3

Wideorozmowy w smartfonie to przeżytek. Zobaczcie, co je zastąpi

Na rynku przybywa rozwiązań, które mają ułatwić człowiekowi komunikację - ostatecznie pewnie będziemy się porozumiewać bezpośrednio myślami, ale do tego droga jeszcze daleka. Pozostają kamery, głośniki, mikrofony, ekrany pakowane do przeróżnych sprzętów. Korporacja Google proponuje, by umieścić to na pokładzie maszyny latającej. Dron towarzyszyłby człowiekowi głównie podczas telekonferencji.

Dron podążający za człowiekiem? Niby nic nowego, firmy pracują nad takimi rozwiązaniami od kilku lat. O ile jednak wcześnie chodziło głównie o to, by np. nagrać dobry materiał prezentujący wyczyny sportowe, o tyle w przyszłości może to być ciekawe narzędzie pracy. Google zaktualizowało swój patent dotyczący wykorzystania dronów w wideokonferencjach. Wedle ich pomysłu, byłby to niewielki sprzęt wyposażony w ekran czy projektor, umożliwiający odbieranie informacji, ale też ich przekazywanie.

Pomysł wydaje się atrakcyjną alternatywą dla oferowanych dzisiaj urządzeń tworzonych z myślą o wideokonferencjach. Dwa lata temu miałem okazję zobaczyć sporo takich produktów i wniosek był następujący: są dość toporne. Ciężkie, duże, czasem wręcz pokraczne. Taka maszyna nie dotrzyma kroku człowiekowi, który np. chce uprawiać jogging w trakcie rozmowy. Będzie kiepskim rozwiązaniem dla prelegenta, który się porusza, może się nie odnaleźć w sali wypełnionej ludźmi. Co innego dron…

W teorii brzmi to nieźle: dron jest niewielki, nie zawadza, przy tym może cały czas towarzyszyć człowiekowi. Ujęcia z góry, z boku, nie ma problemu, by pojawił się przed twarzą mówiącego. Przeszkodą nie są dla niego schody, krawężniki, progi. Natychmiast jednak przypomina o sobie dość istotny problem: zasilanie. Taka maszyna nie będzie utrzymywać się w powietrzu zbyt długo. Pojawia się także widmo upadku lub zderzenia z kimś – bardziej niebezpieczne, niż w przypadku jeżdżącej maszyny.

Należy pamiętać o jeszcze jednej rzeczy: to tylko patent. Google może pracować nad takim produktem, ale nie musi. Obecnie firma pewnie nie byłaby w stanie dostarczyć sensownego urządzenia, które cieszyłoby się zainteresowaniem klientów. Może na początek lepiej zająć się „zwykłymi” usługami umożliwiającymi wideokonferencje, ich dopracowaniem? To pewnie bardziej uradowałoby odbiorców…

  • doogopis

    Jak ostatnio oglądałem tv to mówili że kamery nie mogą rozpoznać twarzy z boku co jeszcze bardzo upośledza rozpoznanie. A jak ktoś bedzie twarzą do ściany? Może kiedyś.

  • Michał Rawluk

    Są dwa takie drony na rynku. W tych rozmiarach, bezpieczne, stabilne. Wystarczy dopisać rozmowy wideo.