61

Ap.pl – spór o domenę, czyli Dawid vs Goliat

Temat sporu o domenę ap.pl na Antywebie pojawił się już wcześniej w artykule Maćka. Pisał wtedy o tym, że całą sprawę Apple mogło rozwiązać polubownie, nie nadwyrężając przy tym swojego wizerunku. Sprawa jednak skończyła się w sądzie. Tym razem skupimy się zatem na możliwych rozwiązaniach prawnych. Autorem wpisu jest Adwokat Jakub Orłowski. Już na wstępie trzeba powiedzieć, że w prawie polskim brak jest jakichkolwiek norm […]

Temat sporu o domenę ap.pl na Antywebie pojawił się już wcześniej w artykule Maćka. Pisał wtedy o tym, że całą sprawę Apple mogło rozwiązać polubownie, nie nadwyrężając przy tym swojego wizerunku. Sprawa jednak skończyła się w sądzie. Tym razem skupimy się zatem na możliwych rozwiązaniach prawnych.

Autorem wpisu jest Adwokat Jakub Orłowski.

Już na wstępie trzeba powiedzieć, że w prawie polskim brak jest jakichkolwiek norm prawnych, które jasno wskazywałyby, że doszło do używania znaku towarowego Apple Inc. w adresach internetowych na terytorium Rzeczpospolitej Polski. Posługując się przykładem, jeżeli przedsiębiorca na towarze o kształcie puszki umieści logo o nazwie Coca-Kola i będzie taki produkt oferował do sprzedaży w granicach administracyjnych RP, to z łatwością odpowiemy, że narusza prawa ochronne do renomowanego znaku firmy Coca-Cola Company. Natomiast, gdyśmy zarejestrowali domenę internetową Coca-Kola.pl to, ciężko jest stwierdzić, że ten ciąg zero-jedynkowy, który na język zrozumiały dla ludzi tworzy nazwę Coca-Kola.pl jest użyciem znaku towarowego Coca-Cola.

Na takiej właśnie kanwie powstał spór Apple Inc. z polskim przedsiębiorcą, właścicielem domeny internetowej ap.pl. Ten spór sądowy jest typowym przykładem wykorzystania potężnego aparatu korporacyjnego skierowanego przeciwko zwykłemu, przeciętnemu sprzedawcy. Jest to przykład zastosowania i zaangażowania całkowicie nieproporcjonalnych środków do celu jaki gigant internetowy chce osiągnąć. Pozew w niniejszej sprawie liczy tyle, co przeciętne powieść, bo około 600 stron. Może jest tak, że w ten sposób powód chciał pokazać swoją determinację oraz zniechęcić do podjęcia obrony?

Czy w tej sytuacji Artur Janiszewski jest na całkowicie straconej pozycji? Nie do końca.

Paradoksalnie, główną siłą polskiego przedsiębiorcy jest siła jaka została wykorzystana przeciwko niemu i to właśnie ten fakt – niczym w Aikido – można obrócić przeciw atakującemu.

Zasada “czystych rąk”

W pierwszej kolejności należy wspomnieć o zasadzie “czystych rąk” polegającej na tym, że nie powinno (nie można) czynić zarzutów do kogokolwiek w sytuacji, gdy własne zachowanie może być odbierane jako naruszające pewne reguły postępowania. W tym kontekście należy cofnąć się w czasie i opowiedzieć o historii jednego ze znaków towarowych Apple i tego w jaki sposób został o zarejestrowany. Odmiana jabłek McIntosh czas jakiś temu była bardzo popularna. Jef Raskin, pracując dla Apple, owoce tej odmiany lubił. Zaprojektowany przez siebie komputer nazwał Macintosh. Modyfikacja pisowni marki była wymuszona ochroną znaku towarowego firmy McIntosh. Marka ta należała do firmy, która również zajmowała się produkcją sprzętu elektronicznego. Swoja drogą, firma Cortland będąca reselerem produktów Apple, wykorzystuje nazwę jabłoni Cortland pochodzącej właśnie od odmiany McIntosh.

