25

Badania rynku pracy w sieci, czyli rzecz psu na budę

Do sieci trafiło w maju przeszło 100 tysięcy ogłoszeń o pracę. Tak wynika z badań Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych oraz Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Czyżby koniec kryzysu? Bynajmniej. Nie wiem, po co komu takie badania i czy mają jakikolwiek cel poza fałszowaniem rzeczywistości. Co mówi nam informacja, że ofert pracy w sieci jest więcej? Dokładnie nic. Liczbami można się chwalić długo i wytrwale, jednak guzik […]

Do sieci trafiło w maju przeszło 100 tysięcy ogłoszeń o pracę. Tak wynika z badań Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych oraz Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Czyżby koniec kryzysu? Bynajmniej. Nie wiem, po co komu takie badania i czy mają jakikolwiek cel poza fałszowaniem rzeczywistości.

Co mówi nam informacja, że ofert pracy w sieci jest więcej? Dokładnie nic. Liczbami można się chwalić długo i wytrwale, jednak guzik to zmienia, gdy poza liczbami nie ma analizy jakościowej. A ta odkryłaby potworną prawdę, którą w kilku słowach pokażę na przykładzie pracy w bliskiej mi działce mediów i PR.

Ogłoszeń jest coraz więcej, faktycznie, jednak zdecydowana ich większość dotyczy… bezpłatnych praktyk studenckich. Nie brakuje też anonsów fałszywych (sytuację taką już raz opisywałem), których zadaniem jest namówić naiwnych do przekazania swych danych osobowych, którymi potem ktoś będzie z powodzeniem handlował. Nad procederem takim nie ma żadnej kontroli. Mało tego, jedną z takich inicjatyw sfinansowała Unia Europejska kwotą blisko sześciu milionów złotych (sic!).

Największym problemem pozostaje jednak cichy, nieformalny układ w konwencji XIX-wiecznego kapitalizmu, w którym oświata pobiera od młodych ludzi szmal po to, by potem kazać tym samym młodym ludziom tyrać w charakterze bezpłatnej lub nikczemnie taniej siły roboczej. O czym mówię? O praktykach studenckich, które stały się formą arcypatologiczną, napędzającą mechanizm nieuczciwych pracodawców. Takich zresztą ogłoszeń jest właśnie najwięcej. Nie na darmo też mówi się o Wrocławiu, jako mieście zbieraczy bawełny, bowiem w tym skądinąd bogatym mieście, zdobyć stałą pracę za 1500 zł netto to jak wygrać w totolotka. Współczesnym niewolnikiem jest tu student, który zrobi wszystko – za nic…

Jest źle, a wysoki poziom bezrobocia to bogate pole dla cybernadużyć, bowiem coraz więcej procesów rekrutacyjnych zaczyna się od potrzeby przetwarzania danych osobowych. Niestety, w komunikatach do mediów rządzą tylko liczby. Nie jest ważne, że nawet znane portale z ogłoszeniami zostały wręcz zaspamowane przez oszustów. Ważne, że liczby imponują! Szczęść Boże…

  • Marcin Laskowski

    Odpowiedz lepiej dlaczego te praktyki są takie popularne i co jest ich przyczyną :P Ilość ogłoszeń, średnia krajowa i bezrobocie to statystyka :)

  • bartek

    Zasadniczo nie mogę się zgodzić z tą tezą. Od jakiegoś czasu pracuję w firmie szukającej m.in. pracowników IT i bardzo ciężko jest znaleźć osobę o odpowiednich kwalifikacjach. Wiem że IT jest specyficzne i jest duże zapotrzebowanie na ludzi z tej branży. Szukamy jednak także ludzi do innych zawodów i wcale nie jest łatwo znaleźć kucharzy, dobrych pracowników budowlanych czy biurowych. Zgadzam się z Tobą w 100% w kwestii praktyk studenckich:/ To jakaś paranoja!

    • Kamil Ro. Dzióbek

      „pracowników IT i bardzo ciężko jest znaleźć osobę o odpowiednich kwalifikacjach. ”
      Jakie kwalifikacje potrzebujesz? Wszystko dotyczące IT jest w internecie, opisane jak dla debili. Daj ogłoszenie „Szukam kogoś kto umie szukać w google z podstrawą pisemna angielskiego”. Napisz, że umowa o pracę i możliwość pracy zdalnej to się chmary zlecą.
      „wcale nie jest łatwo znaleźć kucharzy, dobrych pracowników budowlanych czy biurowych.”
      Dziwne, może mieszkasz przy granicy i wszyscy wyjeżdżają za granicę, a wracają do Polski nocować.

  • Juras

    Właściwie opisałeś wszystko tak, że nie ma co komentować ale nasuwa mi się na myśl podobna analogia wszelkich firm internetowych chwalący się ilością użytkowników. Moje podejrzenie jest takie, że oni liczą wszystkich, którzy odwiedzili dany serwis od początku jego istnienia i już zostają wpisani na zawsze jako klienci w danych statystycznych danej firmy.

