A Ty kim jesteś by oceniać mnie?

mail (918×802)

Emil Oppeln-Bronikowski napisał dla Antyweb bardzo ciekawy felieton dotyczący zdolności przyjmowania krytyki. Osobiście z tą umiejętnością jest u mnie dość średnio i niestety mam sobie wiele do zarzucenia. Polecam więc felieton Emila każdemu kto w sieci coś tworzy i ma do czynienia z krytykanctwem i krytykami:

Obywatelko, obywatelu! Witamy! Oto świat, w którym każdy może zostać twórcą. Nigdy wcześniej bariera wejścia nie była tak nisko. Masz dostęp do wszystkiego: od programów do tworzenia, przez platformy do dystrybucji, po narzędzia do autopromocji. Siadasz i robisz, robisz, robisz, robisz. Później publikujesz. I dla odmiany: robisz. Zaczynasz zbierać widownię – czy też klientów, jeśli masz takie szczęście.

Nie chcę Was jednak, drodzy czytelnicy, zagrzewać do tworzenia w Internecie. Miejsca na ten felieton udziela mi strona o dość sprecyzowanej publice, która rozumie doskonale potrzebę tworzenia. Chciałem poruszyć temat, który nie jest tak szeroko dyskutowany w profesjonalnej blogosferze: krytykę.

Wystarczy poczytać komentarze pod jakąś produkcją na YouTube. Większość negatywnych komentarzy opowiada historię pożycia seksualnego Waszych matek, sugeruje potrzebę gwałtownej zmiany miejsca, kwestionuje lub implikuje obywatelstwo tego czy innego kraju, a także może wyrażać ubolewanie nad chorobami nabytymi podczas ciąży, które się Wam przytrafiły.




Taki urok tego medium. Próba walki z chamstwem w Internecie jest fantastyczną ideą i kładę ją tuż obok globalnego pokoju, zrozumienia i szczęśliwości. Jak tylko ktoś zbuduje tę Utopię – z zaworem bezpieczeństwa (Utopie mają tendencje do nieziemsko spektakularnych implozji spowodowanych Dobrymi Chęciami), to proszę mi przysłać adres, jestem spakowany.

Jak to się ma do Was, autorzy? Z moich obserwacji wynika, że nadmiar takich negatywnych kontaktów tępi pewną cechę, która jest niezbędna dla każdego twórcy – zdolność przyjmowania krytyki. Wydaje mi się – a jest to wiedza czysto anegdotyczna – że wielu ludzi ma problemy z odpowiednią postawą wobec krytyki ich projektu. Słuchanie o swoich dysfunkcjach seksualnych powoduje swoistą głuchotę na krytykę zasadną. Pomijanie krytyki zasadnej powoduje, że dłużej będziecie się kręcić w miejscu.

Prawdą jest, że trudno o zasadną krytykę. Tym bardziej powinniśmy ją docenić.

Gdybym otrzymywał grosz za każdym razem, kiedy poświęciłem chwilę, żeby wykazać coś autorowi i zostałem potraktowany jak najgorszy na świecie okaz chama i zakapiora, to miałbym teraz na bilet komunikacji miejskiej. Gdybym otrzymywał grosz za każdym razem, gdy sam postąpiłem tak wobec swojego krytyka, jestem pewien, że tę notkę pisałby na moje zlecenie jakiś Gaiman czy inny Pratchett. Dziesięć tysięcy dolarów wte czy wewte.

Myśli upomnianego autora, który nie miał okazji wyrobić w sobie zdolności do przyjmowania opinii o własnym dziele, idą różnymi kierunkami. Wymienię kilka charakterystycznych reakcji. Możecie cicho przeklinać, jeżeli rozpoznacie swój komentarz.