Oznacza to, że firma z USA dla nazwania jednego ze swoich produktów posłużyła się istniejącą zarezerwowaną nazwą, do której nie miała żadnych praw. Sam znak towarowy Apple jest nazwą powszechną, której używania nikt zakazać nie może, bo tworzyłoby to sytuację bez precedensu.

Domena najwyższego poziomu przedmiotem sporu?

W prawie polskim (ale nie tylko) panuje powszechne przekonanie, że domena najwyższego stopnia (.pl, .com, itp.) nie ma charakteru odróżniającego. Oznacza to tyle, że przy badaniu, czy nazwa danej domeny internetowej może naruszać czyjeś prawa, bierze się pod uwagę tylko i wyłącznie domenę drugiego stopnia. Przykład: Cola.pl badamy i oceniamy nazwę Cola, a nie Cola.pl. Podobnie w tym przypadku: kwestionować można jedynie możliwość wykorzystania słowa “ap” w nazwie domeny.

Co ciekawe, Apple wydaje się doskonale tę zasadę rozumieć. Na stronie internetowej znajdziemy następującą informację:

Domain Names: You may not use an identical or virtually identical Apple trademark as a second level domain name. Not acceptable: “imac.com” , “imacapple.com”, “imac-apple.com”, “podmart.com”

W wolnym tłumaczeniu oznacza to, że zabronione jest identyczne używanie znaku towarowego Apple w domenie drugiego stopnia. Jeden z kluczowych argumentów dla których pozew nie powinien zostać uwzględniony.

A co na to polskie prawo?

W tym procesie Apple Inc. próbuje polskiemu przedsiębiorcy, który od wielu lat prowadzi działalność gospodarczą pod nazwą Art Production zakazać wykonywania działalności w internecie pod adresem ap.pl, gdzie “ap” jest akronimem od nazwy Art Production. Warto w tym miejscu przytoczyć art. 43 § 4 k.c., z którego wynika, że „Przedsiębiorca może posługiwać się skrótem firmy” – w tym przypadku „AP” jest skrótem firmy niezależnie od tego, jak będziemy czytać tez zwrot. Zgodnie z prawem polskim, przedsiębiorca ma również prawo do prowadzenia działalności w internecie, w domenie najwyższego stopnia .pl. W jaki zatem sposób połączenie tych uprawnień może naruszać prawo do znaku towarowego Apple Inc.?

Apple już wcześniej próbowało swych sił na tym polu. Chodzi o sprawę z 2012 roku, w której korporacja z Cupertino domagała się unieważnienia znaku towarowego a.pl. No cóż, w końcu pozwany pod tą domeną prowadzi sprzedaż (m.in.) jabłek.

Piąta władza – korporacje

Trudno wyobrazić sobie sytuację, że jakaś korporacja, jak duża by nie była, będzie mogła decydować o tym, czy na terenie danego kraju, ktoś będzie mógł lub nie używać liter lub słów, wchodzących w skład nazwy znaku towarowego powszechnie znanego. Możliwość posiadania takiego monopolu całkowicie wykracza poza jakiekolwiek dotychczas znane ramy prawne.

Ogranicza i negatywnie wpływa na możliwości twórcze. Przecież nazwa apple (po polsku jabłko) jest nazwą owocu, niczym więcej. Ochrona tego znaku towarowego jest zastrzeżona dla ściśle określonych zdarzeń prawnych i tak należy na nią patrzeć, nie ma ona charakteru absolutnego, o czym chyba zapominają jego właściciele.

