19

Polacy polubili wynajem samochodów na minuty: 2 tys. aut w 2017 roku

Wynajem aut na minuty to na naszym rynku coś świeżego - rozwiązanie jest rozwijane od dłuższego czasu w innych krajach, świetnym przykładem Niemcy, ale nad Wisłą poważnie mówi się o nim zaledwie od kilku kwartałów. Było, jest i pozostanie ciekawostką? Okazuje się, że teraz to już coś więcej: przybywa firm świadczących tę usługę, klientów oraz aut do wynajęcia. Bieżący rok powinien się zakończyć z wynikiem 2 tysięcy dostępnych samochodów. Potem czeka nas prawdziwy boom?

Car sharing ma być jednym z kierunków ewolucji rynku motoryzacji. Od pewnego czasu podkreśla się, że zmienią się nie tylko samochody (będą elektryczne i autonomiczne, nieustannie podłączone do Sieci), ale też model ich użytkowania. Mniej osób będzie kupować samochody, zaczniemy je wynajmować wtedy, gdy będą potrzebne. W jednym przypadku chodzi tu o zamówienie samojezdnej taksówki, by przemieścić się z punktu A do B, w drugim o wynajęcie auta na cały dzień, by załatwić więcej spraw, w jeszcze innym o zdobycie większego auta na czas urlopu. Opcji będzie sporo, finalnie ma się to bardziej opłacać, niż inwestowanie we własne auto.

car sharing w Polsce

Skoro prognozy są dobre, nie dziwi, że biznes zaczął się rozwijać także w Polsce. Na początku nie brakowało jednak głosów sceptycznych: bo za drogo, bo za dużo ograniczeń, bo to nie na nasze warunki itp. Okazuje się jednak, że obawy były przesadzone. Rzeczpospolita informuje, iż biznes szybko się rozkręca: w czerwcu car sharing w Polsce oferował 1000 aut, pod koniec roku powinno ich być już dwa razy więcej. I o ile początkowo rynek ograniczał się do dwóch miast (Warszawa, Kraków), o tyle lista się wydłuża i w przyszłym roku będzie można mówić o wynajmie aut na minuty w większości aglomeracji.

Obecnie palmę pierwszeństwa dzierży na naszym rynku Traficar: 700 aut w czterech miastach i 40 tys. użytkowników. Przyznam, że ta ostatnia liczba robi spore wrażenie. Chociaż trzeba przy tym zaznaczyć, że mowa tu pewnie o osobach zarejestrowanych – trudno stwierdzić, ile z nich korzysta regularnie z usługi. Interes musi być jednak perspektywiczny, skoro firma planuje pojawić się niebawem w kolejnych miastach i powiększyć flotę o kilkaset pojazdów. Co więcej: przedsiębiorstwo uruchomiło pilotażowo car sharing aut dostawczych. Miało to miejsce w Krakowie, partnerem jest IKEA (nie trzeba być klientem sklepu, by wynająć zaparkowane przed nim Renault Kangoo Maxi). Możliwe, że niebawem pojazdy wynajmowane na minuty i z pomocą smartfonów pojawią się pod sklepami szwedzkiej sieci w całym kraju.

Co z konkurencją? PANEK Car Sharing posiada 300 samochodów i działa w Warszawie, ale w przyszłym roku zwiększy się zasięg usługi i liczba pojazdów – szef firmy mówi nawet o możliwym przegonieniu Traficar. Są też 4Mobility i GreenGoo (Transporters). Ten ostatni gracz zaczyna dość skromnie, ale do końca roku ma oferować na Śląsku sto pojazdów elektrycznych, w przyszłym roku przyjdzie czas na ekspansję w Krakowie i mocną rozbudowę floty. Wypada stwierdzić, że to dobry sposób na promowanie elektryków wśród społeczeństwa – wielu kierowców pewnie po raz pierwszy będzie miało z nimi styczność właśnie za sprawą wynajęcia auta na minuty.

Im większa konkurencja, tym lepiej dla klientów – w przyszłości firmy powinny walczyć o nasze portfele, to będzie prowadzić do spadku cen i uatrakcyjniania ofert. Na korzyść car sharing mogą też przemawiać coraz wyższe koszty użytkowania auta: ceny ubezpieczeń mogą rosnąć, podobnie będzie pewnie z kosztem parkowania w centrach miast. W pewnym momencie okaże się, że niektórym ludziom naprawdę nie opłaca się inwestować we własne auto. Inną kwestią są firmy, dla których rynek może się rozwijać równolegle. Rachunek ekonomiczny będzie tu zapewne najlepszą reklamą i nie trzeba specjalnie przekonywać klientów, którzy raz zobaczą, że wychodzi taniej.

W tym wszystkim dostrzegam jednak pewien problem: nie jest tajemnicą, że polskie miasta należą do najbardziej zakorkowanych w Europie. Nie brakuje przypadków, gdy trzeba poświęcić kilkadziesiąt minut na przejechanie kilku kilometrów. W modelu, w którym płaci się za przejechane kilometry i czas wynajmu, jest to spora wada, bo rachunek szybko rośnie. Nie zdziwię się zatem, jeśli na tym polu nastąpią jakieś zmiany, przedsiębiorstwa inaczej podejdą to tematu. Przypominam, że to bardzo młody rynek, który czeka ewolucja. Na razie istotne wydaje się to, że pomysł się zakorzenił.

  • marian

    HURR DURR TYLKO TAKSÓWKI !!1!ONEONEONEONE!!!1111

  • Ogau

    Kiedyś myślałem nad trafficarem, ale po podliczeniu kosztów i zobaczeniu, gdzie jest auto na mapie, wyszło, że w podobnej cenie i dużo szybciej dojadę taksówką. Na razie szału nie ma, ale oby był ;)

    • Na razie pewnie wiele osób uzna, że to nie ma sensu. Ale kolejne firmy i rozbudowa floty to szansa na rozhulanie rynku.