„Jesteś po prostu hejterem i zazdrościsz” – zagranie klasyczne, łatwe i przyjemne. Bardzo często nadużywane przez ludzi ogarniętych złudzeniem wielkości. Jednak to, że ktoś wytknął Ci literówkę, błąd merytoryczny czy brak logiki, nie znaczy, że kieruje nim zawiść i chęć ogrzania się w blasku odbitego od Ciebie światła. Odpowiednią reakcją jest: „Dziękuję, przepraszam, już poprawiam”.

„Pokaż mi swój (w domyśle: równie dobry) (film|utwór|notkę), to też ją skrytykuję” – jest to wybieg sprytny i opiera się na zasadzie: kto nie tworzy, ten nie ma prawa do zajmowania stanowiska w sprawie jakości. Autor takiej opinii ma w pamięci moment, w którym skrytykował „Ogniem i Mieczem”, po czym zwołał kolegów z klatki i nakręcili własną wersję pozbawioną uchybień poprzedniego reżysera.

„Tak miało być” – najsmutniejsza chyba postawa defensywna. To zwykły denializm. Tak miało być. Ta wersja z błędem, ten nielogiczny moment. To sztuka, po prostu nie rozumiesz sztuki, człowieku.

Stephen King powiedział kiedyś: „Pisać jest rzeczą ludzką; redagowć boską”. Bycie autorem wymaga pewnej dozy samoświadomości, a także zdolności wczucia się w odbiorcę. Zanim zaczniesz bronić swojej pozycji, weź oddech i pomyśl – stajesz okoniem, by chronić to dzieło własną piersią przed atakiem bezrozumnych krytykantów, czy tak bardzo kochasz swoją pracę, że nie potrafisz się zmusić do przyjęcia złego słowa?

Jak odróżnić słuszną krytykę od tej złej? Pierwszym papierkiem lakmusowym jest obecność argumentu Ad Personam, czyli odniesienie się do autora tekstu, a nie do samej treści. „Masz literówkę w trzecim zdaniu, drugi wyraz” versus „Masz literówkę, ale czego się spodziewać po człowieku, który ma bloga”. Zadaniem krytyka jest uświadomienie Ci błędu, nie wymierzanie klapsów przez Internet. Jeżeli ktoś wytyka błąd merytoryczny i dostarcza jednocześnie rzetelnego źródła informacji – poza swoim słowem, które popiera jego wersję – to możesz być pewien, że to krytyka z sympatii do twórcy, nie przytyk.

Pamiętaj też, że Internet jest wyjątkowo kiepskim środkiem do komunikacji emocji. Czasem słuszna krytyka zabrzmi obraźliwie i złośliwie. Postaraj się wtedy obrać taki tekst z rzeczy, które Cię zirytowały, i sprawdź samą radę.

Nie bójcie się krytyki. Więcej, nie bójcie się wypuszczać rzeczy niedoskonałych. Publikujecie w dynamicznym medium. Scott Adams, autor komiksu „Dilbert”, napisał w jednej z książek, że jeśli wypuści jeden śmieszny odcinek na dziewięć słabych, to uważa taki ciąg za sukces. Nikt nie będzie pamiętał dziewięciu słabych, a ten jeden pójdzie w świat i przysporzy mu czytelników.

Twórca otwarty na krytykę i gotowy przyznać się do błędu jest autorem lubianym, bo nie oddziela się ścianą od odbiorców. Wasi użytkownicy i czytelnicy chcą być częścią dzieła. Dajcie im tę możliwość. Internetowych skwaszeńców i tak się nie pozbędziecie, a wrzucając do jednego worka wszystkich, którzy pokazują palcem niedociągnięcia, odbieracie sobie najbardziej aktywną część społeczności, która konsumuje Waszą pracę.

Emil Oppeln-Bronikowski

» «
  • Grzegorz Mrózek

    Stephen King powiedział kiedyś: „Pisać jest rzeczą ludzką; redagowć boską”.

    Zwracam uwagę o braku literki „a” w słowie „redagować”.

