Magdalena Urban
52

10 pytań do… Magdaleny Urban, założycielki marki Urban Legend

Zwykle, jeśli opisujemy wam jakieś start-upy, to są to młode firmy z pomysłem, którym jednak niełatwo jest się przebić i zaistnieć na rynku polskim. Nie wspominamy nawet o międzynarodowym, gdzie konkurencja jest jeszcze większa.

Niedawno dowiedziałem się o nowej marce w Polsce, Urban Legend, której założycielką jest – Magdalena Urban. Swoją firmę stworzyła w lutym tego roku, a pełną parą z produkcją i sprzedażą ruszyła już w czerwcu. Dziś swoje produkty sprzedaje w zagranicznych butikach stacjonarnych.

urban legends reklama

Urban Legend nie oferuje produktów technologicznych, i na pierwszy rzut oka może nie zainteresować większości czytelników Antyweb, ale nie to przyczyniło się do tego wywiadu. Postanowiliśmy zapytać Magdę, jak udało jej się osiągnąć w Polsce sukces, i to w tak krótkim czasie. Mam nadzieję, że dla wielu z Was historia Magdy okaże się inspiracją do stworzenia własnego, dobrze prosperującego, biznesu.

Zapraszamy do naszej rozmowy.

Grzegorz Ułan: Może na początek opowiedz, jak to się zaczęło i jak do tego doszło, że postanowiłaś wziąć sprawy w swoje ręce i stworzyć własną markę strojów kąpielowych dla kobiet. I dlaczego tylko dla kobiet?:)

Magdalena Urban: Od dziecka byłam z tym związana, rodzice prowadzili rodzinną firmę handlową, która zajmowała się sprzedażą bielizny i strojów kąpielowych. Ponadto już w wieku 18 lat zaczęłam pracę w agencjach reklamowych, jedną – Kerris, współtworzyłam zatem było to dla mnie oczywiste i naturalne przejście. I to jest historia, którą opowiadałam już wiele razy. Nigdy jednak nie wspominałam, że to jest po prostu moja ulubiona część garderoby, noszona w ulubionej porze roku.

Muszę przyznać, że tutaj popełniłam mały błąd, ponieważ zamiast celebrować lato, to spędziłam je całe w biurze – od wczesnych godzin porannych do późnych nocnych. Wierzę, że to niedługo się zmieni ;)

GU: Miałaś własne fundusze na początku, czy skorzystałeś z jakichś dotacji, a może pojawił się inwestor?

MU: To bardzo dobre pytanie, dziękuję. Na początku, postanowiłam zbudować biznes na swoich oszczędnościach, głównie dlatego by przy kolejnych, potencjalne udziały miały jakąś wartość. Wydaje mi się, że jako jedna z niewielu nie jestem zwolenniczką filozofii “Fake it until You make it”. Dlatego to, co działo się z marką i produktem przez ostatnie 2 miesiące nazwałabym pitchem przed potencjalnym inwestorem, chyba całkiem dobrym, bo sami się do nas zgłaszają.

Zależało mi na tym aby pokazać, że faktycznie wiemy co robimy, nie mówimy o żadnych planach, pomimo tego, że jest ich sporo, raczej o tym co już się wydarzyło i co zostało dostarczone. Zarówno klientki, jak i media, niewątpliwie nas pokochały, nie tylko za bardzo dobrej jakości produkt, ale również całą filozofię marki. W Polsce średnio zwraca się ok. 35% produktów, na rynku niemieckim – 50%, w naszym przypadku zakupów na naszej stronie www wynosi to 9% i uważam to za duży sukces, tym bardziej, że mówimy o kostiumach kąpielowych a nie o skarpetkach. Muszę przyznać, że pierwszy raz od kiedy pracuję w marketingu i PR miałam sytuację w której media same się do nas zgłaszały i nie kryjąc rozczarowania prosiły nas o przesłanie sesji zdjęciowej do publikacji.

GU: Ile osób pracuje teraz w Twojej firmie? Sami produkujecie te stroje, czy zlecacie innym firmom? Co z materiałami, słyszałem, że sprowadzacie je z zagranicy?

MU: W firmie pracują obecnie 4 osoby i moje główne kryterium zatrudniania to, z braku lepszego słowa – “global oriented mind”. Jedna na co dzień mieszka w Berlinie, druga w Glasgow, a wszystkie 4 dużo podróżowałyśmy, znamy inne trendy i kultury. Uważam, że to podstawa aby zbudować międzynarodową markę, a taki jest cel. Zależy mi na możliwie małym zespole, dlatego dużo działań outsourcujemy, dla osób mających większe doświadczenie od nas w konkretnych dziedzinach.