Sprowadzając sytuację do absurdu Apple Inc. jako właściciel znaku towarowego Mac.com mógłby pozwać sieć restauracji Macdonald, że ta bezprawnie wykorzystuje jej znak towarowy w powszechnie lubianych kanapkach BigMac. Ten element ograniczania konkurencji i zawłaszczania internetu do swoich partykularnych celów jest bardzo niebezpieczny. Takie działania prowadzą do ujednolicania różnorodnego świata. Wprowadzają szablony zamiast różnorodnych form twórczego wyrazu. A w konsekwencji prowadzą do standaryzacji życia i decydowania o nim przez światowe korporacje.

Równi i równiejsi?

Dodatkowym potwierdzeniem dlaczego również roszczenie to pozbawione jest prawnego uzasadnienia, jest porównanie dotyczące prowadzenia stron internetowych o nazwie w domenie drugiego stopnia „AP” w innych krajach, w domenach najwyższego stopnia, a które to nie mają żadnych związków z firmą Apple i do niej nie należą.

Domena ap.de – związana z motoryzacją

Domena ap.fr – związana z obsługą biznesu

Domena ap.com – związana z dźwiękiem

Są to tylko wybrane przykłady nazw domen internetowych pod którymi przedsiębiorcy z różnych krajów prowadzą swoją działalność gospodarczą. Dlaczego zatem to polski przedsiębiorca ma oddać prawa do swojej domeny, która jest skrótem nazwy jego firmy, skoro nawet w domenie com, a więc na amerykańskim rynku, chyba dużo bardziej atrakcyjnym dla Apple Inc. niż rynek polski, można prowadzić działalność w internecie nie będąc związanym z tą firmą. Osobiście żadnej różnicy nie widzę, nazwy domen w domenie drugiego stopnia są takie same, identyczne.

A może chociaż strony są podobne?

Przechodząc na inne pole rozważań należy jedynie krótko powiedzieć, że odwiedzając strony powoda i pozwanego trudno jest się pomylić i stwierdzić, że strona internetowa prowadzona pod nazwą ap.pl jest w jakikolwiek sposób powiązana z firmą, w tym przypadku z Apple Inc. Szata graficzna, kolorystyka, treści, rozwiązania techniczne, użyte loga, informacje na stronie dla konsumentów, są jak ogień i woda. Na żadnym etapie nie ma nawet teoretycznej możliwości pomyłki, chyba, że była by to osoba niewidoma.

Co prawda, właściciel strony ap.pl informuje m.in., że prowadzi serwis iPhone, iPad, iPod, MacBook, Samsung, Sony, LG, HTC . Niemniej wśród urządzeń od Apple wymieniony został również sprzęt od innych producentów. Po drugie nie ma informacji o tym, że jest to serwis autoryzowany przez Apple. A co z kwestią praw do znaku towarowego Apple w odniesieniu do oferty polskiego przedsiębiorcy? Nawet jeśli nie jesteśmy wyłącznym dystrybutorem towarów danej marki, możemy posługiwać się nazwą producenta w momencie, kiedy jego towary zostały już wprowadzone do obrotu. W momencie zakupu następuje wyczerpanie praw do znaku towarowego. Polska regulacja w zakresie wyczerpania prawa na znak towarowy jest w zasadzie zbieżna z przepisami dotyczącymi wspólnotowego znaku towarowego. Art. 13 rozporządzenia o wspólnotowym znaku towarowym stanowi: „wspólnotowy znak towarowy nie uprawnia właściciela do zakazania jego używania w odniesieniu do towarów, które zostały wprowadzone do obrotu na terytorium Wspólnoty pod tym znakiem towarowym przez właściciela lub za jego zgodą”.