    Dziękuję. Świetny tekst.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=712248383 Arvind Juneja

      dobry motyw z tym a ;)

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=679273073 Marcin Wronka

      Tak miało być! Poza tym z ‚a’ wygląda gorzej i linie się inaczej łamią.

  • http://birstall.pl/ Piotr Borowski

    kto się boi krytyki nigdy nic nie stworzy
    poza tym człowiek uczy się na błędach
    zanim zostanie się mistrzem jest się czeladnikiem
    itd.
    ale przecież to wszyscy wiedzą

  • zsdvfasd

    tldr ;)

    sprawa z ocenami/krytyka jest dosc smieszna bo najczesciej duzo komentujacych w jednym czasie wiesza psy na jakims blogerze … ale wszyscy zapominaja ze przed chwila bloger ow marudzil na jakis startup, wykonanie, jakas strone, zdarzenie, osobe – wiec skoro bloger moze niszczy innych albo ich biznesy to musi na klate brac krytyke i tyle w temacie – a ze zyjemy w swiecie uludy to falszy to najczesciej krytyka jest tylko trollingiem, upustem emocji po ciezkim dniu za 1800brutto itp. No i standardowo efekt krytyki to najczesciej rozglos i hype i nie wazne ze krytyczny ba czasem nawet lepiej

    „Nie bójcie się krytyki.” – hmm a owszem bójcie sie, czlowiek ma naturalna ochote zycia w komforcie psychicznym wiec kazda nasilona krytyka trollingowa, bezzasadna i klujaca w dusze jest szkodliwa dla zdrowia normalnej czujacej osoby i moze powodowac daleko idace skutki. Imho chcesz pokrytykowac wypasnym tekstem to napisz cichego maila a nie jatrz na wallu.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=577969769 Grzegorz Uirapuru Kaszuba

    Sprawdza się stare porzekadło, że błędów nie popełnia ten, kto nic nie robi. Ja bym dodał jeszcze: trzeba pamiętać, że 9 nieudanych na 10 prób to nie porażki, a pomyślne odnajdywanie nieprawidłowych rozwiązań :) To żadne oszukiwanie siebie, po prostu zdobywanie doświadczenia.

    • zsdvfasd

      Grzegorz Uirapuru Kaszuba: Sprawdza się stare porzekadło, że błędów nie popełnia ten, kto nic nie robi. Ja bym dodał jeszcze: trzeba pamiętać, że 9 nieudanych na 10 prób to nie porażki, a pomyślne odnajdywanie nieprawidłowych rozwiązań :) To żadne oszukiwanie siebie, po prostu zdobywanie doświadczenia.

      a polskie porzekadlo brzmi

      powinien ci sie noga raz to nie tylko stracisz ciezko ciulana kase na probe nieudana ale nie bedziesz mial co do gara wlozyc i obys pod mostem nie zostal dlugo

  • http://naqnaq.com WildWezyr

    Zastanawiam się nad tytułem wpisu. Po jego przeczytaniu odniosłem wrażenie, że w treści będzie coś zupełnie odwrotnego niż faktycznie jest. O mało mnie to nie zniechęciło do lektury i byłaby strata (dla mnie), bo tekst ciekawy.

    • http://bronikowski.com opi

      Zastanawiam się nad tytułem wpisu.

      Moja wina. Powinno być w w cudzysłowie, bo to linijka z piosenki Fisza/Emade. Nazwałem tak dokument w Google Docs, tak wyeksportowało, zapomniałem zwrócić uwagę przed publikacją.

