8

Zrywanie z markami w sieci

Autorem poniższego tekstu jest Michał Szabłowski Kilka dni temu Wojtek przybliżył nam zjawisko pozbywania się nagromadzonych miesiącami (w przypadku niektórych, latami) wirtualnych znajomych. Nie ma nic złego w posiadaniu dużej liczby cyberkontaktów ulokowanych na portalach społecznościowych – problem pojawia się dopiero wtedy, gdy część z nich postanawia zasypać nas różnego typu spamem. Sam bywam czasami […]

Autorem poniższego tekstu jest Michał Szabłowski

Kilka dni temu Wojtek przybliżył nam zjawisko pozbywania się nagromadzonych miesiącami (w przypadku niektórych, latami) wirtualnych znajomych. Nie ma nic złego w posiadaniu dużej liczby cyberkontaktów ulokowanych na portalach społecznościowych – problem pojawia się dopiero wtedy, gdy część z nich postanawia zasypać nas różnego typu spamem.

Sam bywam czasami atakowany przez bliższych lub dalszych znajomych zdjęciami skatowanych zwierząt, pseudofilozoficznym bełkotem (napisanym po angielsku) lub seriami nieciekawych teledysków z YouTube’a. Niektórym dziękujemy za współpracę, innych oszczędzamy i jedynie ukrywamy ich twórczość. A jak wygląda sprawa z odwracaniem się plecami do profili organizacji i marek?

Z pomocą przychodzi infografika przygotowana przez Get Satisfaction and Column Five. Poznajemy dzięki niej dziesięć głównych powodów wypisania się z elektronicznych biuletynów oraz zaprzestania śledzenia (na Twitterze) i lubienia (na Facebooku) danej marki lub produktu.

Z bogatej w informacje grafiki dowiadujemy się, że najwięcej (54%) ankietowanych wypisywało się z subskrypcji z powodu zbyt dużej liczby wiadomości pojawiających się w ich skrzynkach odbiorczych. Kolejne miejsca na podium zajmują: powtarzalność lub nieaktualność informacji (49%) i chęć pozbycia się części otrzymywanych e-maili (47%). Jedynie co szesnasty potencjalny odbiorca poczty wolał szukać informacji na temat danej marki w innym miejscu, na przykład na Facebooku lub blogu.

Skoro już mowa o portalu Marka Zuckerberga – najczęstszy powód klikania na „Nie lubię” jest taki sam, jak w przypadku biuletynów. Zniechęcenie wynikające ze zbyt nachalnego publikowania informacji wybrała niemal połowa ankietowanych (44%). Nieco mniej, bo czterdzieści trzy procent badanych zaznaczyło numer trzy na liście subskrybentów, czyli konieczność pozbycia się części otrzymywanych informacji. Moją uwagę najbardziej zwrócił zdobywca jednej czwartej głosów posiadaczy kont na Facebooku, czyli „polubienie” danej marki tylko po to, by skorzystać z jednorazowej promocji (obstawiam, że były nią konkursy).

Chęć zgarnięcia nagrody lub zniżki w podobny sposób zaznaczyło niemal tyle samo (27%) ankietowanych logujących się na Twittera. Najwięcej (52%) ćwierkających internautów przestawało śledzić daną markę z powodu otrzymywania powtarzających się i, co za tym idzie, nudnych informacji. Co piąty ankietowany zrezygnował z danej @marki z powodu pisania pojawiających się w strumieniu pierdół, nie zaś wartościowych informacji.

Kolejność, według której wymieniłem sposoby komunikowania się z fanami marki, nie jest przypadkowa. Z widocznej powyżej infografiki dowiadujemy się również, że, jeśli już, to najczęściej rezygnujemy z subskrypcji (91%), następnie z otrzymywania informacji na Facebooku (55%) i Twitterze (43%).

Na koniec warto zwrócić uwagę, że Facebook daje kilka możliwości pozbycia się ze „ściany” niechcianych informacji. Czterdzieści trzy procent niezadowolonych wybiera opcję „Nie lubię”, inni jednak albo ukrywają wyświetlane wpisy (38%), albo je ignorują (18%). Sam nie widzę sensu rozmieniania się na drobne i podbywam się natręta na dobre. A jak jest u Was?

Ciekaw jestem, w jaki sposób Wy radzicie sobie ze zrywaniem znajomość z markami w Internecie.