Stroje produkowane są w małej rodzinnej szwalni przy użyciu najlepszej jakości półproduktów. Materiały sprowadzamy z Włoch, po pierwsze dlatego, że są najlepszej jakości na świecie, po drugie, to w momencie kiedy od początku planujemy międzynarodowy rozwój, to supplier chain, czyli łańcuch wszystkich dostawców, organizacji oraz aktywności, które pojawiają się od początku powstania produktu do finalnego konsumenta – również powinien taki być. To bardzo otwiera głowę i pomaga patrzeć szerzej.

GU: W Polsce sprzedajecie stroje tylko za pośrednictwem swojego sklepu internetowego? Czy może można je kupić w jakichś sklepach stacjonarnych?

MU: W Polsce jesteśmy na marketplaces, na naszej stronie internetowej, a także w kilku butikach – Poznaniu i Szczecinie. Zdecydowałam się, aby uruchomić jak największa ilość kanałów dystrybucji. Ze względu na fakt, że każda firma potrzebuje swojego market fit, czyli wpasowania się w rynek i w konkretną grupę docelową, warto jest wypróbować na początku kilka kanałów dystrybucji, zwłaszcza jeśli produkt jest sezonowy i nie pozostaje zbyt dużo czasu aby go sprzedać.

GU: Wiem, że Wasze stroje można kupić w takich sklepach za granicą. Jak to się udało? Sami się do Was zwrócili, czy to efekt Waszych działań?

MU: Były takie, które się do nas zwróciły, ale większość to nasze działanie, zazwyczaj wiązało się to z osobistymi wizytami lub cold mailingiem.

GU: Czy możesz podzielić się danymi odnośnie aktualnej sprzedaży? Ile takich strojów w miesiącu udaje się sprzedać?

MU: I tutaj muszę przyznać, że w dużej mierze zależy od pogody. Poczekajmy do końca sezonu, wtedy będzie można coś powiedzieć.

GU: Zaczęliście sprzedaż na rozpoczęcie sezonu w Polsce. Myślisz, że to produkt sezonowy i w kolejnych miesiącach ten popyt zmaleje?

MU: Prawda jest taka, że ludzie wyjeżdżają na wakacje nie tylko latem. Wyjazdy w niektóre kierunki wręcz nie są wskazane w tym okresie, np. Dubaj. Ponadto, przed listopadowym wypadem do Tajlandii nie znajdziesz kostiumu w Calzedonii. Nie mniej jednak spodziewamy się spadku, dlatego już mogę to oficjalnie powiedzieć: robimy kolekcję jesień/zima. Z jednej strony oczywiście zwiększamy średnie Liftetime Value, z drugiej jednak wiemy, że pomimo tak krótkiego czasu, klientki nie pokochały tylko produktu, ale i całą filozofię marki i w zgodzie z naszymi wartościami będziemy tworzyć nadal, na 4 pory roku.

GU: Masz jakieś plany na dalszą ekspansję międzynarodową? Może kraje południowe, gdzie sezon trwa cały rok?

MU: Zdecydowanie tak, jednakże to wymaga większego budżetu. Jedynym sprytnym sposobem na to jest wykorzystanie marketplaces – z jednej strony nie musimy konsumenta przekonywać do marki i pierwszego zakupu, z drugiej możemy łatwo przetestować konkretne rynki i gusta klientek. Już w momencie tworzenia marki 2 modele były stworzone z myślą o rynkach zachodnich – niemieckim, austriackim, duńskim. Jednakże to wszystko wymaga testów i chętnie podzielę się refleksjami za kilka miesięcy.

GU: Ok, teraz może trochę osobiście, ale powiedz proszę, jak myślisz, co jest najważniejsze przy tworzeniu takiej firmy? Doświadczenie, umiejętności, pieniądze czy może wystarczy mieć szczęście i trafić z odpowiednim produktem w odpowiednim czasie?

MU: Wytrwałość, wizja, umiejętność tworzenia modeli biznesowych oraz po prostu bycie przedsiębiorczym, czyli zdolność wykorzystywania nadarzających się okazji.