  • Jan Rybczyński

    To ja mam pytanie o jeszcze jedną wskazówkę. Wiemy kiedy brać krytykę do siebie, a kiedy nie. Wiemy, że dobra krytyka jest cenna i rzadka. Moje pytani brzmi, kiedy możemy z czystym sumieniem bronić się przed niesłuszna krytyką? Bo zakładam, że są sytuacje, kiedy krytyka choć nie ad personam, powstała na bazie fałszywych przesłanek.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=577969769 Grzegorz Uirapuru Kaszuba

      masz dobrą i celną krytykę, masz złą krytykę, pozostaje zatem dobra ale nietrafna. Od Ciebie i twojego wyobrażenia dzieła zależy, kiedy powiedzieć „NIE, nie masz racji”. Przecież wiesz, jak chcesz by wyglądało, mówienie ‚tak’ sprawia, że to coraz bardziej dzieło krytykujących, którzy mają tylko swoje wąskie spojrzenia.

    • zsdvfasd

      Jan Rybczyński: To ja mam pytanie o jeszcze jedną wskazówkę. Wiemy kiedy brać krytykę do siebie, a kiedy nie. Wiemy, że dobra krytyka jest cenna i rzadka. Moje pytani brzmi, kiedy możemy z czystym sumieniem bronić się przed niesłuszna krytyką? Bo zakładam, że są sytuacje, kiedy krytyka choć nie ad personam, powstała na bazie fałszywych przesłanek.

      skoro dobra ktyryka jest dobra cenna i rzadka to moje pytanie brzmi ;)
      jakim waflem udalo sie Twojemu mozgowiu stwierdzic ze dana krytyka jest dobra, jesli jest dobra to co – chyba musiales ja wczesniej znac i zapobiec niedobrym stanom a jesli jej nie znales to nie mozesz ocenic jej nijak jak tylko wymyslnym tokiem teoretycznego rozumowania czyli „wydaje mi sie” a nie wiem na pewno.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=577969769 Grzegorz Uirapuru Kaszuba

    zsdvfasd:
    a polskie porzekadlo brzmi
    powinien ci sie noga raz to nie tylko stracisz ciezko ciulana kase na probe nieudana ale nie bedziesz mial co do gara wlozyc i obys pod mostem nie zostal dlugo

    no tak, wszystko zależy jeszcze od ważnego faktoru, zwanego odpowiednim nastawieniem. I nie uważam, żeby Polska się jakoś na tym tle wyróżniała. Nie ma szamba, z którego nie da się wyjść. Nawet, jeśli trzeba byłoby czekać aż doleją więcej gówna – to też rozwiązanie.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=577969769 Grzegorz Uirapuru Kaszuba

    zsdvfasd:
    skoro dobra ktyryka jest dobra cenna i rzadka to moje pytanie brzmi ;)
    jakim waflem udalo sie Twojemu mozgowiu stwierdzic ze dana krytyka jest dobra, jesli jest dobra to co – chyba musiales ja wczesniej znac i zapobiec niedobrym stanom a jesli jej nie znales to nie mozesz ocenicjej nijak jak tylko wymyslnym tokiem teoretycznego rozumowania czyli “wydaje mi sie” a nie wiem na pewno.

    Dobra krytyka zwraca uwagę na faktyczne problemy, których wcześniej nie zauważałem. Są krytycy, którzy generalnie mają rację, ale w szczególnym wypadku właściwie swoim zdaniem nic nie wnoszą. Jak Ty i Twój post. Ah, no i tak, napewno jest śmierć i podatki :)

  • Zu

    jeśli już krytykować to najlepiej konstruktywnie ;)

  • http://www.sprawdzilamto.blogspot.com sprawdzilam to

    Zu: jeśli już krytykować to najlepiej konstruktywnie ;)

    mowi sie, ze feedback nalezy traktowac jak prezent…
    Ale masz racje, ze to dziala tylko wtedy, gdy jest konstruktywny.

  • Paweł

    Przede wszystkim w tego typu serwisach komercyjnych (np. antyweb), każdy komentarz to wielki sukces serwisu, bo miarą sukcesu jest aktywność i rozmiar społeczności jaka ten serwis otacza.