…one last thing

Powodem w sprawie jest Apple Inc. 1 Infinite Loop Cupertino, CA 95014 408-996-1010 właściciel znaku towarowego Apple. Ciekawostką jest to, że kolos internetowy nie ma siedziby, ani oddziału na terenie Polski. Jest to o tyle ważne, że na terytorium naszego kraju działa wyłącznie firma o nazwie: Apple Poland z siedzibą w Warszawie przy ul. Chmielnej 19 nr KRS: 0000266412, której stu procentowym właścicielem jest Apple Inc. Spółka córka Apple nie ma w Polsce żadnego wartościowego majątku, a ze znaków towarowych najprawdopodobniej korzysta na podstawie umowy licencyjnej. Ten zabieg prawno-finansowy ma daleko idące konsekwencje w kwestiach takich jak: płacenie podatków na terytoriom RP, możliwości pozywania Apple Inc. w Polsce. Oznacza to, że polski przedsiębiorca chcąc pozwać Apple Inc. zasadniczo zmuszony jest do wytoczenia powództwa na terenie USA, a więc jest to trochę jak walka z cieniem. Well played…

W podsumowaniu należy powiedzieć, że jest to tylko i wyłącznie fragment możliwej linii obrony przed tego typu działalnością monopolistów. Wtórne przejmowanie nazw domen internetowych jest zjawiskiem powszechnym, z którym właściciel ma możliwość skutecznej obrony. Należy pamiętać, że prawo jest równe dla wszystkich niezależnie od zajmowanej pozycji. Nawet taka dysproporcja pomiędzy stronami sporu nie powoduje automatycznie, że ten mniejszy jest na pozycji straconej.

Autorem wpisu jest Adwokat Jakub Orłowski.

Z wykształcenia prawnik, prowadzący praktykę adwokacką we Wrocławiu. W polu zainteresowań zawodowych znajdują się zagadnienia związane z szeroko rozumianym prawem internetu. Prywatnie miłośnik rajdów samochodowych, wspinaczki i teatru Grotowskiego.

Foto David versus Goliat at present time via Shutterstock.

  • Bartek

    apple sraple, tyle mam do powiedzenia, sorry

    • Filipo

      Więc zbyt wiele do powiedzenia nie masz…

    • Bartek

      inteligentni odbiorą ten komentarz właściwie, za to Twój duuużo wnosi :)

    • Marek Smoliński‮

      Srinteligentni.

  • wowow

    apple ale jesteście tęczowi i tolerancyjni, jak tim srook.

    • Tim Cook ma ból dupy o tą domenę:)

  • Justyna.M

    Szacun za tak merytoryczny artykuł.

    Jestem bardzo ciekawa, jak cała sprawa się zakończy.

    • dasdas

      Mam nadzieje że odprawią sraple z kwitkiem

    • Tymek

      Skonczy sie jak zawsze porazka Apple…

    • Żebyś się nie zdziwił, nasz nasze państwo.

  • pasożyt społeczny

    Dziękuję za wartościowy artykuł

  • bulldog

    Oby Artur wyciągnął od tych pajaców jak najwięcej hajsu ;p

  • tlen

    Dlaczego w artykule nie ma nic wsponiane o najważniejszym : podobienstwie ap.pl do ap.ple czyli apple…podobnie jak strona youtu.be

    • mzl123

      Naucz się czytać ze zrozumieniem.

    • tlen

      Umiem, przeczytałem drugi raz i nie ma

    • mzl123

      Rzeczywiście było za mocno, przepraszam. Przeczytaj akapit od „DOMENA NAJWYŻSZEGO POZIOMU PRZEDMIOTEM SPORU?”. Doskonale jest tam pokazana istota tego idiotycznego pozwu. Szczególnie w kontekście wytłuszczonego w tym akapicie cytatu ze strony Apple.

    • tlen

      Nie chodzi o domenę najwyższego poziomu – w tym przypadku chodzi o podobieństwo całego adresu ap.pl do ap.ple jak youtu.be. Dlatego to dla nich łakomy kąsek i główny powód tego pozwu. Nie chodzi o poziomowość domeny, czego właśnie autor nie uwzględnił co dodatkowo potwierdza pisząc co z aresami ap.de? ap.de nie jest podobne do ap.ple i dlatego ich nie interesuje.

