Zamknięcie serwisu Megaupload wciąż wzbudza wiele kontrowersji. Nie da się zaprzeczyć, że za pomocą tego serwisu część użytkowników udostępniała i wymieniała się treściami objętymi prawami autorskimi, a, przynajmniej według doniesień prasowych, właściciele serwisu niewiele z tym faktem robili. Jednak oprócz piratów na serwisie swoje legalne dane przechowywali inni użytkownicy, którzy nagle z dnia na dzień stracili do nich dostęp. Teraz zaś może się okazać, że stracą je na zawsze.

W piątek Wojciech pisał o tym, że część użytkowników zamierza pozwać władze federalne USA w związku z zamknięciem im dostępu do ich kont. Wygląda na to, że wkrótce będą mieli dodatkowe argumenty. Ostatnie doniesienia wskazują, że jeszcze w tym tygodniu dane z Megaupload mogą zostać po prostu wykasowane. Chodzi o to, że Megaupload część danych trzymało na dyskach innych firm, którym teraz nie jest w stanie płacić, gdyż konta bankowe Megaupload zostały zamrożone. Sytuacja ta może dotyczyć prawie 50 milionów użytkowników.

Wydaje się mi mało prawdopodobne, aby do tego doszło. Amerykańska prokuratura raczej nie pozwoli sobie na to, aby nagle 50 milionów ludzi zostało poszkodowane i zaczęło wnosić pozwy do sądów. Jednak takie ryzyko istnieje i trudno określić, jak zakończy się ta sytuacja.

Ten przypadek zmusza do zadania pewnego pytania. W jaki sposób ma wyglądać walka z piractwem? Czy dopuszczalne jest blokowanie dostępu do serwisu i swoich danych użytkownikom, którzy nie wymieniają się za jego pomocą nielegalnymi treściami? Czy można w ramach walki z piractwem ciąć wszystko bez względu na to, czy ktoś piratem jest czy nie?

W konflikcie stają wobec siebie w tym momencie prawa koncernów i artystów i prawa zwykłych użytkowników. Artyści i reprezentujące ich organizacje mają do swoich dzieł pełne prawa własności i trudno się dziwić, że walczą o nie. Z drugiej jednak strony użytkownicy takich serwisów, jak Megaupload, którzy legalnie korzystali z jego funkcji, też mają prawo do swoich plików i swobody dzielenia się nimi, o ile nie naruszają prawa innych. Już samo zamknięcie serwisu ogranicza im to prawo, a fakt, że nie mogą odzyskać swoich danych wzbudza spore kontrowersje, gdyż wygląda to z boku tak, jakby walka o prawa autorskie była prowadzona kosztem praw użytkowników.

Ten spór nie występuje tylko w przypadku serwisu Megaupload, ale jest rdzeniem obecnej debaty, a właściwie jej braku, na temat praw autorskich. Jest źródłem sprzeciwu wobec SOPA i ACTA i im podobnych aktów prawnych. Sprzeciw wywołany jest nie tym, że nie będzie można w spokoju „piracić”, bo nie oszukujmy się, na to zawsze znajdą się sposoby, ale że w ferworze walki o prawa autorskie ograniczać lub pomijać się będzie prawa samych użytkowników sieci, którzy nie naruszają swoją aktywnością prawa. Że tnąc nielegalne treści wycinać będzie się przy okazji treści legalne, że zostanie ograniczone prawo do swobody wymiany, itd., itp. Przykład Megaupload tę sytuację nieco obrazuje.

Uprzedzając głosy w stylu: „użytkownicy Megaupload nie musieli trzymać swoich danych na serwisie pirackim” – to nie serwisy są pirackie tylko ich użytkownicy. W podobny sposób, jak Megaupload, można wykorzystać chociażby Dropboxa i niemal każdą inną chmurę.

Problem, który powoli nabrzmiewa nie leży w tym, że koncerny czy artyści chcą walczyć o swoje prawa, ale w tym, że brakuje dialogu. Internet jest jednym z największych wynalazków ludzkości (tak przynajmniej uważam), który generuje szereg nowych zjawisk społecznych, politycznych i ekonomicznych. Zjawisk, które nie znajdują swoich odpowiedników w normach prawnych współczesnych państw. Pojawia się problem, czy można normami prawnymi sprzed internetowej epoki „poskromić” internet, czy należałoby stworzyć takie prawa, które chociaż w części będą odpowiadać zjawiskom zachodzącym w sieci. Na razie wychodzi się z założenia, że można na gruncie obecnego myślenia o prawie ogarnąć internet. Jak widać jednak, nie jest to takie proste i generuje prawny chaos. ACTA czy SOPA są próbą opanowania tego chaosu, tylko że przesłanki tych aktów prawnych nie odpowiadają, moim zdaniem, nowej rzeczywistości. W pewnym momencie będzie musiało dość do debaty między „starym a nowym porządkiem” i wypracowania takich norm, które będą akceptowane przez obie strony. Bo jednostronne działania, które obserwujemy obecnie, nic nie dadzą, a będą tylko wzbudzać protesty.

