10

ZTE wyciąga z arsenału swoje rakiety. Znajdą się chętni?

Przed Świętami Kamil informował Was o nowym smartfonie Huawei, który ma się odznaczać przede wszystkim sporymi rozmiarami (ponad 6-calowy wyświetlacz). Na dobrą sprawę nie powinniśmy chyba zmienić klasyfikację tego sprzętu – skoro mamy już segment tabfonów, to warto z niego skorzystać. Póki co istnieją w nim jedynie firmy azjatyckie i raczej nie zmieni się to […]
ZTE Nubia Z5

ZTE Nubia Z5

Przed Świętami Kamil informował Was o nowym smartfonie Huawei, który ma się odznaczać przede wszystkim sporymi rozmiarami (ponad 6-calowy wyświetlacz). Na dobrą sprawę nie powinniśmy chyba zmienić klasyfikację tego sprzętu – skoro mamy już segment tabfonów, to warto z niego skorzystać. Póki co istnieją w nim jedynie firmy azjatyckie i raczej nie zmieni się to w najbliższym czasie. Coraz większą rolę chcą odgrywać w tej branży korporacje chińskie, a na pierwszy plan, obok wspomnianego Huawei, wysuwa się ZTE. Święta przyniosły nam premierę smartfonu Nubia Z5. A to ponoć dopiero poczatek ofensywy.

Smartfon Nubia Z5 nie był zaskoczeniem – rynek wyczekiwał go od pewnego czasu i było wiadomo, że firma z Państwa Środka przygotowała coś ciekawego. Wczoraj (26 grudnia) zaprezentowano słuchawkę z platformą Android Jelly Bean i mocnymi podzespołami na pokładzie. W ramach przykładu wystarczy tu wspomnieć o 5-calowym wyświetlaczu Ful HD, czterordzeniowym procesorze o taktowaniu 1,5 GHz oraz dwóch aparatach (w tym główny 13 Mpix).

Nie zabrakło tez innych modułów, które cechują sprzęt tego typu, a całość zamknięto w obudowie o rozmiarach 138 × 69,2 × 7,6 mm (smartfon waży 126 g). Wymiary, jak i cały design, mają być jednym z atutów tego sprzętu – chiński producent nie chce by było tylko tanio i wydajnie – ma też być ładnie. Pytanie tylko, czy równie dużo uwagi przywiązano do jakości smartfonu? Dla klientów (zwłaszcza w państwach wysokorozwiniętych) z pewnością będzie to miało znaczenie, gdyż trudno byłoby ich przyciągnąć wyłącznie dużą liczbą rdzeni za relatywnie niskie pieniądze.

ZTE Nubia Z5

ZTE Nubia Z5

ZTE Nubia Z5

ZTE Nubia Z5

Nubia Z5 pojawi się w sprzedaży na rynku chińskim już w styczniu i trzeba będzie za nią zapłacić około 555 dolarów (model dostępny w kolorze czarnym i białym). Póki co nie podano żadnych informacji na temat wprowadzania smartfonu na globalny rynek, więc nie do końca wiadomo, czy ZTE chce się promować tym sprzętem poza granicami Chin. Najprawdopodobniej jednak trwa teraz badanie rynku, które ma dać odpowiedź na pytanie, czy ekspansja jest w ogóle możliwa. Zbyt optymistyczne podejście do tej kwestii mogłoby się dla firmy zakończyć w dość nieprzyjemny sposób. Warto jednak mieć na uwadze, iż ZTE przygotowano limitowaną wersję Nubii – jej obudowę wykonano z tytanu, a sprzęt kosztować ma około 1270 dolarów.

To sprytne posunięcie, ponieważ budowanie obrazu ekskluzywności powinno wzmóc zainteresowanie produktem i jest to raczej taktyka tworzona z myślą o rynku globalnym – w Chinach firma radzi sobie dobrze i bez takich zagrań. Choć społeczeństwo szybko się tam bogaci i przybywa osób zamożnych, które mogą sobie pozwolić na tytanowe smartfony, to zazwyczaj producenci wprowadzają je do sprzedaży z myślą o klientach w innych krajach. Już teraz wiadomo jednak, że na Nubii Z5 ZTE nie zamierza poprzestawać – podczas targów CES 2013 powinniśmy poznać kolejny smartfon – wspomina się nawet o flagowcu.

ZTE Grand S

ZTE Grand S

Intel partnerem technologicznym AntywebZTE Grand S powinien otrzymać 5-calowy ekran Full HD, czterordzeniowy procesor i cienką obudowę. Całość będzie oczywiście współpracować z najnowszą odsłoną Androida. Na tym pogłoski się kończą, ale pojawiają się stosunkowo ważne pytania – mowa jest o jednym smartfonie w różnych wariantach (na rynek krajowy i globalny) czy może o dwóch różnych urządzeniach? W tym drugim przypadku sprawdzi się chyba mądrość, którą przed laty wyniosłem z oglądania Smerfów: od przybytku głowa boli. Jeżeli ZTE faktycznie myśli o podboju rynku na dużą skalę, to najpierw powinni poważne przemyśleć swoją strategię, by potem nie okazało się, że przedobrzyli i nawiązali do słów klasyka: chcieli dobrze, a wyszło jak zawsze.