    • Obawiam się, że sam się ośmieszyłeś zapędzając się za daleko i innych stawiając do raportu :P

      „(…)w tym przypadku chodzi o podobieństwo całego adresu ap.pl do ap.ple jak youtu.be. Dlatego to dla nich łakomy kąsek i główny powód tego pozwu.”

      Zauważ, że domena ap.pl NIE JEST domeną ap.ple, więc więc gdybym zarejestrował domenę s.ex to właściciel domeny sex.com mógłby mnie kolokwialnie mówiąc cmoknąć. Tak samo Apple może sobie żądać od właścicieli Art Production cudów na kiju. NIE ISTNIEJE zbieżność adresów ap.pl i apple.com.

    • tlen

      to co mówisz jest dla mnie jasne i jestem po stronie polaków, co nie zmienia faktu że apple chce wykorzystać swoją pozycję a ich motywacją jest duże podobieństwo, które nie zostało pokazane w artykule. Nie zagłębiałem się swoim komentarzem w żaden sposób co do tego kto ma słuszność w tej sprawie, chociaż skoro przy tym jesteśmy to apple przegina ze swoimi roszczeniami albo ogólnymi patentami.

    • mzl123

      Wczytaj się może jeszcze raz we wskazany akapit, ok? Wiem, że ten artykuł odbiega mocno poziomem od przeciętnego tekstu na AW i nie jest tam napisane to wprost wielkimi literami, ale pewnych rzeczy inteligentnym ludziom nie trzeba tłumaczyć jak krowie na polu bo to po prostu wynika z kontekstu. Chociaż akurat w tym wypadku to aż bije po oczach…

    • tlen

      Właśnie nie, widze że nie rozumiesz to może krowie jak na polu:
      mój komentarz mówił o podobieństwie
      Twój komentarz że nie umiem czytać
      mój komentarz o podobieństwie
      Twój komentarz nadal o tym samym.

      teraz proste fakty:
      polskie prawo mówi jedno
      apple na swojej stronie mówi jak nie używać ich nazwy
      autor dokonuje interpretacji tylko pod względem polskiego prawa
      zwracam na to uwagę że niekoniecznie można wszystko interpretować jednoznacznie, wtedy ktoś z zewnątrz to rozstrzyga (każda strona ma pewne swoje racje)
      autor potwierdza że nie widzi podobieństwa między adresem polskim a nazwą firmy.
      Nie umiesz czytać ze zrozumieniem.

      Tekst jest napisany właśnie w taki sposób że autor skupia się na polskim prawie pomijając to co się rzuca najbardziej w oczy – podobieństwo całości? rozumiesz? jaśniej nie potrafię

    • mzl123

      Dobrze, spróbuję ten ostatni raz.

      Po pierwsze, autor jak najbardziej rozumie o co chodzi Apple. Podaje przykład z Cola.pl (tak, to cała domena, łącznie z jej pierwszym poziomem!) jednak stwierdza, że w świetle obowiązującego w Polsce (tak, tu właśnie mieszkamy i takie prawo obowiązuje nas i wszystkich, którzy prowadzą tu działalność!) analizować można jedynie człon „Cola” i nie ma znaczenia do czego podobna lub nie jest cała nazwa.

      Podobnie w tym przypadku: kwestionować można jedynie możliwość wykorzystania słowa “ap” w nazwie domeny.

      Przetłumaczę Ci ten cytat na używany przez Ciebie język polski, bo najwyraźniej tego właśnie nie rozumiesz: „tak wiem, że Apple nie podoba się całość nazwy domeny, ale czy to im się podoba czy nie analizie podlega jedynie jej drugi człon”.

      apple na swojej stronie mówi jak nie używać ich nazwy

      autor dokonuje interpretacji tylko pod względem polskiego prawa

      zwracam na to uwagę że niekoniecznie można wszystko interpretować jednoznacznie, wtedy ktoś z zewnątrz to rozstrzyga (każda strona ma pewne swoje racje)

      Domain Names: You may not use an identical or virtually identical Apple trademark as a second level domain name. Not acceptable: “imac.com” , “imacapple.com”, “imac-apple.com”, “podmart.com”

      Po drugie nawet według reguł napisanych przez samo Apple (które i tak nie mają mocy prawnej) analizie podlega jedynie człon drugiego poziomu, dla ułatwienia nawet Ci ten fragment pogrubiłem. Nie zauważasz tu pewnej schizofrenii?

