33

To będzie najlepsza gra rajdowa, jaka dotąd powstała. Grałem w DIRT 4 od Codemasters!

Codemasters w tym roku wprowadzi na rynek prawdziwą perełkę. DIRT 4 łączy bowiem w sobie widowiskowy charakter wcześniejszy odsłon oraz symulacyjny gameplay z nieco hermetycznego DIRT Rally. Czy w końcu uda się dogodzić wszystkim?

DIRT Rally debiutował stosunkowo niedawno i była to nadzwyczaj udana odsłona serii. Twórcy stworzyli grę rajdową, w którą grało się znakomicie – symulacyjny charakter, wiarygodna fizyka i wysoki poziom trudności. Sęk w tym, że to wszystko stało się mieczem obosiecznym. W grze zabrakło tej widowiskowości, którą cechowały się poprzednie odsłony. Te skręcały lekko w kierunku arcade’owej rozgrywki, co fani miewali Codemasters za złe. Rynek jest jednak bezlitosny i nie pierwszy raz pokazuje, że najlepiej sprzedają się rozwiązania adresowane do klienta masowego. A ten wcale nie jest hardkorowym fanem rajdów z kierownicą, gałką biegów i pedałami podłączonymi do komputera/konsoli. Konieczne było zatem znalezienie złotego środka.

Czy się udało? Zaoszczędzę Wam lektury i napiszę wprost – po stukroć tak. Możecie zatem już przestać czytać i wrzucić dychę do skarbonki, żeby po rozbiciu w dniu premiery DIRT 4 jej zawartość na pewno wystarczyła na zakup gry. Jeżeli jednak nie wierzycie mi na słowo, już wyjaśniam, dlaczego tak sądzę.

DIRT 4 jest grą dla każdego

Mówi się, że kiedy coś jest do wszystkiego, to tak naprawdę… No właśnie. Fani serii mają zapewne duże obawy, że ich ulubiona gra stanie się do niczego. Spotkało to przecież wiele kultowych marek. Spójrzmy, co się stało z Civilization – uproszczenie pogania uproszczenie, a całość zbudowano tak, żeby dało się grać w niedzielę do kotleta. W taki sam sposób potraktowano wiele kultowych erpegów – nowy Mass Effect przypomina jednoosobowe MMORPG – a także strzelanek (czy ktoś ostatnio widział dobrego FPS-a robionego od podstaw pod single’a – Prey się nie liczy). Biznes to biznes i producenci gier grają według określonych zasad, chcąc trafić ze swoim tytułem do możliwie największego grona odbiorców. Seria DIRT nie chce być pod tym względem gorsza. Sęk w tym, że stojące za nią studio Codemasters na uproszczenia nie ma ochoty. I słusznie.

O DIRT Rally pisałem swego czasu na łamach Antyweba. Gra była niezwykle satysfakcjonująca, ale też wymagająca. Przy czym początkowy próg wejścia ustawiono stosunkowo wysoko. Zabrakło też rozwiązań, które by w jakiś sposób nagradzały gracza za wytrwałość. Czerpało się zatem satysfakcję z samej jazdy po kolejnych torach i to był naprawdę fajne – pod warunkiem, że faktycznie interesowaliśmy się rajdami. DIRT Rally odszedł zatem od tego, co proponowały graczom wcześniejsze odsłony – nieco bardziej casualowe. To oczywiście nie spodobało się wszystkim (gdyby spodobało, nie pisałbym pewnie tego artykułu). Na rynek wkroczy zatem za chwilę nowa gra, która łączy w sobie jedno i drugie. Jest hardkorowa, jest symulatorem i jednocześnie ma arcade’owe elementy. Te ostatnie uzyskamy oczywiście po włączeniu wszystkich asyst, ale nie tylko – są nimi bowiem tryby gry, jak rallycross czy nieźle zapowiadająca się kariera.