    Statystki mają to do siebie, że często są na bakier z rzeczywistością. I tak jak państwo podaje liczbę bezrobotnych, to liczą tych zarejestrowanych w urzędach pracy. Tych co pojechali w cholerę w świat za chlebem nie liczą, tych co nie są zarejestrowani też nie liczą. Także dane o bezrobociu są tak naprawdę z tyłka wyjęte i raczej tu odczucia obywateli są bardziej miarodajne niż państwowe statystyki.

  • kuba

    Mieszkam we Wrocławiu i według mnie szansa na znalezienie pracy jest. Sam mam znajomego, który zarabia 2500zł. netto na pełen etat i ma 22 lata. Inna znajoma co prawda nie pracuje w swoim zawodzie, ale zarabia 2000zł. netto, pracując od czwartku do niedzieli.
    Bezpłatne praktyki są popularne, gdyż wielu studentów dostaje pieniądze od rodziców i wolą mieć fajny wpis do CV niż zarabiać realne pieniądze w innym miejscu o mniejszym prestiżu. Ponadto uczelnie proponują płatne staże i zdarza się, że mają nadmiar miejsc, bo studenci nie są tacy chętni, żeby skorzystać z praktyk.
    Każdy chce mierzyć wysoko, więc młodzi ludzie wolą iść na bezpłatny staż do firmy z dobra nazwą aniżeli do mniejszych przedsiębiorstw, gdzie mogą zarobić pieniądze.
    Sam działam jako freelancer i niedawno otrzymałem propozycję pracy zdalnej na pełen etat za całkiem dobre pieniądze. Praca jest, ale mamy wolny rynek i trzeba mieć odpowiednie doświadczenie.
    Praca nie czeka na tych, którzy na studiach tylko się bawią, ale na osoby z odpowiednim doświadczeniem, które można zdobyć, więc nie zgadzam się z tezą postawioną w powyższym artykule.

    • quest

      ok, a możesz powiedzieć ile twoi znajomi płacą za mieszkanie ? Generalnie jakie ponoszą koszty, tak dla zobrazowania zarobków do wydatków

    • az

      Mieszkają po 6 na jednym wynajmowanym mieszkaniu.

    • Kamil Ro. Dzióbek

      To tak jak miałem w Anglii. Parówki pewnie gotowane w czajniku elektrycznym, potem płukanie i można herbatkę robić.

  • Łuk Łuk

    Panie Marcinie – krótko, z sensem i na temat. Moim zdaniem najgorszym rakiem toczącym rynek pracy jest wykwit wszelakiej maści tzw. „agencji zatrudnienia” – czyli kupmy laptopa, biurko i zgarniajmy część wynagrodzenia pracownika. Większość ogłoszeń jest napisana w ten sposób, że potencjalny kandydat nie wie co będzie robił, gdzie i przede wszystkim za ile. Dużo wody w Wiśle upłynie zanim zmieni się mentalność polskich pracodawców. Oni łaskawie „dają pracę” – nie choruj, nie miej żony, dzieci i zasuwaj za 300 Euro. Ostatnio jakiś „podwykonawca” Play’a szukał do salonu w Kędzierzynie pracownika. W ogłoszeniu można było znaleźć sformułowanie: „oferujemy najprawdziwszą w świecie umowę o pracę”… Wow!!!

    • Szef Rady Puchaczy

      „Moim zdaniem najgorszym rakiem toczącym rynek pracy jest wykwit wszelakiej maści tzw. „agencji zatrudnienia” – czyli kupmy laptopa, biurko i zgarniajmy część wynagrodzenia pracownika.”

      Chyba coś Ci się popieprzyło.

      Agencjom zatrudnienia płaci pracodawca a nie pracownik.
      Rekrutacja kosztuje, trzeba mieć wyszkolony personel, dlatego często taniej jest zlecić rekrutację profesjonalnej agencji niż prowadzić ja samemu.

    • Łuk Łuk

      „Agencjom zatrudnienia płaci pracodawca a nie pracownik.” – uff, dobrze, że się tutaj udzielasz i niesiesz godnie ten kaganek oświaty, bo w życiu bym na to nie wpadł.

      „Rekrutacja kosztuje, trzeba mieć wyszkolony personel, dlatego często taniej jest zlecić rekrutację profesjonalnej agencji niż prowadzić ja samemu.”

      Z punktu widzenia osoby poszukującej pracy mam w dupie jaka metoda rekrutacji jest tańsza.

      Zrozum człowieku, że ludzie chcą pracować, a nie tułać się od agencji do agencji i przechodzić ósmy etap rekrutacji na sprzedawcę wędlin w Tesco.

      Koszty rekrutacji. Powiedz jak działał kiedyś rynek pracy, skoro nie istniała ani jedna „agencja pracy”? To są po prostu twory, które nikomu do niczego nie są potrzebne, ale skutecznym marketingiem wmówiono ludziom, że tak musi być.