      A po trzecie i najważniejsze chcieć to sobie każdy może cokolwiek, byleby to było zgodne z panującym w danym kraju ustawodawstwem. Idąc do kogoś w gości przyjmujesz reguły tam panujące, szczególnie jeśli masz zamiar zarabiać (spore) pieniądze na gospodarzach.

    • Justyna.M

      Szkoda klawiatury na trolla

    • tlen

      Kolejny debil który nie rozumie prostego zdania?

    • tlen

      Masz bardzo poważny problem z czytaniem ze zrozumieniem.
      Widzę że trzeba jeszcze uscislic jak wygląda podobieństwo: polega na tym że ciąg liter całego adresu jest zbiezny z większością nazwy tej firmy. Nie interesuje mnie w tym przypadku jak to działa prawnie z jakiejkolwiek strony. Autor nigdzie nie wykazał tego podobieństwa. Odpisujesz mi cały czas nie na temat.

    • Piotr G

      Ale czy Ty rozumiesz, że to nie ma znaczenia, że cały ciąg daje coś podobnego do słowa apple? Nie mówiąc o tym, że tylko i wyłącznie podobnego, nie identycznego. A i tak nie ma to żadnego znaczenia, bo jest jasno powiedziane wszędzie, że domena pierwszego poziomu, czyli w tym przypadku .PL nie może być przedmiotem sporu. Można rozpatrywać tylko i wyłącznie nazwę AP.

    • tlen

      Kolejny… jesteście ślepi i głupi. Nikt z was nie potrafi oddzielić podobieństwa od sensownosci pozwu? Macie jedną szarą komórkę w której jest to wszystko połączone?
      Niektórzy mądrzy ludzie potrafią oddzielić argumentację od jej słuszności i dodatkowo oddzielnie interpretować prawo. Mam wrażenie że piszę tutaj z samymi debilami którzy myślą że są sędziami w tej sprawie i potrafią tylko mówić o ich wyroku. Ja napisałem komentarz o treści artykułu – Wy nie, nie umiecie czytać a wasza ilość mnie załamuje.

    • Piotr G

      A Ty jesteś jak prawie jak gość, który jedzie samochodem po autostradzie i słyszy komunikat o tym, że jakiś gość jedzie pod prąd. Wygląda przez okno i krzyczy: „nie jeden, tu wszyscy jadą pod prąd!!”. Mniemasz się za superinteligenta, więc mniemam, że analogię sobie obmyślisz ;) Pozdro.

    • tlen

      Zgadzam się, tylko że to ja pojechałem zgodnie z przepisami, pokazałem debilom znaki drogowe objasniajac ich znaczenie, a debile trabia na mnie że nie jestem głupi jak oni. Na jedno wychodzi i więcej nie będę się klucil z debilami bo to nie ma sensu.

    • Piotr G

      I całe szczęście. Dobrze, że debile (przynajmniej niektórzy) chociaż znają ortografię. Oczywiście Ty jesteś dobry w czym innym, jesteś przecież mistrzem logiki i w ogóle, więc znać na wszystkim się nie musisz ;)
      Pozdro

    • Darek Darkowski

      Pytasz, czemu autor artykułu nie odniósł się do kwestii podobieństwa nazwy. Odpowiedź brzmi – bo nijak nie jest to z prawnego punktu widzenia istotne dla sprawy, a artykuł porusza zagadnienie wyłącznie od strony prawnej. Czego konkretnie oczekujesz od autora? Że zrecenzuje tutaj ostatni model Iphone’a?

