112

Patrzę na recenzje Chromebooka Pro od Samsunga. Microsoft może czuć się bezpiecznie

Tuż po tym, jak zaproponowałem ten temat na naszym wewnętrznym kanale komunikacyjnym (zgadnijcie jakim!), nieco "ściąłem" się z Konradem w temacie zastosowania Chromebooków. Na koniec zgodnie uznaliśmy, że do prostych zastosowań są to sprzęty świetne. Ale w dalszym ciągu nie mają one startu do mocniejszych propozycji z Windowsem.

To nie wina Chromebooków, że są Chromebookami. Aplikacje z Androida przynoszą wiele dobrego

Dla niektórych, możliwość uruchamiania aplikacji z Androida na Chrome OS stanowi coś w rodzaju „świętego Graala”, jakby ten fakt miał w jakikolwiek sposób zmienić obecny układ sił. To rzecz jasna pobudza wyobraźnię – sklep Google Play jest ogromnym repozytorium aplikacji, w których można znaleźć wszystko. Od śmiesznych narzędzi niskiej jakości, aż po naprawdę ciekawe propozycje, które spodobają się nieco bardziej zaawansowanym użytkownikom. Ale jest pewien poziom, którego Chromebook nie przeskoczy. Tam niepodzielnie będą w dalszym ciągu rządzić pecety z Windows 10 i Macbooki. Osoby, które potrzebują uniwersalnego urządzenia do pracy wybiorą wszystko, tylko nie Chromebooka. Ale w znacznie prostszych zastosowaniach, Chromebook sprawdzi się idealnie.

Doskonale widać to na przykładzie Chromebooka Pro od Samsunga, który w zagranicznych mediach już został zrecenzowany i zebrał… różne opinie. The Verge wskazuje na to, że o ile sam sprzęt jest świetny, tak oprogramowanie to w dalszym ciągu „beta”, która musi zostać poprawiona. Chrome OS nie zapamiętuje układu okien podczas przełączania między trybem tabletowym, a desktopowym, a ponadto – aplikacje z Google Play uruchamiane na dużym ekranie wyglądają nieco pokracznie. To ma się zmienić wraz z Andromedą, która nieco uporządkuje ten bałagan, ale na tę chwilę, nie ma co oczekiwać od tego systemu takiego komfortu korzystania z niego, jak w przypadku Windows. Dodatkowo – ponad 500 dolarów z Chromebooka? Nazywanie go Pro? Nie jestem pewien, czy to dobra droga.

chromebook

Nie oznacza to, że Chrome OS nie ma przed sobą ciekawej przyszłości. Jestem wręcz pewien, że dojrzała wersja tego systemu będzie mogła konkurować z segmentem, w którym znajdują się obecnie ultrabooki z Core M na pokładzie. Proste komputery z Windows, które świetnie nadają się do prostych prac biurowych, w nieco bardziej wymagających zastosowaniach niestety mocy brakuje. Chrome OS w takiej konfiguracji sprawdziłby się świetnie. Ale nigdzie więcej.

Bo w dziedzinie profesjonalnych zastosowań będą królować już znacznie wydajniejsze komputery, które zarządzane są przez Windows 10 lub macOS. Siłą tych rozwiązań jest ich pełna uniwersalność. Zauważcie, że z macOS i Windows cieszyć się będą raczej wszyscy. Od osoby, która ogląda tylko śmieszne obrazki i YouTube, aż po osoby, które żyją ze skomplikowanej pracy w specjalistycznych programach. Chromebook natomiast zaoferuje dokładnie to, czego potrzebuje mniej wymagający użytkownik. Dostęp do sieci, popularnych aplikacji i możliwość wykonania prostych operacji na plikach. Tylko tyle i aż tyle.