    Wydźwięk komentarza ma charakter drugorzędny, zwłaszcza jeżeli nie ma on wpływu na oglądalność. A ciężko żeby miał.

    Innymi słowy, lepiej mieć 20 krytycznych komentarzy pod każdym artykułem niż dwa cieplutkie.

  • http://stuartconcept.pl Kamil

    sprawdzilam to:
    mowi sie, ze feedback nalezy traktowac jak prezent…
    Ale masz racje, ze to dziala tylko wtedy, gdy jest konstruktywny.

    zdecydowanie tak. to najlepszy i zarazem najłatwiejszy sposób poprawę swoich umiejętności. poza tym, kiedy się coś tworzy/publikuje, to z reguły po to, żeby innym to się podobało. więc to wskazówka w którą stronę iść.

    super tekst. pozdrawiam

  • http://netgeeks.pl Michal Gorecki

    YOUR? :)

  • AS

    Grzegorz….:) pewnie i tak skasujesz?

  • martynka

    O patrz! Zatrudniliscie prawdziewgo dziennikarza czy jak? Jeszcze ze dwa takie wpisy tego autora i Antyweb wraca do RSSOW.

  • MDW

    Opi tutaj? Ech, jaki ten świat jest mały. :) Tekst zaraz przeczytam tym bardziej. :)

    • MDW

      Fajny tekst, fajnie się czytało.

      A przy okazji kolejny blog wylądował w mojej kolekcji RSSów. :)

    • http://bronikowski.com opi

      MDW tu? Panie!

  • marcin

    sam doświadczam obecnie takiej krytyki:) należę do Mustang Klub Polska i rok temu nakręciliśmy filmik, który przypadł do gustu bardzo wielu osobom na całym świecie. Amerykanom szczęki opadły jak zobaczyli co potrafią Polacy:) W tym roku zrobiliśmy coś kontrowersyjnego i coś co nie do końca wyszło jak zakładałem, ale co tam, temat był niezwykle trudny. Zrobiliśmy najlepiej jak potrafiliśmy. Mimo tego, że spodziewałem się negatywnych komentarzy to przyjmowanie ich do łatwych nie należy;) ale można z tym żyć. Potrzebny jest chyba dystans do siebie i do tego co się robi. Czasami nawet może to być i zabawne. Uśmialiśmy się kiedy na brytyjskim TopGear trochę z nas zadrwili:) zresztą nie ma filmu, projektu www, który przypadłby wszystkim do gustu. Być krytykowanym to ciekawe doświadczenie. Nasz pierwszy film http://www.youtube.com/watch?v=yj1kBHcAbzw i najnowszy http://www.youtube.com/watch?v=O8q9Ie8ulUo&feature=related

  • kinta

    brawo, świetny tekst!

  • Grzegorz Mrózek

    Nie znam się na blogach, ale myślałem, że skoro tekst jest o krytyce oraz jej przyjmowaniu i reagowaniu na nią, to wypadałoby się konstruktywnie odnieść do poprzedniego komentarza, dopisując tę jedną literkę. Ja wiem, że w dobie szybkiego czytania i jeszcze szybszego pisania takie drobne literówki są rzeczą jak najbardziej normalną, ale z szacunku dla czytelnika powinno się jednak używać słownika i robić korektę przed publikacją.
    Proszę nie myśleć, że trolluję czy jak to tam nazwiecie, ale jestem człowiekiem, który lubi czytać dobre teksty BEZ niepotrzebnych baboli :)

    Z wyrazami szacunku dla autora i redakcji

    • http://bronikowski.com opi

      Hej, nie śledzę zbyt uważnie komentarzy i rzuciłem tylko okiem. Rozumiem, że chcesz aby „To write is human; to edit is divine” było przetłumaczone „Pisać jest rzeczą ludzką, a redagować boską”?

