20

Znalazł się sprawca fałszywego raportu o przeglądarkach i inteligencji. Jest niezadowolonym z IE web-deweloperem

Okazało się, że Tarandeep Gill (zdjęcie obok), twórca  fałszywego badania na temat powiązania inteligencji z używaną przeglądarką jest web-deweloperem, który sfrustrowany brakiem kompatybilności starszych wersji IE z obecnymi standardami, chciał zwrócić uwagę internautów i mediów na ten problem. Przyznał się do tego bezpośrednio na stronie, na której wcześniej można było znaleźć wyniki sfałszowanego badania. Całe oświadczenie […]

Okazało się, że Tarandeep Gill (zdjęcie obok), twórca  fałszywego badania na temat powiązania inteligencji z używaną przeglądarką jest web-deweloperem, który sfrustrowany brakiem kompatybilności starszych wersji IE z obecnymi standardami, chciał zwrócić uwagę internautów i mediów na ten problem. Przyznał się do tego bezpośrednio na stronie, na której wcześniej można było znaleźć wyniki sfałszowanego badania. Całe oświadczenie można znaleźć tu. Pytanie brzmi, czy to właściwy sposób, aby zwrócić uwagę na kłopoty z kompatybilnością przeglądarek? Odwołując się do inteligencji użytkowników?

Już na samym początku chciałem zwrócić uwagę, że wiadomość o rzekomym powiązaniu pomiędzy przeglądarką a inteligencją przewaliła się przez cały internet i niemal wszystkie branżowe serwisy informacyjne. Informację o tym, że badanie nie jest prawdziwe, bo strona placówki badawczej istnieje od miesiąca, podała już tylko część serwisów. Natomiast jak teraz patrze na RSSy z ostatnich kilku dni, prawie żaden serwis informacyjny czy blog ze świata IT nie wyjaśnił prawdziwych motywów powstania tej prowokacji.

To daje do myślenia. Skoro najwięcej osób dostało nieprawdziwe informacje, tylko część z nich dowiedziała się, że nie są prawdziwe, natomiast prawie nikt nie dowiedział się o co w tym wszystkim chodziło, poza osobami zainteresowanymi i aktywnie śledzącymi całą sprawę. Tak właśnie powstaje dezinformacja, tak tworzą się stereotypy. Stwierdzenie, że użytkownicy IE są głupsi być może wejdzie do świadomości jako swojego rodzaju mem, ale naprawdę mało kto będzie wiedział jak powstał i co się za nim kryło.

Wniosek numer jeden: akcja jest niezrozumiała na szeroką skalę, a wręcz sieje dezinformację.

Druga kwestia dotyczy oddziaływania na użytkowników starszych i mniej kompatybilnych przeglądarek, aby uaktualnili je do nowszych wersji. Uważam, że naprawdę mało kto zmieni przeglądarkę, tylko dlatego, że przeczytał w jakimś badaniu, że użytkownicy właśnie tej przeglądarki są mniej inteligentni od innych. Przecież to nie przeglądarka wpływa na naszą inteligencję, tylko nasza inteligencja determinuje (rzekomo, według fałszywych badań) jakiej przeglądarki używamy. Jeśli po przeczytaniu wyników nieprawdziwych badań czujemy się głupsi, zmiana IE na coś innego niewiele pomoże. Przypominam, że dyskusja na szerszą skalę, zgodna z intencjami prowokacji, nie istnieje. Raptem kilkadziesiąt komentarzy pod wpisem autora zamieszania, to niemal cały efekt jaki wywołał. To słabiej niż porządny flame na Facebooku czy G+. Jak to ma się do skali wcześniejszej dezinformacji?

Wniosek numer dwa: implikacja wniosku poprzedniego, prowokacja nie wywołała zamierzonej dyskusji i prawdopodobnie nie odniosła żadnego efektu.

Samo powtarzanie dezinformacji przez niemal wszystkie media, którym to chwali się autor całego zamieszania, jeszcze nie oznacza, że cokolwiek z tego co sobie założył, rzeczywiście osiągnął, przynajmniej jeśli uwierzyć jego tłumaczeniom co do intencji.