    • tlen

      „artykuł porusza zagadnienie wyłącznie od strony prawnej” Myślę że właśnie takiej odpowiedzi oczekiwałem na moje pytanie

    • Dynamitri

      „cola.pl” to chybiony przykład, spróbuj zarejestrować http://www.cocaco.la i zobaczymy, czy Coca-Cola się nie przyczepi

      takich akcji będzie więcej, bo dopiero od stosunkowo niedawna pojawił się powszechny i tani dostęp do domen międzynarodowych, umożliwiający tego typu sprytne kombinacje – spółki będą chciały chronić swoje znaki towarowe i mieć kontrolę nad tego typu adresami – choćby po to, by wyeliminować ryzyko pojawiania się pod adresami zbliżonymi fonetycznie do ich pełnej nazwy treści niepożądanych (pornografia, wirusy itd)

    • Spark

      Najpierw trzeba przeczytać artykuł, aby wiedzieć co w nim jest.

    • tlen

      No właśnie, przeczytaj i wtedy mi odpisz.

    • szrot

      idź się ośmieszać gdzieś indziej.

    • tlen

      Właśnie dolaczyłeś do grona 5 ludzi którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem jednocześnie szczycac się tym.

    • Filipo

      Niektórych zdaje się przerosła liczba akapitów do przeczytania :)

    • tlen

      Chyba mówisz o sobie. Podtrzymuje swój komentarz

    • po polsku – poniekąd to polska domena – ap.pl czytamy a-pe-pe-el faktycznie podobne jak szlag :) mam nadzieję, że sąd powie im co myśli o takich praktykach. Ja rozumiem tępić podróbki ale to jest gruba przesada.

    • tlen

      Widzę że trzeba jeszcze uscislic jak wygląda podobieństwo: polega na tym że ciąg liter jest zbiezny z większością nazwy tej firmy.

    • a nazwa firmy z popularnym na świecie słowem… czyli co, zawłaszczamy popularne słowa, a potem zawłaszczamy wszystko co jest choć trochę podobne bo jesteśmy bogaci i wszystko nam wolno :)
      dalej mam nadzieję, że im dokopią, a ty kiedyś zmądrzejesz… :)

    • tlen

      Wcale nie ocenialem sensownosci pozwu, wg mnie jest bezpodstawny. Ze strony Apple podstawą pozwu jest podobieństwo o co się kluce z debilami tutaj którzy widzą w tekscie coś czego nie ma

    • no to powodzenia

    • Marek Smoliński‮

      Kolego, czy jest sens tłumaczyć rzeczy oczywiste? W artykule nie ma mowy o tym, że „ap.pl” jest podobne do „Apple”, ponieważ jest to oczywiste. Artykuł nie jest skierowany do osób, dla których takie rzeczy nie są oczywiste.

      Cała zażarta dyskusja w tym wątku była chyba zbędna.

    • tlen

      Dla mnie jest to oczywiste, dla Ciebie też. Pozew jest śmieszny a argumentacja w tym długim wpisie niekompletna. Zgadzam się z Tobą że ta dyskusja była zbędna ale nie odpuszczę jak ktoś mi wmawia że nie umiem czytać ze zrozumieniem dlatego że 5 debili widzi coś czego niema. Uważam że cały wywód autora jest zbędny bez uwzględnienia podstaw.

    • Marek Smoliński‮

      Myślę, że mzl123 zapędził się, krytykując Ciebie, ale potem nawet przeprosił. Rzecz w tym, że w artykule to, czego wg Ciebie nie ma, jest napisane między wierszami. Wchodzimy więc na grząski grunt w dyskusji na ile dosłownie trzeba coś opisać, żeby to poruszyć.

      Autor nie bez powodu odwołuje się do innego artykułu w tej sprawie. Nie bez powodu zwraca też uwagę na to, że nie patrzy się na domenę najwyższego stopnia. Autor nie porusza więc dalej wątku, skoro uargumentował, że jest nieistotny.

