9

Beesfund, czyli crowdfunding w Polsce. Przeczytajcie wywiad z Arkadiuszem Regiecem i wygrajcie wejściówki na konferencję

Crowdfunding to jedno z ciekawszych zjawisk w internecie, pozwalające na pozyskiwanie środków na realizację projektów za pośrednictwem małych wpłat od internautów, którzy w zamian nabywają produkt lub dostają gratyfikację w innej postaci. O serwisie Kickstarter zapewne nie jeden czytelnik Antyweba słyszał, ale również w Polsce podejmowane są podobne inicjatywy, ze zmiennym szczęściem dodać należy. Jedną z ostatnich inicjatyw jest Beesfund.com. Beesfund.com to oczywiście platforma crowdfundingowa, przy czym twórcy serwisu postanowili podejść […]

Crowdfunding to jedno z ciekawszych zjawisk w internecie, pozwalające na pozyskiwanie środków na realizację projektów za pośrednictwem małych wpłat od internautów, którzy w zamian nabywają produkt lub dostają gratyfikację w innej postaci. O serwisie Kickstarter zapewne nie jeden czytelnik Antyweba słyszał, ale również w Polsce podejmowane są podobne inicjatywy, ze zmiennym szczęściem dodać należy. Jedną z ostatnich inicjatyw jest Beesfund.com.

Beesfund.com to oczywiście platforma crowdfundingowa, przy czym twórcy serwisu postanowili podejść do tematu nieco bardziej kompleksowo i połączyć kilka modeli w ramach jednego rozwiązania. Z jednej strony można wspierać dany projekt po prostu za pomocą środków pieniężnych w zamian za z góry określone dobro lub usługę. Z drugiej strony Beesfund oferuje również możliwość udziałowego finansowania społecznościowego, czyli, że dana firma może, w zamian za środki, zaoferować użytkownikom udziały. Oba modele mogą się również uzupełniać w ramach jednego projektu. Beesfund, po 3 miesiącach działalności, ma już pierwsze sukcesy. O nich oraz o samym portalu i pomyśle na niego rozmawiałem z prezesem Arkadiuszem Regiecem:

Kamil Mizera: Dlaczego postawiliście na crowdfunding?

Arkadiusz Regiec: To mechanizm niezwykle potrzebny w Polsce, w której mnóstwo jest świetnych pomysłów. Model ten jest już zweryfikowany w krajach, w których kapitału i możliwości rozwoju przedsięwzięć jest więcej. U nas z kolei jest mnóstwo ludzi, którzy nawet nie zdają sobie sprawy, jak łatwo można pozyskać finansowanie i wsparcie merytoryczne, potrzebne do zrobienia pierwszych kroków na rynku.

Każdy ma świadomość tego, że proces inwestycyjny jest skomplikowany, a wiele przedsięwzięć i tak upadnie. Żeby była jasność – crowdfunding nie jest mechanizmem prostym i w przeciwieństwie do poglądów części osób, które się do nas zgłaszają „pieniądze nie zbiorą się same”. Natomiast jest to ogromna szansa i chcemy ją oferować, jest to nasz cel biznesowy, ale także działanie ideologiczne.

Po 3 miesiącach działalności rynek już zweryfikował sens rozwoju portalu. W ramach pionierskiego projektu crowdfundingu udziałowego, jako pierwsza spółka w Europie Środkowo-Wschodniej zebraliśmy 50 000 zł za 5% akcji spółki. Zakończyła się kilka projektów nie udziałowych, a mała firma z Poznania – Szkoła Brydża Sportowego na współpracy z nami opiera strategię rozwoju. Po raz drugi weszła na beesfund.com, tym razem wykorzystując portal do ekspansji w czterech kolejnych miastach.

KM: Na czym opieracie model biznesowy i czym różnicie się od konkurencji?

AR: Model biznesowy beesfund.com to przede wszystkim prowizja pobierana od kapitału pozyskanego przez projektodawców, którzy osiągną swój cel finansowy. Zasadniczo zarabiamy, gdy zarabiają inni, co jest uczciwe, bo dzielimy się ryzykiem niepowodzenia. Dodatkowo oferujemy wsparcie biznesowe, prawne oraz marketingowe. Wiele osób jest zainteresowanych przerzuceniem na nas tych działań, podczas gdy sami mogą koncentrować się na rozwoju projektu i przygotowaniu go do rozpoczęcia zbiórki kapitału.

