172

Biznes po polsku: fakturę się zapłaci jak się zapłaci

Nie wiem czy nieterminowe płatności to plaga tylko w naszym kraju czy również na świecie? U nas niestety jest dramatycznie źle. Firmy traktują termin płatności na fakturach jako niezobowiązującą datę, do której spokojnie można dołożyć kilka tygodni czy miesięcy i nic się nie stanie.

Nie są to tylko moje obserwacje. Za każdym razem kiedy na Facebooku ktoś głośno krytykuje jakąś firmę za brak płatności w terminie, zawsze pod spodem są dziesiątki komentarzy z opisem podobnych historii.

Ostatni przykład to Łukasz Smoliński z ekskluzywnych cukierni DESEO, który pokazuje przykład jak duża firma nie jest w stanie zapłacić niecałych 300 PLN w terminie. Ponieważ Łukasz jest znaną osobą w świecie marketingu dlatego za chwilę pewnie zrobi się nieco głośnie o tym „długu”.

Jakim trzeba być żenującym dziadem żeby być międzynarodową firmą…międzynarodową marką…prosić o wydłużony termin pł…

Opublikowany przez Lukasz Smolinski na 4 styczeń 2017

Pytanie tylko czy naprawdę aż takich środków potrzeba do tego aby firma zapłaciła w terminie za produkt/usługę? Co ciekawe, te „przedłużane” terminy płatności dotyczą głównie dużych firm. Często tych z pierwszych stron gazet.

Wiemy oczywiście jakie jest wytłumaczenie – procedury, dział księgowości, prezes nie podpisał zamówienia itp. Wszyscy dłużnicy powinni więc charakteryzować się wyrozumiałością – tym bardziej, że przecież wisi nad nimi ryzyko niezrobienia kolejnego „biznesu”, jeśli będą się nachalnie upominać.

Podobnych przykładów są tysiące. Sam pamiętam, że za czasów korporacji jeden z dostawców firmy nie mogący się doprosić o płatność (zbywano go, dokumenty gdzieś przeleżały, nikt nie był zainteresowany przypilnowaniem płatności) tak się zdenerwował, że napisał list do szefa korporacji. Po awanturze okazało się, że przelew można puścić w kilka godzin.

Przykładów na przedłużające się płatności doświadczyłem też na własnej skórze. Przeważnie były to grube tysiące złotych i na przykład banki, które w swoich procedurach poza 45 dniowym terminem płatności, nie przewidują pośpiechu w płaceniu kontrahentom.

W efekcie tego i dzięki wspaniałym przepisom prawnym. Firma płaci podatek VAT od pieniędzy, których jeszcze nie ma na koncie. W przypadku dużych kwot wpływa to oczywiście na płynność finansową i często doprowadza do problemów.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego w kulturze dużego biznesu jest taka frywolność, jeśli chodzi o wywiązywanie się z płatności? Przeważnie mówimy o dobrze prosperujących firmach międzynarodowych, ale oczywiście dotyczy to również małego biznesu.

Nie wiem czy to odosobniony przypadek, ale ostatnio zwracałem dwa zegarki Basis Peak, niestety okazało się, że się przegrzewają i producent zrobił tak zwany recall z rynku. Marka przestaje istnieć więc zwracają klientom pieniądze.

Sytuacja jest więc dość trudna – nie dość, że biznes się nie udał, to jeszcze postanowili zwrócić klientom pieniądze. Jak wyglądał proces zwrotu? Dokładnie tak jak opisali to w pierwszym mailu. Odsyłam sprzęt na ich koszt, następnie po otrzymaniu go w ciągu 5 dni robią przelew. I tak się stało, a było to blisko 1000 USD. Odzyskałem pełny koszt zegarków z przeprosinami od firmy za problematyczny produkt.

Można? Okazuje się, że można zachować klasę nawet jak się jest w trudnej sytuacji.

Jak wygląda obsługa sytuacji kryzysowej w polskich firmach? Pamiętacie odwołany mecz Barcelony, która miała w Polsce (w Gdańsku) rozegrać mecz sparingowy? Mecz odwołano, ale na zwrot pieniędzy, które zapłaciłem musiałem czekać długimi miesiącami.

Ostatnio na Facebooku, mój kolega Paweł Jarco wrzucił prześmiewczy tekst z linkiem do dokumentu zawierającego „listę agencji płacących w terminie”. Dokumenty był pusty. Zastanawiam się jednak czy taka lista faktycznie nie powinna powstać. Tylko zamiast płacących na czas, umieszczano by tam dłużników ze zdjęciem niezapłaconej faktury. Oczywiście nie każdy chce iść z klientem na udry i się w ten sposób domagać zwrotu pieniędzy – założę się jednak, że dzięki takiej liście udałoby się uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji.

Na koniec jeszcze jedno! Drodzy właściciel firm – zatrudniajcie księgowych którzy się na bieżąco edukują. Kiedy słyszę o tym, że FV nie została opłacona bo nie ma na niej podpisu czy pieczątki to naprawdę nóż się w kieszeni otwiera. Wielu księgowym wydaje się też, że mogą stawiać warunki i dyktować jak poprawnie powinna wyglądać faktura VAT aby łaskawie ją zaakceptowali – tych proszę zwolnijcie jeszcze szybciej.