Tylko czy jest wola, aby taką debatę rozpocząć naprawdę, a nie udawać, że się ją prowadzi?

 

Foto [1], [2]

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • asfvasdfa

    szcze w tym tygodniu dane z Megaupload mogą zostać po prostu wykasowane. Chodzi o to, że Megaupload część danych trzymało na dyskach innych firm, którym teraz nie jest w stanie płacić, gdyż konta bankowe Megaupload zostały zamrożone.

    ktos chce mi wmowic ze ci goscie placili z miesiaca za miesiac za miejsce na hostingu ? nie badzmy smieszni, napewno mieli umowy dluuuugooresowe zeby bylo taniej, jedynie transfer doplacali jak byl wyz

    kto z was kupuje i oplaca hosting w modelu miesiac miesiac ?

  • Hugh

    „Ars Technica reports that Megaupload consumed more bandwidth in corporate workplaces than cloud-storage and collaboration services like Dropbox and Box.net.”
    http://mashable.com/2012/01/20/megaupload-sopa-dropbox

  • a1ex

    Przez takie akcje ludzie przestaną ufać chmurze, duże jak i małe firmy, które oferują swoje usługi stracą. Ja od początku nie miałem zaufania do jakiejkolwiek chmury i usług chmuropodobnym. Co prawda korzystam z dropboxa, ale trzymam tam rzeczy, których mi nie żal (zarówno ustraty, jak dostania się w niepowołane ręce), a i tak mam kopię zapasową swoich wszystkich danych na zewnętrznych nośnikach. Ludzie, którzy trzymają swoje ważne dane w chmurze, albo jakimkolwiek innym nieznanym miejscu i nie mają kopii zapasowej u siebie w domu/pracy są lekkomyślni i głupi.

  • http://PodstawyBiznesu.pl Wojciech Wesołowski

    Takie zakończenie sprawy uderza w uczciwych użytkowników . Sam korzystam z takich systemów by przesłać większe pliki moim kursantom czy nagrania ze szkoleń . Na szczęście zawsze dodawałem je na kilku serwisach np: http://TwojePliki.eu .
    Przyznam się ze umieszczając ja na kilku serwerach nie myślałem że któryś z nich zniknie … po prostu chciałem dać możliwość wyboru . A dzięki podzieleniom plików na mniejsze mogli oni pobierać nie patrząc na limity .

    Kolejnym problemem są konta premium … co z użytkownikami co kupili konto na rok czy dwa lata .

    • Andrew wersja limitowana

      Prosta analogia.

      Osoba która sprzedaje narkotyki, wzięła od ciebie kasę na zupełnie legalnie sprowadzane meble, niestety osoba ta wpadła w ręce policji z uwagi na rozprowadzanie narkotyków, o fakcie którym doskonale wiedziałeś.

      Niestety w związku z tym nie odzyskasz kasy za meble, a zamknięcie było legalne, możesz jedynie starać się o odszkodowanie, co też ponoć mają zamiar zrobić ludzie co tam mieli konta, tym samym pliki.

  • Drwal

    Jak zwykle… a wszystko w imię kasy dla kilku koncernów, które odpaliły dolę amerykańskiej administracji za udupienie Megaupload.

    Ale się amerykanole jeszcze zdziwią! Są kraje, do których tłuste od hamburgerów rączki nie sięgają. Pewnie szybko powstanie gdzieś „klon” Megaupload, który będzie miał siedzibę w takim miejscu, że amerykanole będą musieli użyć lotniskowców, aby zniszczyć serwery. I ktoś nieźle się na tym dorobi.

    Osobiście obstawiam Europę wschodnią. W Rosji jest już kilka serwisów, które są równie funkcjonalne jak ś.p. Megaupload. Jeśli zrobią tylko dobrą angielską wersję językową dla łosi nie znających rosyjskiego, to obłowią się miliony.

    • http://ds6.ovh.org/ Dziobas

      Zdaje się że turbobit.net jest w Rosji i mają wersję Angielską, podobno płacą też za wrzucanie piratów i reklamowanie linków (podobnie jak megaupload). Żeby go zlikwidować wystarczy zablokować domenę na DNS i zablokować przelewy i transakcje z tą stroną. Zdaje się że SOPA miała to zrealizować. Nikt się nie będzie bawił w zmienianie DNS lub transakcje za pomocą bitcoina.

  • PK