44

Co się stało, że nagle przestaliśmy dbać o swoją prywatność?

Codziennie dojeżdżam do i z biura komunikacją miejską. Jak nie trudno się domyśleć, wielu z nas pożytkuje ten czas w obcowaniu ze swoim smartfonem. Z zawodowej ciekawości zerkam czasem, co tam oglądacie czy z czego korzystacie i w przeważającej większości muszę stwierdzić, że nie macie oporów przed publicznym odkrywaniem swojej prywatności. Obserwowałem też inne osoby, siedzące obok tych korzystających ze smartfonów, zerkają mimowolnie na ich ekrany.

Co robią? Bez znaczenia czy młodzi czy starsi, oglądają swoje lub swoich znajomych zdjęcia, prowadzą prywatne rozmowy na czatach, kupują, a nawet w skrajnych przypadkach korzystają z bankowości elektronicznej. Nie kryjąc się przy tym zupełnie, oddając się w pełni swoim czynnościom na smartfonach. Nawet nie wiem, czy przychodzi im czasem na myśl, że ktoś stojący nad nimi czy obok może to zobaczyć zupełnie przypadkowo.

Raz dla testów podjąłem się próby sprawdzenia tożsamości jednej dziewczyny siedzącej obok w metrze i rozmawiającej z jakimś znajomym na czacie, bez problemu tylko po jego danych, „namierzyłem” ją z imienia i nazwiska i wielu innych danych, które nawet nie skrywała przed publicznym dostępem.

Co i kiedy się stało, że przestaliśmy dbać o swoją prywatność? Czy naprawdę rozwój technologii zatrzymał u nas myślenie? W ogóle przestaliśmy być uczuleni na tym punkcie. Jak to się stało, że nagle ci, którzy oburzali się na ACTA czy obowiązek podawania prawdziwego imienia i nazwiska na Facebooku, teraz bez problemu dzielą się nim nie tylko w samym serwisie, ale i na ulicy i nie tylko nim, ale i wieloma innymi danymi, które z łatwością można powiązać z daną osobą.

Tak samo jak to robi Google i Facebook i myślę, że to oni są temu winni. Jeszcze przed nimi, przez pierwsze lata ogólnej dostępności internetu w Polsce przyzwyczajeni byliśmy do tego, że sieć jest anonimowa. Korzystaliśmy z czatów na WP pod nickami, na forach pod nickami, a na GG byliśmy tylko numerkiem. Pojawił się Google z Gmailem, na którego ochoczo przystaliśmy, bo było za darmo, mimo warunków jakie Google narzuciło, czyli dajemy ci coś za darmo, ale daj nam swoje dane, byśmy mogli na tym zarobić. Dzięki temu Facebook miał już trochę łatwiej, ale równie ochoczo oddaliśmy im nasze dane, nawyki, zwyczaje zakupowe, to jak spędzamy czas, gdzie, z kim i wiele, wiele innych, które po skorelowaniu ze sobą, dają im pełnie wiedzy o nas samych.

To uśpienie nie jest pozorne, głęboko już w nas to siedzi jako coś naturalnego, dlatego i rządzący nami wykorzystują to już bez wahania. Bez problemu przeszła ustawa antyterrorystyczna już nie ma anonimowych kart prepaid, wszystkie trzeba rejestrować przez okazanie dowodu osobistego, mówimy tu o kilku milionach użytkowników, którzy z różnych względów wybierali takie karty.

Będą kasy online, zrobią centralną bazę rachunków czy, co już bliżej, zdobędą bazę wszystkich płacących za telewizję w Polsce (10 mln gospodarstw domowych w Polsce) i będą wiedzieć to, co już wie o nas Google czy Facebook. Nawet się nie obejrzymy i stracimy resztki prywatności, ogarnięci pełną inwigilacją, nawet nie dostrzeżemy, kiedy to się stało. Trochę to przerażające, ale zrobiliśmy to dla własnej wygody, płacąc za to jednak wysoką cenę.

Photo: Mactrunk/Depositphotos.

  • Grzegorz Krycki

    O jakiej prywatności pisze autor w 2017 roku?

    • Sami na to pozwoliliśmy przez ostatnie lata

    • DanTheLittle

      No dobrze. Poznałeś imię i nazwisko innej osoby w metrze i co dalej? Co z tego wynika? :)

    • Gdyby zapytał tą osobę, tak jak to się drzewiej działo, to też pewnie takie same informacje by uzyskał… do tego bez podglądania

  • Lixen

    „Co i kiedy się stało, że przestaliśmy dbać o swoją prywatność?”

