8

Biało-czerwone niusy kosmiczne

Dzieje się, oj, dzieje w szeroko rozumianym rodzimym programie badań kosmicznych! O ile utyskuję na fakt, iż do polskich działań w tym zakresie na siłę doklejają się politycy (darmowe wycieczki do Gujany Francuskiej), o tyle szalenie chwalę i wspieram wszelkie działania oddolne, niezwiązane z chciwością i pozerstwem. rekord zgłoszeń na konkurs robotów marsjańskich! Blisko 40 drużyn z aż dwunastu krajów ma szansę zmierzyć się w tym roku w drugiej edycji European […]

Dzieje się, oj, dzieje w szeroko rozumianym rodzimym programie badań kosmicznych! O ile utyskuję na fakt, iż do polskich działań w tym zakresie na siłę doklejają się politycy (darmowe wycieczki do Gujany Francuskiej), o tyle szalenie chwalę i wspieram wszelkie działania oddolne, niezwiązane z chciwością i pozerstwem.

rekord zgłoszeń na konkurs robotów marsjańskich!

Blisko 40 drużyn z aż dwunastu krajów ma szansę zmierzyć się w tym roku w drugiej edycji European Rover Challenge. To opisywany już przeze mnie międzynarodowy konkurs robotów marsjańskich. Wśród zgłoszonych zespołów są: amerykański Uniwersytet Yale, wielokrotni zwycięzcy amerykańskiej edycji zawodów z Politechniki Białostockiej czy też zeszłoroczni finaliści ERC z Politechniki Świętokrzyskiej i Uniwersytetu Kairskiego. Zawody będą oceniane przez ekspertów z Europejskiej Agencji Kosmicznej.

– To zdecydowanie rekord w historii podobnych zawodów na całym świecie, gdzie już druga edycja przyciąga tak dużą liczbę zainteresowanych zespołów. Stało się więc faktem, że European Rover Challenge zostało już docenione jako prestiżowe wydarzenie, w którym trzeba wziąć udział, co dodatkowo promuje nasz kraj na mapie interesujących imprez naukowo-technologicznych – mówi Łukasz Wilczyński z Europejskiej Fundacji Kosmicznej, organizator ERC.

ERC2015

Zawody odbędą się 5-6 września 2015 roku na terenie Regionalnego Centrum Naukowo-Technologicznego w woj. Świętokrzyskim. Zadaniem zespołów jest skonstruowanie robota, który będzie rywalizował w symulowanych zadaniach marsjańskich, czyli nawigacyjnych, geologicznych oraz terenowych. Zawodom towarzyszyć będzie Piknik Naukowo-Technologiczny, podczas którego firmy oraz instytucje prezentują najnowsze osiągnięcia w dziedzinie nauki i techniki.

– Zeszłoroczna edycja wydarzenia przyciągnęła do RCNT ponad 25 tysięcy widzów. To doskonała okazja do prezentacji także bogatej oferty edukacyjnej Centrum Nauki Leonardo da Vinci, które rozpoczęło działalność właśnie podczas pierwszego ERC – mówi Marcin Perz z Regionalnego Centrum Naukowo-Technologicznego, współorganizator wydarzenia. – W tym roku przygotowaliśmy dodatkowo warsztaty dla nauczycieli, przeprowadzane we współpracy z ESERO, czyli biurem edukacyjnym Europejskiej Agencji Kosmicznej.

Więcej o zawodach na stronie roverchallenge.eu

Liceum leci w kosmos!

Tego jeszcze nie było! Uczniowie szkół średnich budują rakietę, która osiągnąć ma stratosferę. Pojazd ma wynieść na wysokość 15 km zaprojektowaną przez młodych ludzi sondę! Będzie to możliwe już za rok – jeśli tylko uda się uczniom zebrać niezbędne fundusze.

Młodzi naukowcy plany mają ambitne. Chcą stworzyć systemy aktywnego stabilizowania satelitów typu CanSat oraz rakiet sondażowych. Zarówno satelita jak i elektronika na pokładzie rakiety będą zbierać dane podczas całego lotu. Dlaczego troposfera? To najniższa warstwa atmosfery, w której zachodzą procesy kształtujące klimat. To właśnie tu dochodzi do turbulencji oraz innych zjawisk mających bardzo duży wpływ na lot statków powietrznych, także rakiet. Zbadanie tych procesów oraz zachowania konstrukcji na krawędzi troposfery i stratosfery dadzą możliwość osiągania przez licealistów większych pułapów i prowadzenia ciekawszych eksperymentów.

