3

Fani gier są niesamowici. Sami postanowili odświeżyć kultowe The Elder Scrolls II: Daggerfall

Z jednej strony narzekamy na ciągłe odgrzewanie kotletów i tak zwane "remaki" starych gier. Ale skoro się pojawiają, to znaczy że gracze chcą je kupować. A co można zrobić kiedy wydawca i producent nie planują takiego odświeżenia? Zrobić go własnymi siłami i na przykład przenieść na silnik Unity 3D. Bo czemu nie?

Tak też stało się z kultową dla niektórych grą The Elder Scrolls II: Daggerfall. Dla przypomnienia – gra w oryginalnej wersji wyglądała tak:

Fanowski projekt powołano do życia już jakiś czas temu – pierwsze prace rozpoczęto jeszcze w 2015 roku. Jak więc sami widzicie idą dość powoli, ale skoro duże studia spędzają długie lata nad swoimi produkcjami, to trudno oczekiwać turbo-prędkości od fanów, amatorów.

Właśnie pojawiło się w sieci The Elder Scroll na siniku Unity 3D – to build 81, a samą grę oznaczono numerem 0.4. Nie jest to więc finalny produkt, ale…można już przejść całą kampanię. Zabawę można zacząć od początku lub wybrać jeden z siedmiu etapów, na jaką oryginalnie podzielono grę (wystarczy wpisać komendę setmqstage x – gdzie X to właśnie numer rozdziału). Na fanowską wersję gry czekają jeszcze nie tylko długie testy, dzięki którym zostaną wyeliminowane wszelkie (mam nadzieję) błędy, ale również ulepszenia i generalne szlify. Ma się pojawić wsparcie mikstur i artefaktów. Gra w wersji 0.4 prezentuje się tak – chyba sami przyznacie że różnica jest ogromna. Jednocześnie udało się zachować specyficzny klimat tej produkcji.

Fanów oryginału na pewno ucieszy możliwość przeniesienia oryginalnych stanów zapisu do oświeżonej wersji gry. Co więcej, poza oczywiście lepszą oprawą graficzną, zostanie dodana możliwość rozglądania się za pomocą myszki.

Fani gry z odsieczą

Tak, jak wspomniałem na początku – wiele osób ubolewa nad tym, co dzieje się z dzisiejszą branżą gier. W odświeżonych wersjach (choć tu chodzi o remastery, w których tylko podciągnięto oprawę graficzną) bryluje Sony, które bardzo chętnie wydaje swoje stare hity w ładniejszych wersjach. Często są to kolekcje – i tu niech za przykład świetnego produktu posłuży kolekcja Uncharted. Kapitalnie zrealizowana, pozwalająca graczom poznać te niesamowite opowieści przed premierą Uncharted 4. Ba, niedawno dostaliśmy świetny remake Crash Bandicoot. Tu akurat wzięto oryginalne gry i przeniesiono je na nowy silnik, dzięki czemu gra przystaje do dzisiejszych standardów, przy okazji bawiąc tak samo jak kiedyś. Oczywiście zdarzają się też proste „skoki na kasę” – tu najczęściej  widzimy dopisek „HD” albo „Complete”/„Definitive” Edition. Tych raczej bym unikał. W większości przypadków podciągnięcie rozdzielczości nie jest warte ponownego wydania pieniędzy. No chyba że nie graliście w oryginał, wtedy zawsze lepiej sprawdzić produkcję ładniejszą.

Kiedy jednak producenci oryginału nie chcą unowocześnić swojej produkcji (pewnie nie widząc sensu finansowego), z odsieczą przychodzą fani i…robią to sami.

Jednym z przykładów takich fanowskich działań jest na przykład Skywind, czyli ładniejsza wersja Morrowinda, jednej z najlepszych gier Bethesdy. Stworzono ją mimo ogromnej popularności innej gry z tego samego świata, czyli niesamowitego Skyrima.

Ciekawym przykładem jest DoomRL, czyli Doom przeniesiony do formuły rogalika (roguelike). Nigdy nie przypuszczałem, że można zrobić taką produkcję z kultowego wręcz FPS-a. A jednak.

Swego czasu GoldenEye był jednym z najlepszych i najfajniejszych FPS-ów dostępnych na rynku. Niestety w przypadku starszych gier tego typu, każdy kolejny rok sprawiał, że produkcja wyglądała coraz gorzej. I tu też pojawili się fani, którzy sami stworzyli GoldenEye: Source. Przenieśli grę na silnik Source od Valve. Gra skupiła się całkowicie na świetnym trybie rozgrywek wieloosobowych, przy okazji udało się odświeżyć nie tylko grafikę, ale również silnik fizyki i ulepszyć płynność. Co więcej, dodano Daniela Craiga jako grywalną postać. Obstawiam, że bez pozwoleń, ale kto by się tym przejmował.

Czasami zastanawiam się, co w zasadzie kieruje osobami, które przeznaczają swój wolny czas na ulepszanie ulubionej gry lub przeniesienie jej na nowszy silnik. To mnóstwo pracy, dłubania w kodzie, który znają tak naprawdę tylko twórcy. Z drugiej strony czas spędzony przy takim przenoszeniu czy tworzeniu moda może mieć wymierne korzyści. Jakie? Oryginalni twórcy wyłapią zdolnego fana i zaproponują mu pracę. Branża gier cały czas się rozrasta, pojawiają się w niej nowi twórcy, którzy mogą robić to, co kochają. I tak doszliśmy do najważniejszego powodu ślęczenia nad ulubioną grą. Chodzi właśnie o miłość do danej produkcji. I to doskonale widać w Daggerfall Unity.

Grywalną wersję gry przeniesionej na silnik Unity 3D znajdziecie pod tym linkiem. Oficjalna strona projektu to również miejsce, gdzie możecie śledzić prace nad produkcją i zapoznać się z nowościami, które pojawiały i pojawią się w nowych odsłonach.

źródło

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Nieźle, ale najlepiej wspominam Morrowind. Później kupiłem kolekcjonerkę Oblivion :D
    Ale ESO też jest spoko i da się wrócić do klimatu Morrowind ;)

  • Morski Morświn

    Czekam na uhg! Hd

  • DalejLama

    Pomyłka w artykule:
    „Jednym z przykładów takich fanowskich działań jest na przykład Skywind, czyli ładniejsza wersja Morrowinda”
    Raczej Skywind to ladniejsza wersja skyrima a Morroblivion to ładniejsza wersja Obliviona.
    Popraw się Panie Winiarski