  • Grzegorz Mrózek

    @Opi – Przykro mi z powodu mojej ignorancji, lecz nie rozumiem tego akronimu…

    • http://bronikowski.com opi

      Zróbmy inaczej: napisz te zdanie tak jak uważasz, że być powinno napisane.

      Mogę Cię zapewnić, że artykuł był czytany przed publikacją i to nie przeze mnie. Czytały je dwie osoby, które zwykle robią mi korektę ortograficzną i wskazują inne problemy z tekstem. Po publikacji wyłowiliśmy jeszcze jeden błąd i podesłaliśmy korektę.

  • Grzegorz Mrózek

    @Opi – Nie. Chodzi mi o edycję tekstu celem poprawnego jego wyglądu. Brak poprostu jednej literki. Autor pisze o takich komentarzach jak mój, lecz sam się dziwnym trafem nie stosuje? A może to wina samego bloga, który nie pozwala na edycję wpisu po jego publikacji. Nie wiem. W komentarzach nie znalazłem uzasadnienia dla takiego działania.

    • http://bronikowski.com opi

      Jeszcze raz: ja jestem autorem, nie bardzo widzę jakiej brakuje literki. Zaraz jak mi wskażesz to piszę do Grześka i naprawiamy.

  • Grzegorz Mrózek

    @Opi – Ależ przecież już wskazałem błąd. W _pierwszym_ komentarzu… Nawet ktoś się zaśmiał potem z tego(?)…

    • http://bronikowski.com opi

      O śnięty Jeżu. Masz rację. Nie wiem jakim cudem wpisywałem trzy razy i wychodziło mi dobrze w wyszukiwaniu. Na początku myślałem, że mówisz o tłumaczeniu samego zdania. Już ślę e-maila. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko okruszki pod „el” i „a”.

      Dziękuję.

  • Grzegorz Mrózek

    @Opi – Dziękuję i mam nadzieję, że nie uznacie mnie za „hejtera” czy jak to tam w tej nowomowie nazywacie takie marudy jak ja ;)
    Tekst przeczytałem z przyjemnością, bo takiego właśnie brakowało w sieci. Gratuluję polotu.
    Co do okruszków, to proponuję sypnąć ptakom na parapet niż chomikować w klawiaturze ;)
    Pozdrowienia dla Pana i zespołu redakcyjnego.

    • http://bronikowski.com opi

      że nie uznacie mnie za “hejtera”

      Mogę uznać siebie za ślepca najwyżej. ;-)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002264487648 Lukasz Macczak

    Ja publikuję w jeszcze dynamiczniejszym medium niż internet jako taki – aplikacje mobilne na Androida. Krytyką się nie przejmuję, wypuszczam rzeczy niedoskonałe, bywa, że na krytykę nawet nie reaguję. Po co sobie nerwy psuć? :)

  • http://itnotes.pl JeZZoo

    Wszystkie bluzgi, hejterstwo i inny tego typu śmietnik momentalnie zniknąłby z Internetu gdyby nie było na nie odpowiedzi. Ale po pojawieniu się niepochlebnej (słusznie lub nie) opinii na temat wytworu naszej mniej lub bardziej ciężkiej pracy zazwyczaj coś się w człowieku łamie i odpowiada. No i spirala się nakręca. Odpowiedź jest zazwyczaj krytyką krytyki, co oczywiście nie może pozostać bez odpowiedzi autora krytyki pierwotnej. A efekt widzimy wszyscy pod każdym utworem/wytworem/dziełem, które ma zaznaczoną opcję „zezwalaj na komentowanie”.
    Ja nawet rozumiem problem przesadzonej reakcji autorów na krytykę, w końcu jeśli przejrzeć jakąkolwiek reprezentatywną próbkę komentarzy to argumenty są w większości ad personam. To siłą rzeczy będzie generowało albo przesadne angażowanie, albo przesadne ignorowanie wpisów, które znajdują się pod utworem.
    Z drugiej strony internet to dla wielu miejsce odreagowywania frustracji dnia codziennego, a nic tak nie poprawia samopoczucia jak przykopanie drugiemu. To w połączeniu z zanikiem pojęcia netykiety (czy ktoś ostatnio słyszał w ogóle to pojęcie, ja nie spotkałem się z nim przez kilka ostatnich lat, mimo, że kiedyś było jednym z popularniejszych sieci) i upowszechnieniem dostępu do sieci (niegdysiejsza „elitarność” środowiska internautów zobowiązywała do w miarę rozsądnego zachowania) skutkuje tym co mamy teraz.
    Niestety internet zmierza mocno w stronę odmerytorycznienia krytyki, co skutkuje coraz mniejszą chęcią do przeszukiwania komentarzy pod kontem wartościowych uwag.

