17

Najcieńszy laptop na rynku – sprawdzamy Acer Swift 7

Jeden z najciekawszych, o ile nie najciekawszy produkt z wrześniowych targów IFA trafił właśnie w moje ręce. Mowa naturalnie o najcieńszym laptopie świata, którego przygotowała Acer. Model Swift 7 swoimi minimalnymi rozmiarami potrafi zrobić spore wrażenie, choć jest to komputer pełen kompromisów.

Złoto-czarna, wykonana z połączenia aluminium i plastiku obudowa jest jedyną wersją kolorystyczną dostępną na rynku. Z jeden strony jest to intrygująca decyzja, lecz z drugiej nie jest trudne wskazanie jej przyczyn. Oprócz dość oczywistego powodu, czyli złotego MacBooka od Apple, drugim jest chęć uczynienia Swift 7 jeszcze bardziej wyjątkowym – a jest to przecież flagowy produkt Acera w kategorii laptopów. Mimo wszystko szczerze żałuję, że nie istnieje jakakolwiek alternatywa – zastąpienie złotych elementów szarymi lub srebrnymi również nadałoby konstrukcji odpowiedniego charakteru, a osoby nie przepadające za złotymi wstawkami mogłyby rozważyć zakup Acer Swift 7.

0,998 cm

Opisując komputer nie sposób nie skupić się na aspektach wizualnych. Mierząca niecały centymetr wysokości obudowa sprawia, że całość jest niezwykle przyjemna dla oka, choć momentami wydaje się odrobinę nienaturalna. Bardzo sprytnymi zabiegiem okazało się zaokrąglenie na brzegach dolnej pokrywy, co tylko potęguje efekt smukłości. Złote obrabowanie widoczne poszerza się tylko w dwóch miejscach – dokładnie tam, gdzie spodziewalibyśmy się licznych portów. Na lewej krawędzi nie znajdziemy nic poza drobnym, ale dobrze widocznym uchwytem, zaś po prawej stronie umiejscowiono dwa porty USB typu C oraz złącze słuchawkowe 3,5 mm jack.

Przejściówki!

Takie wymiary konstrukcji wymusiły na producencie kilka kompromisów. O jednym z nich wspomniałem powyżej – zaledwie dwa porty USB typu C nie staną na wysokości zadania, gdy zechcemy podłączyć do komputera zewnętrzne zasilanie, monitor oraz dysk. Poza tym, oprócz przewodu zasilania, każdy inny będziemy musieli podłączyć za pośrednictwem przejściówki na złącza HDMI, DVI, USB (A) i inne. W grę wchodzi też zakup konkretnych przewodów, ale wciąż nie będą one przydatne przy innych okazjach (czyt. urządzeniach).

Po otwarciu pokrywy efekt „wow” odrobinę opada. Dość szeroka ramka wokół ekranu oraz wolna przestrzeń pomiędzy samą pokrywą a resztą obudowy nie wyglądają najlepiej. Po kilkunastu minutach używania komputera przestałem zupełnie zwracać na to uwagę, lecz przy pierwszym spotkaniu nie można tego nie zauważyć.

Znakomita klawiatura

Nie spodziewałem się, że Acer zdoła umieścić w tak skromnej konstrukcji tak dobrą klawiaturę. Nie będę ukrywał, że te od Tajwańczyków zawsze przypadały mi do gustu, a tym razem wcale nie jest gorzej. Wręcz przeciwnie – odstępy pomiędzy klawiszami oraz ich wyczuwalny (i słyszalny) skok sprawiają, że wprowadzenie większej ilości tekstu nie było dla mnie żadnym wyzwaniem i robiłem to ze sporą przyjemnością. Nawet nienaturalnie szeroki touchpad zdaje egzamin – wprowadza on jeszcze więcej swobody przy mobilnej pracy bez podłączonej myszki.

Za wydajność komputera odpowiada procesor Intela – i5 piątej generacji (taktowanie do 1,61 GHz) i 8 GB pamięci RAM. Na trzynastu calach mamy do dyspozycji rozdzielczość Full HD, więc z pewnością większość użytkowników zdecyduje się na skorzystanie z funkcji skalowania interfejsu (125% to optymalny wybór w moim przypadku).

Niepozorna „filharmonia”

Najbardziej pozytwynym zaskoczeniem są dla mnie dźwiękowe możliwości tego chudelca. Jak to ma w zwyczaju Acer, komputer posiada nagłośnienie certyfikowane marką Dolby Audio i podobnie jak w pozostałych komputerach tu również ze sporą satysfakcją można po prostu obejrzeć film czy posłuchać muzyki podczas pracy. Otwory głośników znajdują się na dolnej pokrywie, dlatego najlepszy efekt uzyskamy stawiając komputer na jakimkolwiek blacie.

Czy obawiam się, że obudwa Swift 7 może się połamać? Pod większym naciskiem rzeczywiście potrafi się (niebezpiecznie) ugiąć, dlatego zwiększona ostrożność przy przenoszeniu i korzystaniu z komputera będzie jak najbardziej wskazana. W tej chwili Swift radzi sobie naprawdę nieźle z zadaniami, które mu powierzyłem (kilkanaście kart, muzyka w tle, 50% jasności ekranu, włączone oszczędzanie energii) i choć nie chciałbym zbyt wcześnie wypowiadać się na temat wbudowanej baterii, to muszę nadmienić, że właśnie teraz (według systemu) przewidywany czas pracy wynosi 6 godzin i 35 minut przy 95% naładowania.