188

Ten Donald Trump to jest gość – pokazał światu, że globalne ocieplenie to ściema

Od kilku dni świat żyje decyzją prezydenta USA o wycofaniu się z tzw. porozumienia paryskiego: najpierw były pogłoski, wczoraj informacje zostały oficjalnie potwierdzone. Nie brakuje głosów krytycznych wymierzonych w ten krok, płyną do Stanów Zjednoczonych z całego świata, ale ruch prezydenta ma też zwolenników. Ich zdaniem, Ameryka w końcu wstaje z kolan, kończy z mitem globalnego ocieplenia. Mitem, który obalają prostymi dowodami.

Donald Trump znowu zdominował doniesienia medialne. O ile kilka dni temu z niewiadomych powodów atmosfera była podgrzewana za sprawą wpadki z literówką na Twitterze, o tyle wczoraj prezydent wytoczył naprawdę potężne armaty i dał wszystkim do wiwatu. Rozpętała się burza – zarówno w jego ojczyźnie, jak i na pozostałych kontynentach. Elon Musk ogłasza, że kończy swoją przygodę jako doradca prezydenta, przybywa szefów wielkich firm technologicznych, którzy krytykują te działania, w podobnym tonie wypowiadają się znani amerykańscy politycy.

W tym samym czasie europejscy przywódcy wyrażają dezaprobatę dla polityki Białego Domu, jednocześnie zapewniają, że będą respektować porozumienie paryskie. Taką deklarację składają nawet Chiny! USA są wrzucane do jednego worka z państwami upadłymi czy bardzo słabo rozwiniętymi, które nie respektują umowy ze stolicy Francji. Intrygująca sytuacja. Ale czego się nie robi dla swoich obywateli? Prezydent zadeklarował taki ruch w kampanii wyborczej i słowa dotrzymał. Ratuje gospodarkę USA, ratuje miejsca pracy w tym kraju i dominującą pozycję Stanów na arenie międzynarodowej. Przynajmniej tak twierdzi.

Jego słowa padają na podatny grunt i widać to w komentarzach po obu stronach Atlantyku. Oto pojawił się facet z ikrą, człowiek, który udowodni wszystkim, że globalne ocieplenie to mit. Ściema zwyczajna (przecież tak powiedział sam Donald Trump). Skok na kasę obywateli. Spisek finansjery. Wymysł paskudnego lewactwa. Wystarczy poświęcić pół godziny, by z komentarzy dowiedzieć się, jak jest naprawdę. Autorzy tych opinii przytaczają fakty z internetów, „autentyczne wyliczenia”, dane, które wyciekły z tajnych akt psiej agencji. Łączą wątki, by pokazać, że to spisek. Prowadzi do Brukseli i kilku znanych rodzin…

Obserwując to przypomina się znany czytelnikom AW zwolennik teorii płaskiej Ziemi. Żarty z niego pewnie robią sobie nawet ludzie, którzy chwilę później przekonują, że globalne ocieplenie to ściema. Nie zauważają przy tym, że obie teorie zmierzają w jednym kierunku, do reptiliańskiego gniazda. To tam jaszczuroludzie wymyślili, jak manipulować opinią publiczną. Ocieplenie? Jakie ocieplenie, skoro w maju pada śnieg! To nie samochody i fabryki, ale wulkan! Jak będzie cieplej, to wszyscy skorzystamy, bo to szansa dla rolnictwa – wszak rośliny lubią, gdy jest ciepło….

Ci sami ludzie pewnie nie widzą problemu smogu, a jeśli już chcą, by coś z tym zrobiono, to nie łączą sprawy z paliwami kopalnymi i metodami ich eksploatacji. Chcą śmigać starymi, niezawodnymi dieslami, palić miałem, na OZE plują (bo to ściema i skok na kasę), ale w mieście ma być czym oddychać. Dodają też, że trzeba się zająć prawdziwymi problemami, np. falą uchodźców, a nie jakimś tam globalnym ociepleniem. Pewnie nie trafią do nich argumenty, że kryzysy na Bliskim Wschodzie i w Afryce, które doprowadziły do tej migracji, w dużej mierze wynikają ze zmian klimatycznych. To niesprzyjająca pogoda i problemy rolnictwa zaogniły sytuację w regionie.

Amerykanie wstają z kolan, umożliwił to Donald Trump. Tyko co będzie, gdy kolejne huragany będą uderzać w ich miasta, nierzadko ośrodki przemysłu ciężkiego, który teraz jest ratowany? Co będzie, gdy Chiny pompujące setki miliardów dolarów w odnawialne źródła energii zostaną liderem tego perspektywicznego rynku? Ludzie krzyczący, że globalne ocieplenie to mit pewnie nie ustąpią. Tak, jak nie ustępuje nasz fan teorii płaskiej Ziemi: wy macie swoje dowody, my mamy swoje. Wichury zawsze były, a te technologie Chińczycy zwinęli Amerykanom…

Takie czasy nastały, że uchodzące przez dekady za innowatora USA zostają w tyle, siadają na krześle i mówią, że dalej nie biegną, bo ten wyścig im się nie podoba. Problem polega na tym, że tym razem inni zawodnicy mogą pobiec dalej, nie będą zmartwieni stali wokół kolegi. Przekonamy się, kto naprawdę na tym skorzysta.