Gameplay znów bezkonkurencyjny

Zacznijmy jednak od samego gameplayu, bo ten jest szczególnie interesujący. Co prawda w porównaniu z DIRT Rally nie zmieniło się zbyt wiele. W dalszym ciągu responsywność jest niesamowicie wręcz wysoka, a nawet prosta droga potrafi nam przysporzyć trudności. Nie czujemy, że prowadzimy jeżdżące pudło – to prawdziwy samochód z wyraźnie wyczuwalnymi punktami ciężkości. Każda kolizja jest zatem mocno wyczuwalna. Ponosimy też jej konsekwencje – przebita opona (lub jej brak) dają się wyraźnie we znaki, utrudniając ukończenie odcinka.

Oczywiście to wszystko możemy odpowiednio skonfigurować. Twórcy nie narzucają nam jednego określonego modelu jazdy. Jeżeli jesteśmy laikami, ustawimy wszystkie ułatwienia i spędzimy miło czas z padem w dłoniach. Jeżeli należymy do grona zapaleńców i dysponujemy kierownicą, DIRT 4 otwiera przed nami wrota do pięknej przygody, jaką jest wcielenie się w kierowcę rajdowego i sprostanie wyzwaniom, jakich na pewno nie uświadczymy wyjeżdżając o 16:00 własnym autem na miasto. Co szczególnie ważne, poziom trudności jest zróżnicowany również, jeśli chodzi o trasy. W końcu pojawiły się odcinki, które są znacznie mniej wymagające. Jest tam więcej asfaltu, droga jest szersza, a zakręty mniej ostre. Wszystko to osadzono w pięciu lokalizacjach: Australii, Hiszpanii, Hiszpanii, Szwecji, Walii oraz Michigan.

A skoro o trasach mowa, tutaj pojawia się absolutne novum. Twórcy zaimplementowali bowiem generator, który w oparciu o gotowe elementy będzie automatycznie tworzył odcinki specjalne ze wskazanymi przez nas warunkami, poziomem trudności oraz nawierzchnią. Póki co nie widziałem go w praktyce, wiec trudno ocenić jego skuteczność. Zapowiada się jednak naprawdę interesująco i zdecydowanie powinien podnieść różnorodność zabawy. A jeśli nie przypadnie Wam do gustu, to zawsze możecie spędzić długie godziny w akademii – ma to być bardzo rozbudowany system tutorialu, w którym gracz otrzyma cele oraz wyzwania do zrealizowania. Dzięki temu udoskonali swoją technikę oraz umiejętności.

Rallycross skradł mi serce

Wszystko to dopełniają tory rallycrossowe. Jak podkreślają twórcy, to aktualnie najszybciej rozwijający się sport motorowy świata. A ja im wierzę, bo rallycross dostarcza w grze zdecydowanie więcej emocji niż klasyczne rajdy. Mamy tutaj do dyspozycji trasy z Portugalii, Francji, Szwecji, Norwegii i Wielkiej Brytanii. Wszystko oparte na oficjalnej licencji oraz oryginalnych zasadach (są jokery!). Jeżeli dotąd z wypiekami na twarzy oglądaliście jedynie wyczyny Kena Blocka na szutrze, będziecie wniebowzięci. Dla uzupełnienia trzeba dodać też obecność wyścigów ciężarówek i pojazdów typu buggi, ale te akurat wydają się póki co najsłabszym elementem zabawy. A przynajmniej ja nie znalazłem tutaj takiej satysfakcji jak w innych trybach.

Oczywiście nie mniej istotny jest tryb kariery, którego przejście ma nam zająć 16 godzin. Wykreujemy w nim własnego kierowcę, zbudujemy zespół, pozyskamy sponsorów i podpiszemy kontrakty. Całość ma być rozbudowana, aczkolwiek przystępna z wyraźnie zarysowanymi celami oraz korzyściami. Podczas testów mogłem jedynie zobaczyć namiastkę tego rozwiązania – wpadające na moje konto punkty doświadczenia i kredyty. Wiem na pewno na co będzie można je wydawać, bo w grze mamy znaleźć ponad 50 samochodów.

Premierę DIRT 4 zaplanowano na 9 czerwca. Gra w Polsce ukazuje się nakładem wydawnictwa Techland, które również odpowiada za jej polonizację (pełną – jak na razie zapowiada się przyzwoicie). Fani rajdów samochodowych zdecydowanie mają na co czekać.