    • amonlb

      No nie wiem… mi wyszło taniej niż taxi i taniej niż Uber. Jeżeli ceny jeszcze spadną, a do dyspozycji będą samochody takie jak MINI, BMW, czy te Reanult Kangoo Maxi w dodatku będzie opcja pojeździć elektrykiem to będzie rewelacyjnie.
      Fajnie by było żeby sieć się rozrosła i żeby dało się np. wziąć auto w Warszawie, a zostawić w Trójmieście lub Poznaniu.
      Wtedy wypożyczalnie samochodów będą musiały zweryfikować swoje wywindowane ceny za wynajem samochodów w Polsce.
      Kiedyś chciałem w Warszawie wynająć najtańsze auto w wypożyczalni. Za 2 dni policzyli mi 340zł + koszt paliwa. Dla porównania na Lanzarote wynająłem auto za 250zł na 8 dni + koszt paliwa.

    • mak

      Mini i Bmw masz w 4Mobility. Co do kosztów to nie ma szans, żeby Uber/Taxi był tańszy, chyba że auto było oddalone o xx km w przeciwnym kierunku do celu. Ja ostatnio potrzebowałem dostać się ze stacji metra na odległość 3km, do auta miałem 5 min piszo (średni czas oczekiwania na taxi/uber), zapłaciłem 3pln.. w taxi nawet trzaśnięcie drzwiami tyle nie wynosi – jechałem Pankiem

  • Gienek

    wielu moich znajomych potrzebuje / używa samochodu tylko na weekend / co drugi weekend (wypad za miasto lub do rodziny). Tutaj zarówno car-sharing (bo działa w obrębie miasta), wypożyczenie (bo za kilka weekendów jego cena będzie większa od zakupu samochodu) jak i kupno własnego pojazdu jest nieopłacalne. I rozwiązania tego problemu nie widać :(

    • Badtek

      Ależ widać, nie trzeba kupować od razu nowiutkiego auta. Jeśli samochód używany jest tylko na weekend to ja bym się skusił na używany za niewielka sumę np do 10 tys zł. Własne auto w tym przedziale cenowym nawet używane co weekend i tak się zwróci szybciej niż wypożyczanie auta…

    • o ile regularnie wypożyczasz auto

    • Myślę, że za kilka lat to się zmieni – dużo dzieje się teraz na rynku i będzie przybywać usług, a ceny powinny spadać.

    • Mustachian

      Patrzę teraz na Kraków i na weekend (dwie doby, np od piątku 17:00 do niedzieli 17:00) można mieć auto za 140 zł. Czy to dużo, czy nie, nie wiem.

    • Moim zdaniem, nie ;)

    • Gienek

      w takim czasie w Krk znalazłem za całkowitą kwotę 218,94 PLN z VAT /do 200 km limitu na dzień/

    • Mustachian

      Na kayaku szukałem. Piątek 20.10 17:00 – Niedziela 22.10 17:00, Fiat 500 lub podobny za 139 zł (z vat) z arguscarhire. Przydział kilometrów: nieograniczony.

    • michal

      W Express w Krakowie cena za weekend (17:30 piątek – 21:30 niedziela) sięga 500 złotych! Sam wynajem to tylko ułamek tej ceny. Wypożyczalnie zarabiają na dodatkowym ubezpieczeniu, podstawianiu samochodów itd. Jak dla mnie te dodatkowe opcje są konieczne, żeby można było mówić o komforcie i prawdziwym zastąpieniu własnego samochodu.

  • ja.n.

    Dobrze że takie pomysły powstają (wynajem roweru – czasem korzystam, skutera, samochodu) bo czasem mogą takie usługi sie przydać ale jeśłi nie musze przewieźć czegos np cięzkiego lub dużych zakupów to w mieście zawsze wolę jechac komunkacją miejską – choc mam auto – no chyba że pogoda jest na prawde fatalna – no ale wtedy prawie wszyscy jadą samochodami i całe miasto stoi w korku ;-) Myślę że jeśli juz będę wyjątkowo potrzebował auta to skończy sie na taxi :-)

    • amonlb

      Ja od jakiegoś czasu przymusowo korzystam z samochodu zamiast komunikacji miejskiej (remont na mojej trasie)
      Poziom stresu skoczył mi o jakieś 500%, wychodzę z domu wcześniej, wracam później i łatwiej się denerwuję nakręcony od rana przepychanką podczas dojazdu do pracy.

      Zdecydowanie tęsknię za dojazdami komunikacją :(

  • Morski Morświn

    Każdy prawdziwy facet traktuje swoje auto jak kobietę, dba, pieści, gada do niego. Nie wyobrażam sobie za każdym razrm wsiadać do innego samochodu którym niewiadomo kto jeździł przed tobą. Wypierdziane fotele, kozy na kierownicy i cholera wie co jeszcze… nawet jak ma się kochankę to jedną max dwie.

  • Martin

    Polecam Panka w Warszawie. Korzystam od czasu do czasu. Jest najtańszy.

  • olekplay

    Trochę słabo, że w artykule nie wspomniano o startującym dosłownie za chwilę pierwszym miejskim systemie wypożyczania aut elektrycznych na minuty we Wrocławiu – Vozilla. Auta będą miały dedykowane miejsca parkingowe, możliwość wjazdu na niektóre buspasy, a w przyszłości nawet będą podłączone do systemu sterującego miastem(dzięki czemu będą miały np. pierwszeństwo na skrzyżowaniach).