Mój ulubiony cytat, który towarzyszy mi od początku kariery to: always deliver more than expected. W moim zespole często powtarza się zapoczątkowane przeze mnie stwierdzenie – twist lub twist strategy. Wewnętrznie interpretujemy to jako lekkie przekręcenie, zrobienie czegoś inaczej niż zwykło się robić, szukanie nowych sposobów i ścieżek i zawsze wyciąganie jak najlepszej wartości dla firmy.

GU: A co byś poradziła osobom, które zastanawiają się teraz nad stworzeniem własnego biznesu? Przy założeniu, że mają tylko pomysł? Bez pieniędzy, sprzętu i tego całego zaplecza.

MU: Zdobyć pieniądze, doświadczenie i całe zaplecze ;) jak ktoś bardzo chce to zastosuje twist i znajdzie na to sposób albo nawet 10.

GU: Dziękuję za rozmowę.

MU: Dziękuję serdecznie.

Inne wywiady z naszego cyklu 10 pytań do…

  • Tomasz Najda

    Market fit, lifetime value… A niby Polacy nie gęsi.

    • 99,9% tekstu jest w języku polskim

    • Grubas

      Trawnik jest w 99% zielony, ale między źdźbłami leżą brązy. Ogólnie to on wyglada ok, ale razi jak wdepniesz.

    • Marcin Michalski

      Wkleje swoją wypowiedź poniżej, bo strasznie mnie denerwuje jak ktoś krytykuje tych co coś osiągnęli, a sami żyją w zupełnie innych realiach:

      Właśnie dlatego polacy nie osiągają sukcesu zagranicą. Rażą nas nawet anglojęzyczne wtrącenia. Czy to nie takie dziwne, że posługując się na co dzień językiem angielskim w środowisku międzynarodowego biznesu po prostu niektóre słownictwa wchodzą w krew? To samo jest w przypadku niemców, holendrów czy skandynawów. W świecie, w którym panuje multikulturowość, biznes przestał mieć granice trzeba się dostosować do tych realiów, a nie za wszelką cenę starać się by „nie obrazić czytelnika mówiąc tak jak cała reszta świata”. Magda nie jest lokalnym farmerem, a Kobietą, która buduje międzynarodowy biznes. Jeżeli ktoś ma ten sam mindset oraz ambicje to zrozumie o co jej chodzi. Tak, będę używał słowa mindset bo dla mnie jest to normalne. Jeżeli ktoś ma z tym problem to rzeczywiście…po co czytać i marudzić „OMG ona nie potrafi mówić po polsku”. Cieszmy się z polskiej przedsiębiorczości oraz szanujmy osoby, które przybliżają nas do zachodu a nie wschodu.

      Pozdrawiam wszystkich, którzy są open-minded a Ci, którzy nie rozumieją o co chodzi zapraszam do google co to znaczy!

    • Alot

      Widzisz, za czytelność komunikatu odpowiedzialny jest, zawsze, jego nadawca.
      Ty zaś usiłujesz przekonywać, że winę za to, że mówisz niezrozumiale, ponosi odbiorca.

      Zamiast obrażać odbiorców, naucz się mówić ich językiem.

    • Ja, klient, mam się dostosować do bełkotu sprzedawcy?

    • pgawronski

      Jeśli uważasz że to bełkot tzn ze nie jesteś klientem…

    • polacy

      jak jeszcze raz napiszesz polacy, a nie Polacy to ci w pysk ktoś da:)

    • heh

      Prymitywne myślenie, używanie zapożyczeń jako miara sukcesu, wręcz żałosne. Używanie angielskich słówek nie sprawia, że się jest lepszym ani mądrzejszym od innych, powiedziałbym, że wręcz przeciwnie.

  • Petruszek

    Spodziewałem się jakiejś bardziej soczystej technologicznie treści. Jakieś nietypowe, „kosmiczne” włókna”, specjalny splot itp. A tu tylko pseudomarketingowy bełkot. Gdzie tu technika, technologia itd.?

    • Wszędzie musi być ta technika i technologia? To rzut na biznes, zaczynali w sieci i jak ładnie to rozrzuciły na stacjonarne sklepy w Polsce i za granicą. Popatrzmy trochę szerzej na to wszystko

    • Petruszek

      Wielu zaczyna w sieci i wielu na sieci kończy, co nie znaczy, że na tym źle wychodzą, a wręcz przeciwnie. Natomiast bełkot to bełkot. Nic innowacyjnego. To tylko kwestia kapitału jakim się dysponuje – jeżeli chodzi o przenoszenie sklepu internetowego do punktów stacjonarnych. Temat mody pozostawiam badaczom trendów w zakresie fashionbeach.