  • itakumre

    Dirt Rally był dla mnie ogromnym przełomem – głównie ze względu na obsługę gogli VR, które umożliwiały imersję jak w żadnej wyścigówce wcześniej. Mam nadzieję, że Dirt 4 również będzie wspierał tą technologię, bez tego raczej się na zakup nie skuszę.

  • demola

    Ja z przyjemnością zobaczyłbym coś na wzór systemu uszkodzeń znanego z serii Colin McRae Relly, gdzie po każdym wyścigu zarobione punkty na trasie trzeba było wydawać na remonty poszczególnych układów naszego pojazdu. I te rozterki, czy wydać na naprawę zawieszenia czy wydechu :) System dostosowania samochodu do poszczególnej trasy mógłbym już odpuścić bo nie wpisuje się w obecny trend rynku, a i w rzeczywistości kierowca raczej nie zaprząta sobie tym specjalnie głowy.

    • Dokładnie tak to wygląda w trybie rallycross. Nie wiem, jak w innych, bo był to jeszcze testowy build gry, ale tam po każdym wyścigu musiałem wydać kasę na naprawy poszczególnych elementów :)

    • demola

      Miło to słyszeć. Mam nadzieję że nie ograniczą się w takim razie tylko do reallycrossu, a będzie to występowało w całej grze. No i oby tej kasy nie zbywało, tak żeby gracz faktycznie czół presje, bo inaczej zabije to sens.

    • Konrad Adamczewski

      Tak samo prezentują się naprawy w trybie rajdów. Mamy ograniczone fundusze na nie oraz ograniczony czas, więc niemal doszczętnie rozbitej fury możemy między OS-a nie zdążyć „wyklepać” na tip top ;)

    • itakumre

      W Dirt Rally jest dokładnie to o czym piszesz. Możesz sprawdzić bo akurat rusza darmowy weekend z tą grą na Steamie.

    • demola

      Tylko konsole :) A i czytałem że próg wejścia jest wysoki, a ja to raczej średniak jestem :) Ale dzięki za info

    • rake

      W RBR było imo fajniej, bo bardziej prawdziwie – co kilka OSów miałeś Service Park i ograniczony czas w nim, by doprowadzić auto do lepszego stanu. Można było przekroczyć limit (w pewnym zakresie), ale za to były kary czasowe. Chyba najbardziej zbliżone do rzeczywistości podejście. Dlatego w rajdzie jechało się na 90-95% możliwości, żeby w ogóle ukończyć całość :)

      Rozumiem, że trzeba trafić do masowego odbiorcy, ale czemu nie robią już gierek, gdzie „symulacyjne” podejście jest chociażby dostępną opcją? Właśnie instaluje się Dirt Rally w darmowym weekendzie do obadania, ale coś czuję, że się zawiodę niestety…

    • Woyt

      bo RBR to król wśród rajdowych symulacji (oczywiście to moje skromne zdanie) ;)
      gram sobie teraz w dirt rally (na klawiszach niestety) i jest spoko, ale jeszcze dłuuuuugo Rysiu będzie niedoścignonym wzorem symulacji rajdowej

    • Mateusz Cichocki

      Cześć, niedawno zainstalowałem Dirt 3 i przypomniała mi się gra w którą grałem kiedyś na starym kompie. Nie pamiętam jej nazwy ale na samym początku wybierało się tryb zręcznościowy albo symulator. Gre zapamiętałem jako świetną. Miała system zniszczeń, pamiętam miniaturke auta i pokazane uszkodzenia np na czerwono. na początku było trudno się przyzwyczaić do sposobu jazdy bo to jednak nie zręcznościówka (wybrałem na początku kariery opcje symulator). Były rożne klasy aut rajdowych. Pamiętam że były też wyścigi gdzie trasa była podzielona na dwa osobne tory i się ścigało z przeciwnikiem.
      W szczególności co fajnego zapamiętałem to trudne trasy które musiałem pokonywać kilkakrotnie aby je wygrać. Można było jechać i nagle wjeżdżałem w dziurę i zawieszenie mocno uszkodzone albo najechałem na kamień i to samo. Jadąc trase któryś tam raz trzeba było pamietać aby to ominąć. Gra trudna ale bardzo dużo frajdy dawała. Naprawy, tuning auta :) niestety grafika mi sie posypała bo stary komp miałem. Może to był ten Colin McRae Relly co kolega wyżej wspomina ale coś po screenach z netu nie kojarzę a szkoda bo chętnie bym to powtórzy, zwłaszcza że ten Dirt 3 jest okej ale to już nie to samo