Podstawowym wyróżnikiem beesfund.com jest to, że jesteśmy pierwszą w Polsce platformą umożliwiającą korzystanie z crowdfundingu udziałowego. Tak naprawdę opiera się to na przeprowadzeniu małych ofert publicznych sprzedaży akcji, co pozwala potencjalnie zebrać większy kapitał, niż w przypadku modelu nieudziałowego. Kilkaset tysięcy złotych często jest wystarczające żeby dopracować prototyp, przygotować ofertę, wejść na rynek i przetrwać na nim pierwsze miesiące. Kreujemy nowe źródło kapitału wysokiego ryzyka dla pomysłodawców i alternatywną formę inwestycji dla mini aniołów biznesu. To ważne, bo cały crowdfunding, także po części w modelu udziałowym opiera się na nowym typie dawcy kapitału. Taka osoba angażuje się w projekt i ocenia go pod kątem tzw. emocjonalnej stopy zwrotu, podejmuje decyzje sercem i chęcią współuczestnictwa w projekcie, a nie jedynie na podstawie liczb wynikających z arkusza kalkulacyjnego.

Model ten niesie szereg korzyści dla inwestorów. Po pierwsze mogą z tym samym kapitałem początkowym uczestniczyć w wielu projektach jako akcjonariusze. Po drugie, ryzyko rozproszone jest na wiele osób. Uważamy, że to szansa dla polskiego rynku kapitałowego, gdyż na najwcześniejszym etapie cyklu życia przedsiębiorstwa następuje pierwsza walidacja i wycena pomysłu. Jesteśmy przekonani, że spółka w której wizję uwierzą mali aniołowie biznesu na beesfund.com i pomogą jej rozwinąć skrzydła, będzie bardziej interesująca dla inwestorów w kolejnych etapach rozwoju, co doprowadzi do następnych rund finansowania.

KM: Czy orientowaliście się, jak wygląda adaptacja idei crowdfundingu w Polsce nim weszliście z Beesfund? Czy sądzicie, że Polacy gotowi są na tą formę inwestowania nowych projektów?

AR: Oczywiście, że tak! Do startu przygotowaliśmy się bardzo długo – merytorycznie, od strony prawnej, ale także praktycznie, rozmawiając z potencjalnymi projektodawcami na długo przed startem w sierpniu. Rozpoznaliśmy wiele branż, starając się zrozumieć panujące tam warunki, relacje i możliwości pozyskania kapitału. To utwierdziło nas w przekonaniu, że finansowanie społecznościowe to w końcu zdrowy i przejrzysty model dla niektórych kategorii projektów.

Oferujemy zupełnie nowy model pozyskiwania kapitału, który nie jest powszechnie znany. Byliśmy tego świadomi i obecnie sporą część naszej pracy poświęcamy na edukację, informację i pozyskiwanie nowych, interesujących projektów. Ten rynek do tej pory właściwie nie istniał, mierząc go w kategoriach biznesowych. Polacy są na crowdfunding gotowi i w końcu mają miejsce, w którym kreatywni twórcy mogą spotkać się z dawcami kapitału wysokiego ryzyka.

Wiele osób uważa, że poza wspieraniem inicjatyw charytatywnych my Polacy jesteśmy niezbyt ufni. A przecież poprzez pośredników finansowych – banki, fundusze inwestycyjne itp. i tak wchodzimy w wiele ryzykownych przedsięwzięć. Oczywiście, tam jest profesjonalny podmiot, który środkami zarządza, ale za to tracimy kompletnie poczucie współwłasności i ograniczamy możliwość realizacji zysków. Paradoksalnie nie tylko wspieramy zasypywanie luki kapitałowej, ale odpowiadamy też na potrzebę osób, które nie mają dostępu do ciekawych projektów inwestycyjnych.

KM: W jaki sposób chcecie zachęcić Polaków do idei crowdfundingu?