    Jest jeszcze jedna kwestia związana z samą krytyką. Mniej, z jej jakością, a raczej z tym, od kogo jej uświadczamy. Łatwiej jest zastanowić się nad krytyką osoby, którą cenimy, szanujemy, liczymy się z jej zdaniem. W internecie krytykują zazwyczaj osoby przypadkowe. To nie pomaga w przyjmowaniu niepochlebnych opinii.

  • MDW

    marcin: sam doświadczam obecnie takiej krytyki:) należę do Mustang Klub Polska i rok temu nakręciliśmy filmik, który przypadł do gustu bardzo wielu osobom na całym świecie. Amerykanom szczęki opadły jak zobaczyli co potrafią Polacy:) W tym roku zrobiliśmy coś kontrowersyjnego i coś co nie do końca wyszło jak zakładałem, ale co tam, temat był niezwykle trudny. Zrobiliśmy najlepiej jak potrafiliśmy. Mimo tego, że spodziewałem się negatywnych komentarzy to przyjmowanie ich do łatwych nie należy;) ale można z tym żyć. Potrzebny jest chyba dystans do siebie i do tego co się robi. Czasami nawet może to być i zabawne. Uśmialiśmy się kiedy na brytyjskim TopGear trochę z nas zadrwili:) zresztą nie ma filmu, projektu www, który przypadłby wszystkim do gustu. Być krytykowanym to ciekawe doświadczenie. Nasz pierwszy filmhttp://www.youtube.com/watch?v=yj1kBHcAbzwi najnowszy http://www.youtube.com/watch?v=O8q9Ie8ulUo&feature=related

    Pierwszy film świetny! Wylądował w moich ulubionych filmach na YouTube. Drugi powiedzmy… ciekawy. :) Mustang rządzi. Ale i tak zbieram na Dodge Challengera 6.1/6.4 HEMI, bo bardziej go kocham. :) Za 30 lat uzbieram. :D

  • http://mrrau.net/ Mrrau

    Ja bym zaproponował żeby każdy krytykujący komentarz kosztował tego „grosza”, być może wtedy pojawiło by się więcej przydatnych rad niż zwykłego oceniania przez pryzmat własnego gustu. Autor krytykowanego działa mógłby mieć nawet możliwość zwrócenia „grosza” jeżeli uważa uwagę za wartościową :)

  • https://plus.google.com/u/0/112266986726771316857 sieciobywatel

    Co ciekawe – lepiej nie będzie. Bo jak piszesz ze smartphona czy tabletu, jakoś nie chce ci się za bardzo rozwodzić i linkować do źródeł. Wieć komentujesz krótkim podbródkowym, w razie protestów poprawiasz z kujawiaczka i lecisz dalej oglądać gify.

  • Pingback: Bronikowski.com » Blog Archive » Za chwilę dalsza część programu

Przeczytaj poprzedni wpis:
Hiszpania dokręca śrubę piratom [opinia]

Cudze (nie)chwalicie, a własnego nie znacie. Od tygodni wszelkiego typu webowe agory uginają się od liczby komentarzy dotyczących SOPA, prawa,...

Zamknij