    Nic, to ta prywatność stała się g… warta. Miałkie życie. Kasia, Basia czy Dorota w autobusie to już nie osoba, tylko kopia kopii kopii.
    Przestrzeń definiują marki „Konstelacja Gwiazd IBM, Galaktyka Microsoft, Planeta Starbucks.” jadąc klasykiem.

    • To nie odpowiedź, tylko daleko idące uproszczenie. Pamiętam czasy, kiedy było to dobrem najwyższym, cenionym i chronionym, nagle stało się czymś bezużytecznym, przestało nam na tym zależeć

    • Lixen

      Też pamiętam te czasy, a jednocześnie obserwuję np Kindle paperwhite 3 z reklamami za 650pln i nikomu nie przeszkadza że Amazon pakuje tam reklamy.
      Telemarketerów blokujemy w apkach na smartfonach, dostosowujemy się…

    • W temacie

      Moze tobie i większości społeczeństwa, a jak wiadomo zawsze jest więcej głupich niz mądrych. Mnie zależy i dbam o to:)

    • Usus

      Zgadzam sie.

  • adek

    Ci co chcą dalej są anonimowi.

    • Niestety najczęściej po to, by wyrażać niepopularne opinie, w takich przypadkach wolałbym jednak inaczej

    • Alot

      Wolałbyś, żeby tłum zlinczował (choćby społecznie) mądrego, który wyraził niepopularny pogląd tylko po to, by pod wypowiedzią zobaczyć jakieś nazwisko?

      Sama wypowiedź nie ma wartości?
      A może powinna mieć wartość niezależnie od tego, kto się pod nią podpisuje?
      Wtedy byłoby jasne, że polemizujesz z poglądem, nie osobą.

  • Nick

    prawdę piszesz Grzesiu……

  • A jesli ktos w metrze przypadkowo pozna moje imię i nazwisko, to co się takiego stanie? Ja bym zapytała inaczej: Co się takiego stało, że zaczęliśmy mieć bzika na punkcie prywatności? Dawniej w gazetach ludzie nawet swoje adresy podawali i nic się nie działo. A teraz… obłęd. Co się stało, że ewoluowaliśmy w kierunku takiej nieufności?

    • I to mówi introwertyczka? Nieufność wzbudza wszelka aktywność, która zmierza do totalnej inwigilacji, a mój niepokój wzbudzają takie komentarze, które nie widzą w tym nic zlego. To jest właśnie ten objaw, który udało się wypracować przez te kilka ostatnich lat

    • Co ma inwigilacja do tego, że ktoś przypadkowo imię moje zobaczy na telefonie? Nie wpadajmy w niepotrzebne paranoje, ten świat i bez tego pełny jest podłości.

    • Czif

      Dowiem o Twoich sekretach i preferencjach politycznych. Dzięki totalnej inwigilacji na fb sztab wyborczy Trumpha wiedział gdzie są jego zwolennicy i osoby niezdecedywane. Nie musieli tracić czasu na osoby które były do niego negatywne nastawione …. Polecam Orwela i książki historyczne o czasach Stalinizmu , dowiesz się po co jest organizowana inwigilacja w społeczeństwie

    • Nie mam sekretów. Politycznie jestem socjalistką. Żadna tajemnica, jestem dumna ze swoich poglądów politycznych.

    • Czif

      Proszę poczytaj książki historyczne o czasach Stalinizmu , na marginesie chciałbym dodać, że terror polityczny był obecny także w Niemczech ,Francji oraz Anglii . W Polsce, USA i Niemczech już nie jedna osoba straciła pracę za wypowiedzi na fb . W naszych czasach nie ma wolność słowa

    • Polecam lekturę Sztuki Podstępu Kevina Mitnicka. Wtedy zrozumiesz, czemu to tak istotne.

  • Disqus i wcale nie wymusza logowania, jesteś tego przykladem

    • Adrian

      Ale i tak nie jesteśmy anonimowi, masz nasze dane komputera, IP, praktycznie wszystko co dla wprawnego hakera wystarczy żeby komuś zajrzeć do komputera. To też brak prywatności.

    • JohnDoe

      TorBrowser? :D

  • Andrzej

    Smartfon to rzecz bardzo prywatna i jeśli Grzegorzu zobaczyłbym, że nachalnie zerkasz mi przez ramię na ekran, to w kilku dosadnych słowach zwróciłbym Ci uwagę :)

    • I bardzo dobrze, prawidłowo.