CanSat (nazwa wywodzi się z faktu, iż obiekt będzie miał wielkość puszki po Coli) oparty ma być o ośmiobitowy mikrokontroler z rodziny AVR zarządzający wszystkimi urządzeniami pokładowymi. W kapsule będzie się znajdował akcelerometr, żyroskop, magnetometr, dwa termometry, barometr, odbiornik GPS, czujnik natężenia światła ultrafioletowego oraz czujniki dwóch gazów: dwutlenku węgla i metanu.

Próbnik będzie zbierał dane i zapisywał je nawet do 100 razy na sekundę (w zależności od rodzaju danych) na dwóch kartach pamięci MicroSD oraz transmitował je radiowo z prędkością pięciu odczytów na sekundę do naziemnej stacji odbiorczej. Pozwoli to na natychmiastową analizę danych i śledzenie parametrów lotu oraz późniejsze odszukanie CanSata po lądowaniu.

Minisatelita wyposażony zostanie również w drugi nadajnik radiowy transmitujący dane o położeniu z emisją RTTY. To urządzenie zapasowe o dużym zasięgu zapewniające uczniom możliwość odzyskania kapsuły w przypadku utraty łączności z pierwszym nadajnikiem.

Uczniowie z Gdańska, Tczewa i Słupska potrzebują minimum 65 tysięcy złotych. Dużo to, mało? Ja takiej kwoty na oczy w życiu nie widziałem, ale możecie być pewni, że podobne przedsięwzięcie, gdyby organizowała je NASA, kosztowałoby zapewne sto razy więcej!

Zbiórka odbywa się na łamach serwisu Polak Potrafi. Niestety, zainteresowanie nią jest niewielkie, a do końca zostało już tylko 10 dni…

Pierwszy próg finansowania – 65 000 PLN – pozwoli na zbudowanie rakiety i CanSata, przeprowadzenie testów oraz samego lotu. Licealiści muszą kupić część sprzętu niezbędnego do zbudowania tak dużej konstrukcji, a także materiały aluminiowe, tkaniny węglowe, żywice epoksydowe i inne materiały do budowy zarówno rakiety jak i sondy. Konieczny jest zakup niemal 100 kilogramów podtlenku azotu, który pozwoli na dokładne przetestowanie silnika rakietowego oraz wykonanie lotu testowego jak i docelowego. Niezbędne są również spadochrony, które pozwolą na bezpieczne lądowanie sondy i rakiety. Drugi próg – 85 000 PLN – pozwoli na kompleksową realizację projektu, zwiększenie liczby komputerów na pokładzie rakiety, co przełoży się także na większą ilość uzyskanych danych. Dzięki pełnej kwocie wsparcia będzie możliwe także doposażenie pracowni rakietowej „Rakietowy Tczew” w sprzęt, który pozwoli na rozwój zajęć prowadzonych dla dzieci i młodzieży.

Kiedy byłem mały, budowałem rakiety z papieru, a do przedszkola chodziłem z encyklopedią badań kosmosu pod pachą. Potem, jako uczeń szkoły podstawowej, kupowałem i składałem rakiety z silnikami odrzutowymi. Moim największym marzeniem było polecieć w kosmos. Dlatego szczerze kibicuję wszelkim inicjatywom związanym mniej lub bardziej z programem badań pozaziemskich. Trzymam więc kciuki za młodych konstruktorów i będę śledził ich poczynania, a Was zachęcam do wzięcia udziału w zbiórce.

 

  • Roman

    Przecież to modelarstwo, a nie badania kosmiczne.

    • Maria Konotop

      SatCany to coś więcej niż modelarstwo. Podobnie jak konkurs łazików. No ale najlepiej zjechać, bo polskie.

    • Roman

      Nie jadę tego bo Polskie. Nie obchodzi mnie narodowość.
      Bardzo dobrze wam życzę, bo to fajna zabawa i zbieranie doświadczeń.
      Nie lubię tylko przesadnego marketingu dorabiającego ideologię do prostych rzeczy.

    • Roman

      I nie oceniaj mnie tak z góry bo właśnie załatwiałem sponsora :P

    • Wojtek Sykurski

      Hej, patrzę teraz na to jak im idzie zbiórka – niestety, marketing jest potrzebny. Już były przypadki projektów, gdzie zabrakło na bilety na finał konkursu w USA i inne kwiatki.
      Pozdrawiam

    • Łazik

      Nie byłbyś w stanie tak zaprogramować „scalaka” jak oni, więc nie zgrywaj chojraka i znawcy.

    • Roman

      Programuje lepsze rzeczy niż oni zawodowo.

  • Kamil Gorski

    polan can into space! #kuhwastronk