    • Magdalena Urban

      Zapewniam, ze niedługo będzie bardzo duża innowacja, chwalić się będę dopiero jak zrobimy ;)

    • abradab

      tak. jak masz pisać o modzie i pierdołach z pudelka, to zmieńcie profil antyweba. Może nowa kategoria.

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Niech się dogada z Google ATAP i użyją Jacquard ;)

  • Krótka Piłka

    Piszcie kurwa po Polsku.Za takie kalectwo językowe powinny być wysokie kary.

    • SzybkiKciuk

      Jak już chcesz być taki dokładny to nie „po Polsku” tylko „po polsku”.

  • marcpst

    lol, antyweb pisze o strojach kąpielowych…kolejny parówkowy portal

  • Tomasz Olsen

    Czy ta Pani potrafi sklecić trzy zdania bez wtrąceń z angielskiego? Nikt już nie chodzi na obiad, tylko na lunch, brunch. Nikt już nie zje pączka czy kanapki bo jak to, bez śniadaniowego bajgla? Poza tym wiele zwrotów można było powiedzieć po Polsku, chociażby „Globar Oriented Mind”

    • Tomasz Najda

      Można ale lepiej stawiać „Sjutkejsy w kornerze”.

    • Morgan Jones

      Bo pańcia płacowała w agiencji łekłamowej i jest taka tłendi… Bełkot taki że przeczytałem tylko kawałek…

    • Iks

      Gęsi płacą, to się gęga. Zamiast „urban legend” ma się nazywać „wciskanie kitu”?

    • Magdalena Urban

      Racja, polski najpiękniejszy język i nie bez powodu tu wróciłam ;)

      Pozdrawiam,
      Magda

    • mirosław borubar

      Nie czytałeś, że zaczynała w agencjach reklamowych? Na PRze się zna i to widać. W zasadzie konkretów żadnych (tylko tyle, że cała firma to cztery osoby), ale laurka medialna całkiem nie zna jak ktoś nie do końca łapie czym jest PR.

      Trochę śmieszne jest mówienie o sukcesie w przypadku firmy, która na rynku nie jest nawet rok.

    • Magdalena Nowak

      Lunch i brunch to coś innego w tradycji niż obiad. Nie wiem czy ma Pan coś wspólnego z wiedzą o języku (a ja mam) i zapożyczenia, to naturalny proces jego ewaluacji :) Niech się Pan zastanowi czy nawet Pańskie imię jest w 100% z „języka polskiego” i wtedy proszę wrócić do tematu ;) Każdy język branżowy, szczególnie dziedzina marketingu oraz IT, mają swoje zwroty zawodowe. Pozdrawiam, Magdalena

    • Filozof HAL

      Jak się Pani tak „mondruje” to proszę nie mylić ewaluacji z ewolucją :)

    • Magdalena Nowak

      Dzięki za czujność ! Literówka ;)

  • Kri

    Padnie.

    • Magdalena Urban

      Hahaha 👌🏻

  • Komentator

    #ładnapani

  • Janeczek

    Gratuluję biznesu, ale gdzieś w połowie odechciało mi się czytać…

    Fake it until You make it
    pitch
    global oriented mind
    supplier chain
    market fit
    cold mailingiem
    średnie Liftetime Value
    wykorzystanie marketplaces
    always deliver more than expected
    twist strategy
    zastosuje twist

    to jest przecież straszne!..

    Mimo wszystko powodzenia.

    • Marcin Michalski

      Właśnie dlatego polacy nie osiągają sukcesu zagranicą. Rażą nas nawet anglojęzyczne wtrącenia. Czy to nie takie dziwne, że posługując się na codzień językiem angielskim w środowisku międzynarodowego biznesu po prostu niektóre słownictwa wchodzą w krew? To samo jest w przypadku niemców, holendrów czy skandynawów. W świecie, w którym panuje multikulturowość, biznes przestał mieć granice trzeba się dostosować do tych realiów, a nie za wszelką cenę starać się by „nie obrazić czytelnika mówiąc tak jak cała reszta świata”. Magda nie jest lokalnym farmerem, a Kobietą, która buduje międzynarodowy biznes. Jeżeli ktoś ma ten sam mindset oraz ambicje to zrozumie o co jej chodzi. Tak, będę używał słowa mindset bo dla mnie jest to normalne. Jeżeli ktoś ma z tym problem to rzeczywiście…po co czytać i marudzić „OMG ona nie potrafi mówić po polsku”. Cieszmy się z polskiej przedsiębiorczości oraz szanujmy osoby, które przybliżają nas do zachodu a nie wschodu.