    • demola

      Nie grałem we wszystkie colliny, zresztą było to bardzo dawno temu, ale z opisu mniej więcej by pasowało. Być może jednak podobny model zniszczeń był wykorzystany w innej grze. Trudno powiedzieć :)

    • Mateusz Cichocki

      Znalazłem, to była gra WRC, WRC 2 ewentualnie WRC 3

  • mat11

    Dorośli grają w gry, szkoda mi was.

    • forby

      A mi szkoda CIebie. Stare dane, ale pewnie dzisiaj średnia wieku jest jeszcze wyższa: https://venturebeat.com/2014/04/29/gaming-advocacy-group-the-average-gamer-is-31-and-most-play-on-a-console/

    • mat11

      Przerażające.

    • forby

      To, że Ty nie grasz nie oznacza, że granie, które jest przecież hobby, jest stratą czasu dla innych.

    • Bozz

      Wyluzuj, granie to rozrywka dla ludzi, serio.

    • Nie ma dla nas ratunku. Pora umierać

    • Michał Korzeniowski

      ale tylko w sylwestra i tylko sami….

    • Marx

      ja nie gram, bo mnie to nudzi, ale zazdroszcze tym, ktorzy wciaz czuja frajde. To niezapomniane przezycia. Ilez godzin zeszlo w pierwszej Cywilizacji czy Championship Managerze…

    • przempu

      Czyli umarłeś w środku albo po prostu mocno się postarzałeś. Smutne. Ale mam nadzieję, że tylko trollujesz.

    • 9057

      Po co temu prymitywowi odpowiadacie? Naprawdę boli że ktoś taki koment puścił? Musicie zaraz się tłumaczyć że gracie od świeta itd.? Po co?

  • Tomek Niewinnian

    Bardzo dobry pomysł z rallycrossem! W końcu jakiś motosport może rywalizować z nascarem

  • Bozz

    Ja do dziś bardzo dobrze wspominam Dirt2 i bardzo chętnie bym do niego wracał czasami gdyby dało się odpalić na PS4. Dirt Rally jest świetny ale dość wymagający, bez kierownicy i wielu treningów nie ma szans na sukces. Dirt4 mam rozumieć , nieco obniży poprzeczkę?

    • pawbuk6

      Do Dirt Rally bez kierownicy lepiej nie podchodzić – świetna gra, ale naprawdę wymagająca i trzeba trochę czasu na treningi poświęcić ;)

  • mirosław borubar

    Szkoda, że na tak krótko kupuja licencje, pograłbym w TOCA2

  • Matt

    Chyba sobie kpicie… Najlepsza jest i będzie Richard Burns Rally. Dopóki nie dorównają poziomem symulacji do poziomu RBRa to tylko ładny arcade.

    • Maciej

      Woooow, serio? Ostatnio grałem w burnsa z 10 lat temu i od tamtej pory nie wyszło nic lepszego? Jak to możliwe?

    • Matt

      Niestety nic rajdowego. Symulatory Wyścigowe mają się za to całkiem nieźle.

    • Maciej

      Teraz to muszę sprawdzić jak burns wyglada dzisiaj ;) pewnie ktoś zrobił moda do vr :D ile ja tam wydzwonilem :) dobre czasy.

  • Kuba Szewa

    Dirt Rally jak dla mnie to jednak jest wyzwanie… tylu k**w dawno jednak nie poszło… ta gra uczy i cierpliwości i jednak wymaga bardzo dużo.. :)

  • DiRTy

    W DiRT 3 przeszkadzała mi mała ilość dostępnych lokacji. Mam nadzieję, że będzie z tym lepiej. Najlepiej wspominam trasy w Finlandii bo przypominały mi Colina 3kę. Mam jeszcze DiRT Showdown ale nie grałem.

  • Athlon007

    NAJLEPSZĄ grą rajdową jest już może i trochę wiekowy, ale ciągle doskonały Richard Burns Rally