    • Usus

      Ale Andrzejku autobus już nie… Więc radzę Ci zacznij chodzić piechotą 😆

  • chyba nigdy nie dbaliśmy przesadnie o swoją prywatność. zawsze każdy z nas chciał dzielić się jak najszybciej swoim szczęściem czy sukcesami z rodziną czy ze znajomymi. 40 lat temu robiło się to za pomocą telefonu stacjonarnego, teraz za 
    pomocą posta na fb. zmieniły się narzędzia i to przeraża, bo nie wiemy kto tak na prawdę tymi narzędziami zarządza i w jakim celu.
    ps. fajny artykuł

  • Usus

    90 % z nas wiedzie tak nudne, przwidywalne i podobne do innych zycie ze prywatnosc nie ma znaczenia :) I tak bylo od zawsze. Kiedys wszystko wiedzial ksiadz dzisiaj wie facebook

  • IdontgiveaF

    Jak to się stało, że nagle ci, którzy oburzali się na ACTA czy obowiązek podawania prawdziwego imienia i nazwiska na Facebooku, teraz bez problemu dzielą się nim nie tylko w samym serwisie, ale i na ulicy i nie tylko nim, ale i wieloma innymi danymi, które z łatwością można powiązać z daną osobą.

    Autor jest świadomy błędu logicznego, który popełnia w tym zdaniu? :>

  • W temacie

    Jak korzystacie z Gb, insty, snapa, tindera itd to nie ma sie co dziwic. Nawet kontem google nie jestem zarejestrowany w przegladarce czy YT, a FB jihdy nie został odpalony na koim telefonie, z zadnych social media jie korzystam. Płacę telefonem to fakt (jest tocwygodniejsze niz karta), ale mam do tego specjalne konto (założone w innym banku niz to na ktorw wplywaja mi srodki) na ktore co miesiac wplacam sobie w gotówce środki na standardowe zakupy czyli jedzenie, knajpy, kino, starbun itd.
    W oomunikacji miejskiej to co najwyzej sluchsm spotify i robię sobie prasowke.
    Btw mam 27 czyli należę do mlodego pokolenia. Korzystam z glowa i kazdy tak może, wystarczy tylko trochę pomyslec

    • No to świetnie, ale… po co?

  • W „realu” nikt nie jest anonimowy, chyba że się o to specjalnie postara. W internecie też nie, choć wielu osobom wydaje się że są i często ma to bardzo negatywne skutki.

  • ofca

    Tych wszystkich obroncow prywatnosci co to ciagle sie obnosza ze swoim „niemaniem” facebooka, nie logowaniem sie do uslug google itd. spiesze przypomniec, ze o wiele wiecej danych, w dodatku w 100% prawdziwych, maja o was – banki, urzedy, szkoly, pracodawcy itd.

    Wyciek danych z takiego miejsca tudziez spieniezenie tych danych przez kogos kto ma do nich dostep (legalny badz nie) jest tak samo prawdopodobny jak przez podmioty takie jak FB czy Google, gdzie przynajmniej mozecie sprobowac byc anonimowi tudziez zadbac o swoja prywatnosc albo calkowicie z tych uslug przestac korzystac, jak juz tak sie boicie, ze FB sprzeda komus informacje o tym, ze wczoraj ogladaliscie kotki na YT

  • Antek

    Ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy Imię i Nazwisko były na drzwiach od mieszkania, numer telefonu (stacjonarny) i adres w książce telefonicznej. Czy coś z tego wynikało? ‚Władza’ i tak miała te dane, tak jak ma teraz. A dla zwykłych ludzi była to pomoc w kontakcie – dziś zamiast wertować książkę telefoniczną, przeszukujemy facebooka. Jedno się zmieniło – dziś dziecinnie łatwo jest stworzyć fałszywą tożsamość, więc jeśli ktoś ma ochotę, to prywatności ma do woli.

    • człowiek

      I dalej jest mam na domofonie wyraźnie napisane kto mieszka

  • RW

    Co się stało? Pozwól, drogi autorze, że Ci wyjaśnię. Przez długi czas pisaliście o tym, jak super jest mieć wszystko w chmurze oraz że nie przeszkadza Wam to, że google grzebie Wam w mailach bo nie macie nic do ukrycia. Dziesiątki artykułów na temat tego jak wszystko sobie ze wszystkim w chmurach udostępniacie i łączycie. Odpowiadając na tytułowe pytanie, twierdzę, że to media (czyli Wy) mają w tym spory udział. Google i inni duzi zrobili sobie z was naganiaczy naiwnych a Wy pewnie za to nawet nie wzięliście godziwej zapłaty. Wydaje mi się, że Ty i Twoi koledzy jesteście ostatnimi osobami, które powinny teraz jęczeć na temat prywatności.