AR: Nic tak dobrze nie ukaże mechanizmu finansowania społecznościowego, jak zadowolenie i opinie wspierających projekty zakończone sukcesem. Oczywiście szykujemy szereg akcji marketingowych i edukacyjnych, ale trzeba pamiętać, że beesfund.com jest narzędziem w rękach projektodawców i wspierających. Tylko dzięki ich sukcesom przedstawiony i spopularyzowany będzie model pozyskiwania kapitału. Zakończył się sukcesem projekt autotematyczny wydania książki właśnie o crowdfundingu, a teraz w modelu przedsprzedażowym trwa projekt konferencji „Crowdfunding w Polsce 2012”.

KM: Prawo w Polsce potrafi być niczym dżungla – jak radzicie sobie z tym w Beesfund?

AR: Dzięki współpracy z kancelarią Czarnik, Porębski i Wspólnicy, która doskonale zna meandry prawa internetowego, autorskiego i zbiórek publicznych, wypracowaliśmy bardzo dobry model prawny. Geniusz tkwi w jego prostocie. Nie dość, że na podstawie znanych przepisów crowdfunding jest legalny, to jeszcze zapewniamy ochronę wspierających idącą dużo dalej, niż w przypadku modeli opartych na darowiznach, czy zbiórkach publicznych. To było dla nas bardzo ważne i cieszymy się, że udało się nam ten aspekt bardzo precyzyjnie dopracować.

Od początku istotne było dla nas nie tylko, jak w Polsce umożliwić stosowanie finansowania społecznościowego, ale też jak zabezpieczyć interesy poszczególnych stron.

Zasadniczo crowdfunding udziałowy opiera się w całej Europie na zapisach dyrektywy u nas ujętej w ustawie o ofercie publicznej, która zwalnia z pewnych obowiązków informacyjnych w przypadku ofert publicznych o wartości do 100 000 euro. Natomiast crowdfunding nieudziałowy to u nas de facto transakcja sprzedaży, a właściwie przedsprzedaży co wynika z przedłużonego procesu zakupowego. To powoduje, że nie ma nagród typu „dozgonna wdzięczność”, czy „uśmiech”, a autorzy projektów płacą podatki. Niektórym to nie odpowiada, ale dla nas bezpieczeństwo wspierających i zapewnienie im ochrony jest kluczowe.
Prawdą jest, że szereg zapisów jest niewygodnych dla nas, jako start-upu internetowego. Wolelibyśmy mieć wszystko na jedno kliknięcie, a tak nie jest. Natomiast bezpieczeństwo jest dla nas kluczowe, nawet kosztem spadku konwersji.



Jak widać Beesfund powoli prze do przodu. Gdy startował w sierpniu znaleźć można było na nim zaledwie kilka ofert, teraz jest kilkadziesiąt.

A ponieważ wspomniana wyżej konferencja „Crowdfunding w Polsce 2012” zbliża się wielkimi krokami, to wraz z Beesfund przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym możecie wygrać 3 wejściówki na tę konferencję, która odbędzie się 12 grudnia 2012 roku w Warszawie.

Co trzeba zrobić, aby wygrać te bilety? Proste. Piszcie w komentarzach odpowiedź na pytanie „Jaka jest Twoja wizja przyszłości crowdfundingu w Polsce?. Pisać możecie do wtorku 27.11.2012 do godziny 14stej. Potem razem z Beesfund wybierzemy 3 najlepsze odpowiedzi i nagrodzimy ich autorów/autorki wejściówkami na konferencję. Powodzenia!

 

  1. Zbigniew Kruszczyk napisał(a):

    Fajnie, że promujecie BF. Szkoda, że teraz się dowiaduję, bo kupiłem już bilet… Dobrze, że załapałem się chociaż na ten dla najszybszych ;)!

  2. Artur Krasiński napisał(a):

    Przyszłość crowdfundingu w Polsce zależy głównie od strategii informacyjno-uświadamiającej społeczność wirtualną przez organizacje czy też ludzi zaangażowanych w takie projekty jak BF. Trudno przekonać młodych Polaków czy też w średnim wieku, że warto dać komuś pieniądze na produkt, który dopiero ma powstać, kiedy ów Polak został wychowany na torrentach, warezach itp i nigdy w życiu nie zapłacił za GOTOWY produkt elektroniczny.
    Tak jak było wspomniane wyżej w materiale, jeżeli uda się uruchomić w Polsce kilka projektów z finansowania społecznościowego i osiągną one wymierny sukces, być może w przeciągu 5 lat taka forma zdobywania funduszy stanie się w naszym kraju popularna. Natomiast tak jak piszę, wszystko jest obecnie w rękach ludzi zainteresowanych tematem. Przy odrobinie szczęścia powinno się udać.

