250

Nowy poziom patologi na Youtube. Stara gwardia jest przerażona – nie dziwię się

Polski Youtube właśnie ewoluował. Dotychczasowe grono Youtuberów określane przeze mnie jako "patologia" to dziś grzeczni chłopcy przy tym co się właśnie dzieje na polskim Youtube. Wulgarność, zorganizowany hejt, poniżanie innych to dziś standard, z którego wyłamuje się nowa grupa Youtuberów. Od teraz nową "patologią" staje się skakanie po pijaku przez okno, stream z libacji alkoholowych, palenie w domu ogniska, rąbanie mebli i tym podobne rzeczy. Tłumy na Youtube szaleją bo znaleźli sobie nowych jeszcze bardziej wyrazistych idoli.

Kiedy krytykowałem Gimpera i podobnych Youtuberów nigdy nie przypuszczałem, że ich poziom zachowania na Youtubie można z taką łatwością wielokrotnie obniżyć. Niestety, nowa polska gwiazda (nagrywa od dwóch lat, ale teraz zrobiło się o nim głośno) DanielMagical pokazuje, co dziś wzbudza emocje i kontrowersje. Mamy więc patologiczną rodzinę streamującą swoje życie praktycznie przez cały czas. Ekscesy, jakie dzieją się w ich domu, są potęgowane przez liczbę ludzi ich oglądających.



Kiedy z ust takich Youtuberów pada zdanie o tym, że Youtube się skończył to naprawdę wszyscy powinniśmy być w szoku.


Gawiedź ma ubaw

Przykre, smutne i przerażające jest to, że taki show ma swoich widzów. Gdyby nie widzowie, kanały tego typu nigdy by nie zaistniały. Tymczasem tysiące ludzi oglądają na żywo picie wódki, rąbanie mebli, zadymy rodzinne itp. Główni bohaterowie, czując rosnącą popularność, idą dalej w ekstremum. Dochodzi do tego, że po kłótni na Youtube, pod oknem rodziny Daniela pojawia się inny Youtuber i rzuca w okna butelkami. Towarzyszą temu groźby z obu stron. Pokłócili się wcześniej online i teraz jedna ze stron konfliktu chce wyjaśnić sprawę na żywo.

To już nie jest zabawa, bo kłótnia z Youtube przeradza się w konfrontacje w realu.

Gawiedź jednak nadal bawi się dobrze. Nie interesuje ich to zupełnie, że młody facet robi sobie krzywdę na ich oczach, a koniec popularności na Youtube może się na nim niebezpiecznie odbić. Oczywiście są dotacje, koszulki – płyną pieniądze, więc zabawa się rozkręca. Nie oszukujmy się jednak, nikt nie wpłaca kasy po to, aby pomóc rodzinie – ale po to, aby show kręciło się dalej.

Nie interesuje ich, że w rodzinie przebywa młody, na oko niepełnoletni chłopak. Nie interesuje ich, że promowanie takich treści może spotkać się z powstaniem bandy naśladowców. Gawiedź ma ubaw i to jest najważniejsze. Koledzy z Wykopu wpadają na wódkę, inni bronią „Daniela” i wspierają idola na stronie głównej.

A jeśli komuś się coś stanie?

Ciekawi mnie, czy w głowach osób, które tak dobrze bawią się oglądając „perypetie Daniela” jest miejsce na jakąkolwiek refleksję. Co będzie, jeśli komuś z domowników po kolejnej libacji live coś się stanie? Nadal wszyscy będą się cieszyć i dobrze się bawić? Oczywiście nikt nie poczuje się winny i odpowiedzialny za zaistniałą sytuację – przecież tylko oglądali staczającego się człowieka, który się wygłupia?

Nie życzę Danielowi i jego rodzinie źle

Chciałbym, aby każdy miał normalny i spokojny dom oraz normalne dzieciństwo. Zdaje sobie sprawę, że nie każdy może to mieć. Chciałbym jednak, aby kanał Daniela i podobne zniknęły z Youtube lub zmieniły formę. Chętnie wesprę i pomogę rodzinie, która pomocy potrzebuje. Droga, którą obrali w swoim show jest jednak dla mnie nieakceptowalna. Nikt odpowiedzialny nie będzie sponsorował libacji i kolejnych tego typu wybryków.

Nie twierdzę, że główny bohater ma złe intencje, jeśli chodzi o zbieranie pieniędzy, aby poprawić status życia swoich bliskich. Obawiam się jednak, że show jakie teraz robi szybko się „zaostrzy”, bo budowanie popularności na tego typu rzeczach jest raczej krótkotrwałe. Przyjdą następni i atencja „widzów” przeniesie się na nowych jeszcze lepszych „youtuberów”.

Google dalej nic nie będzie robić?

Kiedy pisaliśmy list otwarty do Google w sprawie oznaczania i filtrowania treści dla nieletnich, nawet nie wyobrażałem sobie, że może być jeszcze gorzej. Teraz nasz apel nabiera jeszcze większego znaczenia. Jeśli treści, podobne do tych z kanału DanielMagical, zyskają na popularności, bardzo szybko wśród młodych widzów znajdą się naśladowcy.

Google nie ma wyjścia – musi wreszcie interweniować. Tego typu treści, jak na kanale DanielMagical, nie mogą być dostępne dla dzieci niezależnie czy ktoś je zgłasza, czy nie i niezależnie od regulaminów, jakie sobie dany serwis stworzy.

Widać bowiem jak niewiele dziś trzeba, aby zostać popularnym. Wprawdzie to zupełnie innego rodzaju popularność, ale znamy już nie takie kariery w „mediach”, prawda? Kiedyś szokiem był pierwszy seks w reality show, potem MTV ze swoim programem Warsaw Shore pokazało, że można jeszcze więcej. Na Youtube sytuacja jednak rozwija się dużo szybciej, a po Danielu mogą przyjść następni – jeszcze bardziej „odważni”.