  • człowiek

    Ale mi żadnym stopniu nie przeszkadza co wie o mnie google fb itd . Mogę być globalny itd jeśli mogę mieć dostęp do serwisów za darmo itd. Problemu nie widzę żadnego przestępcą nie jest terrorystą też nie to niech sobie patrzą ile tylko chcą :)

    • RW

      Prawo do wypowiedzi też nie jest Ci potrzebne, bo nie masz nic ciekawego do powiedzenia. Wystawiasz swoje dane na pokaz, proszę bardzo. Pamiętaj jednak, że wystawiasz
      też automatycznie wszystkich których masz w kontaktach, bez względu na 
      to czy sobie tego życzą, czy nie. To też masz w dupie? Nieszczęściem tych czasów jest to, że jak ktoś jest głupi to szkodzi nie tylko sobie ale i swojemu otoczeniu. Mi też w żadnym stopniu nie przeszkadza, co wie o Tobie google fb itd.

    • Marek Madejski

      Podaj, proszę, tutaj swoje imię, nazwisko, adres pocztowy i e-mailowy (z hasłem, rzecz jasna). Podobno nie masz nic do ukrycia.

  • Rafał Godlewski

    I co z tego, że ktoś wie jak mam na imię i nazwisko? W prywatnych rozmowach nie poruszam tematów finansowych czy firmowych więc niech sobie ludzie czytają o dupie Maryni a tym bardziej, że droga z pracy/szkoły nie raz zajmuje ludziom nawet 2h więc wcale się nie dziwie, że mają już wszystko w d… bo dzień w dzień pilnować się aby ktoś nie zajrzał mi w ekran jest nie wykonalne. Co do mojej bankowości to prawda i kilka razy uświadamiałem ludzi, że nawet nie zwracali uwagi na to czy ich nie nagrywam od tyłu i tego co robią na telefonach i tylko to mnie razi.

    • RW

      Prawda jest taka, że nie musisz być nawet na FB by ten mógł zbudować Twój profil na podstawie danych od Twoich znajomych, którzy instalując Messengera, postanowili skorzystać z jego dobrojdziestw łączenia kontaktów itp. FB zarejestrował Cię N razy, jako imię i nazwisko, jako tatę, brata, szefa, ma Twoją komórkę, jak ktoś wpisał w telefonie Twojego maila, to ma maila i inne meta dane. Po lokalizacji Twoich znajomych z dużym prawdopodobieństwiem wie, gdzie mieszkasz. To są dane, które mogą być wykorzystane przeciwko Tobie.

    • Alot

      Na mój prywatny numer może się dodzwonić wyłącznie ten, kogo mam w kontaktach.

      Zatem mieć to jedno.
      Drugie, mieć możliwość wykorzystania.

  • Alot

    A przestaliśmy?

    Można przyjąć, że jakaś część populacji, na przykład opisywana w tekście obok przez p. Sikorskiego, na pewno.
    Można przyjąć, że jakaś część, z zawodowego obowiązku musiała zrezygnować z części prywatności.

    Jednak nie można z tego wywieść wniosku, że przestaliśmy dbać o prywatność.
    Dbamy, tyle, że osób które dbają po prostu nie widzisz. Nigdzie w sieci. Bo dbają.

  • Czy nie dbamy o prywatność? To tylko kalkulacja ryzyka.
    Podaje imienia i nazwiska na FB pozwala na łatwiejszą komunikację. Smartfon to komputer, dzięki któremu możemy dużo rzeczy załatwić w biegu. Ludzie są zajęci, bo mają mnóstwo pochłaniaczy uwagi, i wykorzystują każdą chwilę – taka samo nakręcająca się spirala.
    Pokazanie się (np. na FB, Instagram), jest częścią pokazania statusu, czyli zwykłej ludzkiej potrzeby.

    Funkcjonalność jest dla większości ludzi ważniejsza niż bezpieczeństwo. Funkcjonalność i użyteczność się sprzedaje, a nie prywatność.
    Asystenci elektroniczni (Alexa, Siri, Google Now) robią furorę, bo pozwalają w szałowy sposób ułatwić ludziom życie poznając dogłębnie ich zachowania.
    Czy to się zmieni? Pewnie na chwilę, gdy wydarzy się coś nieprzyjemnego. Później w gąszczu kolejnych pochłaniaczy uwagi czas uleczy rany.