  3. Paweł Kuźniar napisał(a):

    Moja wizja przyszłości crowdfundingu w Polsce? – to że za pomocą takiego typu serwisu, będzie można sprzedawać udziały w działających spółkach kapitałowych lub takich które dopiero powstaną. Może sprzedam udziały z mojej spółki w ten sposób :-)

  4. Alex Kalemba napisał(a):

    @Artur Krasiński nie do końca zgodzę się. Znam wielu ludzi z mojego otoczenia, którzy wspierali już jakieś projekty. W większości to gracze, co jeszcze bardziej cieszy mnie, że wbrew powszechnej opinii nie wszyscy chodzą na zakupy nad Piracką Zatokę.

    Co do samego rozwoju crowdfundingu w Polsce, to chyba jeszcze nie mam dokładnie sprecyzowanych oczekiwań. Na pewno ucieszyłaby mnie jakaś aktywność growych indie-developerów (projekty pokroju Project Eternity, czy Star Citizen na razie przecież w ogóle nie wchodzą w rachubę). Myślę, że społeczność graczy jako dosyć zwartego środowiska i szukającego nowych, świeżych pomysłów w grach na pewno potrafiłaby wesprzeć „swoich”.

  5. Michał Kosecki napisał(a):

    1. de facto nie jest to crowdfunding a platforma sprzedażowa;
    2. pomysły, które chwytają oddolnie, mają niskie progi i lokalne oddziaływanie (poniżej 1000 zł) – strzelam, że wpłat również dokonuje lokalna społeczność;
    3. poszły udziały (choć do końca nie jestem pewien, co sprzedawano) w projekcie – propozycje inwestycji tych środków są fatalne;
    4. sfinansowano wydruk kilkuset egzemplarzy książki o crowdfundingu.
    5. wszystkie większe akcje (projekt opracowania podręczników do nauki języka migowego, sfinansowanie magazynu „Park”) padły lub padną w najbliższym czasie.
    6. „sukcesem” zakończyło sześć akcji.

    najciekawszym epizodem jest objęcie mecenatem książki „Husaria pod Wiedniem” przez dwa browary.

  6. Krzysztof Hołyński napisał(a):

    A dla mnie crowdfunding w Polsce pójdzie w trochę innym kierunku niż w Europie, czyli bardziej ku działaniom niekomercyjnym.
    I może to i dobrze bo naszemu sektorowi non-profit bardzo przyda się coś co zwiększy ich dywersyfikacje przychodów. Póki co to właściwie oni uczestniczą w dyskusjach z ministrem Bonim nad nową ustawą o zbiórkach publicznych, która pewnie za rok to wszystko ładnie ureguluje (vide http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/825784.html)
    Więc jak dla mnie za pięć lat będzie rozwijający się crowdfunding dla projektów społecznych oraz trwająca przez trzy lata dyskusja czy warto będzie te zapisy zmieniać i dopuszczać do tego biznes (ktory będzie działał jako platforma sprzedażowa co dla mnie ma mało wspólnego z funding)

  7. Maciek Monkiewicz napisał(a):

    Przyszłością crowdfundingu w Polsce jest to co dopiero wydarzy się na tej scenie. Bądźcie czujni;-)

  8. Przemek Kuśmierek napisał(a):

    Przyszłość jest teraz, prognozowanie, co będzie za 5 lat – … nie da się. Tak jak w naturalny sposób tworzenie pewnych treści Internecie przeszło w ręce czytelników tak i finansowanie części projektów przejdzie w ręce konsumentów – w końcu, kto wie lepiej, czego chcemy od nas samych..?
    A że trafiają się projektu, które nie pozyskają finansowania – tak miało być – nie wszystko, co wymyślimy musi się udać – to jest naturalne.
    Podpisuję się obiema rękami pod Beesfund – tak trzymać i nie dajcie się Heiterom

  9. Karol Krõl napisał(a):

    Jeszcze 3 godziny na wygranie biletów!