Redukcja szumów to fantastyczna sprawa. Jeśli raz się jej spróbuje, ciężko wrócić do zwykłych słuchawek. Miałem przyjemność testować dokanałową propozycję od Bose, czyli słuchawki z oznaczeniem QC20. Pierwsze, co rzuca się w oczy po wyjęciu słuchawek z pudełka to ich wielkość i kształt. Bose QuietComfort 20 są zdecydowanie większe od większości dostępnych na rynku słuchawek dokanałowych, posiadają też specjalny moduł umieszczony w płaskiej, prostokątnej konstrukcji. Końcówki dokanałowe […]

Redukcja szumów to fantastyczna sprawa. Jeśli raz się jej spróbuje, ciężko wrócić do zwykłych słuchawek. Miałem przyjemność testować dokanałową propozycję od Bose, czyli słuchawki z oznaczeniem QC20.

Pierwsze, co rzuca się w oczy po wyjęciu słuchawek z pudełka to ich wielkość i kształt. Bose QuietComfort 20 są zdecydowanie większe od większości dostępnych na rynku słuchawek dokanałowych, posiadają też specjalny moduł umieszczony w płaskiej, prostokątnej konstrukcji. Końcówki dokanałowe wyposażono w nakładki połączone z profilami (StayHear), co z założenia powinno umożliwić pewniejsze i wygodniejsze umieszczenie słuchawek w małżowinach. Tu jednak trzeba wygrać z przyzwyczajeniem – jakkolwiek głupio to zabrzmi, mnie silikonowe wypustki umieszczane w górnej części ucha łaskotały. Zestaw zawiera trzy rozmiary wspomnianych nakładek (S, L i M), nikt nie powinien więc mieć problemu z odpowiednim dopasowaniem sprzętu do wielkości i kształtu swoich uszu.

Bose QuietComfort 20

Do wykonania sprzętu nie mam w zasadzie żadnych zarzutów. Nie było tu miejsca na zastosowanie jakichkolwiek materiałów, które pokazywałyby, że słuchawki są z górnej półki, ale przy takim urządzeniu uważam to za zbyteczne. Niestety miałem problemy z używaniem QC 20 na rowerze. Duży rozmiar sprawiał, że część słuchawek wystawała z moich uszu, co z kolei sprawiało, że słyszałem szumy powietrza, które się na nich zatrzymywało. Było to na tyle irytujące, że nawet świetna redukcja szumów nie pozwalała komfortowo słuchać muzyki.

Magia redukcji szumów

Wspomniałem o prostokątnej konstrukcji – ta przyczepiona jest dość blisko złącza jack. Na tyle blisko, by można było wsunąć ją do kieszeni, co akurat uważam za duży plus. Znajduje się tam moduł będący sercem słuchawek – to właśnie on jest odpowiedzialny za redukcję szumów. Potrzebuje jednak zasilania, dlatego trzeba go co jakiś czas ładować za pomocą przewodu micro-USB. Ładowanie trwa około dwóch godzin, z włączoną redukcją szumów słuchawek można używać około 16 godzin.

Bose QuietComfort 20

Kiedy bateria się rozładuje, wciąż można słuchać muzyki – tyle tylko, że bez redukcji szumów. A i sam dźwięk wydaje się chłodniejszy i bardziej płaski. Na kablu zainstalowano ponadto mikrofon z przyciskiem obsługującym rozmowy (Android, Blackberry i Windows Phone). Dla posiadaczy sprzętów Apple przygotowano wersję QC20i, w której znajdziecie również dodatkowe przyciski do sterowania multimediami.

A jak działa sama redukcja szumów? Fantastyczne. Testowałem Bose QuietComfort 20 na ruchliwej ulicy, w głośnym biurze, stojąc obok rozmawiających osób, w autobusie i w samolocie. W każdej sytuacji sprawdzały się bardzo dobrze, pozwalając mi na odcięcie się od otaczającej hałaśliwej rzeczywistości i skupić się wyłącznie na dźwiękach. Z redukcją szumów jest tak, że kiedy się już do niej przyzwyczaicie, ciężko jest powrócić do normalnych słuchawek. Nawet słuchając muzyki w z pozoru cichym pomieszczeniu. Podobnie jak przy QC25 odsłuchom towarzyszy bowiem specyficzne uczucie izolacji, którego próżno szukać w zwykłych słuchawkach – czy to dokanałowych, czy nausznych.

Bose QuietComfort 20

Warto jednak pamiętać, że redukcja szumów to odcięcie się od otaczającego nas świata – a to może doprowadzić do jakichś nieprzyjemnych incydentów, chociażby na przejściu dla pieszych. W takich sytuacjach przydaje się uruchamiany przyciskiem tryb Aware, który na chwilę wyłącza redukcję. Fajna i przydatna sprawa.

O samym dźwięku trudno napisać coś złego, ale jednocześnie nie ma się czym zachwycać. To nie jest sprzęt dla audiofilów. Bez dodatkowego korektora brakowało mi trochę głębokich basów, choć środek i góra wybrzmiewały bardzo dobrze i czytelnie. Widać jednak, że Bose skupiło się na technologii redukcji szumów i to ona jest głównym atutem testowanych przeze mnie słuchawek. Atutem, za który trzeba słono zapłacić.

Bose QuietComfort 20

Podsumowanie

Największym mankamentem Bose QuietComfort 20 jest cena. Około 1300 zł za redukcję szumów nawet w tak małym urządzeniu to moim zdaniem za dużo, nawet jeśli byłem w stanie usprawiedliwić ten wydatek przy okazji również testowanych przeze mnie nausznych QC 25. Redukcja działa fantastycznie, poza tym to prostu dobre słuchawki. Po takiej cenie spodziewałem się jednak czegoś odrobinę lepszego. Brzmieniowo i wizualnie zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu nauszne QC25.

Jeśli jednak nie chcecie inwestować pieniędzy w słuchawki nauszne, kochacie „pchełki” i koniecznie chcecie mieć sprzęt z redukcją szumów – spójrzcie w stronę QC 25. To dobry sprzęt, który powinien dopasować się do większości uszu i dać poprawne wrażenia odsłuchowe. A czy mówiłem już, że redukcja szumów to fantastyczny wynalazek? Mówiłem – i to chyba nie raz. No, ale ta cena…