    • tlen

      Ja nie widzę tego napisanego między wierszami, jeśli jest i mi pokażesz to miejsce to się zgodzę z Tobą. Wydaje mi się że autor dostał do napisania taki temat pod względem prawnym przez co pominął to co rzuca się w oczy osobie sledzacej temat. Jako że nie pisał tego od siebie zwrócił uwagę tylko na aspekty prawne. Potwierdza to przy adresach ap.de które nie mają tutaj sensu

    • Marek Smoliński‮

      Chodzi o sekcję Domena najwyższego poziomu przedmiotem sporu?

      W prawie polskim (ale nie tylko) panuje powszechne przekonanie,
      że domena najwyższego stopnia (.pl, .com, itp.) nie ma charakteru
      odróżniającego.[…]

      Po co wskazywać palcem przykład z ap.pl, skoro jest w tytule, nawiązuje do tego nagłówek i przypadek ten ewidentnie kwalifikuje się pod to, co jest opisane w tej sekcji?

      To trochę tak, jakby ktoś napisał, że księżyc jest z sera i rozpowszechniło się to w Internecie (tak jak inne plotki miejskie), w związku z czym astronom z NASA postanowił napisać artykuł traktujący o tym, że wg naszej najlepszej wiedzy, artykuły spożywcze istnieją tylko i wyłącznie na Ziemi. Czy ten astronom musi palcem wskazywać, że w związku z tym księżyc nie jest z sera? Jak dla mnie jest to całkowicie zbędne, tak jak i czepianie się go o to. :)

    • tlen

      Niestety też nie zrozumiałeś mojego komentarza :( to tak proste przecież: widzisz że litery ‚ap.pl’ pokrywają się z literami ‚apple’?youtu.be ma fajnie zrobioną stronę w ten sposób. Apple też chce taką. Oto cała filozofia… ale autor tego nie zauważył.

    • Marek Smoliński‮

      Ale ja to widzę i to jest oczywiste. Właśnie to chcę Ci przekazać, że to jest zbyt oczywiste, żeby o tym mówić. Niby z jakiego innego powodu niż zbieżność liter, Apple miałoby skarżyć Polaka?

      Poza tym w takim razie Apple powinno poprosić Lunar Embassy o domenę app.le.

    • tlen

      Dobrze, jesteśmy w połowie drogi :D dla mnie też to jest oczywiste, jednak sam artykuł sprawia wrażenie że nie dla autora który szuka sensu gdzieś dalej: ap.de itp lub zdaniem: „może strony internetowe są do siebie podobne?”. Szuka w różnych, innych miejscach przez co odniosłem wrażenie że jednak autor nie pominął tego bo jest to dla niego oczywiste. Stąd moje pytanie w moim pierwszym komentarzu.

    • Marek Smoliński‮

      A tak, też mnie trochę zdziwił ten fragment. To chyba typowo prawnicze zgrywanie głupka, jakie często się słyszy w sądzie.

    • tlen

      Może… wkoncu otrzymałem jakaś odpowiedź na swoje pytanie – nie było łatwo – dzięki :)

    • Justyna.M

      Nikt niczego nie zrozumiał. Każdy coś pominął. Na szczęście mamy Ciebie :)

    • Justyna.M

      w takich chwilach wszyscy jesteśmy prawnikami

    • tlen

      Nie nabijaj już sobie głupich komentarzy, sama jesteś trolem i nie masz nic ciekawego do powiedzenia w tym temacie.

  • iwrit

    A co z ej.pl ? Już pozwali?

  • Pingback: Czy drony kradną naszą prywatność? - AntyWeb()

  • Pingback: Okres próbny kierowców a Uber - AntyWeb()

  • Pingback: Mamy opinię prawnika odnośnie „Ustawy inwigilacyjnej”. Strach jest uzasadniony - AntyWeb()