    • Szef Rady Puchaczy

      No cóż…

      Do dobrych specjalistów, zwłaszcza w IT, to dzwonią agencje a nie odwrotnie. I żaden dobry specjalista nigdzie się nie tuła.

      Odkąd działał wolny rynek pracy odtąd działały agencje zatrudnienia. A gdyby agencje nie były potrzebne to właściciele i akcjonariusze firm by im nie płacili.

      Coś Ci się myli z socjalizmem.

    • Marek Smoliński

      Biznes to nie działalność charytatywna. Zawierając z kimś umowę starasz się, żeby dał jak najwięcej od siebie i wziął jak najmniej od Ciebie. Jeżeli osoba po drugiej stronie jest fajtłapą, która nie potrafi zażądać godziwej zapłaty, albo nie potrafi zaoferować więcej niż inne fajtłapy, to otrzymuje tyle, na ile zasługuje. Proste.

  • Sebastian

    Panie Marcinie.
    Na jakiej podstawie twierdzi pan ze jakies liczby imponuja? Kto towerdzi, ze nastapil koniec kryzysu? Na 100 tys ogloszen ile dotyczylo bezplatnych praktyk? Itp., itd.
    Rzeczwiescie liczba 100 tys ogloszen nic nie mowi tak samo jak pana post.
    Co najwyzej mozna stwierdzic, ze ma pan gorszy dzien i nie lubi pan liczby 100 tys….

  • quest

    Masz rację, to samo będzie z Amazonem pod Wrocławiem. Cieszymy się z tego magazynu jak głupi z trąbki a tak naprawdę nic ta hala nie wnosi. Świetny wpis, obrazuje dokładnie co i jak się dzieje na rynku pracy. A tak z innej beczki, Wrocław i okolice mają chyba jakiś kompleks… zobacz że dają (wraz z rządem) dotacje dla takich gigantów jak LG, Amazon, na budowę ich zakładów, na zatrudnienie, oferują zwolnienia z podatków a jak założysz działalność to COKOLWIEK dostaniesz ? JA rozumiem że magnes dużej korpo przyciąga ale ile to gminy zarobiły na tych strefach ekonomicznych ? Nie mówimy tu o prestiżu tylko o twardej ekonomii.

  • Feniks06

    Z tego co się orientuje to każda aplikacja na stanowisko wiąże się z przetwarzaniem danych osobowych. No chyba, że nie zrozumiałem o co autorowi chodzi.

  • Szef Rady Puchaczy

    Psu na budę to jest ten durny artykuł.

    Gdyby autor pochylił się nad metodyką badań barometru rynku pracy, korelacjami z innymi wskaźnikami jak raporty z UP, PKB, ogłoszenia prasowe itp. i wykazał jej wady.
    Ale autor przeczytał nagłówek jakiegoś newsa, nabazgrolił coś na kolanie tak wyszedł kolejny
    pudelkopodobny artykuł.

    Ale co ja tam wiem, przecież wszystkowiedzący M. Drews zna się nawet na statystyce.

    • iks

      Autor napisał swoje uwagi do „badań” dwóch instytucji. Pewnie można mu zarzucić, że nie zgłębił dostatecznie metodologii owych „badań”, ale z jakiej paki miałby się babrać w kolejne prowizoryczne dane typu PKB, czy raporty UP.

    • Szef Rady Puchaczy

      Nie „babrać w kolejne prowizoryczne dane typu PKB, czy raporty UP” tylko sprawdzić metodykę badań by potem na ich temat się wypowiedzieć

      Czy recenzja smartfona lub tableta, zrobiona przez osobę, która nie widziała go na oczy Cibie satysfakcjonuje?

    • Michal

      Przeczytałem ten artykuł i też nie wiem o co chodzi. Autor chociaż mógł podać linka do tychże badań.

    • Szef Rady Puchaczy

      Myślisz, że widział je na oczy?
      I może jeszcze przeanalizował?

      Śmiem wątpić.

    • Marek Smoliński

      Też chciałbym bardziej merytorycznych artykułów, ale niestety target jest mały i autorom nie opłaca się poświęcać za dużo czasu na pisanie artykułów. Tym bardziej, że prawdopodobnie najwięcej zarabia się na tych, gdzie użytkownicy narzekają w komentarzach.

  • qwerty

    To po wuja student robi wszystko za darmo i się cieszy, że ma „doświadczenie”, a na codzien pije powo i siedzi na facebooku?

    • Kamil Ro. Dzióbek

      Dzięki studentom Polska gospodarka jest konkurencyjna z Chińską gospodarką.

  • Franciszek155

    Zapraszam do zapoznania się z ofertą
    firmy preply! Najlepsze oferty pracy

    http://preply.com/pl/wroclaw/oferty-pracy-dla-nauczycieli-języka-chińskiego

    oferty pracy nauczyciele chiński Wrocław

    Pracowałem z nimi przez ponad rok i
    zdobyłem cenne doświadczenie! Polecam.