      Pozdrawiam wszystkich, którzy są open-minded a Ci, którzy nie rozumieją o co chodzi zapraszam do google co to znaczy!

  • Kolo

    Pinda łyknęła trochę angielskiego i szpanuje, przez co ten wywiad to niezrozumiały bełkot no chyba że dla lingwistycznych specjalistów. Co chciała osiągnąć? Udowodnić że jest kimś lepszym, bardziej światowym? Co będzie następne? Spróbuje wbić się do królowej angielskiej na herbatkę?

  • SyoMas

    Dziewczyna nie boi się zerkać na krytyczne komentarze a nawet odpowiedzieć. Jestem pełen uznania.

    Mam ten sam problem z odbiorem tekstów niepotrzebnie najeżonych wtrąceniami ale wygląda na to, że taki już ten świat przyjdzie nam zdzierżyć. Mimo wszystko Pani Magdo zachęcam do przypominania sobie polskich brzmień stosowanych zwrotów. Dla mnie to wyraz szacunku do czytelników, gdy wykazuje się dbałość o język :)

    • Magdalena Urban

      Racja :)

  • Adrian Zaręba

    Radzę zmienić administratora strony i przebudować ją całkowicie, ponieważ optymalizacja na desktopie to katastrofa nie mówiąc o wersji na smartphony. ( z serii „Kto Pani tak spierd***).

  • Morski Morświn

    Zwykłe majty dla bab. Prawdziwe urban legend to każdy zna i każdy jest inny :) Mój faworyt to ten o murzynie w akademiku którego nauczyli mówić „pana nie ma w domu” :)

    • Grubas

      Zanim wymrzemy, trzeba by opracować jakąś strategię przetrwania. Zdrowy rozsądek nie może ot tak wyginąć jak mamuty. Trzymaj się.

    • Morski Morświn

      Majty dla bab z klapką na rzepa i nie wymrzemy. Jest pomysł jest potencjał :) Ciekawe swoją drogą czy jest już coś takiego…?

    • Grubas

      Może dziś powinny być majty z backdoorem. Dobrze to widać na dziurze w bluetooth – ciach! I koń trojański zainstalowany. ;)

    • Morski Morświn

      To było obleśne, ale faktycznie może i dobry pomysł na biznez… majty dla bab z backdoorem na rzepa :/

    • Grubas

      Zbyt dosłownie odczytales. Ale to nie dziwne, gdy stąpa się po grząskim i dwuznacznym gruncie. Peace.

  • areskrk

    Czy ta kobieta zabroniła Wam publikacji swojego wizerunku, że ją tak wyblurowaliście?

  • jj

    Niezly wam sie pudelek czy pani domu zrobila z takimi artykulami

  • matmaker

    Gdy czytałem ten wywiad, pomyślałem: „tylko nie zaglądaj do komentarzy, tylko nie zaglądaj do komentarzy”…
    Niestety zajrzałem :/ Muszę jeszcze nad sobą popracować.

    Gratulacje i powodzenia, pani Magdo!

  • Krzysztof

    Jestem zawiedziony. We wszystkich komentarzach brakuje jednego… muszę za was nadrobić.
    Szarpałby jak Reksio szynkę :P

  • Kompletnie pusty wywiad, zero treści.
    Nie wiem czy to wina autora, że nie potrafił zadawać pytań, czy Magdy nie mającej nic do powiedzenia :(

    • Magdalena Urban

      Prawidłowy nick :)

    • Tak naprawdę to przekorny :)

  • :)

    Laska coś osiągnęła, jest z tego dumna, a Wy w swoich pustych komentarzach dajecie do zrozumienia, że…. zazdrościcie po całości.
    Zróbcie coś sami, żeby można było o Was napisać chociaż jeden mały artykuł, zamiast siedzieć przed swoimi monitorkami i wylewać na kogoś durne, puste i beznadziejne komentarze… Marni i nikczemni pajace internetowi !

  • xaxaaxt321w2q

    ? Bo mam ładną facjatę. Ok dziękujemy:)Magdalena Urban: jak udało ci się w tak krótkim czasie o sukces

  • Paweł

    Gratulacje Magdo. Samych sukcesów życzę ☺️