwartałów temu pisałem, że za latające samochody wziął się np. Larry Page, szef Alphabet, latającą taksówkę opracowuje firma e-Volo, podobne plany ma wielki producent samolotów:

Airbus, bo to o nim mowa, najwyraźniej chce działać jak… Uber. Parę dni temu więcej na ten temat mówił szef wielkiej firmy, Tom Enders. Amerykańska korporacja dostarcza ludziom aplikację, dzięki której mogą zamawiać transport, jeśli dobrze pójdzie, za kilka lat wprowadzi na drogi autonomiczne pojazdy, które będą realizować owe kursy. Szybko, tanio, ekologicznie. Skończą się problemy finansowe Ubera, zacznie się nowy rozdział transportu miejskiego. Airbus widzi to podobnie. Tyle, że w jego projekcie samochody latają.[źródło]

Co ciekawe, w przywołanym wpisie wskazywałem na projekt Airbusa jako rozwinięcie idei Ubera pracującego nad autonomicznymi samochodami. Nie minęło wiele czasu, a w mediach pojawiła się informacja, że Uber też jest zainteresowany latającymi maszynami autonomicznymi. Mało przykładów? Proszę, oto kolejny: holenderska firma PAL-V rozpoczyna przedsprzedaż pojazdu Liberty, który może poruszać się po szosach i w przestworzach. Maszyna rodem z filmu animowanego: trochę samochód, trochę helikopter – wystarczy mieć kilkaset tysięcy dolarów i zabawa murowana. Chociaż w tym przypadku potrzebna jest też licencja pilota. Nad podobnymi maszynami pracuje też kilka innych europejskich firm.

Jeżeli wszystkie te doniesienia zbierze się do kupy, trudno sprawę bagatelizować. Przecież kilka lat temu samochody autonomiczne były na podobnym etapie rozwoju, wydawało się, że proces ich opracowywania i wdrażania potrwa długie dekady i nie przyniesie szybko zauważalnych efektów. Ale sprawy nabrały rozpędu. Kto wie, może podobnie będzie z autonomicznymi, niewielkimi maszynami latającymi, a Dubaj szybo zyska naśladowców?

  • >Prędkość wynosi około 100 km/h, lot trwa maksymalnie 30 minut, co pozwala przelecieć kilkadziesiąt kilometrów

    Nie lepiej napisać, że mniej niż 30km?

    • Michał Dąbrowski

      Nie. Jeśli jeszcze raz byś policzył to powinno wyjść ok. 50km (oczywiście teoretycznie).

    • To fakt, odjąłem od tego startowanie i lądowanie które najpewniej zje większość akumulatorów.

    • Michał Dąbrowski ma rację – maksymalnie będzie 50 km. Ale trudno stwierdzić, czy uda się taki wynik osiągnąć.

    • Member Berries

      Myślę że połowa tego dystansu wystarczy:)

    • Możliwe. Wtedy potrzeba jednak więcej stacji ładowania rozsianych po mieście.

    • Member Berries

      50 km to z miasta do miasta się jedzie :D

    • Diabell

      Około 30km zasięgu powinno spokojnie wystarczyć na przelot z jednego końca miasta na drugi. Nawet dużego miasta. Problemem faktycznie może być zasilanie, lecz rozwiązałaby je odpowiednia ilość lądowisk ze zautomatyzowanyni stanowiskami do wymiany baterii na w pełni naładowane, by dron po chwili był gotów na następny kurs.

  • Member Berries

    Jak dla mnie super pomysł!

  • Sławomir Lech

    Dlaczego takie rzeczy nie wprowadzą w tak zachwalanym tutaj lewicowym raju Finlandii. Zakładam że projekt upadnie, taki kraj jak Dubaj w którym nie ma podatków, absolutnie nie może być tam rozwoju bez rządowych pieniędzy.

    • Piotr G

      „taki kraj jak Dubaj”… I taki kraj jak Wrocław. Nie, nie czepiam się wbrew pozorom :)

    • Sławomir Lech

      Dzięki, oczywiscie chodzi o UAE.

      Wrocławianie mogą się cieszyć programem +500 jak przystało na nowoczesne standardy demokracji, daleko im do króla tyrana z Emiratów.

    • A skąd Dubaj bierze pieniądze?

    • Sławomir Lech

      Wszędzie tam gdzie niskie podatki rosną drapacze chmur i są realizowane idee na które nie wpadnie chłopek roztropek z Norwegii, czy z największymi na świecie złożami ropy lewicowej Wenezueli.

    • uśmiałem się ;)

    • Sławomir Lech

      Hong Kong, Dubaj, Szanghaj, Kaula Lumpur, Nowy Jork 20 wieku, Singapur, bez wątpienia niskie podatki.

      Proszę mnie wyprowadzić z błędu, który to socjalizm dachował się drupaczy chmur. Bo odbieram tech smiech, jako zakrycie braku argumentów

    • śmieszy mnie to, że A) stawiasz w jednym szeregu Norwegię i Wenezuelę oraz B) uznajesz, że poziom rozwoju gospodarczego/społecznego obrazowany jest przez obecność drapaczy chmur. Kiedyś wielkie budynki stawiano w Związku Radzieckim, mogły się nimi poszczycić także komunistyczna Rumunia i Korea Północna…

    • Sławomir Lech

      https://www.numbeo.com/cost-of-living/compare_cities.jsp?country1=Norway&city1=Oslo&country2=United+Arab+Emirates&city2=Dubai

      Bo w Norwegii o odrobinę żyje się gorzej niż w Dubaju, który ma znacznie gorszą lokalizację, jest pośrodku pustyni.

      Zgoda drupacze chmur dowodzą tylko że ceny gruntów są bardzo wysokie i taniej jest postawić jeden wysoki budynek niż 400 domków jednorodzinnych. Warszawa jest uboższa od przeciętnego miasta w Kanadzie, dlatego ceny gruntów są znacznie niższe i w Polsce drupaczy chmur jest jak na lekarstwo.

  • Piotr G

    W Dubaju mają już autonomiczne pociągi, które na stacjach zatrzymują się z dokładnością do centymetrów. Jest to o tyle istotne, że stacje kolejki są klimatyzowane (tak samo jak przystanki autobusowe) i sam peron od torów oddzielony jest ścianą, w której otwierają się drzwi, dokładnie naprzeciwko drzwi w pociągu. Da się tym jeździć bez strachu, a i punktualność mają wyższą niż chociażby nasze metro :) Ale czy osobiście wsiadłbym do takiego drona..? Nie wiem, musiałbym się mocno zastanowić ;)

    • „sam peron od torów oddzielony jest ścianą, w której otwierają się drzwi, dokładnie naprzeciwko drzwi w pociągu”

      Stosują to niektóre stacje metra na świecie

      Też bym się bał lotu tym dronem ;)