Podsumowując motywy autora zamieszania:

1. There was no intention to insult anyone. I regret the use of word “dumb” in my press release, but it was kind of important to get media attention.

Owszem przyciągnął uwagę mediów, ale tylko kontrowersyjną formacją, nie rzeczową dyskusją o problemie starych przeglądarek. Można to porównać do pokazania publicznie tej części ciała, na której się zwykle siedzi. Uwagę przyciąga i nic z tego nie wynika.

2. This was not a cheap publicity stunt, but an honest effort to create awareness about the incompatibilities of IE versions 6.0 to 8.0. I have had made futile efforts in this regard earlier too (see www.beastoftheweb.com)

Jeżeli to nie była tania sztuczka przyciągająca uwagę, to co innego? To, że wcześniej próbował w inny sposób, ale słaby, w niczym go nie sprawiedliwa. Ani to, że nie chce mu się utrzymywać kompatybilności wstecznej.

3. I would be happy if even a 100 people stopped using IE 6.0 after this whole episode

Czyli, według niego, cel uświęca środki. Nie szkodzi, że narobił zamieszania w całym internecie, że nic z tego nie wynikło, że dezinformacja pozostawi swój ślad. Ważne, że 100 osób przestało używać IE. Nie dość, że nie mogę zgodzić się z takim podejściem, to co mają powiedzieć ludzie pracujący w korporacjach, gdzie obowiązującą przeglądarką jest często IE i nic nie mogą z tym zrobić? W końcu to właśnie korporacje zawyżają znacznie procentowy udział IE w rynku przeglądarek.

Na kolejne problemy zwrócili uwagę ludzie w komentarzach pod wpisem odpowiedzialnego za całe zamieszanie. Problem kompatybilności, to nie tylko starsze wersje IE, to również rozmaite urządzenia, a w tym tablety i smartfony, z różnymi przeglądarkami. Pozbycie się starszych wersji IE, chociaż słuszne i nikomu by nie zaszkodziło, nie załatwia sprawy.

Ktoś inny zwrócił uwagę, że użytkownik nawet nie musi wiedzieć jakiej przeglądarki używa a jego, web-dewelopera, pracą jest właśnie zapewnienie sytuacji, w  której jego strona będzie działała wszędzie tak samo dobrze. Co najwyżej może odpuścić wsparcie dla starszych wersji i informować o tym stosownym komunikatem, ale nie powinien przerzucać całej odpowiedzialności na użytkownika.

Niektórzy zarzucają mi, że za bardzo się tym wszystkim przejmuję, że biorę to zbyt serio. Ja natomiast uważam, że nie dobrze się dzieje w internecie, skoro wszystkie media rozprzestrzeniają z ochotą fałszywą informację, ale bardzo niechętnie biorą się za sprostowania i niemal wcale nie podejmują dyskusji podsumowującej wydarzenie. Naprawdę tak to ma wyglądać? Chwytliwa ale fałszywa informacja rozprzestrzenia się jak ognień w suchym lesie, ale cokolwiek wartościowa dyskusja jest już nie na miejscu? Ba nawet krytykowana, że zbyt serio?

Wiem, że Ameryki nie odkryłem, a dezinformacja ma się dobrze od lat, zarówno w internecie jak i innych mediach (nie chcę roztrząsać gdzie bardziej). Mimo wszystko ten konkretny przypadek pokazuje w dobitny sposób, jak mało warta jest prawda, jak ciężko dyskutować o czymś mogącym przynieść wymierne skutki. To naprawdę smutne, ale to nie znaczy, że mam się poddać i zgodzić na taką sytuację, dołączając do głównego nurtu. Tego nie zrobię.

Poprzednie teksty mojego autorstwa na ten temat tej prowokacji:

Inteligencja a przeglądarka której używasz – portale komentujące wyniki odwracają kota ogonem

Badanie o powiązaniu inteligencji z przeglądarką było sfałszowane